Analizujemy tyradę Michała Rachonia wymierzoną w sędziów. Rachoń (TVP Info) wierzy w stuletnich stalinistów stojących na straży III RP. Ale najbardziej widocznymi pracownikami aparatu sprawiedliwości PRL aktywnymi dzisiaj są poseł Piotrowicz i sędzia Kryże, obaj z partii, której działaczem był sam Rachoń

W OKO.press nie zajmujemy się zwykle analizowaniem wypowiedzi dziennikarzy, tylko polityków. Zrobimy jednak wyjątek dla Michała Rachonia – byłego działacza PiS, obecnie pracownika telewizji publicznej. 13 lipca (2017) Rachoń wygłosił, trwającą ponad minutę, gniewną tyradę wymierzoną w sędziów, których PiS właśnie próbuje sobie podporządkować (piszemy o tym obszernie w OKO.press, więc nie będziemy tego tu streszczać).

Oto wypowiedź Rachonia (przytaczamy ją za portalem naTemat):

„Komunistyczne sądy i bezpieka mordowały dziesiątki tysięcy polskich bohaterów walczących z okupantem: żołnierzy niezłomnych, bohaterów roku 56, 70, 76. Skazywały członków „Solidarności” w stanie wojennym na zlecenie Jaruzelskiego i Kiszczaka. Ci sami ludzie w 89 roku nagle zaczęli nazywać się „niezawisłymi sędziami” i stali się strażnikami umowy Okrągłego Stołu. Ich środowisko miało oczyścić się samo, ale od sądów rejonowych aż po Sąd Najwyższy i Trybunał Konstytucyjny, ciągle zasiadali w nich współpracownicy komunistycznej bezpieki i ludzie mający krew polskich bohaterów na rękach. Ich dzieci awansowały w strukturach systemu bezprawia przez 30 lat III RP, czego jednym ze skutków był brak ukarania i rozliczenia komunistycznych zbrodni. Ten system właśnie się wali. Nowa ustawa o SN i KRS. Czy lipiec 2017 roku będzie datą, kiedy po raz pierwszy od wejścia sowietów do Polski Polacy odzyskają demokratyczną kontrolę nad wymiarem sprawiedliwości? O tym i nie tylko o tym dziś w „Minęła dwudziesta”, prawdopodobnie najlepszym programie publicystycznym w Polsce”.

Analizujemy wypowiedź Rachonia zdanie po zdaniu.

„Komunistyczne sądy i bezpieka mordowały dziesiątki tysięcy polskich bohaterów walczących z okupantem: żołnierzy niezłomnych, bohaterów roku 56, 70, 76. Skazywały członków «Solidarności» w stanie wojennym na zlecenie Jaruzelskiego i Kiszczaka”.

Prawda. Ale co to ma do sądów w roku 2017? Tego dowiadujemy się z następnego zdania:

„Ci sami ludzie w 89 roku nagle zaczęli nazywać się „niezawisłymi sędziami” i stali się strażnikami umowy Okrągłego Stołu”.

Potraktujmy to dosłownie. 30-letni sędzia w roku 1950 miałby 69 lat w 1989 roku, a dzisiaj blisko 100. To bardzo optymistyczny szacunek: w stalinizmie sędziów powoływano młodo, ale bywali też znacznie starsi. Poza tym: to nonsens. Wśród sędziów w PRL byli bardzo różni ludzie. Często wydawali wyroki niezgodne z tym, co chciała władza. Byli ludzie nadgorliwi i dyspozycyjni – oraz uczciwi. Nawiasem mówiąc – w PRL orzekali także przedwojenni sędziowie.

Zanim jednak wyobrazimy sobie stuletnich stalinistów stojących na straży III RP, zwróćmy uwagę na insynuację Rachonia: sędziowie nie są „strażnikami okrągłego stołu”, tylko konstytucji, systemu prawnego i procedur.

Nie dość, że wini całą grupę zawodową za domniemane przewinienia jej niektórych członków, to jeszcze insynuuje, że cały system prawny służył tak naprawdę ochronie mrocznych interesów „oderwanej od koryta” elity.

„Ich środowisko miało oczyścić się samo, ale od sądów rejonowych aż po Sąd Najwyższy i Trybunał Konstytucyjny, ciągle zasiadali w nich współpracownicy komunistycznej bezpieki i ludzie mający krew polskich bohaterów na rękach”.

O „oczyszczaniu się” środowiska prawniczego pisała obszernie w „Gazecie Wyborczej” Ewa Siedlecka. Nie wiadomo, kogo ma na na myśli Rachoń, mówiąc o „krwi polskich bohaterów na rękach”.

Ludzie, którzy wydawali wyroki śmierci w po wojnie i w okresie stalinizmu (1944-1956) dziś albo nie żyją, albo już dawno nie orzekają.

Kto z sędziów Sądu Najwyższego ma „krew polskich bohaterów na rękach”?

„Ich dzieci awansowały w strukturach systemu bezprawia przez 30 lat III RP, czego jednym ze skutków był brak ukarania i rozliczenia komunistycznych zbrodni”.  

Oto czerwona pajęczyna: dzieci starych stalinistów robiły kariery w sądownictwie III RP. Byłoby dobrze podać jakieś przykłady. Skąd Rachoń to wie? Ile jest takich osób? Dlaczego najbardziej widocznymi pracownikami aparatu sprawiedliwości PRL aktywnymi dzisiaj są poseł Piotrowicz i sędzia Kryże, obaj z partii, której działaczem był sam Rachoń?

„Ten system właśnie się wali. Nowa ustawa o SN i KRS. Czy lipiec 2017 roku będzie datą, kiedy po raz pierwszy od wejścia sowietów do Polski Polacy odzyskają demokratyczną kontrolę nad wymiarem sprawiedliwości?”

Znów nonsens na nonsensie: Polacy przed wojną nie mieli „demokratycznej kontroli” nad wymiarem sprawiedliwości, bo od 1926 roku II RP była dyktaturą, a nie demokracją; w 1989 roku mieli demokratyczną kontrolę, bo mieli demokrację; dziś – zdaniem bardzo wielu polskich i zagranicznych obserwatorów – tę kontrolę tracą. Przechodzi ona w ręce polityków PiS, co prawda demokratycznie wybranych, ale łamiących konstytucyjne reguły. Sądownictwo III RP nie jest kontynuacją sądów w PRL. Przeciwnie: jego fundamenty zostały zmienione w czasie rozmów Okrągłego Stołu (pisaliśmy o tym obszernie tutaj).

O tym i nie tylko o tym dziś w „Minęła dwudziesta”, prawdopodobnie najlepszym programie publicystycznym w Polsce

To jedyne zdanie z wypowiedzi Rachonia, które miało sens. Choć jego druga część prawdopodobnie nie była prawdziwa.



Opłać abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym