Jarosław Gowin odbiera sędziom prawo do protestowania przeciwko naruszaniu podstaw ustroju RP i nazywa to "decydowaniem o sprawach politycznych". Tymczasem konstytucja i ustawa o sądach wręcz zobowiązują sędziów do troski o przestrzeganie trójpodziału władz i niezależności sądownictwa. Potwierdza to wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu


Dochodzi do zjazdu sędziów i o czym rozmawiają? Że w Polsce rzekomo łamie się zasady demokracji. Jeżeli mówią, że są trzecią wladzą, to nie mogą chodzić w butach pierwszej. Chcą decydować o sprawach politycznych? Proszę bardzo - niech startują w wyborach.

Jarosław Gowin, TVP Info - 08/09/2016

fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta


Gowin chce zamknąć usta sędziom. Nie rozumie zasady trójpodziału władz?


Wypowiedź Jarosława Gowina należy do kategorii „oczywista nieprawda”. Paradoksalnie, nie jest łatwo wskazać na dokładny przepis prawa, z którym byłaby sprzeczna. Prawo, w tym konstytucja, przyjmuje, że uczestnicy życia publicznego nie naruszają podstaw ustrojowych, które są – siłą rzeczy – opisane w sposób ogólny. Nigdzie w prawie nie jest np. zapisane, że wojsko nie może wkroczyć na salę sejmową i wyłączyć mikrofonów, albo – żeby użyć realnego przykładu – że nie można zmienić ustawy o Trybunale Konstytucyjnym bez vacatio legis i wymagać od TK, by się do niej stosował, oceniając jej konstytucyjność.

Analiza tego typu czynów czy opinii wymaga odwołania się do podstaw ustrojowych. Zdumiewające przy tym, że wypowiedź ograniczająca prawa sędziów pada z ust doktora nauk humanistycznych, filozofa, ucznia i propagatora myśli Tischnera, autora kilku dobrych książek i wielu artykułów, człowieka odbiegającego ogładą od większości polityków nie tylko swego obozu. Elokwentnego rozmówcy wypowiadającego się z namysłem, jakby ważył słowa. I byłego ministra sprawiedliwości (2011-2013)*. 


Trójpodział władz według Gowina

Wicepremier Gowin podzielił się z widzami TVP Info uczuciem „wielkiego zawodu”, jakie wywołał w nim Nadzwyczajny Kongres Sędziów Polskich (3 września). „Dochodzi do zjazdu sędziów i o czym rozmawiają? Że w Polsce rzekomo łamie się zasady demokracji. I nawet nikt się nie zająknął o współodpowiedzialności tego środowiska a nawet o osobistej odpowiedzialności konkretnych sędziów za tak gigantyczne nadużycie do jakich doszło w Warszawie” [przy zwrotach nieruchomości – red.].

Jakby nie wiedział, że Kongres został zwołany właśnie w sprawie naruszania przez władze zasad państwa prawa i wywierania nacisków na sądy, Gowin rozwija dalej swoją wykładnię trójpodziału władzy. Używa analogii.



„Oczywiście sędziowie mają prawa obywatelskie. Tak jak biskupi mogą głosować na partię, którą uważają najlepszą dla Polski, ale chyba wszyscy katolicy oczekują od biskupów pewnej powściągliwości. I takie same są oczekiwania wobec sędziów. Jeżeli mówią o sobie, że są trzecią wladzą, to nie mogą chodzić w butach pierwszej władzy. Jeśli chcą decydować o sprawach politycznych, to proszę bardzo, niech wystartują w wyborach”.

Innymi słowy, władza sądownicza nie ma prawa oceniać pierwszej władzy, bo w ten sposób „decyduje o sprawach politycznych”. W jaki sposób „wyrażenie opinii” staje się „decydowaniem” Gowin nie tłumaczy.

Przy okazji Gowin odmawia biskupom prawa do zabierania głosu np. wtedy, gdy – w ocenie Kościoła – władza narusza zasady etyczne.

Sędziowie mogą wydawać wyroki wyłącznie na sali sądowej, a księża modlić się z wiernymi, od rządzenia jest pierwsza władza – wyrokuje Gowin. Trzeba dodać – pierwsza i druga władza. Wicepremierowi zlewają się one w jedną, co nie świadczy o precyzji myśli, nawet jeżeli takie są realia polityczne.

