0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Włodek / ...

„To by była katastrofa” – komentują na korytarzach Sejmu politycy Platformy Obywatelskiej i Lewicy pogłoski o możliwym rozpadzie Trzeciej Drogi, czyli koalicji PSL i Polski 2050 Szymona Hołowni.

Politycy Polski 2050 uspokajają: „Rozmawiamy. Konstruktywnie”.

Spór partii Hołowni i PSL dotyczy:

  • tego, kogo wpuścić na listy wyborcze Trzeciej Drogi (czy znajdą się tam politycy Porozumienia, AgroUnii i były poseł Konfederacji Artur Dziambor);
  • finansów
  • oraz ostatecznej formuły startu (czy Polska 2050 zgodzi się wystartować z list PSL).

Jednak znaczenie tych rozmów daleko wykracza poza to, kto zajmie pierwsze, a kto trzecie miejsce w Krośnie czy w Legnicy.

Najbliższe dni zdecydują o przyszłości projektu politycznego Szymona Hołowni.

A ponieważ dziś w polskiej polityce decyzja którejkolwiek z partii opozycyjnych odbija się na całej opozycji, tak będzie i tym razem. Lecz w tym przypadku nie o same decyzje może chodzić. To, jak Hołownia i Kosiniak-Kamysz zdecydują o losach Trzeciej Drogi, będzie rzutować na obraz całej opozycji.

Politycy obu formacji zaznaczają, że wszystko wyjaśni się jeszcze w tym tygodniu. We wtorek 1 sierpnia 2023 Szymon Hołownia spotkał się z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Dziś, w środę zespoły negocjacyjne obu partii mają ponownie siąść do stołu. Lider ludowców ma też spotkać się z Donaldem Tuskiem. A w sobotę 5 sierpnia Rady Krajowe obu partii podejmą ostateczne decyzje.

„Jak zrobisz błąd, nikt ci nie pomoże”

„W polityce jest tak: jak ci się noga powinie, to nikt ci ręki nie poda. Jak się pośliźniesz na skórce od banana, jak się skompromitujesz, jak zrobisz błąd, to nikt ci nie pomoże” – tłumaczy polityk Platformy Obywatelskiej. „To jest jak ring bokserski. Dostajesz cios, padasz na łopatki, a publiczność stoi i patrzy: wstanie czy nie wstanie? Ludzie odliczają, a ty albo wstajesz i walczysz dalej, albo wypadasz z gry”.

Ten obrazek ma opisywać to, co teraz dzieje się z Szymonem Hołownią. Tłum odliczający „dziesięć, dziewięć, osiem, siedem...” ma się składać i z wyborców, i z polityków. A wśród nich ma być też koalicyjny partner Hołowni – Władysław Kosiniak-Kamysz.

W Platformie wciąż mają Hołowni za złe, że nie chciał dołączyć do wspólnej listy. Rozmowy na ten temat miały się toczyć jesienią 2022 i miały być zaawansowane. Według polityków PO miał je zerwać Hołownia, kiedy zdecydował się zagłosować przeciwko ustawie o Sądzie Najwyższym wbrew wcześniejszym ustaleniom.

Przeczytaj także:

Z kolei Polska 2050 liczyła na „sojusz młodszego pokolenia”: Hołowni, Trzaskowskiego i Kosiniaka-Kamysza. Jednak Trzaskowski nie zdecydował się na taką polityczną woltę. I Hołownia został sam z Kosiniakiem.

A ta „skórka od banana”? To rozmowa Hołowni z wyborczynią w Łomży. Filmik, na którym Hołownia, siedząc, oznajmia starszej stojącej przed nim kobiecie, że została zindoktrynowana, zrobił w Sejmie furorę. Politycy pokazywali go sobie nawzajem jak licealiści filmiki z sobotniej imprezy.

Zobaczyli tam nie tylko brak doświadczenia i instynktu politycznego samego Hołowni, ale przede wszystkim słabość jego zaplecza, które puściło to nagranie w świat z logotypem Polski 2050.

View post on Twitter

„Hołownia albo zrobi coś spektakularnego, albo zniknie” – mówi zmartwiona polityczka Koalicji Obywatelskiej.

Gorączka

Tutaj jedno ważne zastrzeżenie. Jakakolwiek wypowiedź polityków opozycji, w tym polityków Polski 2050 i PSL, ma obecnie niepomijalny kontekst. A jest nim mordercza walka o miejsca na listach wyborczych. Minione dwa-trzy tygodnie i kolejny tydzień, dwa to najgorętszy okres w życiu każdej partii politycznej.

Na urlop właśnie wyjechał Jarosław Kaczyński, a posłowie PiS zadrżeli: na urlopie bowiem prezes będzie układał listy wyborcze. I tak samo jest w partiach opozycyjnych.

Kiedy w miniony piątek 28 lipca widzę w Sejmie rozprawiających z zaangażowaniem dwóch ważnych polityków opozycji, podchodzę i próbuję zadać pytanie, oni niemal uciekają: „Nie teraz, nie teraz!” – odchodzą na korytarz obok. Coś się okazało z lex Tusk? Z lex Czarnek? Z terminem wyborów? Nie. „Listy układają” – wyjaśnia polityczka z ich partii.

Ten sam polityk Platformy, który mówił o bokserskim ringu, spór PSL – Hołownia ocenia właśnie w tym kontekście:

„To są ciężkie negocjacje. Próba przyciśnięcia Hołowni”.

„Mistrzostwo: przy 20 procentach poparcia PSL wywalczył sobie połowę jedynek”

Jeszcze w marcu liderzy Trzeciej Drogi deklarowali, że ich wyborczy cel to 15-18 procent poparcia. Dziś mówią, że „stabilne poparcie” dla ich wspólnego projektu to 11 procent.

„Poparcie dla Trzeciej Drogi składa się w 80 procentach z poparcia dla Hołowni i w 20 procentach z poparcia dla PSL-u” – mówi polityk z zaplecza Polski 2050. Inny rozmówca z partii Hołowni podaje liczby ze zleconego kilka dni temu sondażu. Gdyby ludowcy i Polska 2050 startowali osobno, Polska 2050 mogłaby liczyć na 9 procent, a PSL – na 2.

Z tego wyciągają wniosek: partia Hołowni jest w lepszej sytuacji, poradzi sobie, nawet gdyby musiała iść do wyborów sama. To PSL mógłby nie udźwignąć samodzielnego startu.

„To poparcie tak może wyglądać” – komentuje ważny polityk Platformy Obywatelskiej. „Ale to świadczy tylko o tym, jak sprawnym politykiem jest Kosiniak-Kamysz i jak słabym Hołownia. W koalicji, w której ma dwadzieścia procent poparcia, PSL wywalczył dla siebie pięćdziesiąt procent jedynek na listach. Mistrzostwo świata. A teraz jeszcze rozstawia Hołownię po kątach”.

Ludowcy zaczęli naciskać, by Polska 2050 wystartowała z list PSL. To by obniżyło próg wyborczy z 8 do 5 procent. Taki manewr zastosowała w 2019 roku Lewica, obawiając się popełnienia błędu z 2015 roku, gdy nie weszła do Sejmu. Zabrakło 0,35 proc. W 2019 lewicowe ugrupowania schowały do kieszeni ambicje i animozje i wystartowały z listy SLD. W 2023 to powtórzą.

Polska 2050, przynajmniej na razie, twierdzi, że taki scenariusz nie wchodzi w grę.

„Nam zależy na tej koalicji, ale nie za cenę startu z list PSL. Mam się zapisać do PSL-u?! To byłby koniec partii Hołowni!” – denerwuje się polityk Polski 2050.

A jeśli PSL wystartuje sam?

A jeśli PSL postawi sprawę na ostrzu noża i zagrozi samodzielnym startem?

„PSL nie wystartuje sam” – ocenia polityk PO.

Gdyby zatem doszło do zerwania koalicji z Hołownią, czy Platforma przyjmie ludowców pod swoje skrzydła? „Jest późno, listy są w zasadzie zamknięte”.

Jednak „Newsweek” informuje, że Donald Tusk miałby mieć jakąś propozycję dla PSL. Choć sami ludowcy powątpiewają, czy ta propozycja jest godna uwagi.

W PSL-u są tacy, którzy chcieliby powrotu do sojuszu z partią Donalda Tuska. Inni nie palą się do współpracy Platformą. „Koalicja z Platformą? Na dziś to najmniej prawdopodobny scenariusz” – twierdzi polityk PSL.

Kołodziejczak i Dziambor na listach?

W Trzeciej Drodze zaogniło się po tym, jak ludowcy ogłosili, że w wyborach wraz z nimi wystartuje trójka posłów Porozumienia.

Partia Hołowni odpowiedziała w charakterystyczny dla siebie sposób – oświadczeniem. Powołując się przy tym na zapisy umowy koalicyjnej. „Zgodnie z naszą umową koalicyjną, ewentualne poszerzenie koalicyjnego komitetu wyborczego o inne podmioty polityczne, społeczne i samorządowe wymaga obopólnej zgody prezesa Polskiego Stronnictwa Ludowego i przewodniczącego Polski 2050 Szymona Hołowni (§ 6 umowy)”.

