GOWORIT MOSKWA: 9 maja zwyciężać będziemy w nowej wojnie
Telewizja pokazuje reklamy kiełbasy na grilla, a propaganda radzi, jak się grillując nie zatruć jedzeniem i alkoholem. A jednocześnie w programach “informacyjnych” więcej jest krwi, rannych wywożonych z linii frontu i mężczyzn bez kończyn. Oraz ruin.
W Moskwie trwa “długi weekend” – dodatkowe dni wolne związane z 1 i 9 maja, największym świętem Rosji Putina. A propaganda chyba z sukcesem rozwiązuje problem, jaki opisałam przed tygodniem: w jaki sposób przedstawić zwycięstwo Stalina w II wojnie światowej w obecnych okolicznościach przyrody. Kiedy nie da się już opowiadać, że “specjalna operacja wojskowa” w Ukrainie jest tylko małą rekonstrukcją “wielkiej wojny ojczyźnianej”. Małą, sprawną i zwycięską.
Zwłaszcza że lada chwila Ukraińcy mogą zacząć kontrofensywę.
Od kilku tygodni wiadomo, że nie da się tradycyjnie obejść 9 maja. Kolejne miejscowości odwołują swoje lokalne parady. I mówią nawet już teraz, dlaczego: bo nie ma wojska do sprzętu do defilad. Wszystko jest na froncie:
„Jesteśmy zmuszeni zrezygnować z parady. Nie mamy jednostek wojskowych, nie mamy sprzętu w regionie, w grę wchodziłby udział dzieci, podchorążych, weteranów – nie możemy ryzykować [ich bezpieczeństwem], nawet wiedząc, że są jakieś hipotetyczne zagrożenia” – powiedział 29 kwietnia gubernator obwodu orłowskiego.
Co na to propaganda Putina?
Wojna to wczoraj, tyle że dziś
Zaczyna opowiadać, że II wojna światowa była tylko próbą generalną przed prawdziwą wojną, która dzieje się teraz. Bo wtedy na Stalina najechał Hitler z “ówczesną Unią Europejską”, czyli żołnierzami z podbitych przez Niemców krajów (propaganda pokazuje archiwalne zdjęcia). Teraz mamy najazd większy, bo zorganizowany przez “51 państw pod wodzą USA”. To one zarządzają teraz Unią Europejską tak jak kiedyś Niemcy. A wszyscy wiedzą, że USA są bardziej potężne od Niemiec.
Zmienia się język. Na wojska rosyjskie i na Donieck spada – sama, bo żołnierze ukraińscy nie istnieją – amunicja amerykańska. Amerykańskie są odłamki. Tymczasem jednak rosyjska wyrzutnia Grad może pokryć ostrzałem “20 boisk sportowych albo cały Pentagon”. Ukraina od dawna nie istnieje, Rosja dawno ją pokonała – ale teraz walczy o wszystko.
Ciekawie się rozwija opisany przed tygodniem wątek “bohaterskości Putina”. Po tym, jak telewizja puściła reportaż o tym, że Putin jest niezwykle odważny, niczego się nie boi, nawet Covidu, pojawiły się opowieści o tym, jaki Putin jest mądry i jak “szybko się uczy”.
„Wiadomo, nie można mieć całej wiedzy, ale on (prezydent – red.) ma fenomenalną umiejętność przyswajania wiedzy, a w obszarze, w którym nie ma wiedzy eksperckiej, bardzo szybko to rekompensuje" – ogłosił rzecznik Putina Pieskow.
Przeczytaj także:
Putin i sztuczna inteligencja
"Prawdopodobnie słyszeliście, że Putin ma wielu sobowtórów, którzy pracują zamiast niego, gdy siedzi w bunkrze. Kolejne kłamstwo. Widzicie, jakiego mamy prezydenta. Jest megaaktywny. Ledwo za nim nadążamy. Energii można tylko pozazdrościć, zdrowia można sobie tylko życzyć" (znowu Pieskow, 25 kwietnia).
Na festiwalu wiedzy dla młodzieży wicepremier Czernyszenko pyta słuchaczy: czy wyobrażacie sobie Bidena prowadzącego panel o sztucznej inteligencji? A Putin to potrafi!
„Nawet jeśli krytycznie ocenimy działalność wszystkich, którzy sprawowali władzę w Rosji, to oczywiście o kimś można powiedzieć więcej godnych pochwał, o kimś mniej, ale nie było wśród nich ani jednego zdrajcy. Byli to ludzie, którzy całkowicie oddali swoje życie i swój los w ręce Boga i poświęcili je służbie ludziom” – powiedział nieoceniony metropolita “Wszechrusi” Cyryl 25 kwietnia w kazaniu wygłoszonym w Soborze Archanioła na Kremlu.
Ruch jest ryzykowny.
Skoro propaganda tłumaczy, że Putin jest mądry, pracowity i chce dobrze, to znaczy, że to nie jest takie oczywiste. Ale to daje propagandzie nowe możliwości.
Ponieważ "operacja specjalna” w Ukrainie okazała się nie tyle rekonstrukcją 9 maja, ale nową wojną światową o nieznanym przebiegu, to obdarowanie Putina atrybutem “wyuczalności" czyni go właściwym wodzem na trudne czasy. Takim, który kiedyś doprowadzi do ostatecznego zwycięstwa przy pomocy cudownej, rosyjskiej broni. Powstanie ona, bo Putin każe ją stworzyć.
Właściwie już kazał: w zeszłym tygodniu kazał inwestować w drony oraz uczyć o dronach w szkołach. I tak zamiast Putina zaglądającego do czołgów dostaliśmy Putina szybko się uczącego i patrzącego prosto w oczy nowej wojnie.
Wojna, na którą nie macie wpływu
Jesteśmy na wojnie, która wygląda jak II wojna, ale jest lepszą, nową wojną. To majstersztyk, jeśli się wspomni to, czego uczy prof. Timothy Snyder studentów Yale: narracja, że najważniejsza w życiu mieszkańców ZSSR i Federacji Rosyjskiej jest i będzie II wojna światowa, pozbawia ludzi sprawczości. Bo co możesz zrobić, skoro II wojna już się odbyła i teraz jest tylko powtarzana? Jaki sens może mieć twój akt odwagi, skoro władza ma przeciw tobie miliony poległych, w których imieniu postanowiła się wypowiedzieć?
Na podkreślenie tego faktu propaganda zaczęła pokazywać w telewizji reportaże z udziałem “dobrowolcew”, czyli ochotników na froncie. Tylko oni mają prawo zabrać głos. Nie grillujący i nawet nie zmobilizowani – tylko ochotnicy. A oni z radością powtarzają slogany z filmów o II wojnie światowej, że “jak nie my, to kto” i że “pobieda budiet za nami” (“zwyciężymy").
Putin tymczasem zadysponował: W Rosji pojawią się muzea poświęcone wydarzeniom specjalnej operacji wojskowej i wyczynom jej uczestników. A w defiladzie w Moskwie 9 maja wezmą udział “jednostki biorące udział w rosyjskiej operacji wojskowej na Ukrainie”.
Propaganda Kremla właśnie nam pokazała, że można podmienić mit założycielski państwa Putina, nie tracąc jego zniewalającej ludzi siły. Nowa wojna już się kiedyś odbyła, teraz odbędzie się tylko bardziej. A ty, grillujący obywatelu, ciesz się, że jeszcze po ciebie nie sięgnęła. Bo może.
Obecna nowa wojna składa się teraz z trzech stałych elementów:
- krwawych (coraz bardziej krwawych) obrazków z frontu;
- opowieści, że ofensywa Ukrainie na pewno nie wyjdzie, a nawet gdyby wyszła, to Rosja się nie da;
- fantazjach na temat światowego znaczenia Rosji.
Fantazjach, bo nie chodzi tu o to, że Rosja coś realnie robi na forum światowym – ale że za oficjelami rosyjskimi biegają za granicą zachodni dziennikarze. Co jest dowodem potęgi Rosji (a nie tego, że jest to jedyna okazja, by zapytać o coś szefa MSZ Siergieja Ławrowa).
W tych fantazjach jest jednak ziarno prawdy – a mianowicie zboże.
Kontrofensywa, której nie ma, ale jest
Kontrofensywa ukraińska, jak wiemy, jeszcze nie nastąpiła. Wszyscy się więc zastanawiamy, kiedy nastąpi. Inaczej jest w putinowskiej przestrzeni informacyjnej. Tam kontrofensywa trwa, a jej wynik jest niewiadomy.
Bo choć Putin wygrał drugą wojnę światową, to teraz jest na wojnie numer trzy.
Telewizja pokazuje więc np. kobietę z podbitych przez Rosję terenów Ukrainy, niedawno nawiedzonych przez Putina. “Wszyscy o TYM rozmawiają, ale skoro prezydent tu jest, to zmienia to ducha”. Telewizja mówi też "trzeba być gotowym na wszystko”.
I tak dzień za dniem. Przypomina to sytuację w naszych mediach ze stycznia i lutego 2022, kiedy wszyscy się tylko zastanawiali, kiedy TO nastąpi. I wszyscy bardzo się bali.
Nie damy Ukraińcom sprzedawać ich zboża
Ukraińskiej kontrofensywie cały czas towarzyszy problem ukraińskiego zboża. Muszę się przyznać, że to początkowo przegapiłam. O zbożu było tyle w polskiej przestrzeni informacyjnej, że jako coś “znanego” potraktowałam to w rosyjskiej propagandzie. Ale w końcu coś mnie tknęło i przejrzałam rosyjskie depesze wstecz. Temat pojawia się mniej więcej na początku kwietnia, a od połowy kwietnia mamy już praktycznie zalew informacji na ten temat.
Moskwa informuje, że nie wie, czy zgodzi się na przedłużenie umowy zbożowej. Od 22 lipca 2022 pozwala ona na wywożenie ukraińskiego zboża Morzem Czarnym. Ale teraz się okazało, że zły świat nie wykonał “rosyjskiej części” tej umowy.
Bowiem Putin nie może sprzedać swojego zboża
Niby mu nie zakazują, ale rosyjski bank zbożowy jest odłączony od systemu SWIFT, więc nie ma jak przeprowadzić operacji. Poza tym Rosja, od której kupuje się mniej gazu, używa go do produkcji nawozów. A tych nawozów też nie ma jak sprzedać. A o tym, że Rosja ma rację, świadczą protesty rolników w Europie Środkowej i gwałtowne ruchy tamtejszych rządów.
W tym właśnie momencie, 15 kwietnia, Polski rząd zablokował napływ ukraińskiego zboża gwałtownym ruchem.
Putin ciągle się uczy
Jeśli chcecie Państwo się dowiedzieć, czego w ciągu ostatnich dni nauczył się Putin, to oto przykład - z posiedzenia Rady Ustawodawców, w dniu “rosyjskiego parlamentaryzmu”, czyli w rocznicę zwołania pierwszej Dumy w 1906 roku:
"Jakie zasady? - Nikt ich nie widział. Kto je napisał? Oni [Zachód] piszą je pod kołdrą i sami coś z tym tam robią. Ale my nie zamierzamy wchodzić pod ich kołdrę i nie zamierzamy przestrzegać ich »zasad«”.
A, pojawiło się jeszcze coś nowego: propaganda Kremla zapewnia, że nie ma mowy o tym, by Ukraina wróciła do swoich granic z 1991 roku (czyli łącznie z Krymem). Rok temu podobne zapewnienia nikomu nie przychodziły do głowy...
Miedwiediew skomentował ukraińską zapowiedź obficie:
Uważa, że takich wypowiedzi nie należy lekceważyć. „Odpowiedź może być tylko taka:
- "Masowe zniszczenie personelu i sprzętu wojskowego używanego przez reżim nazistowski podczas kontrofensywy, z zadaniem Siłom Zbrojnym Ukrainy maksymalnej klęski militarnej.
- Całkowite pokonanie wroga i ostateczne obalenie nazistowskiego reżimu w Kijowie wraz z jego całkowitą demilitaryzacją na całym terytorium byłej Ukrainy.
- Przeprowadzanie aktów odwetu na kluczowych postaciach reżimu nazistowskiego, niezależnie od ich lokalizacji i bez przedawnienia”.
Na tym tle opowieści propagandy, co zrobią Polakom za odebranie ambasadzie Moskwy w Warszawie bezprawnie zajmowanego budynku przy ul. Kieleckiej, to drobiazg.
Tymczasem mieszkańcy wsi Zadworie (kiedyś - Zadwórze), rejon Złoczewski, obwód lwowski, zburzyli ostatni z sowieckich pomników znajdujących się we wsi, a poświęcony zwycięstwu Armii Czerwonej w jednej z bitew wojny domowej. Jak wyjaśnia polska Wikipedia, 17 sierpnia 1920 roku miała tu miejsce krwawa bitwa pomiędzy oddziałem 330 polskich Obrońców Lwowa a przeważającymi siłami bolszewickiej 1. Armii Konnej Siemiona Budionnego.
Na zdjęciu u samej góry: Putin domagający się inwestowania w drony. Moją uwagę zwróciło to, że nawet na ekranie małego laptopa wyglądał staro. Siedział przy długim stole - dla niego zarezerwowana była połowa - sześciu urzędników tłoczyło się po drugiej strony. I nikt przed tą ustawką nie zabrał Putinowi czegoś, co jest środkiem odkażającym albo lekarstwem (biała buteleczka po prawej). Stoi to sobie spokojnie – zostanie wycięte z kadru dopiero w niedzielnym podsumowaniu tygodnia w “Wiestiach Niedieli”. Po co propaganda pokazuje światu buteleczki Putina? Z niechlujstwa czy z premedytacji?
***
Od początku napaści Rosji na Ukrainę śledzimy, co mówi na ten temat rosyjska propaganda. Jakich chwytów używa, jakich argumentów? Co wyczytać można między wierszami?
UWAGA, niektóre ze wklejanych do tekstu linków mogą być dostępne tylko przy włączonym VPN
Rosyjska propaganda: rys. Weronika Syrkowska/OKO.press

Komentarze