"Zrobię wszystko, by uczynić z Senatu miejsce, które będzie kuźnią prawa, gdzie panuje pracowitość, praworządność, honor. Nie będą miały wstępu cynizm, obłuda, kłamstwo, naginanie Konstytucji czy regulaminu Senatu" - zadeklarował Tomasz Grodzki w orędziu, które TVP musiała transmitować. Zarysował wizję polityki, która dba o dobro obywateli

„Senat ma być tym ciałem, które od niecnych uczynków odwodzi, a emocje studzi. Senat przywraca w pewnym stopniu równowagę w działaniach politycznych” – mówił marszałek Senatu Tomasz Grodzki w orędziu telewizyjnym 14 listopada o 20.00 emitowanym w TVP 1. Rysował wizję lepszej Polski, „uleczonej z zatrucia naszych wzajemnych relacji wirusem niechęci i głębokich podziałów”. Rozwinął wcześniejszą myśl o władzy PiS, która obiecywała budowę pomników, a „niechcący wybudowała mury między ludźmi”.

Jako lekarz zapewnił, że „każda choroba, nawet najcięższa, zwłaszcza jeśli jest mądrze leczona, kiedyś się kończy, czasami szybciej niż ktokolwiek by przypuszczał. Czego państwu i sobie życzę” – zakończył tę metaforę polityczną, nieco ryzykowną, bo choroby czasem kończą się nie najlepiej.

Ale jako lekarz-polityk dał nadzieję, że demokracja w Polsce nie umrze:

„Gdyż przyszłość nie potrzebuje strachu, tylko natchnienia, wizji i wiary w potęgę naszego wspaniałego narodu”.

„Wiadomości” TVP przygotowały swoich widzów sugerując tuż przed orędziem, że senator Grodzki jest niepokojąco bogaty, za to był niegospodarnym dyrektorem szpitala, w którym trzeba było dawać łapówki (zobacz na końcu tekstu).

Nowy język. Mówił wprost do ludzi

Mówił innym, świeżym językiem. Zwrócił się do bezpośrednio do obywateli, tych, którym idzie łatwiej i tym, „których ta wędrówka przez życie wyrzuca na margines, a jeszcze inni muszą dźwigać czasami ciężki krzyż”.

„I tu zaczyna się rola pokornej i służebnej, roztropnej pracy polityków” – tak to definiował.

Tym z państwa, których rozpiera siła i energia trzeba stworzyć warunki do realizacji śmiałych projektów. Tych, których doświadczyło bardziej niż innych należy wspomóc i sprawić, by uwierzyli, że marzenia mogą się spełniać”.

Puentował, że dobre prawo ma czynić nasze życie łatwiejszym i lepszym, co jest nową narracją po stronie opozycji, próbą zbliżenia „abstrakcyjnego prawa” do doświadczenia ludzi.

Senat miejscem prawdy i przyzwoitości

„Siłą naszego społeczeństwa jest różnorodność, za którą idzie energia Polek i Polaków, za którą idzie kreatywność i energia”. Mocno zabrzmiał następny fragment, który trudno odczytać inaczej niż porównanie czasów PRL z rządami PiS.

„Polek i Polaków, których nigdy nie da się stłumić próbami wtłoczenia nas wszystkich w ramy jednej, sztywnej, czasem dziwacznej ideologii.

Przekonali się o tym komuniści i przekonają wszyscy, którzy podejmują takie próby”.

Grodzki zarysował wizję Senatu – i  w ogóle władz publicznych – które dbają o to, by każdy w Polsce czuł się dobrze. Dużo było bezpośredniego ciepła, serdeczności.

Senat ma „inne władze do szlachetnych uczynków pobudzać, od niecnych odwodzić, a emocje studzić”.

„Zrobię wszystko co w mojej mocy, by uczynić z Senatu miejsce, które będzie kuźnią prawa, gdzie panuje pracowitość, praworządność. Nie będą miały wstępu cynizm, obłuda, kłamstwo, naginanie Konstytucji, czy regulaminu Senatu”.

Spór ma być przyzwoity, normalny – podkreślał. Mamy na celu tylko służbę narodowi”.

Będziemy przyjmować ustawy Sejmowe, dobre – uchwalimy, złe – poprawimy i odeślemy do Sejmu. Zapowiedział też inicjatywy ustawodawcze Senatu.

„Jeśli ktoś by się obawiał, że Senat będzie miejscem blokowania prac Sejmu, jest w błędzie” – dodał uspokajająco.

Pan doktor Grodzki o leczeniu choroby

Były dwa wątki osobiste.

„Pochodzę ze Szczecina, miasta niezdobytego (..) po wojnie zostało zasiedlone przez odważnych, kreatywnych ludzi ze wszystkich stron Polski, którzy zachowując szacunek dla swoich tradycji, stworzyli unikalną mieszankę.

„Duch wolności unosi się nad tym miastem w sposób szczególny, zapewniając Szczecinowi znacząca rolę w historii walki o wolną demokratyczną Polskę” – odwołał się do robotniczych protestów 1970 i 1980 roku.

Jestem też lekarzem, który na swojej drodze spotykał zarówno chorych, których piękno umysłu i ciała onieśmielały, jak i takich, których los zepchnął w otchłań beznadziei i upadku” – mówił językiem nieco literackim, by wrócić do polityki.

Senat nie zajmuje się leczeniem w sensie medycznym, ale stanowiąc mądre, dobre prawo z myślą o czynieniu losów milionów Polek i Polaków lepszym, może istotnie przyczynić się

do uzdrowienia Polski dotkniętej wieloma problemami, z których najgorszy polega na zatruciu naszych wzajemnych relacji wirusem niechęci i głębokich podziałów”.

Ale jako lekarz zapewnił, że „każda choroba, nawet najcięższa, zwłaszcza jeśli jest mądrze leczona, kiedyś się kończy, czasami szybciej niż ktokolwiek by przypuszczał”.

Kurski nie miał wyjścia

Grodzki wykorzystał swoje uprawnienia marszałka Senatu, którym został 12 listopada, zwyciężając jednym głosem w wyborach, pomimo gorączkowych zabiegów PiS, by przeciągnąć na swoją stronę kogoś z senatorów opozycji lub niezależnych.

W czwartek Grodzki skorzystał ze swych uprawnień, by wystąpić – jako polityk opozycji – z nieskrępowanym przekazem w telewizji, która jest zwykle narzędziem prorządowej propagandy.

TVP Jacka Kurskiego musiała pogodzić się z decyzją Grodzkiego o wygłoszeniu orędzia na mocy  obowiązującego  od 1994 roku rozporządzenia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Stanowi ono, że marszałek Senatu jako jedna z czterech osób w państwie (obok prezydenta, premiera i marszałka Sejmu) może:

  • w programach publicznej telewizji i radiofonii przedstawiać politykę państwa w sposób bezpośredni (co oznacza integralność nagrania);
  • media publiczne zapewniają nieodpłatne przygotowanie i rozpowszechnianie wystąpień, w dodatku „we wskazanym paśmie emisji„;
  • wystąpienia nie powinny trwać dłużej niż 10 minut;
  • o zamiarze wystąpienia trzeba poinformować media „najpóźniej na 12 godzin przed emisją„.

Rozporządzenie opiera się na ogólnikowym zapisie w ustawie o krajowej radiofonii i telewizji, która przewiduje, że „jednostki publicznej radiofonii i telewizji umożliwiają naczelnym organom państwowym bezpośrednią prezentację oraz wyjaśnianie polityki państwa”.

Grodzki chce przesłuchać Banasia

Tomasz Grodzki poważnie traktuje swoja rolę lidera Izby Wyższej, która może sprawować funkcję kontrolną, nie tylko wobec sejmowych ustaw. 13 listopada zapowiedział, że Senat rozważa wezwanie przed senacką komisję (nie sprecyzował którą) Mariana Banasia, urzędującego wciąż szefa NIK, który dzień wcześniej przyjechał na inauguracyjne posiedzenie Sejmu. „Senackie komisje mają, oprócz tego, że nie mogą powoływać komisji śledczej, niemal takie same uprawnienia jak komisje sejmowe. Rozważamy to całkiem poważnie”- powiedział Grodzki (o aferach Banasia pisaliśmy m.in. tutaj).

TVP – prześwietlanie zwykłe

Dla telewizji Jacka Kurskiego wystąpienie Grodzkiego jest bolesnym zgrzytem w jednolitym przekazie, zwłaszcza, że nie mogło zostać zakłócone żadnym komentarzem. 10 minut swobodnej wypowiedzi dla polityka opozycji na antenie telewizji publicznej to po wyborach 2015 roku przełom na miarę pojawienia się w komunistycznej TVP z 30 listopada 1988 roku Lecha Wałęsy podczas debaty z Alfredem Miodowiczem.

Stąd mobilizacja stacji. Już w środę 13 listopada TVP Info – jak napisała – „prześwietliła majątek Grodzkiego”, m.in. wypominając mu posiadanie „samochodu marki Jaguar, model XF z 2016 roku, użytkowanego w formie wynajmu długoterminowego na okres czterech lat. Do spłaty marszałkowi pozostało – stan na 1 września 2019 roku – 16 rat o łącznej wartości ponad 100 tys. zł brutto”.

W czwartek, przed emisją orędzia Grodzkiego, przygotowano również spory materiał o nowym marszałku. Wyemitowano go pod koniec wydania „Wiadomości”, dosłownie 10 minut przed jego wejściem na antenę. Było to twórcze rozwinięcie wcześniejszego prześwietlania.

TVP – prześwietlanie porównawcze

Materiał zaczął się od porównania majątków:

  • marszałek Sejmu, Elżbieta Witek ma trzy i pół tysiąca złotych oszczędności, mieszkanie, połowę udziałów w innym mieszkaniu i fiata Tipo;
  • marszałek Senatu, Tomasz Grodzki: 400 tysięcy oszczędności w różnych walutach, mieszkanie, segment, działkę budowlaną, papiery wartościowe i Jaguara XF (tu pojawiła się reklama samochodu).

Zestawienie miało oczywiście pokazać „pokorę i umiar” polityków PiS, choć trzy i pół tysiąca oszczędności stawia pod znakiem zapytania gospodarność Elżbiety Witek, która nieprzerwanie od 2005 roku pobiera poselską pensję.

Autor materiału, Krzysztof Nowina-Konopka, przeszedł od razu do zarzutu: marszałek Grodzki ma kłopoty z tym, co sam napisał w oświadczeniu majątkowym. Jako dowód pokazano wywiad, jaki z Grodzkim przeprowadził Robert Mazurek w RMF. Mazurek wylicza Grodzkiemu, że zarabiał nawet 35 tysięcy złotych miesięcznie.

TVP sugeruje łapówkę

Dalej było grubo. „Wiadomości” pokazały wpis prof. Agnieszki Popieli, biolożki z Uniwersytetu Szczecińskiego: „Masakra. Pan profesor Grodzki kandydatem na Marszałka Senatu. Jak moja Mama umierała to trzeba było dać 500 dolarów za operację. Podobno na czasopisma medyczne. Faktury ani rachunku nie dostałam. Nigdy tego nie zapomnę”.

OKO.press cytuje tę wypowiedź ostrzegając Czytelników, że sugestia łapówki stanowi zapewne manipulację. Popiela zresztą nie twierdzi, komu ją dała.

„Za wcześnie na wnioski, ale trzeba stawiać pytania” – zapowiada autor materiału, znany z hejterskich materiałów. O uczciwość Grodzkiego zapytał  Cezary Krysztopa z „Tygodnika Solidarność”.

Poinformowano również, że szpital, w którym pracował Grodzki znalazł się na skraju bankructwa. O komentarz poproszono Małgorzatę Jacynę-Witt (PiS): „Świetnie potrafi zarządzać swoimi finansami, ale nie potrafi zarządzać finansami publicznymi”.

OKO.press opublikowało także pełen zapis orędzia senatora Grodzkiego spisany z TVP.

Kontrolujemy władzę. Prowokujemy opozycję.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Dominika Sitnicka
Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o polityce i mediach. Prowadzi relacje LIVE w mediach społecznościowych.


Komentarze

  1. Adam Patrzyk

    Mam nadzieję, że z tymi 500$ to rzeczywiście manipulacja, co – zważywszy na rzetelność TVP – wydaje się bardzo prawdopodobne. Ale z drugiej strony absurdem jest to, że ponieważ to "nasz" to nikt jakby tej "informacji" nie zauważa. OKO nie pisze, że należy to wyjaśnić – zwrócić się do pani profesor, co dokładnie miała na myśli. Takie nagle się stało niedociekliwe. Zero komentarzy czytelników. Gdyby facet był z PiS już by go zlinczowano. Trochę to żałosne. Ale bądźmy optymistami.

    • Jerzy Dereń

      Chciałoby się, aby łapówek nie było. Ale system rabowania obywateli z elementarnych usług państwa, korupcję ma w siebie wpisaną. Dla przykładu: Kilka lat temu za wyleczenie zaćmy zapłaciłem prywatnie 6000 zł – coś koło 1200$. Choć ta usługa należała mi się w ramach ubezpieczenia zdrowotnego. Ale wtedy kolejka trwać miała ponad 3 lata. Z czego – wobec postępu zaćmy – połowę chodziłbym jako niewidomy. Mogłem uzyskać rozsądny czas kosztem właśnie 500$, które jakiś lekarz schowałby do prywatnej kieszeni…
      Ale nie winiłbym go za to. Winne jest złodziejskie państwo.

    • Krzysztof Skladanowski

      Wówczas w Niemczech zapełniły sie kościoły a patriotyczna młodzież z racami, Ooops, wróóóć, z pochodniami masowo wyszła na ulice. Biskupi niemieccy nazwali to "łaskawą zmianą". Nie wiem czy nasi politycy nawiązywali do tego określenia, nazywając zmiany 2015 roku "dobrą zmianą".

  2. Wlodzimierz Galant

    Po tym, co marszałek Grodzki powiedział w TVPis nie dziwi, że oni go już serdecznie nienawidzą. Mniej więcej tak, jak każda mafia nienawidzi przedstawicieli prawa. Należy więc bardzo uważać, bo przy takiej sile uczuć i jednocześnie jej katolickim morale podła zmiana nie cofnie się przed niczym, żadnym świństwem, kłamstwem, a nawet przestępstwem, żeby tylko zneutralizować, a najlepiej zlikwidować powstałe zagrożenie dla bezkarności i swobody działania osób i instytucji łamiących prawo i konstytucję. SB już z pewnością nad tym pracuje, a kurwizja nie czekając na fachowców od brudnej roboty już zaczęła opluwać prof. Grodzkiego. Tak wygląda demokracja i praworządność w wykonaniu PiS.

  3. Jerzy Dereń

    Kurski podpadł pod przepis karny o szkalowanie funkcjonariusza najwyższych władz RP. Ponadto każdy z nas może mu wytoczyć proces o dezinformację. Ma to sens w nagłośnieniu – również w wypowiedzi Pana Marszałka w TVPiS. Choć wiadomo, że długo jeszcze prokuratura Ziobry nie podejmie przeciw Kurskiemu i innym pretorianom Kaczyńskiego działań, które mogłyby być skuteczne.

  4. Andrzej Maciejewicz

    Nie nadaje się! Buty wyczyszczone, garnitur wyprasowany. Twarz jakąś nie taka. Brak w niej mądrości Suskiego czy inteligencji v-premiera od kultury. Łapówka też nie zachwyca. Nasz Banaś – to ho, ho! No i ta w opadajacych pończochach, której się należy. Najgorszy to ten Jaguar a nie służbowy merol.

  5. Zapalony Ornitolog

    Dobry artykuł, Redakcjo! Jedna uwaga: akapit "TVP sugeruje łapówkę" otwiera frazes: "Dalej było grubo." Język to jedno (razi, ale zniosę), a narzucona interpretacja wyemitowanego przez TVP materiału to drugie (czy czytelnikom OKO.press naprawdę trzeba tłumaczyć, co jest grube a co nie?).
    Pozdrawiam!

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!