W tym szaleństwie jest metoda. Straszenie uchodźcami służy zapewnieniu, że PiS nas uratuje, ochroni, bo obcych nie wpuści. Najlepiej tę sztukę w słowa ujęli scenarzyści serialu "House of Cards". Frank Underwood wyjaśnił swoją strategię polityczną dwoma zdaniami: “My nie ulegamy terrorowi. My go stosujemy”

Dzień w dzień politycy PiS powtarzają swoje “stanowcze nie” dla przyjmowania uchodźców. Właściwie po co to robią, skoro nikt nie szturmuje polskich granic?

Jarosław Gowin w TOK FM 9 sierpnia: „Nie powinniśmy przyjmować imigrantów muzułmańskich, bo widać po doświadczeniach Zachodu, że się nie asymilują i nie przyjmują wartości Zachodu”.

Ryszard Czarnecki w TVP Info  8 sierpnia: „My przede wszystkim słuchamy Polaków. Polacy mają sceptyczne zdanie na temat przyjmowania imigrantów. Zamachy są dziełem islamistów (…) Nie będziemy wpuszczać uchodźców i żadne decyzje UE nas wiązać nie będę. Mówię to kategorycznie!”

Zbigniew Ziobro w TVN: „PiS rozpoczęło politykę, która doprowadzi do tego, że Polska będzie bezpieczniejsza niż kraje, które przyjmują uchodźców”.

A gdyby nie PiS? “Polska stałaby się elementem układanki, o której marzą brukselscy politycy, na czele z Donaldem Tuskiem i forsują przecież rozwiązanie pozwalające na dyslokację dużej ilości uchodźców z krajów bogatych do krajów biedniejszych”.

Gdyby Platforma wygrała wybory zamiast 7 tys. uchodźców, którzy przypadli Polsce z unijnego rozdzielnika “to byłoby dużo więcej – na przykład 70 tys.”.

Rzecz jest tak ważna, że Jarosław Gowin i Beata Szydło wprost twierdzą, że papież Franciszek w swoim podejściu do uchodźców się myli.

Cztery korzyści z jednego uchodźcy

Nie chodzi tu tylko o tworzenie uprzedzeń, czyli – jak mówią psychologowie – wyuczonej postawy, która składa się z negatywnych emocji (niechęci i leku), stereotypów uzasadniających tę postawę (“uchodźcy” to ludzie niebezpieczni, fanatycy religijni, agresywni, roszczeniowi, leniwi) i skłonności do zachowań (unikania, agresji także wobec osób podobnych do “uchodźców”).

Przekaz PiS jest znacznie bogatszy:

  • Polacy boją się najazdu uchodźców, nie chcą w naszym kraju obcych kulturowo i religijnie;
  • uchodźcy niosą zagrożenie terroryzmem (w niektórych wypowiedziach uchodźca = islam = terroryzm) a także podważyliby polską tożsamość, kulturę, tradycję, religię;
  • poprzednie władze były gotowe/planowały sprowadzić wielkie ilości uchodźców;
  • PiS uchronił Polskę przed tym zagrożeniem.

Taki codzienny przekaz, szczególnie intensywny po każdym zamachu, a nawet akcie przemocy, który może się skojarzyć z islamem, pełni kilka funkcji naraz:

  • podsyca lęk przez obcymi etnicznie i religijnie, co wytknął władzy nawet Episkopat. To jest skuteczne: bezwarunkowe NIE dla uchodźców mówi w sondażach nawet 60 proc. badanych;
  • Lęk przed obcymi umacnia identyfikację narodową Polaków i Polek w kategoriach etnicznych i religijnych (zwłaszcza to drugie jest ważnym elementem programu PiS („Kościół jest po dziś dzień dzierżycielem i głosicielem powszechnie znanej w Polsce nauki moralnej. Nie ma ona w szerszym społecznym zakresie żadnej konkurencji, dlatego też w pełni jest uprawnione twierdzenie, że w Polsce nauce moralnej Kościoła można przeciwstawić tylko nihilizm”).
  • wzmacnia postawy eurosceptyczne;
  • mobilizuje niechęć do opozycji (poprzednie władze);
  • buduje poparcie dla PiS, jako partii zapewniającej bezpieczeństwo.


Przekonują głównie swoich

Jaka jest skuteczność tych odddziaływań? W sondażu IPSOS dla “OKO.press” pytaliśmy o największe zagrożenie dla Polski. Aż 42 proc. (najwięcej) wskazywało na terroryzm islamistyczny. 27 proc. wybrało “napływ uchodźców”, ale wśród wyborców PiS ten odsetek wyniósł dwa razy więcej (34 proc.) niż wśród wyborców Nowoczesnej i Platformy. Może to wskazywać, że technika rozbudzania-uśmierzania lęku umacnia głównie elektorat PiS.

Fajna uchodźczyni nie może istnieć, bo siłą takich oddziaływań musi być spójność przekazu. Dlatego w kółko słyszymy to samo.

PiS idzie tu śladami Węgier Orbana, które szykują się do referendum w sprawie obowiązkowych kwot imigrantów (2 października 2016).  Uspójnianie przekazu przez publiczną telewizję węgierską wyraziło się drastycznym zachowaniem komentatora, który w relacji z zawodów pływackich na olimpiadzie pominął informację o zwyciężczyni – pochodzącej z Damaszku Yusry Mardini, która startuje w drużynie uchodźców.

18 letnia Mardini w 2015 roku – wraz z siostrami, także  pływaczkami – przez wiele godzin pchały łódź, którą uciekała grupa uchodźców.

Odważna dziewczyna, a przy tym pełna życia i wdzięku (“To by był obciach gdybyśmy utonęły, skoro jesteśmy pływaczkami” – żartowała w BBC) mogłaby zburzyć stereotyp uchodźcy: złego, prymitywnego, niebezpiecznego, innego niż my – Węgrzy, czy my – Polacy. Dlatego trzeba było ją wygumkować.



Machiavelli w III RP

W “Księciu” Niccolo Machiavelli zastanawia się nad wyborem strategii dla  władcy: “Czy lepiej jest budzić raczej miłość niż strach, czy też strach niż miłość? Odpowiem, że chciałoby się i jednej, i drugiej rzeczy, lecz ponieważ trudno połączyć je, więc gdy jednej ma brakować, o wiele bezpieczniej budzić strach niż miłość”.

Gra w uchodźców pozwala twórczo przezwyciężyć dylemat Machiavellego: wzbudzamy strach przed uchodźcami, budując zarazem miłość do władzy, która przed uchodźcami chroni.

Taka strategia nie jest odkryciem:

  • PiS już ją stosował przed wyborami 2005 roku i potem w czasie rządów 2005-2007, tyle, że wtedy zagrożenie było wewnętrzne: układy, skorumpowane elity, lekarze gotowi dla zysku zabić pacjenta itd. Wcześniej Lech Kaczyński – jako minister sprawiedliwości w rządzie Buzka – prowadził kampanię strachu przez przestępcami (jak wskazywały sondaże skuteczną) i proponował rozwiązanie w postaci zaostrzenia prawa (m.in. szersze stosowanie aresztu tymczasowego).
  • Także PO stosowała podobne socjotechniki rozbudzając lęki przed pedofilią i proponując “chemiczną kastrację” jako remedium na marginalny problem;
  • Wiele partii i polityków używa też narkofobii jako narzędzia polityki – wzbudzają irracjonalny lęk przed “narkotykami” (z pominięciem alkoholu i tytoniu, głównie – marihuany) i znajdują “bezpieczne” rozwiązania w postaci represyjnego prawa. Aleksander Kwaśniewski, współtwórca takiej polityki strachu przed narkotykami, dziś namawia na zakończenie wojny z narkotykami.


Strach przed PiS jako polityczny patent

Wybory 2015 przyniosły spektakularna porażkę strategii budzenia lęku przed rządami PiS, którą stosowała koalicja PO-PSL, i znaczna większość mainstreamowych mediów. Przekaz Platformy był jasny: my uchronimy was przed PiS-owskim zagrożeniem.

Strategia Platformy zawiodła, gdyż PiS w kampanii zmieniło wizerunek partii, ukrywając najgroźniejsze treści i osoby (w tym Antoniego Macierewicza).

Na pierwszy plan poszły treści socjalne, które lansowała „mama dobrej zmiany”, Beata Szydło oraz „swój chłop, prezydent wszystkich Polaków”, czyli Andrzej Duda.

Strach nie zadziałał, choć prognozy – nawet te katastroficzne – w większości się spełniły.

Podobną strategię stosują dziś demokraci i amerykańskie media wobec Donalda Trumpa. Trump nie potrafi jednak używać żadnych uników, czym potwierdza, że jego prezydentura niosłaby zagrożenie dla stabilizacji Stanów Zjednoczonych.

Stonka atakowała

Niedościgłym wzorem zarządzania lękiem społecznym były i są systemy totalitarne, w których propaganda tworzy sugestywne obrazy zagrożenia, a władza gwarantuje obronę przed nim, czasem przy pomocy represji.

W polskim stalinizmie roiło się od czyhających wrogów ludu, szpiegów, podżegaczy wojennych, reakcjonistów, rewanżystów niemieckich. Także byli nieuchwytni. Nie cofali się przed niczym, nawet zrzucali z samolotów stonkę, by niszczyć nasze uprawy.

Plakat – skadinnąd wybitny – Tadeusza Trepkowskiego z 1953 roku ostrzegał “Bądź czujny wobec wrogów narodu”. W późnym PRL hasło “Śpij spokojnie, ORMO czuwa” (Ochotnicze Rezerwy Milicji Obywatelskiej, siła używana do pacyfikacji demonstracji – przyp. red.) miało już wydźwięk humorystyczny.

Martyna Rusjan
Tak wyglądałyby dziś socjalistyczne plakaty / graf. Martyna Rusjan

Bujanie łodzią, czyli strategia strachu

Pod koniec czwartej serii kultowego serialu o amerykańskiej polityce “House of Cards” prezydent Frank Underwood i jego żona znaleźli się na krawędzi katastrofy. Uznali, że jedyną metodą obrony jest atak – wywołanie w kraju chaosu i rozbudzenie strachu.

W orędziu do narodu Frank oznajmił, iż USA jest w stanie wojny z terrorystami. Z wyraźną satysfakcją oglądając w telewizji przerażającą scenę zamordowania amerykańskiego zakładnika Frank mówi w kierunku kamery: „My nie ulegamy terrorowi, my go stosujemy”

Abonament na wolność słowa

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym