0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Dawid Zuchowicz / Agencja GazetaDawid Zuchowicz / Ag...

Stan gry na godzinę 16 jest następujący: za ratyfikacją będą głosować Prawo i Sprawiedliwość, Porozumienie, Lewica, Polska 2050 Szymona Hołownia i posłowie Kukiz'15. Nie wiadomo, co z PSL - ludowcy prawdopodobnie się podzielą. Przez cały dzień trwały słowne przepychanki między KO a Lewicą. Jak ostatecznie zagłosuje Koalicja Obywatelska? Przed posiedzeniem podjęto decyzję o dyscyplinie klubowej: wszyscy mają się wstrzymać. O tym, co robić, rozmawiano na poniedziałkowym posiedzeniu klubu parlamentarnego KO.

Tuż przed posiedzeniem Lewica potwierdziła, że zagłosuje za Funduszem Odbudowy. „Byliśmy i będziemy opozycją, dopóki PiS będzie w Polsce rządziło. Ale w takich chwilach jak dzisiaj, odpowiedzialności za Europę i za Polskę, lewica mówi „tak” dla Funduszu Odbudowy, „tak” dla odpowiedzialności za państwo. Lewica mówi „tak” dla setek miliardów euro, które rozbudują polską gospodarkę" - uzasadniał szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski.

Również Zbigniew Ziobro ogłosił, że Solidarna Polska nie zmieniła zdania i będzie przeciw: „Rozumiemy, że są takie sprawy, w których możemy głosować inaczej i nasi koledzy też to muszą zrozumieć. My w tej spawie widzimy zbyt wielkie ryzyka dla Polski, abyśmy mogli zmienić zdanie".

Pierwsze głosowania pokazują, że Lewica jest spójna. A zatem nie powinno być niespodzianek i ustawa o ratyfikacji Funduszu Odbudowy zostanie dziś przegłosowana.

„Było gorzko, wylewanie żali"

W poniedziałek 3 maja na specjalnym posiedzeniu spotkał się klub parlamentarny Koalicji Obywatelskiej. W jego skład wchodzą posłowie i posłanki Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej, Zielonych, Inicjatywy Polskiej i niezrzeszeni. Było już wiadomo, że Lewica nie zmieni zdania i poprze Fundusz Odbudowy. Klub miał ustalić, jak się zachowa podczas poniedziałkowego głosowania.

„Widać było, że posłowie i posłanki żyją Twitterem, burzą, która tam się przetoczyła w tym tygodniu. Tym, że ktoś coś źle o kimś napisał" - relacjonuje OKO.press posłanka Koalicji Obywatelskiej. „Było wylewanie żali, skargi: »Skoro on jest dla mnie niemiły, to czemu mamy z nimi coś robić razem".

„Było gorzko" - podsumowuje obrady posłanka. Nie potwierdza opowieści o tym, że obrady były burzliwe. „Było spokojnie, merytorycznie, ale długo. To był zimny prysznic dla Koalicji Obywatelskiej i jej liderów".

Posłowie i posłanki zarzucali kierownictwu, że pozwolili Lewicy, by ta przejęła inicjatywę w sprawie Funduszu Odbudowy. „Pojawiły się zarzuty: »To my powinniśmy siedzieć przy stoliku, a nie Lewica! Przejęli pałeczkę«" - słyszymy relację.

Przeczytaj także:

Za? Przeciw? A może różnie?

Kierownictwo KO pokazało posłom badania opinii. Sondażowe pytanie brzmiało: „Jak powinna się zachować opozycja, w tym Koalicja Obywatelska, w głosowaniu nad Funduszem Odbudowy?". Odpowiedzi:

  • 19 proc. bezwarunkowo zagłosować za
  • 48 proc. zagłosować za, ale tylko wtedy, gdy zostaną wprowadzone jasne kryteria z uwzględnieniem opinii samorządów
  • 9 proc. wstrzymać się
  • 11 proc. zagłosować przeciw
  • 13 proc. nie mam zdania.

Kierownictwo PO/KO miało z tego wyciągnąć wniosek, że należy zagłosować przeciw lub się wstrzymać. „Te 48 procent warunkowo, ale jednak jest za!" - denerwuje się nasza rozmówczyni. Jej zdaniem po poniedziałkowym posiedzeniu było widać, że trzy czwarte klubu chciałoby się wstrzymać. Reszta zagłosować za lub przeciw.

„Posłowie się wahają. Będę podejmować decyzję w ostatniej chwili" - uważa.

We wtorek rano w rozmowie z Konradem Piaseckim w TVN24 Grzegorz Schetyna powiedział: „Najlepszy wariant, który może być dzisiaj, żeby podkreślić złożoność całej tej sytuacji, ale nie głosować, absolutnie nie głosować przeciw i nie wspierać rządu PiS. Wstrzymać się". Zdaniem byłego przewodniczącego PO jest to rozwiązanie „najgorsze z możliwych" i „ostateczność". Tłumaczył jednak: „Dzisiaj ta sytuacja jest w pewien sposób ostateczna, bo pokazujemy podział opozycji i „sukces” PiS, który tak naprawdę będzie służył temu, żeby manipulować tymi środkami europejskimi".

Posłanka, z którą rozmawiamy, twierdzi, że podczas poniedziałkowego posiedzenia klubu „frakcja Schetyny" skłaniała się jednak do głosowania „za". Miałaby tym grać na osłabienie Borysa Budki, pokazanie, że nie panuje on nad klubem.

Bo „inni nie chcieli"

„Widać było różnice zdań między senatorami a posłami" - opowiada OKO.press posłanka Koalicji Obywatelskiej. Senatorowie krytykowali posłów za to, że nie stworzyli wspólnego frontu.

Jeden z senatorów powiedział: „Powinniście byli stworzyć wspólne stanowisko z Lewicą, Hołownią i PSL-em, żeby mieć siłę do wywierania presji na rząd". Na to posłowie z kierownictwa PO odpowiedzieli: „Dobry pomysł, ale inni nie chcieli". Senator: „To trzeba było powiedzieć to publicznie, postawić ich przed faktem dokonanym".

Inny senator użył metafory wojennej: „Powinniśmy byli pójść szturmem ze wsparciem artylerii i piechoty. A poszliśmy szturmem, ale bez wsparcia. I zostaliśmy sami. Misja nie została spełniona".

Ktoś zapytał, jak idą rozmowy z innymi opozycyjnymi partiami. Borys Budka miał powiedzieć, że jest po rozmowach z PSL-em, a przed rozmowami z innymi. Jednak najwyraźniej nie ustalił wspólnego frontu. W poniedziałek Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił w Polsacie, że PSL poprze Fundusz, gdyż została spełniona część postulatów PSL, m.in. powstanie komitetu monitorującego.

„Budka nie będzie chciał iść na zwarcie z tymi, którzy będą chcieli głosować przeciw lub za. Jeśli Koalicji Obywatelskiej zależy na tym, żeby mieć skrzydła, to nie może ich podcinać" - ocenia nasza rozmówczyni strategię kierownictwa wobec wtorkowego głosowania. Jej zdaniem ta sprawa może mieć poważne, długoterminowe konsekwencje dla funkcjonowania całego klubu:

„Platforma obudzi się z poparciem na poziomie 10 proc. Podziały idą teraz w poprzek wszystkiego. To może być taki kryzys dla Koalicji Obywatelskiej jak podwyżki. Kilka osób może po tym wszystkim odejść z klubu. Tak jak po pewnym czasie odeszli Zimoch, Hennig-Kloska i Suchoń".

Samorządowcy zakulisowo: za

Jeszcze przed debatą plenarną, a w czasie posiedzenie komisji Koalicja Obywatelska zorganizowała spotkanie z samorządowcami w Senacie. Powtórzyli krytykę ostatniej wersji KPO wyrażoną m.in. w stanowisku z piątku 30 kwietnia 2021:

„Zapięli nas pod szyję, wszyscy jesteśmy zadłużeni" - mówił prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Tak jak inni obecni i Platforma Obywatelska apelował o odroczenie głosowania o dwa tygodnie. „Czy to się uda czy nie, spróbować trzeba. Należy pokazać, że pewne wysiłki były podjęte. To, na czym nam należy, żeby te pieniądze były wydane w jak najbardziej sensowny sposób" - mówił Trzaskowski.

Mimo publicznie wyrażanego twardego stanowiska samorządowcy mają w prywatnych rozmowach przyznawać, że trzeba poprzeć Fundusz - twierdzi nasza informatorka.

Dlaczego? Przeważa argument gospodarczy. Mimo propagandy rządu Polskę też dotknął kryzys. A każde wpuszczenie do gospodarki dodatkowych funduszy poprawia sytuację. „Dobrze wydane czy źle, to będzie zastrzyk dla gospodarki, ożywienie, szansa na uspokojenie kryzysu" - referuje posłanka woje rozmowy z samorządowcami zaproszonymi przez KO.

Miały się pojawiać głosy, że to niedobrze, że środki europejskie trafią na wieś, do ludzi głosujących na PiS. Inni zaznaczali, że to zawsze plus, jeśli jacyś obywatele skorzystają, nawet jeśli nie są elektoratem Platformy. Padł argument, że chociaż nie ma gwarancji, że PiS dobrze rozdzieli fundusze, to jeśli opozycja wygra wybory, ona będzie nimi zarządzać. Na to zwrócił uwagę jeden z wojewodów, że co prawda środki będą wydawane za kilka lat, ale PiS zakontraktuje je wcześniej i nie będzie ruchu.

Gorący wtorkowy poranek w Sejmie

Do starcia między Koalicją Obywatelską a Lewicą doszło podczas połączonego posiedzenia sejmowych komisji finansów publicznych i spraw zagranicznych.

Na samym początku obrad Cezary Tomczyk złożył wniosek o wysłuchanie publiczne dotyczące Krajowego Planu Odbudowy, które miałoby się odbyć 19 maja. "KO jest za przyjęciem tych ogromnych środków, ale przeciwko sposobowi wydatkowania ich przez rząd, który zaakceptowała Lewica. Polska potrzebuje tych pieniędzy i je otrzyma. Zagrożone są tylko interesy PiS, a nie interesy Polaków" - argumentował szef klubu Koalicji Obywatelskiej.

Następnie poświęcił kilka minut na przekonywanie, że PiS nie dotrzyma żadnych umów zawartych z Lewicą. Jako przykład przywołał słowa Daniela Obajtka obiecującego, że nie będzie zwolnień w PolskaPress. Kilka dni temu jednak pracę stracił szereg dotychczasowych redaktorów naczelnych.

"Na waszym słowie nie można polegać. Jesteście oszustami" - mówił Tomczyk w kierunku posłów PiS.

Zapowiedział kolejne poprawki, która składać się miały na ustawę gwarancyjną, mającą zabezpieczyć środki europejskie. "Ta debata dopiero się zaczyna. Jak można na samym początku walki powiedzieć pas, poddać się. Pytanie jest takie, czy jest tam zawarty jakiś inny element negocjacyjny" - zwracał się do Lewicy. "Rząd dostał wsparcie, gdy był załamany. To złamanie solidarności opozycji".

Koszyki regionalne dla samorządów

Po Cezarym Tomczyku głos zabrał minister Waldemar Buda, mówiąc, że minęło już dziewięć tygodni debaty, a KO nie przejawiała aktywności. Nazwał też PO "największą partią eurosceptyczną w Europie". Na te słowa na sali padły krzyki: "kłamca".

Buda stwierdził, że ustawa jest wykluczona, bo żaden z 19 krajów, które ratyfikowały fundusz, nie uchwalało takich ustaw. Powoływał się też na badania stwierdzające, że Polska jest w czołówce krajów, jeśli chodzi o efektywne wydatkowanie środków europejskich.

"Samorząd terytorialny generuje 2/3 inwestycji i odpowiada za ogromną część usług dla obywateli. Samorządy udowodniły w ostatnich 7 latach, że są skuteczne w wydawaniu pieniędzy" - mówił poseł Jacek Protas.

I przedstawił drugą propozycję KO:

"Proponujemy 16 koszyków regionalnych, które alokują 40 proc. środków. I żeby pochodziły w większości z części grantowej i nadzorowane były przez zarządy województw. W obecnej wersji samorządy mają w większości środki z pożyczek, a nie grantów. Spółki skarbu mają dostawać granty, a samorządy zaciągają zobowiązania na wsparcia szpitali, czy dróg".

Tym samym KO zgłosiła poprawkę o zakazie korzystania przez spółki skarbu państwa z części grantowej KPO.

Kuglarstwo i jawność

Marcin Kierwiński (PO): "W wystąpieniu Budy była czysta polityka. Widać, że te pieniądze mają służyć gruntowaniu władzy PiS-u. Co takiego jest w waszym DNA, że musicie cały czas oszukiwać? Kuglować, robić interesiki. W imieniu KO składam poprawkę o wprowadzenie komitetu nadzorującego, który zadba o uczciwość podziału środków. Nie chcemy kadłubkowych ciał, kolegów pana Budy, Obajtka".

W ramach komitetu, jak wymieniał Kierwiński, ma być i rząd, opozycja, samorządy, reprezentanci trzeciego sektora, pracodawców, przedsiębiorców. "Do kolegów z Lewicy - nie zastanawiacie się po wystąpieniu Budy, czy nie zmienić zdania? Nie jest prawdziwa narracja, że głosujecie za pieniędzmi dla Polaków. Jakby pis przegrał głosowanie, to by usiedli do debaty z całą opozycją" - nawoływał Marcin Kierwiński.

"Fundusz Odbudowy to wielka szansa dla Polski i Europy. Cieszy nas krok w stronę większej integracji europejskiej wbrew woli eurosceptyków z Solidarnej Polski i Konfederacji. To nie jest czas, by prowadzić partyjne gry" - ripostował Maciej Konieczny z Lewicy.

I dodawał: "Zwróciliśmy się do samorządów, a potem do rządu. i dopisaliśmy rzeczy, których nie było w pierwotnym projekcie Krajowego Planu Odbudowy. 16 mln na każdy szpital powiatowy, mieszkania, 300 mln zł na ratowanie miejsc pracy. Udało nam się zagwarantować 31 funduszy proc. dla samorządów. Wy w tym czasie zajmowaliście się fantazjowaniem, kto wejdzie do rządu technicznego w koalicji z Konfederacją".

Wszystkie poprawki zgłoszone przez klub KO przepadły w głosowaniach. Posłowie i posłanki Lewicy poparli część poprawek m.in. w sprawie przystąpienia do Prokuratury Europejskiej, w przypadku wysłuchania publicznego wstrzymali się od głosu.

W głosowaniu nad całością projektu głosowało 81 członków obu komisji. Za było 53 - członkowie klubu PiS, Lewicy, PSL. Członkowie KO wstrzymali się od głosu.

;

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Uczy na Uniwersytecie SWPS. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!” W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.

Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze