Prawa autorskie: Jakub Wlodek / Agencja GazetaJakub Wlodek / Agencja Gazeta
01 maja 2021

Jak chciano wrobić sędziego Żurka i krakowskich sędziów w szczepienia bez kolejki oraz w „Kastę”.

Prawicowa prasa posądziła krakowskich sędziów o wpychanie się bez kolejki na szczepienie przeciwko koronawirusowi. Ale wpychania się nie było, tylko chaos. A jako pierwsza zaszczepiła się prezes sądu Dagmara Pawełczyk-Woicka z nominacji Ziobry, jej partner i dyrektor sądu z nadania resortu Ziobry

Ta sprawa wywołuje duże emocje, żyją nią krakowskie sądy, przez chwilę temat podgrzewały prawicowe media. Zainteresował się tym nawet sam minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i jego słynny rzecznik dyscyplinarny Przemysław Radzik, który zwietrzył okazję do uderzenia w krakowskich sędziów, znanych na całą Polskę z obrony niezależności. Radzik wezwał nawet obywateli do składania donosów na sędziów.

W kontekście „afery ze szczepieniem kasty” pojawiło się nawet nazwisko byłego rzecznika starej, legalnej KRS Waldemara Żurka, który broni praworządności i jest jednym z symboli wolnych sądów. Ale jak ustaliło OKO.press „afery” nie było. A winny jest chaos organizacyjny, za który odpowiadają władze krakowskiego sądu, ale też rząd PiS.

Jak „Kasta” miała machać legitymacjami wpychając się na szczepienie przed kolejkę

Ale od początku. Rzekoma „afera” z sędziami wpychającymi się na szczepienia przeciwko koronawirusowi została opisana przez tygodnik „Do Rzeczy” z 25 kwietnia 2021 w stałej rubryce „Dwaj panowie G”. Prowadzą ją prawicowy dziennikarz związany z „Do Rzeczy”, obecnie też korespondent TVP w Berlinie Cezary Gmyz i Piotr Gociek związany z Polskim Radiem i TVP Kultura. W rubryce, która ma charakter publicystyczno-plotkarski opisują kulisy i plotki ze świata polityki.

Tym razem w kilku zdaniach opisali historyjkę, która miała wydarzyć się w punkcie szczepień w Krakowie. Cytujemy: „Z frontu walki z pandemią. Miejsce akcji - Kraków. Przed jednym z punktów szczepień - szok. Przez oczekujących zaczęła się przedzierać grupa osobników wymachujących legitymacjami sędziowskimi, wołając, że ich kolejka nie obowiązuje, bo mają immunitet i wokandę. Tłum wpadł w szał i zaczął wykrzykiwać pod adresem kasty słowa, których nie godzi się przytaczać. Wśród zelżonych był też słynny sędzia Waldemar Żurek. Choć nasze wiewiórki zaświadczają, że akurat on w odróżnieniu od kolegów zachowywał się kulturalnie” - napisali Gmyz i Gociek.

Ich zadaniem w wyniku tego incydentu sędziowie, którzy mogli się wcześniej szczepić jako priorytetowa grupa zawodowa, takich preferencji już nie mają. „Priorytet jednak nie obejmował wpychania się bez kolejki do punktu szczepień. W związku z tym postanowiono, że taka chamówa jak w Krakowie nie może być tolerowana nigdzie. Sędziowie będą nadal szczepieni, ale na zasadach ogólnych” - kpili Gmyz i Gociek.

Krótką zasłyszaną informację o sędziach wpychających się na szczepienie - tym bardziej, że pojawiło się tam nazwisko sędziego Żurka - szybko podchwycił prorządowy portal niezależna.pl Tomasza Sakiewicza. Pisały też o tym inne media, a prorządowy portal TVP Info dodał, że stojący w kolejce na szczepienie obywatele, widząc przepychających się sędziów mieli krzyczeć: „Kasta! Kasta!”.

Jak doszło do preferencyjnego szczepienia sędziów

Relacje o szczepieniu krakowskich sędziów opierały się na zasłyszanych informacjach nie wiadomo z jakiego źródła. Najprawdopodobniej ktoś puścił przeciek, by uderzyć w krakowskich sędziów i Waldemara Żurka, którzy znani są w całej Polsce z obrony niezależnych sądów. Są skupieni w stowarzyszeniu sędziów Themis, które jest krytyczne wobec „reform” ministra Zbigniewa Ziobry. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

W relacjach medialnych o szczepieniu sędziów nikt jednak nie pytał o stanowisko władz krakowskiego sądu i szpitala, które organizowały szczepienie. Nikt nie pytał też sędziów. OKO.press wysłało pytania do sądu, rozmawiało z szefem szpitala oraz z osobami znającymi kulisy pracy krakowskich sądów. Na podstawie udzielonych odpowiedzi i rozmów próbujemy zrekonstruować, co wydarzyło się podczas szczepień sędziów w Krakowie.

Jest początek kwietnia 2021 roku. Epidemia koronawirusa zbiera śmiertelne żniwo. Sędziowie i pracownicy sądów od tygodni apelują, by objąć pracowników wymiaru sprawiedliwości priorytetowymi szczepieniami jak inne grupy zawodowe - nauczycieli, wykładowców akademickich, czy prokuratorów. Apeluje stowarzyszenie sędziów Iustitia i związki zawodowe pracowników wymiaru sprawiedliwości. Przekonują, że mają styczność w sądzie ze stronami procesów, ich pełnomocnikami, świadkami. A sędziów na sali rozpraw chroni jedynie szyba z pleksi zamontowana na stole sędziowskim.

Rząd PiS waha się. Interweniuje minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Rząd 25 marca 2021 roku dopisuje do udziału w I etapie szczepień osoby „zapewniające funkcjonowanie podstawowej działalności państwa”. W rozporządzeniu nie zostało jasno zapisane, że obejmuje to również pracowników wymiaru sprawiedliwości. Ale z końcem marca do sądów poszedł sygnał, że mogą przygotowywać listy sędziów i pracowników do szczepienia. O możliwości szczepienia sędziów była informacja na stronach rządowych.

Jak zaczęto szczepić sędziów w Krakowie

Jako pierwsi w Krakowie zaczęli się szczepić sędziowie z Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Gdy dowiedzieli się o tym sędziowie z sądu okręgowego i rejonowych zaczęli naciskać na władze swoich sądów, by też zorganizować szybko szczepienia. Ustalono, że będzie ich szczepić Szpital Tymczasowy Rydygiera w hali Expo przy ulicy Galicyjskiej 9.

Sędziowie pismo prezes Sądu Okręgowego w Krakowie Dagmary Pawełczyk-Woickiej (nominatka resortu Ziobry i jednocześnie członkini nowej KRS) i dyrektora sądu okręgowego Piotra Słabego (zajmuje się organizacją pracy sądu, jest z nominacji resortu Ziobry) o tym, że można się szczepić dostali w czwartek 1 kwietnia 2021 roku. Czyli tuż przed Świętami Wielkanocnymi. Chętni na szczepienie mieli się zgłosić jeszcze tego samego dnia do godziny 13:00, podając imię, nazwisko, numer telefonu i PESEL. „Nie było jednak informacji, jaka będzie kolejność szczepień, czy będzie kryterium wiekowe. Nie dostaliśmy też harmonogramu szczepień z rozpisanymi datami” - mówi osoba znająca kulisy pracy krakowskich sądów.

Jak zaszczepiła się prezes sądu z nominacji Ziobry, jej partner i dyrektor

Z informacji OKO.press wynika, że 2 kwietnia w Wielki Piątek - czyli przed innymi sędziami - w hali Expo zaszczepili się już prezes sądu okręgowego Dagmara Pawełczyk-Woicka i jej partner życiowy Dariusz Pawłyszcze, sędzia sądu okręgowego i jednocześnie dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Pawłyszcze wcześniej pracował na delegacji w ministerstwie sprawiedliwości i czeka na powołanie przez prezydenta do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Prezes sądu musiała wtedy skorzystać z preferencyjnego szczepienia, bo ma 51 lat, a wtedy ten rocznik nie był jeszcze szczepiony. Szczepionkę tego dnia - jak wynika z naszych informacji – dostał też dyrektor sądu okręgowego Piotr Słaby. Dyrektor jest znany z akcji zrywania w sądzie plakatów wieszanych przez krakowskich sędziów w obronie praworządności. Słaby złożył też na nich zawiadomienia na policję. Pisaliśmy o tym:

Informacja o ich szczepieniach błyskawicznie rozniosła się po sądzie, bo ktoś ich wdział w hali Expo. Sędziowie uznali, że skoro oni się zaszczepili, to już wszyscy mogą się szczepić. Sądzili, że do punktu szczepień przekazano już listę chętnych do szczepienia i, że są załatwione wszystkie formalności. Dlatego w pierwszy dzień roboczy po Świętach Wielkanocnych - we wtorek 6 kwietnia - krakowscy sędziowie i pracownicy sądów ruszyli do punktu szczepień na ulicy Galicyjskiej. Część z nich wcześniej miała telefon z sekretariatu sądu z zaproszeniem na szczepienie na konkretną godzinę. I sytuację z tego dnia w hali Expo opisało „Do Rzeczy”.

Co się wydarzyło w punkcie szczepień

W hali Expo do rana był tłum ludzi czekających na szczepienie. Sędziowie byli szczepieni o godzinie 10:00 i 12:00. I pomiędzy tymi godzinami musiało dojść do incydentu, który opisało „Do Rzeczy”.

„W hali Expo było kilku pracowników sądu okręgowego, w tym dyrektor Piotr Słaby. Sędziowie, widząc tłum, byli zdezorientowani. Kolejka, w której wszyscy stali była do drzwi na salę szczepień. Ale dyrektor Słaby prowadził ich do drzwi obok. Za drzwiami były cztery stanowiska szczepień. Dwa były dla sędziów i pracowników sądów” - mówi OKO.press osoba znająca kulisy pracy krakowskich sądów. W hali miał też być stolik, przy którym siedzieli pracownicy sądów i odnotowywali sędziów. Z naszych informacji wynika, że część sędziów stała w kolejce z pozostałymi czekającymi osobami.

Do incydentu opisanego przez tygodnik mogło dojść pomiędzy godziną 11:00 a 12:00, bo wtedy pojawili się na szczepienie sędziowie, którzy byli zapisani na godz. 11:00. Ale punkt o tej godzinie sędziów nie szczepił. Mogli też przyjść sędziowie, którzy nie byli zapisani. Powstało zamieszanie. „Mogło być tak, że wtedy sędziowie pytali, co mają robić, gdzie mają iść. Mogli mówić, że są sędziami, że mają wokandy i muszą wrócić do pracy. A, że wcześniej sędziowie wchodzili oddzielnymi drzwiami, ludzie z normalnej kolejki mogli się zdenerwować. Podobno któryś z sędziów pół żartem rzucił „my z kasty”. Ale to był żart nie na miejscu” - mówi OKO.press osoba znająca kulisy szczepienia. Po tym incydencie sędziowie do końca dnia nie mogli już wchodzić drugimi drzwiami na szczepienie, tylko stali w kolejce ze wszystkimi.

Według „Do Rzeczy” szczepić się wtedy miał również sędzia Waldemar Żurek i jemu też miało się dostać o kolejkowiczów. Ale sędzia Żurek w rozmowie z OKO.press zaprzecza. „Zaszczepiłem się tego dnia, ale wieczorem. Nie było wtedy kolejki. Podszedłem do rejestracji, powiedziałem, że jestem sędzią, pokazałem legitymację sędziowską i zapytałem, czy jestem uprawniony do szczepienia. I dopiero jak to potwierdzono, wypełniłem ankietę, poszedłem do lekarza i dostałem szczepionkę” - mówi OKO.press sędzia Żurek.

Dagmara Pawełczyk-Woicka
24.01.2018 Krakow . Dagmara Pawelczyk - Woicka , nowa prezes Sadu Okregowego w Krakowie . Fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta *** Local Caption ***

Prezes Sądu Okręgowego w Krakowie i członkini nowej KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka.

Szukanie kozłów ofiarnych w sądach

Następnego dnia, czyli 7 kwietnia, wybuchł skandal. Z informacji OKO.press wynika, że kierownictwo szpitala miało być oburzone tym, co działo się poprzedniego dnia. Efekt był taki, że szpital i sąd zerwały współpracę. Sąd okręgowy planował, że we współpracy ze szpitalem uniwersyteckim uruchomi punkt szczepień na terenie sądu.

Prezes sądu okręgowego Dagmara Pawełczyk-Woicka w piśmie do sędziów zarzucała, że 6 kwietnia część sędziów i pracowników sądów chciała zaszczepić się poza kolejnością i, że to przynosi wstyd wszystkim pracownikom sądów krakowskich. W szczególności miało to dotyczyć sędziów i pracowników z Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia i z Sądu Rejonowego dla Krakowa-Krowodrzy. Zaapelowała, by w nowym punkcie szczepień zachowywać się w sposób godny.

Z informacji OKO.press wynika również, że prezes Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia wzywał sędziów, którzy 6 kwietnia byli na szczepieniu i żądał od nich wyjaśnień. Wcześniej w piśmie ostrzegał, że grożą im dyscyplinarki. Sędziowie byli oburzeni. „Wszyscy w tej sprawie w sądzie nabrali wody w usta, głównie władze sądów krakowskich. Nikt nie chce powiedzieć, jak to wyglądało. Są tylko plotki. Kto wie może dlatego, że władze sądu boją się kompromitacji lub w incydencie brali udział sędziowie popierający »dobrą zmianę« w sądach” - mówi OKO.press osoba znająca kulisy pracy krakowskiego sądu.

I dodaje: „Ale trudno za tę sytuację winić sędziów. Doszło do nieporozumienia w obecności innych osób. Szczepienia organizowały władze sądu w porozumieniu ze szpitalem, i to one odpowiadają za bałagan i chaos. Brak było informacji o kolejności szczepień, kryteriach oraz konkretnych terminów. Wszystko było organizowane w biegu. Dlatego wielu sędziów i pracowników sądów po informacji, że już zaszczepiła się prezes sądu, zgłosiło się jednego dnia na szczepienie. Tę sprawę trzeba jednak wyjaśnić, bo rzutuje na całe środowisko sędziów. Nigdy nie domagaliśmy się priorytetowego traktowania i specjalnej kolejki”.

Dzwoni minister Ziobro, do akcji wkracza „słynny” Radzik

Z informacji OKO.press wynika, że o sprawie szczepienia 6 kwietnia dowiedział się minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który z prezes sądu okręgowego chodził do szkoły. Zadzwonił do niej z pretensjami. Rozmowa miała nie być przyjemna.

Po publikacji „Do Rzeczy” sprawą błyskawicznie zainteresował się też rzecznik dyscyplinarny ministra Ziobry, znany ze ścigania niezależnych sędziów. A dokładnie Przemysław Radzik, zastępca głównego rzecznika Piotra Schaba. Pisaliśmy o nim w OKO.press:

Radzik wydał komunikat, w którym informuje, że w tej sprawie już 10 kwietnia wszczął postępowanie wyjaśniające w kierunku możliwości popełnienia przewinienia dyscyplinarnego uchybienia godności urzędu sędziego. Radzik to uchybienie godności opisał w komunikacie jako zachowanie polegające: „na publicznym prezentowaniu budzących zgorszenie i społeczny sprzeciw zachowań podczas akcji szczepień przeciwko chorobie zakaźnej COVID - 19 poprzez zaszczepienie się lub usiłowanie zaszczepienia się poza kolejnością z powoływaniem się na pełniony urząd sędziego”.

Co ciekawe Radzik zachęca obywateli i sędziów, którzy mają o tym zdarzeniu informację, do składania donosów na sędziów. Prosi o wysyłanie ich mailem.

Jak tłumaczy się sąd okręgowy

OKO.press zapytało o szczepienia biuro prasowe Sądu Okręgowego w Krakowie. Biuro odpisało nam, że za organizację szczepienia sędziów odpowiada „podmiot leczniczy”, a jedynym kryterium decydującym o kolejności miał być wiek. Na pytania, czy przed 6 kwietnia prezes sądu Pawełczyk-Woicką, jej partnera życiowego i dyrektora sądu okręgowego Piotra Słabego biuro prasowe odpisało: „Pytania dotyczą kwestii »prywatnych« - danych tzw. wrażliwych, co do których Biuro Prasowe SO w Krakowie się nie wypowiada”. Biuro dodaje, że sąd nie może gromadzić takich danych.

Na trzy kolejne pytania OKO.press - kto w sądzie odpowiadał za organizację szczepień sędziów i pracowników, czy wydano regulujące to zarządzenie i czy poinformowano o nim w sądzie oraz czy sporządzono listę z kolejnością szczepień np. według wieku - biuro prasowe odpowiedziało: „Organizacją szczepień zajmują się profesjonalne podmioty lecznicze, nie Sąd Okręgowy w Krakowie. Pracownicy o terminie szczepień byli zawiadomieni telefonicznie bądź mailowo”.

Na kolejne cztery pytania o to, kto szczepił się 6 kwietnia, kiedy doszło do incydentu, którzy sędziowie, powołując się na legitymację sędziowską, mieli próbować wejść bez kolejki i czy mieli do tego podstawy, czy była wtedy oddzielna kolejka dla sędziów przygotowana przez sąd w uzgodnieniu ze szpitalem i czy prezes sądu Dagmara Pawełczyk-Woicka szczepiąc się stała w jednej kolejce ze wszystkimi, biuro prasowe sądu odpowiedziało: „Co do incydentu opisanego przez Pana w pytaniu 11 [incydent w hali Expo z 6 kwietnia - red.] władze Sądu nie mogą w sposób wiarygodny potwierdzić podanej przez Pana informacji. W tym zakresie należy zwrócić się do działu Prasowego Szpitala Tymczasowego Expo Kraków”.

Co o szczepieniu sędziów mówi szpital

OKO.press o incydent z 6 kwietnia zapytało też prezesa szpitala specjalistycznego im. Ludwika Rydygiera w Krakowie Artura Asztabskiego. To jemu podlega szpital tymczasowy w hali Expo. „W dniu 6 kwietnia doszło do nieporozumienia wynikającego z braku uzgodnień. Do szczepienia zgłosiły się osoby, które się nie kwalifikowały do tego. Powstało zamieszanie. Nie wiadomo mi o machaniu legitymacjami sędziowskimi” - mówi OKO.press prezes Asztabski.

„Szczepimy wszystkich po kolei, bez preferencji. Nikt bez kolejki nie jest wpuszczany. Każdy musi przejść przez rejestrację i jak się kwalifikuje czeka ze wszystkimi. Trwa to 15 – 30 minut. Ale kolejki są różne. Raz czeka 20 osób, innym razem 5. Dla sędziów nie było oddzielnej kolejki i stoiska” - twierdzi prezes szpitala.

Jak rząd doprowadził do chaosu w szczepieniach sędziów i jak się z tego szybko wycofał

Sędziowie i pracownicy sądów nie są już jednak szczepieni priorytetowo. Rząd się z tego wycofał i to szybko, bo już 9 kwietnia. Tego dnia minister zdrowia Adam Niedzielski, premier Mateusz Morawiecki i minister Michał Dworczyk, który jest pełnomocnikiem rządu ds. szczepień, zdecydowali o resecie systemu szczepień. Ustalili, że głównym kryterium będzie rok urodzenia – obywatele będą szczepieni według roczników.

Rząd wcześniejszymi nieprecyzyjnymi komunikatami spowodował jednak zamieszanie w szczepieniu sędziów. Bo najpierw był sygnał, że mogą się oni szczepić, więc sędziowie i pracownicy sądów ruszyli do punktów szczepień. Ale jak pisał Onet, z kwitkiem odesłano z punktów szczepień sędziów na Wybrzeżu. Uznano, że nie są uprawnieni.

Onet pisał również, że bez problemów pierwszą dawką zaszczepili się sędziowie i pracownicy z Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Trwa tam teraz kampania wyborcza. Na prezydenta miasta startuje wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł z Solidarnej Polski. Prezesem rzeszowskiego sądu okręgowego jest zaś Rafał Puchalski, jednocześnie członek nowej KRS. Tamtejsi sędziowie i pracownicy zaszczepili się jeszcze przed Świętami Wielkanocnymi.

Portal Prawo.pl pisał o chaosie organizacyjnym w szczepieniach sędziów. „Dyrektorzy szczepienia załatwiają »bokiem«, a z rządu płyną sprzeczne sygnały (..) Sądy próbują radzić sobie, jak mogą. Są takie, w których szczepieni są i sędziowie i pracownicy, przy czym ich dyrektorzy »dogadują się« samodzielnie z pobliskimi placówkami medycznymi” - pisało Prawo.pl w artykule pod tytułem „Sądy »nabite« w szczepionkę - chaos ze szczepieniami sędziów i pracowników”.

Tygodnik „Do Rzeczy” sugerował, że rząd zaprzestał priorytetowego szczepienia sędziów z powodu zachowania krakowskich sędziów. Ale jak pisało Prawo.pl, ministerstwo zdrowia w ogóle nie wskazało sędziów do szczepienia w I etapie. Zaś rząd wycofał się z tego pomysłu ostatecznie 9 kwietnia, bo przeciwna priorytetowemu szczepieniu pracowników wymiaru sprawiedliwości była Rada Medyczna przy premierze.

Sędziowie i pracownicy sądów nadal obawiają się o swoje zdrowie. Nie są to obawy na wyrost. W połowie kwietnia głośno było o ognisku koronawirusa w Sądzie Okręgowym w Świdnicy. Zmarła wtedy sędzia chora na koronawirusa. Mimo to sąd nadal pracował, nie odwołano rozpraw. A pracowników, którzy mieli kontakt z chorą sędzią jak pisała lokalna "Gazeta Wyborcza" nie wysłano na kwarantannę.

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne