0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: fot. Regina Skibińskafot. Regina Skibińsk...

W lasach wokół rezerwatu chroniącego jezioro Hańcza trwa wycinka. Wbrew mieszkańcom, poleceniu Ministerstwa Klimatu i Środowiska i wysiłkom Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Ta ostatnia planuje powiększenie rezerwatu tak, by lepiej chronił ponad stumetrową głębię wyjątkowego ekosystemu Hańczy.

Nadleśnictwo Suwałki jeszcze do niedawna nie miało sobie nic do zarzucenia. Twierdziło, że wszystko odbywa się zgodnie z dobrymi praktykami gospodarki leśnej i według wytycznych ministerstwa. Wydaje się jednak, że pozycja leśników zaczyna ulegać zmianie pod presją obywateli. Tak przynajmniej wynika z rozmów z dyrekcją Suwalskiego Parku Krajobrazowego. To na jego terenie leży jezioro Hańcza.

“Ludzie reagują, gdy widzą piły” – mówi dyrektora SPK Teresa Świerubska.

Drzewa z Wehrmachtu

Kolonia Stara Hańcza na północnym skraju jeziora. Nieopodal przystanek Green Velo, rowerowego szlaku przez najpiękniejsze zakątki Polski północno-wschodniej. Czekają tu na nas Karina Sosnowska, Piotr Kuczek i Wojciech Pająk. To aktywiści Zielonych Suwałk, nieformalnej grupy zaangażowanej na rzecz natury. Sprzątają lasy i brzegi Hańczy oraz walczą o zachowanie wartościowych lasów wokół jeziora.

Aktywiści Zielonych Suwałk, fot. Regina Skibińska

Nad jeziorem Hańcza wznosi się wysoka i stroma skarpa porośniętą potężnymi 80-letnimi świerkami i brzozami, pamiętającymi czasy II wojny światowej. “Tu były tereny użytkowane rolniczo. Świerki zostały posadzone przez Niemców w czasie okupacji. Według leśników użyto tam nasion o niewiadomym pochodzeniu i to ma być argument za wycinką tych drzew” – mówi Piotr Kuczek.

Nadleśnictwo odpowiada

“Główną przyczyną przebudowywania jednogatunkowych, większych powierzchni lasów świerkowych złożonych na gruntach porolnych jest ich duża podatność na czynniki destrukcyjne, jak grzyby korzeniowe, wiatr, masowe występowanie szkodliwych owadów, głównie kornika drukarza” – odpowiada nadleśniczy Nadleśnictwa Suwałki Wojciech Rodak.

Przeczytaj także:

“Jako leśnicy dbamy o to, aby zapobiegać niekontrolowanemu przemieszczaniu populacji drzew z różnych regionów zarówno Polski, jak i Europy. W ten sposób unikamy wprowadzania nasion drzew rosnących np. na pogórzu lub w południowych Niemczech do naszych drzewostanów. Najwartościowsze są nasiona rodzime dla danego regionu nasiennego, gdyż to właśnie drzewa z nich powstałe mają najwyższą odporność genetyczna otrzymaną wskutek wieloletniej selekcji naturalnej” – dodaje Rodak.

Głębokie, jeszcze czyste

Czy jednak fakt, że drzewa mają niepewne, czy też, co gorsza, wrogie pochodzenie, to wystarczający argument za wycinkami w cennym terenie? Utworzony w 1976 roku jako pierwszy obszar tego typu w Polsce, Suwalski Park Krajobrazowy (SPK) to obszar unikalny ze względu na bogactwo polodowcowych form rzeźby terenu. Perła parku – jezioro Hańcza, najgłębsze na Niżu Środkowoeuropejskim – od 1963 roku w całości objęte jest ochroną rezerwatową. Według informacji SPK ochronie podlegają “głębokie, czyste i bogate w tlen wody Hańczy, [charakteryzujące się] niską trofią, [czyli] ubogie w substancje odżywcze” – to ważna informacja w kontekście wycinek.

“Kamieniste brzegi Hańczy pozbawione są prawie całkowicie roślinności brzegowej. Z kolei roślinność zanurzona tworzy rozległe podwodne łąki glonów z rodzaju ramienic. Są to gatunki typowe dla wód czystych, przezroczystych i głębokich. W Hańczy występują m.in.: ramienica zwyczajna, szorstka i szczeciniasta – charakterystyczna dla jezior górskich, na niżu spotykana jedynie w Hańczy. Najgłębsze jezioro Polski jest także miejscem występowania reliktowych gatunków zwierząt, czyli organizmów które przetrwały w wodach Hańczy od okresu ostatniego zlodowacenia. Są to m.in.: ślimak sadzawczak drobny lub ryba miętus” – informuje park.

Drzewa na brzegach idą pod topór

Ale strome brzegi jeziora, od strony wschodniej częściowo porośnięte lasem, nie podlegają ochronie. To tutaj idą pod topór, a właściwie pod harwestery, strzeliste świerki i brzozy. Ciężki sprzęt rozjeżdża zbocza. To szerszy problem ochrony przyrody w Polsce – przyrodnicy uważają, że nierzadko tereny objęte ochroną rezerwatową są po prostu zbyt małe, żeby zapewnić należytą ochronę. Degradowany teren wokół rezerwatu ostatecznie degraduje także sam rezerwat.

“Rzadko spotyka się takie bory, z tak bogatą roślinnością, poszyciem – skrzypy giganty, bagna, torfowiska, głazy – niesamowite pofałdowane wielkie głazy, porosty, mchy, ogromne paprocie, smardze, a nawet storczyki. Gleba jest tu chyba bardzo żyzna, bo rosną tu takie rośliny i takich rozmiarów, jakich się nie widzi gdzie indziej. To tworzy całość, nie można podchodzić do takiego lasu jak do hodowli kukurydzy – zebrać, zaorać, zasadzić” – mówi chcąca zachować anonimowość właścicielka domu w jednej ze wsi na terenie SPK.

Hańcza potrzebuje drzew

Na 2025 r. Lasy Państwowe zaplanowały kolejne rębnie na terenach cennych przyrodniczo. Tymczasem lasy wokół Hańczy pełnią także funkcję wodochronną. Usunięcie drzew może doprowadzić do erozji zboczy i zniszczyć strefę buforową wokół jeziora. Wjazd ciężkim sprzętem w pobliże brzegu i intensywne prace mogą doprowadzić do zanieczyszczenia wody, a także zniszczyć siedliska zwierząt, w tym tak rzadkich gatunków, jak gągoł czy tracz nurogęś.

“Zbiornik Jezioro Hańcza boryka się z wieloma problemami wynikającymi ze zmian klimatu oraz dopływu biogenów. Od kilku lat w jeziorze obserwowane są zakwity glonów, czemu sprzyja również zmieniający się klimat. Otaczające jezioro lasy mają charakter wodochronny. Ograniczają także nasłonecznienie, obniżają temperaturę wody, stabilizują klimat. Ich obecność pozytywnie wpływa na jakość wód. Usuwanie dojrzałego drzewostanu znajdującego się w bezpośrednim sąsiedztwie zbiornika ma niekorzystny wpływ na stan wody, sprzyja większemu nasłonecznieniu i podnoszeniu temperatury wody” – informuje białostocka RDOŚ.

Jej wicedyrektor Adam Bohdan mówi OKO.press: “Spora część zanieczyszczeń biogenami spływa z gospodarstw rolnych. To osobny problem. Ale jeśli możemy choć trochę poprawić ochronę jeziora Hańcza przez zachowanie lasów wokół niego, to należy to zrobić”.

Powiększyć rezerwat

By ograniczyć negatywne skutki wycinek, RDOŚ podjął właśnie prace nad powiększeniem rezerwatu obejmującego jezioro Hańcza o kilkadziesiąt przyległych wydzieleń leśnych po wschodniej stronie jeziora. W sumie to ok. 200 ha. RDOŚ powołuje się przy tym na petycję w sprawie wycinki lasów w obrębie Suwalskiego Parku Krajobrazowego podpisaną przez ponad 1600 sygnatariuszy, a także na starania SPK i MKiŚ.

W piśmie do RDOŚ w Białymstoku dyrekcja SPK zwaca uwagę, że plany cięć Nadleśnictwa Suwałki, zawarte w Planie Urządzenia Lasu (PUL) na lata 2023-2033, obejmują również obszary, które SPK wskazało w 2024 roku ministerstwu do wyłączenia z gospodarki leśnej ze względu na wysoką wartość przyrodniczą i społeczną.

“Na terenie parku mamy szlaki piesze i rowerowe prowadzące przez lasy. Chcemy, aby zostały oszczędzone i nie prowadziły przez wyręby. Spacer przez takie miejsca jest mało atrakcyjny” – mówi OKO.press dyrektorka SPK Teresa Świerubska. SPK odwiedza rocznie kilkadziesiąt tysięcy ludzi, szacuje dyrektorka.

Plan na las wciąż niezatwierdzony

Świerubska dodaje, że redukcja skali gospodarki leśnej, a szczególnie utworzenie sporego rezerwatu, da szansę obecnie 80-letniemu drzewostanowi “przeżyć wiek rębny”.

“Nadleśnictwo Suwałki nie posiada aktualnie zatwierdzonego przez Ministra Klimatu i Środowiska Planu Urządzenia Lasu na lata 2023-2032. Nie posiadam informacji, kiedy może to nastąpić” – przyznaje nadleśniczy Rodak.

“Zadania bieżące z zakresu gospodarki leśnej realizowane są w każdym roku w oparciu o zakres zadań zaakceptowany przez Regionalnego Dyrektora Lasów Państwowych w Białymstoku” – mówi nadleśniczy. I dodaje, że zakres zadań i tak uwzględnia niezatwierdzony jeszcze projekt PUL

Dyrektorka SPK ma nadzieję, że ostatnie (27 marca) spotkanie z nadleśniczym Nadleśnictwa Suwałki Wojciechem Rodakiem otworzy drogę do porozumienia na rzecz zachowania lasów nad Hańczą.

Będzie strefa ochronna?

25 marca Nadleśnictwo Suwałki zobowiązało się do ustanowienia strefy ochronnej na skarpie jeziora. Obiecało również “znaczne złagodzenie cięć” w pasie 200 metrów od jego brzegów oraz wyłączenie z wycinek lasów łęgowych i siedlisk grądowych. Podobny komunikat pojawił się 27 marca na profilu Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku.

“Na razie jest to umowa honorowa, nie mamy spisanego porozumienia. Odbyły się rozmowy między mną a nadleśnictwem i ustaliliśmy, że nadleśnictwo zgadza się na wyłączenie skarpy z wycinki. Czekamy, aż ten temat zostanie ujęty w PUL na kolejne 10 lat” – mówi Świerubska. Kolejne spotkanie w tej sprawie ma odbyć się 4 kwietnia. Według informacji Nadleśnictwa Suwałki ma ono mieć charakter “spaceru terenowego po drzewostanach Leśnictwa Hańcza, gdzie na miejscu będziemy mogli zobaczyć i omówić zagadnienia dotyczące prowadzenia gospodarki leśnej”.

Leśniku, czy ci nie żal

Idziemy ścieżką edukacyjną, poprowadzoną na wschodnim brzegu jeziora Hańcza. Na zboczu widać pnie po ściętych świerkach. Piotr Kuczek pokazuje miejsca, gdzie planowane są kolejne rębnie. Trudno wyobrazić sobie, jak będzie wyglądało to miejsce, jeśli dojdą one do skutku. Po ogołoconych zboczach będzie spływać woda, a wylesienie brzegów Hańczy podniesie temperaturę wody jeziora, zaburzając delikatną równowagę ekosystemu.

SPK od lat przyciąga turystów spragnionych urozmaiconych widoków polodowcowego krajobrazu Suwalszczyzny. “Do czego oni teraz będą przyjeżdżać? Do tych pozostałości po lasach? Od lat prosimy o niewycinanie lasów przy szlakach turystycznych, a tu mamy świeżą rębnię, tuż obok głównego szlaku rowerowego! Jaki to krajobraz?” – pyta Wojciech Pająk.

Mieszkańcy i aktywiści – często są to te same osoby – czują się lekceważeni przez leśników.

“Pierwsza petycja w sprawie zaniechania zrębów dla obszaru SPK, jego otuliny oraz terenów, które leżą w Obszarze Chronionego Krajobrazu Pojezierza Północnej Suwalszczyzny, została złożona przez nas już w lipcu 2024 roku” – mówi Karina Sosnowska z Zielonych Suwałk.

“Petycję wysłaliśmy do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku, białostockiej RDOŚ i MKiŚ. Odpisało na nią tylko Ministerstwo, podając, że przekazuje sprawę do Urzędu Marszałkowskiego w Białymstoku. I nic” – dodaje Sosnowska.

Ochronimy – no, chyba że nie

Ministerstwo ocknęło się dopiero na początku 2025 roku. W styczniu tego roku ministra Paulina Hennig-Kloska wydała Lasom Państwowym polecenie, by “wstrzymać do końca 2027 roku cięcia w projektowanych i proponowanych rezerwatach przyrody (...) określonych zgodnie z kryteriami przyjętymi w Wytycznych i Rekomendacjach Ogólnopolskiej Narady o Lasach”. (Ogólnopolska Narada o Lasach to swego rodzaju okrągły stół, przy którym do rozmów o przyszłości gospodarki leśnej i leśnych ekosystemów w Polsce usiedli wszyscy związani z lasami: ministerstwo, Lasy Państwowe, branża drzewna, naukowcy i aktywiści).

Chodzi o proponowane rezerwaty z bazy danych przekazanej MKiŚ przez Klub Przyrodników, czyli tzw. „shadow list”, a także rezerwaty zaproponowane przez same Lasy Państwowe i “projekty rezerwatów procedowane przez regionalnych dyrektorów ochrony środowiska”. To m.in. proponowane przez białostocką RDOŚ powiększenie rezerwatu wokół jeziora Hańcza.

W związku z poleceniem ministry, białostocka RDOŚ zwróciła się do Nadleśnictwa Suwałki o “natychmiastowe wstrzymanie prac leśnych zaplanowanych w [wydzieleniach mających wejść do rezerwatu], zaplanowanych do końca 2027 roku, oprócz faktycznie uzasadnionych prac związanych z zachowaniem bezpieczeństwa przy drogach i szlakach, oraz zabiegów z zakresu hodowli lasu, które powinny być zaopiniowane przez Dyrektora RDOŚ w Białymstoku”.

Nadleśnictwo kontra RDOŚ

“Pismo RDOŚ nie zawiera żadnych informacji dotyczących przyczyn planowanego objęcia tego terenu tak wysoką formą ochronności. Dotąd nie przedstawiano i nie konsultowano z Nadleśnictwem Suwałki żadnych planów poszerzenia rezerwatu. Nie są znane wizje i cele poszerzenia tego rezerwatu. Wydaje się natomiast, że obejmowanie ochroną rezerwatową rozpadających się drzewostanów świerkowych położonych w mozaice z lasami prywatnymi jest ryzykowne” – mówi nadleśniczy Rodak.

Białostocki RDOŚ jest pewien swoich racji: “Złożyliśmy wniosek o środki na przygotowanie planu ochrony dla Rezerwatu Jezioro Hańcza. Projekt został pozytywnie oceniony. Pracujemy nad projektem zarządzenia zakładającego powiększenie Rezerwatu Hańcza o około 200 hektarów na gruntach Lasów Państwowych. Zakładamy, że uda nam się powiększyć rezerwat w połowie bieżącego roku”.

;
Wojciech Kość

W OKO.press pisze głównie o kryzysie klimatycznym i ochronie środowiska. Publikuje także relacje z Polski w mediach anglojęzycznych: Politico Europe, IntelliNews, czy Notes from Poland. Twitter: https://twitter.com/WojciechKosc

Regina Skibińska

Absolwentka prawa, z zawodu dziennikarka, przez wiele lat związana z „Rzeczpospolitą”. Trzykrotna laureatka konkursu dziennikarskiego Polskiej Izby Ubezpieczeń i laureatka Nagrody Dziennikarstwa Ekonomicznego Press Club Polska w 2023 r. Obecnie freelancerka, pisywała m.in. do „Gazety Wyborczej”, miesięcznika „National Geographic Traveler”, „Parkietu”, Obserwatora Finansowego i Prawo.pl. Po latach mieszkania w Warszawie osiadła z gromadką kotów na Podlasiu.

Komentarze