Rząd PiS coraz więcej mówi o smogu. Ale mało konkretnie. Zapowiada dziesiątki miliardów na ocieplanie polskich domów, ale w ciągu 10 lat. Jednak najważniejszego - ustawy zakazującej sprzedaży i spalania złej jakości węgla, jak nie było, tak nie ma. I nie wiadomo, czy zdąży wejść w życie do następnego sezonu grzewczego

Rząd PiS ogłasza walkę ze smogiem. Najmocniej uderzył premier Mateusz Morawiecki. „Jesteśmy po 1989 roku pierwszym rządem, który się zajął sprawą walki ze smogiem, przywrócenia czystego powietrza w RP i traktujemy ten problem niezwykle poważnie” – mówił w Krakowie.

OKO.press sprawdza jak  co znaczy w tym przypadku „niezwykle poważnie”.

W niedzielę 15 kwietnia, dzień po konwencji PiS, premier pojechał do Krakowa. Tu zapowiedział, że jego rząd wyda w ramach walki ze smogiem około 25 mld na termoizolację domów jednorodzinnych w ciągu 7-8 lat.

To dobra wiadomość, bo w domach dobrze izolowanych potrzeba nawet o połowę mniej energii na ogrzewanie, czyli mniej dymu z komina zanieczyszcza powietrze. Ale na 2018 roku jest tylko 180 mln zł na ten cel i nie ma żadnego planu, jak reszta miliardów ma być wydana.

Największym źródłem zanieczyszczeń pozostają jednak domowe piece. Można to ograniczyć przez zakaz sprzedaży węgla i miału węglowego niskiej jakości. Rząd PiS obiecywał, że to zrobi już na początku w 2017 roku.

Ale takiego rozporządzenia nie ma. Z całego 14-punktowego programu „Czyste powietrze”, który rząd PiS ogłosił w kwietniu 2017, zrealizowano tylko jeden punkt – zakaz montowania w domach tzw. pieców kopciuchów. Ale stare piece będą dymić bez przeszkód jeszcze wiele lat.

Ustawa o jakości paliw stałych (czyli wykluczająca węgiel najgorszej jakości) utknęła w Sejmie. Uderza  w interesy lobby węglowego, dzięki któremu, według premiera Morawieckiego, posiadamy niezależność energetyczną. Mówił o tym 15 kwietnia w Krakowie: „Bardzo cenimy górników, polski węgiel, Górny Śląsk. Doceniamy to, przez co w głównej mierze osiągamy suwerenność energetyczną”. Czytaj – smog musi poczekać.

Czy PiS naprawdę walczy ze smogiem?

Smog w Polsce to problem strukturalny, przez który umierają rocznie dziesiątki tysiące osób. Jego źródłem są zanieczyszczeń ze spalin samochodowych, z kominów elektrociepłowniczych oraz niskiej jakości węgla i pieców, którymi Polacy ogrzewają swoje domy. Szacuje się, że wysoko emisyjnych „kopciuchów” jest w Polsce 3 – 3,5 mln. A więc w ponad połowie domów jednorodzinnych.

Mimo tego problem smogu był do niedawna politycznie niewidoczny. W swoim exposé , 18 listopada 2015 roku Beata Szydło nawet nie zająknęła się na temat smogu. Przez ostatnie 2,5 roku dzięki działalności ruchów miejskich, lokalnych alarmów smogowych i organizacji pozarządowych organizujących liczne happeningi i protesty, zanieczyszczenie polskich miast stało jednym z głównych tematów politycznych.

Rząd PiS powołał więc jesienią 2016 roku komitet ds. Krajowego Programu Ochrony Powietrza, który to program opracowało ministerstwo środowiska za rządu PO-PSL. Pół roku później rząd Szydło ogłosił swój własny program „Czyste powietrze”, złożony z 14 punktów.

Czyste powietrze obejmowało m.in. „Pilne wprowadzenie rozporządzenia ws. norm jakościowych dla paliw stałych, które powinno wejść w życie w I połowie 2017 roku” oraz akcję edukacyjną „Stop smog”.

Akcje informowania obywateli o smogowym zagrożeniu obejmowały m.in. 9 audycji poświęconych jakości powietrza na antenie Telewizji Trwam, oraz specjalny dodatek katolickiego tygodnika „Niedziela”, wydanego pod frapującym tytułem „Geotermia sposobem na smog„. Przypomnijmy, że specjalistą od geotermii jest o. Rydzyk, dyrektor Radia Maryja, który otrzymał od rządu PiS dziesiątki milionów zł na budowę geotermii w Toruniu.

„Stop smog” zamienia się w „Smog stop”

22 lutego 2018 roku Mateusz Morawiecki zapowiedział start programu… „Smog stop”. Zamieniając kolejność wyrazów w nazwie programów obiecano 180 mln zł na  docieplenie 15-16 tys. domów jednorodzinnych w 22 gminach z 33 najbardziej zanieczyszczonych miejsc z listy Światowej Organizacji Zdrowia.

Program jest odpowiedzią na wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, który zapadł tego samego dnia. Trybunał uznał, że Polska naruszyła unijne prawo w dziedzinie jakości powietrza. Jeśli natychmiast nie wprowadzi działań antysmogowych, zapłaci karę. Nawet kilka miliardów złotych.

Prawo UE od 2005 roku zobowiązuje państwa członkowskie do utrzymania takiej jakości powietrza, aby nie zagrażała zdrowiu ludzi. Polska do dziś nie dostosowała się do unijnych przepisów. Od lat jest w czołówce najbardziej zanieczyszczonych krajów UE, a dopuszczalne średniodobowe normy dla pyłu, które wynoszą 50 mikrogramów na metr sześcienny, przekracza o kilkaset procent nawet przez 150 dni w roku. Rocznie z powodu zanieczyszczenia powietrza umiera przedwcześnie 48 tys. Polaków.

15 kwietnia premier Morawiecki znacznie podbił stawkę, rzucając obietnicę wydania na ocieplanie budynków 25 – 30 mld zł w ciągu dekady (a nie jak obiecał w Krakowie, w ciągu 7 – 8 lat).

Jak, kiedy i na co zostaną wydane te miliardy? Nie wiadomo.

A co z zakazem sprzedaży węgla i miału najgorszej jakości?

Pełnomocnikiem rządu ds. walki ze smogiem został Piotr Woźny. „Jako pełnomocnik premiera miałem sprawić, żeby nowelizacja  ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw znalazła się na posiedzeniu rady ministrów. Stało się tak 6 marca, później ustawa została skierowana do Sejmu” – mówi nam Woźny.

Ale sprawa tam utknęła. Miała być rozpatrzona 11 kwietnia (rok później niż zakładał pierwotny termin) przez komisję ds. energii i skarbu państwa. Niestety została zdjęta z porządku obrad. „Pan przewodniczący nie wyjaśnił dlaczego. Niewykluczone, że rząd się przestraszył kosztów, a póki co aura mu pomaga, bo smog mniej dotkliwy” – mówi OKO.press Włodzimierz Karpiński, członek komisji i poseł Platformy Obywatelskiej, b. minister skarbu państwa w rządzie PO-PSL.

Piotr Woźny ma inne wyjaśnienie. „Nowelizacja zawiera w sobie przepisy techniczne, które trzeba notyfikować w Komisji Europejskiej. Jeśli wycofujemy ze sprzedaży muły i flotokoncentraty musimy o tym poinformować wszystkie państwa UE, inaczej przepis będzie nieważny. Dokument został wysłany do Komisji 14 marca, spodziewamy się, że zostanie on przyjęty w połowie czerwca”. Ale nie wyjaśnia dlaczego nie można było tego wysłać do Komisji już rok temu.

Projekt m.in. zobowiązuje firmy handlujące węglem do przedstawiania nabywcy certyfikatu jakości oraz zezwala na kontrolę jakości próbek ze składu węgla lub na przejściu granicznym. Za wprowadzenie na rynek paliwa niespełniającego norm miało grozić od 50 tys. zł do 500 tys. złotych grzywny lub kara pozbawienia wolności do lat 3.

Samorządy nie czekają

Do tej pory jedynymi, którzy odważyli się podnieść rękę na interesy lobby węglowego, są samorządy. Konkretnie sejmiki wojewódzkie – które wprowadziły tzw. „uchwały antysmogowe” – pierwszy był Sejmik Małopolski, 23 stycznia 2017 roku, za nim poszły m.in: Sejmik Dolnośląski, Łódzki, Opolski, Mazowiecki .

Samorządy wprowadziły w ten sposób zakazy i ograniczenia w eksploatacji przestarzałych piecyków i kotłów oraz złej jakości paliw stałych. Mieszkańcy mają 5 do 10 lat na wymianę pieca i mogą dostać dofinansowanie.

Gdyby rząd naprawdę rozpoczął gigantyczny program docieplania polskich domostw, byłby to duży krok na przód. Niestety, premier Morawiecki miota się podając różne terminy realizacji projektu. Ponadto bez ustawy o normach jakościowych paliw nadal jesteśmy w polu. Jeśli ustawa nie przejdzie przez Sejm w tym półroczu, czeka nas kolejny trujący sezon grzewczy.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym