Izrael idzie na wybory bardzo podzielony – ale nie w kwestii palestyńskiej [KORESPONDENCJA Z JEROZOLIMY]
Na tydzień przed wyborami politycy utrzymują Izrael w strachu: prawica ostrzega przed utratą bezpieczeństwa, opozycja przed izolacją i pogłębianiem podziałów. Sondaże nie dają żadnemu blokowi większości, więc kluczowe będą powyborcze negocjacje. I głosy Palestyńczyków
Na zdjęciu: W poniedziałek, 19 października 2026 r., w Tel Awiwie pracownik rozwiesza plakat wyborczy Partii Demokratów, na którym widnieje jej lider, Jair Golan (po lewej), obok premiera Izraela Benjamina Netanjahu (po prawej). Hasło w języku hebrajskim – czytane z prawa do lewa – brzmi: „Od korupcji do przywództwa”.
Do wyborów, które od prawa do lewa zostały okrzyknięte w Izraelu najważniejszymi w historii, został tydzień – 27 października Izraelczycy i Izraelki zadecydują o tym, kto zasiądzie w nowym Knesecie.
Według rządzącej prawicowej koalicji skrajna lewica, wojskowy deep state, palestyńscy obywatele i terroryści z państw ościennych są o krok od przejęcia władzy w kraju i jego zniszczenia. I tylko premier Benjamin Netanjahu jest w stanie zatrzymać wrogów Izraela wewnątrz, jak i na zewnątrz.

Komentarze