View post on Twitter

Już sama ta reakcja pokazuje różne kultury polityczne obu partii.

„Musimy być jak Jarosław Kaczyński w 2015 roku” – mówi polityk PSL.

Kaczyński zbudował Zjednoczoną Prawicę, wciągając na jedną listę najróżniejsze prawicowe środowiska, które dotąd dryfowały w poniżej progu wyborczego. Jak partia Jarosława Gowina czy Zbigniewa Ziobry.

Rozmówca z PSL-u nie ma akurat na myśli jednej wspólnej listy opozycji, ale taką listę Trzeciej Drogi, która wyłapie wszystkie polityczne wolne elektrony.

PSL prowadzi więc rozmowy z tymi, którzy już sprawdzili się w kampaniach wyborczych, mają doświadczenie i rozpoznawalność. „Ludzie nie żyją spinami. Na końcu albo ktoś przynosi głosy, albo nie. Albo przynosi 6 tysięcy głosów, albo 600” – mówi polityk PSL.

Co z Dziamborem?

Ludowcy chcą wciągnąć na listy takie osoby jak: Jan Strzeżek (niegdyś Porozumienie, teraz Młoda Polska), Artur Dziambor (niegdyś Konfederacja, dziś Wolnościowcy) czy osoby z AgroUnii Michała Kołodziejczaka.

Początkowo politycy Polski 2050 twardo mówili, że nie chcą na wspólnych listach polityków z dawnej partii Jarosława Gowina. Teraz jednak słyszę: „Rozmawiamy. O pewnych osobach można rozmawiać. Niektórzy ludzie ponieśli ogromny osobisty koszt, przeszli czyściec, nikt z nich nie dał się przekupić, nie znaleźli na nich haków ani bata”.

A co z Dziamborem? „Podpisał się pod wnioskiem do Trybunału, głosował przeciwko lex Kamilek, był za projektami Kai Godek. Nie ma mowy, żeby był na naszych wspólnych listach”. Słyszę, że tematu Dziambora już nie ma.

AgroUnia? W Polsce 2050 obawiają się zaplecza Kołodziejczaka. „Może Kołodziejczak jest uczciwym człowiekiem, ale nie pozwolimy, żeby na naszych plecach weszli do Sejmu Mejzy i Kukizy. Dla nas to jest zbyt duże ryzyko”.

Poza tym według rozmówcy z Polski 2050: „Kołodziejczak przyniesie 1 proc., a nasze 3 proc. odejdą”.

„Wyborcy Trzeciej Drogi są u Konfederacji, a nie u nas”

PSL i Trzecia Droga różnią się nie tylko sposobem działania, ale też celami. PSL chce utrzymać klub parlamentarny, czyli wprowadzić co najmniej 15 posłów. Liczy też na partyjną dotację.

Dla partii Hołowni samo wejście do parlamentu będzie osiągnięciem, choć przy kilku mandatach trudno byłoby mówić o sukcesie.

„Listy powinny być maksymalnie najsilniejsze – od pierwszego do ostatniego miejsca” – mówi polityk PSL.

„Przy założeniu silnych list koalicja z Hołownią jest realna”. To znaczy, że jeśli Hołownia zgodzi się na wprowadzenie osób, które proponuje PSL, wystartują razem i z progiem 8 proc.

Jednak poza celami składowych jest też cel całej tej koalicji: przyciągnięcie wyborców, którzy nie chcą głosować ani na PiS, ani na Platformę. Dziś wielu z nich deklaruje głos na Konfederację.

„Wyborcy Trzeciej Drogi są u Konfederacji, a nie u nas” – przyznaje osoba z zaplecza Trzeciej Drogi. Mój rozmówca uważa, że można ich przyciągnąć, prezentując jednoznacznie liberalne stanowisko w kwestiach gospodarczych i potępiając „rozdawnictwo”.

W PSL-u uważają, że można to osiągnąć, przedstawiając kandydatów, którzy już są kojarzeni z tego rodzaju postulatami i bardziej prawicową częścią sceny politycznej. „Musi być ktoś, kto sięgnie po wyborców centrowych”.

Na zarzuty, że PSL przyprowadza jakichś dziwnych ludzi, polityk odpowiada: „Nikt nie będzie wprowadzał konia trojańskiego”. A na argumenty Polski 2050, że oni chcą prowadzić nową politykę: „U nich są ludzie, którzy mają 50, 40 lat i byli w sześciu partiach. A PSL się mocno odmłodził, poszedł w stronę proprzedsiębiorczą”.

„Albo wygramy z Konfederacją i będziemy rządzili, albo będzie rządził PiS” – mówi polityk PSL.

;

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Uczy na Uniwersytecie SWPS. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!” W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.

Komentarze