Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Photo by AHMAD AL-RUBAYE / AFPPhoto by AHMAD AL-RU...

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.

Przejdź do ankiety

Spróbujmy podsumować najważniejsze wydarzenia 28 lutego 2026 r., pierwszego dnia wojny.

Kilkanaście godzin od pierwszych ataków sił zbrojnych Izraela i USA jest jeszcze za wcześnie, by stwierdzić, w jaką stronę podąży wojna: ile potrwa dni lub tygodni, jakie cele osiągną Amerykanie i Izraelczycy, czy władze Republiki Islamskiej wyjdą z niej obronną ręką.

Z całą pewnością możemy jednak stwierdzić: nie jest to rozważany w ostatnich dniach i tygodniach przez Donalda Trumpa ograniczony atak, który ma przekonać irańskie władze do kapitulacji w negocjacjach. To uderzenie zaprojektowane, by zniszczyć reżim prowadzony przez Alego Chameneiego i doprowadzić do zmiany władzy w Teheranie.

Spora część siedziby przywódcy Chameneiego w Teheranie została dziś zniszczona. Potwierdzenie możemy zobaczyć na zdjęciach satelitarnych. Irańczycy w ciągu dnia twierdzili, że ich przywódca w momencie ataku nie przebywał w swojej siedzibie, a w innym, bezpiecznym miejscu. Wieczorem Izraelczycy rozgłaszali szeroko: zabiliśmy Chameneiego. Jeśli to prawda, nie jest na razie jasne, gdzie zginął.

View post on Twitter

Wojna informacyjna

W ciągu dnia dziennikarze izraelskiej telewizji Keszet 12, powołując się na „wysoko postawionego urzędnika w aparacie bezpieczeństwa”, twierdzili, że z dużą pewnością można podać, że Ali Chamenei został wyeliminowany. Po informacjach Keszet 12 irański minister spraw zagranicznych Abbas Arakczi dementował, że zgodnie z jego wiedzą Chamenei i prezydent Masud Pezeszkian są bezpieczni.

Ponad pół roku temu, pierwszego dnia wojny z czerwca 2025 wiele źródeł podawało wiarygodnie wyglądającą informację, że w izraelskich atakach zginął jeden z kluczowych doradców Chameneiego i współtwórca irańskiej polityki bezpieczeństwa Ali Szamchani. Później okazało się, że Szamchani przeżył zamach na swoje życie i wyszedł spod gruzów budynku, w którym mieszkał. Dlatego do takich wiadomości należy podchodzić ze sporą dozą ostrożności (wieczorem izraelska armia przekazała, że w ich atakach zginął także Szamchani. Tu również musimy poczekać na potwierdzenie ze strony Iranu).

Arakczi potwierdzał jednak w ciągu dnia w rozmowie z amerykańską stacją NBC, że według jego wiedzy Chamenei, prezydent Pezeszkian i wszyscy kluczowi urzędnicy żyją. Wieczorem w wyemitowanym w Izraelu przemówieniu premier Netanjahu przekazał, że coraz silniejsze sygnały sugerują, że „Chameneiego nie ma już z nami”.

Coraz więcej źródeł izraelskich wskazuje na to, że Chamenei w dzisiejszych atakach zginął: izraelscy urzędnicy wieczorem mówili wielu mediom: irański przywódca nie żyje, jego ciało zostało znalezione. Według Keszet 12 Trump i Netanjahu mieli już widzieć zdjęcie ciała Chameneiego. Jeśli to prawda, to kolejny dowód na głęboką infiltrację irańskich władz przez służby wywiadowcze Izraela i USA.

Czekamy na potwierdzenie ze strony Irańczyków.

Przeczytaj także:

Co dalej?

Dodajmy jeszcze, że sama potencjalna eliminacja lidera nie oznacza automatycznie kapitulacji i zmiany reżimu. Władze irańskie często przypominają, że mają gotowe procedury na wybór kolejnego lidera, że w 1989 roku po śmierci Chomeiniego zadziałały one wzorowo. Dodatkowo wokół Chameneiego istnieją też złożone struktury państwowe, które mają zapewnić ciągłość.

Jego najbardziej zaufani ludzie – Sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu Ali Laridżani, przewodniczący Islamskiego Zgromadzenia Konsultatywnego (odpowiednik naszego marszałka Sejmu) Mohammad Bagher Ghalibaf, czy ważny doradca Ali Szamchani – wiedzą co robić w momencie, gdy Chamenei zniknie.

Wiedzieli, że takie ryzyko istnieje od dawna. Inna sprawa, że Izrael i USA z pewnością będą próbować dopaść także tę trójkę. Celowo w grupie tej nie jest wspomniany prezydent Pezeszkian, który dziś znaczy niewiele i jest najsłabszym prezydentem Republiki Islamskiej w jej 47-letniej historii.

Na razie najwyżej postawieni urzędnicy, których śmierć potwierdzają międzynarodowe agencje prasowe to:

  • Minister obrony Aziz Nasirzade,
  • Dowódca Gwardii Rewolucyjnej Mohammad Pakpur.

Problem sukcesji

Jeśli śmierć Chameneiego się potwierdzi, jego następcę według irańskiej konstytucji wybiera Zgromadzenie Ekspertów. Składa się ono z 88 wybieranych w wyborach członków – ale spośród dokładnie wyselekcjonowanych i aprobowanych przez przywódctwo kandydatów.

Najpierw jednak władzę przejmuje tymczasowo trzyosobowa rada, na którą składają się:

  • prezydent Masuda Pezeszkian,
  • szef systemu sprawiedliwości Gholam-Hosejna Mohseni-Edżei,
  • przedstawiciela Zgromadzenia Ekspertów wybieranego przez inna, 48-osobowa rada na czele której stoi brat Alego Laridżaniego, Sadek Laridżani.

Teoretycznie wybór musi nastąpić szybko. W tym celu zebrać się w jednym miejscu musi duża liczba bardzo ważnych urzędników. A w warunkach wojny to ekstremalnie ryzykowne.

Irańskie kontrataki

Obserwowaliśmy dziś też poważne ataki Iranu na amerykańskie bazy i cele wojskowe w regionie. Te są rozsiane po praktycznie wszystkich krajach Zatoki Perskiej. Irańczycy uderzyli dziś więc w cele w pięciu z sześciu krajów Rady Współpracy Zatoki Perskiej: w Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze, Arabii Saudyjskiej i Bahrajnie. Nie mamy informacji o ofiarach wśród amerykańskich żołnierzy.

Są natomiast ofiary cywilne i zniszczenia poza amerykańskimi celami. Kraje Zatoki bronią się przed tymi atakami i zestrzeliwują większość pocisków. Nie wszystkie, a odłamki z przechwyconych rakiet również mogą stanowić zagrożenie.

W Abu Zabi zginęła co najmniej jedna osoba. W Kuwejcie atak dronowy uszkodził jeden z terminali na lotnisku międzynarodowym – choć obyło się bez ofiar śmiertelnych. Irański dron uderzył w budynek w Manamie, w Bahrajnie. Budynek wygląda na mieszkalny. Podobnych zdarzeń jest dziś więcej, o faktycznych skutkach i ofiarach będziemy jeszcze słyszeć w kolejnych dniach.

Cierpią też gospodarki tych krajów. Dubaj zamknął do odwołania swoje lotnisko – wielki hub przesiadkowy i największe na świecie lotnisko pod względem liczby pasażerów międzynarodowych. To wprowadza poważne zakłócenia w światowym ruchu lotniczym. A ataki zwracają kraje Zatoki przeciwko Iranowi. Oczywiście to, że kraje te gościły u siebie amerykańskie bazy, to jasny znak, że były blisko z USA.

Arabia Saudyjska jest jednym z głównych rywali politycznych i ideologicznych Iranu. Ale jednocześnie w ostatnich latach dochodziło do zbliżeń w konkretnych sprawach. Irański odwet odbije się silnie na stosunkach między krajami Zatoki i Iranem.

Dla Iranu to jednak przede wszystkim część uzasadnionej z ich perspektywy samoobrony. W tej strategii chodzi o uderzenie w Amerykanów tak, by odczuli koszt prowadzenia takiej wojny. To zdecydowana zmiana w stosunku do czerwca zeszłego roku. Wówczas odwet za amerykański atak był w dużej mierze symboliczny i obliczony na brak ofiar. Jednocześnie – jest zdecydowanie zbyt wcześnie, by powiedzieć, czy te irańskie ataki faktycznie zabolą USA.

Jednocześnie w pierwszym dniu wojny Iran nie zdołał zadać poważnych ciosów Izraelowi. W czerwcu zeszłego roku Irańczycy czekali dłużej z odpowiedzią. Ale gdy nastąpiła – był to jednoczesny atak wieloma rakietami. Tak, by przynajmniej część przebiła się przez izraelską obronę przeciwpowietrzną. Dziś takiego jednego, zmasowanego ataku nie było. Izraelczycy musieli wielokrotnie schodzić do schronów. Ale nie ma informacji o żadnych poważnych stratach ani o ofiarach śmiertelnych. Za wcześnie, by odczytywać ten ruch jako oznakę słabości Iranu. Musimy poczekać, jak będą wyglądały ewentualne ataki w kolejnych dniach.

Uderzenie w szkołę

Wiemy też stosunkowo mało o uderzeniach Izraela i USA na terenie Iranu. Tutaj wyróżnia się jeden atak, którego efektem jest masakra irańskich uczennic w szkole podstawowej w Minab w prowincji Hormozgan w okolicy Zatoki Perskiej, około 100 km od stolicy prowincji Bandar Abbas.

Irańska telewizja państwowa podawała po południu, że liczba ofiar śmiertelnych osiągnęła 85 osób, głównie uczennic. „New York Times” pisze, że szkoła przylega do bazy Gwardii Rewolucyjnej. Na razie nie wiemy, skąd wystrzelony został pocisk lub pociski, jakie trafiły w szkołę, ani jaki był ich cel. Najpewniej jest to pomyłka, ale jej koszt jest dramatyczny. I jest ona konsekwencją wszczęcia wojny, za którą odpowiedzialni są przede wszystkim Benjamin Netanjahu i Donald Trump.

Nic nie wskazuje na to, by wojna ta miała się w najbliższym czasie zatrzymać. A sieć celów związanych z irańską armią, władzami i Gwardią Rewolucyjną jest ogromna. Gwardia jest organizacją ideologiczną, jej podstawowym zadaniem jest ochrona państwa. A przez dekady istnienia Republiki Islamskiej jej setki tysięcy członków zbudowało sieć powiązań polityczno-biznesowych.

Tymczasem Izrael i USA uznają Gwardię za organizację terrorystyczną, a każdy cel z nią związany – za legalny cel wojenny. A to oznacza, że tego typu zdarzenia, jak masakra w szkole w Minab – nawet jeśli nie jest to ich celem – mogą się w najbliższym czasie wydarzać.

Prawo międzynarodowe

W ostatnich latach obserwowaliśmy bardzo szybką erozję prawa międzynarodowego. Warto jednak przypomnieć, że ono wciąż istnieje. I według ekspertów w tym zakresie wojna wypowiedziana Iranowi w sposób, jaki zrobiły to Izrael i USA w poważny sposób to prawo narusza.

Profesorka prawa międzynarodowego i specjalna sprawozdawczyni ONZ do spraw praw człowieka w Islamskiej Republice Iranu Mai Sato napisała w mediach społecznościowych:

„Ataki USA i Izraela zostały przeprowadzone z naruszeniem Karty Narodów Zjednoczonych i bez zgody Rady Bezpieczeństwa. Nie możemy wybierać, kiedy prawo międzynarodowe ma zastosowanie, a kiedy nie. Nielegalna interwencja militarna nie jest rozwiązaniem ani problemu nuklearnego, ani sytuacji praw człowieka w Iranie”.

To jednak nie zmieni dziś rzeczywistości i nie zatrzyma wojny.

Ta będzie się toczyć dalej, nawet bez Chameneiego. Według Czerwonego Półksiężyca w wyniku ataków USA i Izraela w Iranie zginęło dziś co najmniej 201 osób, a 747 zostało rannych. Organizacja dodała, że z 31 prowincji Iranu 24 zostały dotknięte amerykańsko-izraelskim atakiem.

;
Na zdjęciu Jakub Szymczak
Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press od 2018 roku, współkierownik działu społeczno-gospodarczego (razem z Katarzyną Kojzar). Publikował też m.in. w Res Publice Nowej, Miesięczniku ZNAK i magazynie „Kontakt”. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu, arabistyki na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu i historii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Autor reportażu historycznego "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022) o powojennych rozliczeniach wewnątrz polskiej społeczności żydowskiej. W OKO.press pisze głównie o gospodarce i polityce międzynarodowej oraz Bliskim Wschodzie.

Komentarze