Sędziowie faktycznie oceniali władzę PiS

Sędziowie nie decydowali o sprawach politycznych, ale faktycznie oceniali – i to w stanowczy sposób – postępowanie rządzącej i stanowiącej prawo partii. W uchwałach Kongres „z całą stanowczością stwierdza, że w dotychczasowej historii wolnej Polski sędziowie nie byli przedmiotem tak drastycznych działań zmierzających do obniżenia ich autorytetu”. Kongres też wzywa władze do „poszanowania wyroków Trybunału Konstytucyjnego i ich publikowania”, wyraża „sprzeciw” wobec „arbitralnej odmowy powołania przez Prezydenta  kandydatów przedstawionych przez Krajową Radę Sądownictwa, potępia „ustawy naprawcze TK” i nowelizację ustawy o KRS”.


Sędziowie nie podważają porządku politycznego, jaki wyłonił się z wyborów, ale protestują przeciwko łamaniu zasad ustrojowych:

„Akceptując w pełni wybory dokonane przez obywateli w akcie głosowania, stwierdzamy, że zmiana porządku ustrojowego może odbywać się jedynie przez zmianę Konstytucji.

Dopóki zaś obowiązuje Konstytucja, którą obywatele przyjęli w referendum, wszyscy, w tym również władza ustawodawcza  i wykonawcza jesteśmy obowiązani do jej przestrzegania”.

Sędziowie idą nawet dalej. Zwracają  się z „apelem do opinii publicznej i przedstawicieli mediów o wsparcie wysiłków środowiska sędziowskiego zmierzających do zapewnienia równowagi władz ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej w celu zapewnienia obywatelom RP konstytucyjnego prawa do niezależnego sądu”.

Czy mają prawo wyrażać tak zdecydowane opinie o rządzących i wzywać do zmiany prowadzonej przez nich polityki?

Czego Konstytucja nie mówi

Innymi słowy, czy sędziom wolno korzystać z przysługującej im – jak wszystkim obywatelom i obywatelkom – wolności słowa i prawa do wypowiedzi:  „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”(Art 54.1.)? Zwłaszcza, że Konstytucja zachęca do tego, by troszczyć się o los Rzeczpospolitej, skoro już w pierwszym artykule głosi, że  „jest [ona] dobrem wspólnym wszystkich obywateli”. Innymi słowy, czy trójpodział władzy ogranicza prawo sędziów do zabierania głosu?

Konstytucja stanowi, że „ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej” (art. 10. 1); „Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz” (art. 173).

Opisuje też ograniczenia, które z tego wynikają dla sędziego „sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów” (art.178.3).

Rzecz w tym, że działalność publiczna (organizowanie Nadzwyczajnego Kongresu, publikowanie oświadczeń i apeli) prowadzona przez sędziów dotyczy właśnie naruszenia „zasady niezależności sądów i niezawisłości sędziów”.  Z ducha prawa wynika zatem, że w takich przypadkach sędziowie mają szczególny powód, by zabrać publicznie głos.

Składając przysięgę sędzia deklaruje więcej niż rzetelne sprawowanie obowiązków zawodowych: „Ślubuję uroczyście jako sędzia sądu powszechnego służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży prawa, obowiązki sędziego wypełniać sumiennie, sprawiedliwość wymierzać zgodnie z przepisami prawa, bezstronnie według mego sumienia, dochować tajemnicy państwowej i służbowej, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości”.

Sędziowie pełnią służbę publiczną, której istotą jest zatem wierna służba Rzeczpospolitej (chyba nawet Gowin rozumie, że to nie oznacza konkretnego rządu czy partii), pilnowanie, by prawo było przestrzegane, wierność zasadom godności i uczciwości oraz kierowanie się sumieniem. Takie motywy stały za organizacją Kongresu Sędziów.

Kongres protestuje przeciwko naruszeniu trójpodziału władz także dlatego, że pomysły legislacyjne PiS grożą naruszeniem „prawa obywatela do niezależnego sądu, w którym orzeka niezawisły sędzia”. Do tego zobowiązuje sędziów ustawa o ustrojów sądów powszechnych: „Sędzia powinien w służbie i poza służbą strzec powagi stanowiska sędziego i unikać wszystkiego, co mogłoby przynieść ujmę godności sędziego lub osłabiać zaufanie do jego bezstronności” (art. 83).

Baka przeciwko Węgrom

Polski rząd nie jest pierwszym, który próbuje ograniczyć trzecią władzę. „Trwajcie zjednoczeni, bądźcie twardzi w obronie niezawisłości sądów i niezależności sędziów” – zaapelował do uczestników Kongresu jego gość András Baka, były prezes Sądu Najwyższego Węgier, zwolniony w 2012 r. przez rząd Orbana.

W jego sprawie (Baka przeciwko Węgrom) w czerwcu 2016 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł m.in., że rząd Węgier naruszył swobodę wypowiedzi Baki, który krytykował politykę władz w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości.

Jako prezes Sądu Najwyższego Baka był z urzędu przewodniczącym krajowej rady sądowniczej i miał obowiązek przedstawiania opinii prawnych na temat projektowanych zmian ustawowych dotyczących sądownictwa. W 2011 r. Baka wyraził się negatywnie o wielu proponowanych zmianach (m.in. o obniżeniu obowiązkowego wieku emerytalnego dla sędziów z 70 do 62 roku).

Skarga Baki dotyczyła przede wszystkim trybu pozbawienia go stanowiska, na ponad dwa lata przed końcem kadencji. Trybunał zgodził się, że procedura została przeprowadzona z wyłączeniem jakiejkolwiek kontroli sądowej i gwarancji procesowych, ale oceniał też naruszanie wolności słowa sędziego.

Jak mówił podczas Kongresu prof. Marek Safjan, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, wyrok Trybunału Strasburskiego w sprawie „Baka kontra Węgry”, podkreśla nie tylko prawo , ale obowiązek osoby pełniącej funkcje Prezesa Sądu Najwyższego do przedstawienia opinii na temat reform ustawodawczych , których wpływ na funkcjonowanie władzy sądowniczej jest niewątpliwy.

Sędziowie strasburscy  – w ślad za standardami zawartymi w dokumentach Rady Europy – wskazali wyraźnie ,że odpowiedzialność za ochronę niezawisłości sądownictwa spoczywa na każdym kto sprawuje funkcje sędziowską – mówił prof. Safjan”.

Nie mieszajcie się do polityki

Gowin wpisuje się w podstawową linię ataku PiS na III władzę, która każdy głos w obronie niezależności sądów czy Trubunału określa jako nieuprawniony, bo „polityczny”, a sędziom wytyka korupcję, kolesiostwa itp.  Gowin wcześniej oskarżał już prezesa TK Rzeplińskiego, że zachowuje sie jak polityk.



Rzecz dotyczy definicji „polityki”. W szerokim znaczeniu tego słowa publiczne zabranie głosu i odwołanie się do opinii publicznej w obronie państwa prawa jest aktem politycznym. Taki akt jest w pełni uprawniony na gruncie konstytucji, ustawy o sądach i prawa człowieka, co potwierdził Trybunał Strasburski.

Ale nie oznacza to, że jak twierdzi Gowin, sędziowie wchodzą w „buty” (kompetencje) pierwszej/drugiej władzy, bo nie chodzi tu przecież o politykę rozumianą wąsko (jak w tradycji Maksa Webera) jako dążenie do udziału we władzy.

Zabieranie głosu w obronie demokratycznego państwa prawa nie narusza trójpodziału władz. Wręcz przeciwnie stanowi wyraz podstawowej zasady ustrojowej:  współzależnosci, współpracy i wzajemnej kontroli władz.

Podważając tę podstawę ustroju Gowin wpisuje się w przekaz takich polityków PiS, jak wiceminister Patryk Jaki, czy minister Mariusz Błaszczak.



Gowin przeprosi za „buty”?

Pomimo nobliwych manier Gowinowi dość często zdarza się zaskakiwać wypowiedziami. W lutym 2016 r. popisał się insynuacją pod adresem Mateusza Kijowskiego, że jako wnuk swego dziadka jest „historycznie powiązany ze stalinizmem”, co autor tego tekstu komentował w artykule „Kłamca czy zaczadzony”. Potem Gowin przeprosił za swą wypowiedź.

Może za „buty”  również przeprosi? Inaczej zostanie w opinii publicznej „szewcem” (z całym szacunkiem dla szewców).


Abonament na wolność słowa

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym