0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot . Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.plFot . Grzegorz Celej...

„To się w głowie nie mieści, że PiS wpisał do KPO podatek od posiadania samochodów spalinowych. Tego podatku nie będzie dzięki ministrom Polski 2050. Zielony ład? Tak, ale dla ludzi i metodą zachęt, nie nakazów i zakazów. Musi to na Rusi” – napisał na platformie X (twitter.com) marszałek Sejmu Szymon Hołownia.

View post on Twitter

Wśród niektórych ze swoich obserwatorów mógł wzbudzić zdziwienie. W końcu jego ugrupowanie promowało się jako ekologiczna alternatywa dla innych partii, w kampaniach wyborczych idąca pod tym względem dalej niż choćby Platforma Obywatelska. Sam Hołownia jeszcze przed wejściem w partyjną politykę angażował się w ruch zero waste (czyli niemarnowania i oszczędności zasobów).

W kampanii wyborczej wśród najważniejszych postulatów Polski 2050 znalazły się te związane z ochroną lasów czy ograniczeniem emisji dwutlenku węgla, który samochody spalinowe przecież emitują bezpośrednio do atmosfery.

O przywiązaniu do tematu ochrony klimatu z pasją pisał również w swoich książkach, przekonując, że będzie walczył o planetę dla swoich córek.

Jest trzecia droga dla klimatu?

Po wejściu do wielkiej polityki i związaniu się z Polskim Stronnictwem Ludowym Szymon Hołownia bardzo zniuansował swój przekaz. Wypowiedzi liderów PSL i Polski 2050 sugerują, że ich koalicja może w przyszłości mocniej stawiać na inne wątki niż choćby Europejski Zielony Ład czy pakiet zmian legislacyjnych Fit for 55.

„Zielony Ład nie jest zły. Polska 2050 będzie go bronić, ale na naszych warunkach” – mówił Hołownia na początku marca, podczas jednej z samorządowych konwencji Trzeciej Drogi.

Wcześniej prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zasugerował, że polityka klimatyczna rzeczywiście mogłaby zejść na dalszy plan, szczególnie w czasach międzynarodowej niestabilności i zagrożenia wojną.

„Mamy różne ambitne cele określone na rok 2040, 2050, wielu spraw dotyczą. Tylko jeżeli chcemy doczekać kolejnych dekad, to musimy przeżyć rok 2024 i 2025. To mogą być dwa najtrudniejsze lata, mówią już o tym coraz odważniej różni analitycy” – mówił Kosiniak, który jest w rządzie ministrem obrony.

Trudno nie odnieść wrażenia, że mówiąc o „ambitnych celach”, miał na myśli te dotyczące polityki klimatycznej i ograniczania gazów cieplarnianych, a wszystkie z wypowiedzi liderów Trzeciej Drogi odnoszą się do napięć związanych z protestami rolników. Impulsem do blokad ulic, autostrad i przejść granicznych jest przecież właśnie Europejski Zielony Ład.

Czy związek z PSL-em i bieżąca polityczna presja związana z trójskokiem wyborczym (samorząd, Parlament Europejski, prezydent) skłonią Hołownię do odpuszczenia frontu walki o klimat? Na razie brakuje argumentów, by odpowiedzieć na to pytanie twierdząco. Na pewno jednak jego ugrupowanie, w dużej mierze kontrolujące Ministerstwo Klimatu i Środowiska, stoi przed wieloma wyzwaniami. Możliwe, że w niektórych przypadkach będzie chciało przyciąć ambicje, którymi chwaliła się Polska 2050 w kampanii wyborczej.

Politycy i polityczki Polska 2050 są również pod presją Koalicji Obywatelskiej i samego premiera. To Donald Tusk miał zdecydować, że Polska zagłosuje przeciwko europejskiej dyrektywie o odbudowie zasobów przyrodniczych – dowiedziała się reporterka OKO.press Paulina Pacuła.

Przeczytaj także:

Nowy podatek zabolałby kierowców

Wróćmy do podatku od samochodów spalinowych. Rzeczywiście, Krajowy Plan Odbudowy zawiera taki punkt, a obecnie rządzącym łatwo uderzać nim w poprzedników z PiS. To przecież oni negocjowali warunki, których spełnienie pozwoli Polsce na uzyskanie kolejnych transz europejskich pieniędzy.

Zgodnie z polskim zobowiązaniem od przyszłego roku powinna wejść w życie dodatkowa jednorazowa opłata przy rejestracji samochodu. W 2026 roku posiadacze aut zapłaciliby kolejną. Coroczna opłata mogłaby zależeć od normy emisji spalin Euro, którą spełnia dany samochód, jak również ilości wypuszczanego do atmosfery dwutlenku węgla.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska, zobowiązane „kamieniem milowym” KPO, zaczęło pracować nad wprowadzeniem opłaty. Wewnątrz Polski 2050 pojawił się jednak rozłam w tej sprawie. Zwolennikiem nowej formy opodatkowania, choć w nieco zmodyfikowanej formie, jest wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta.

„To, co ja chciałbym zrobić, to zaproponować rozwiązania najbardziej neutralne dla obywateli z finansowego punktu widzenia. Będę proponował dodanie jeszcze jednego elementu, mianowicie wagi. Problem z dużymi SUV-ami narasta. SUV-izacja motoryzacji to bardzo złe zjawisko. Jeśli będzie można zmusić właścicieli SUV-ów do wzięcia, przynajmniej finansowo, większej odpowiedzialności za zajmowanie większej przestrzeni, skłaniałbym się, by to zrobić” – mówił polityk w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. Jednocześnie wiceminister zapowiadał, że opłaty nie będą nokautujące dla kierowców, a posiadacze „elektryków” będą mogli liczyć na znaczne ulgi.

Po przeciwnej stronie jest Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy europejskich z Polski 2050. „Będziemy rozmawiać z Komisją Europejską, aby usunąć podatek od samochodów spalinowych. Trzeba wprowadzać Zielony Ład, ale nie zakazami, tylko zachętami” – mówiła w TVN24. Dopiero po niej podobną deklarację, z puentą „Musi to na Rusi”, przekazał marszałek Hołownia.

Hołownia i jego ludzie zderzają się z polityką

Polska 2050 ma jednak więcej problemów z ochroną środowiska i klimatu, a w niektórych przypadkach już musiała iść na kompromis. W rozmowie z OKO.press wprost mówił o tym wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała. Chodziło o stanowisko Łowczego Krajowego, które przypadło politykowi PSL Eugeniuszowi Grzeszczakowi.

Grzeszczak, zaraz po objęciu stanowiska, w mocnym materiale filmowym nagranym wspólnie z prezesem Naczelnej Rady Łowieckiej Marcinem Możdżonkiem skrytykował działania resortu klimatu. Wiceminister Dorożała nie krył, że w przypadku decyzji o obsadzie jednego z najważniejszych stanowisk dla polskiego łowiectwa górę wzięły partyjne interesy.

„Ludziom często się wydaje, że skoro już ktoś jest ministrem, to może podejmować decyzje dotyczące wszystkiego i ma nieograniczoną władzę. Tak to nie działa. To jest poruszanie się po dziwnej szachownicy, na której trzeba godzić różne grupy interesariuszy. Dużo też zależy od drugiej strony, od tego, czy chce rozmawiać” – stwierdził Dorożała, który potem wezwał Grzeszczaka „na dywanik”.

Efektem rozmowy były pierwsze pomysły zmian dla myśliwych, w tym wyłączenie niektórych z gatunków ptaków z polowań, o czym pisaliśmy w OKO.press. Niektórzy myśliwi nie chcą jednak dać za wygraną i podporządkować się na przykład planowanym regulacjom o obowiązkowych badaniach lekarskich dla polujących.

Ochrona przyrody ponad podziałami?

Trudnym dla Polski 2050, choć po części opanowanym już odcinkiem, jest walka z nadmierną wycinką lasów. Koalicja rządząca obiecywała w kampanii wyborczej wyłączenie z wycinki 20 proc. cennych obszarów leśnych.

Proces ten już się rozpoczął, a ostatnio dowiedzieliśmy się, że piły mają stanąć między innymi w Puszczy Bukowej pod Szczecinem. Podobnie może być z tworzeniem nowych parków narodowych, kolejnym punktem umowy koalicyjnej. I w tym przypadku nie brakuje wyzwań, ale dowodzony przez polityków ugrupowania Hołowni resort kładzie już podwaliny pod nowy Park Narodowy Doliny Dolnej Odry.

Można mieć zastrzeżenia do tempa wprowadzanych zmian czy ich zasięgu – faktem jest jednak, że w przypadku ochrony przyrody idziemy do przodu.

W przypadku leśnictwa, ochrony cennych terenów i regulacji łowiectwa resort klimatu może być nieco odważniejszy, bo jego działania są zgodne z wolą większości wyborców.

Według sondażu CBOS z 2019 roku 67 proc. z nas chce całkowitego zaprzestania polowania na ptaki. Skalę sprzeciwu wobec nadmiernej wycinki pokazuje między innymi sondaż dla „Rzeczpospolitej”, w którym 77 proc. respondentów sprzeciwiło się cięciom w Puszczy Białowieskiej.

W zeszłorocznym sondażu Ipsos dla Pracowni na rzecz Wszystkich Istot 74 proc. badanych uznało, że należy wyznaczać nowe tereny zupełnie wyłączone z wycinki. Wydaje się, że temat ochrony dzikiej przyrody nie budzi wśród nas znaczących podziałów.

„Zielony” Hołownia okaże się hamulcowym?

O wiele trudniej – co pokazuje sprzeciw Hołowni wobec opodatkowania aut spalinowych i rolniczej części Europejskiego Zielonego Ładu – będzie z niewygodnymi dla wyborców zmianami, wymagającymi adaptacji, wydatków i wyrzeczeń.

A zmiany w naszych nawykach, przyzwyczajeniach i stylu życia będą potrzebne, jeśli chcemy uniknąć katastrofy klimatycznej na pełną skalę.

Za opodatkowaniem samochodów spalinowych będzie szedł przecież zakaz rejestracji nowych pojazdów spalinowych (na benzynę i diesla), który w Unii Europejskiej ma wejść od 2035 (choć z możliwością rewizji tego celu).

Trudny do wdrożenia będzie też unijny plan wycofywania kotłów gazowych i węglowych. Od 2028 roku ich montowanie ma być niemożliwe w budynkach stanowiących własność państwa lub samorządu, od 2030 regulacja dosięgnie domów jednorodzinnych i inwestycji deweloperskich. Zastąpić je mają pompy ciepła.

Ciężko też powiedzieć, czy Hołownia nie będzie sprzeciwiał się opodatkowaniu paliwa lotniczego i ograniczeń dla lotnictwa, czyli najbardziej emisyjnego sposobu podróżowania, co przecież też znajduje się na unijnej agendzie.

To wszystko tematy niewygodne, a decyzje z nimi związane mogą być trudne do przyjęcia przez wyborców. W kolejce czekają też jeszcze większe wyzwania, w tym całkowite odejście od węgla w energetyce. Warto mieć nadzieję, że ugrupowanie polityka, który karierę zrobił na proekologicznych hasłach, wykaże się w przyszłości odwagą i odpowiedzialnością.

;

Udostępnij:

Marcel Wandas

Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska i Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl.

Komentarze