Prokuratura na nowo prowadzi śledztwo, w którym sprawdza, czy rysunek „Polish Holocaust” propaguje nienawiść do narodu żydowskiego. Rysunek przedstawia klęczącą postać z biało-czerwoną opaską na ramieniu, do której mierzy z pistoletu postać z czerwoną gwiazdą przypominającą gwiazdę Dawida. Śledczy przesłuchają jako świadka autora rysunku Cezarego Krysztopę

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku na nowo podjęła śledztwo w sprawie rysunku Cezarego Krysztopy. Śledczy sprawdzają go pod kątem naruszenia artykułu 256 paragrafu 1 kodeksu karnego. Czyli sprawdzają, czy „Polish Holocaust” propaguje ustrój faszystowski oraz czy nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych i wyznaniowych.

Rysunek „Polish Holocaust” przedstawia bowiem klęczącą postać z biało-czerwoną opaską na ramieniu, do której mierzą z pistoletu dwie postacie. Jedna ze swastyką, druga z czerwoną, sześcioramienną gwiazdą. Jak ustaliło OKO.press, w gdańskiej prokuraturze planowane jest przesłuchanie autora grafiki – Cezarego Krysztopy, rysownika z Podlasia, publicysty Polskiego Radia i „Tygodnika Solidarność”.

Sprawę pierwszego śledztwa w tej sprawie opisywaliśmy już w OKO.press.

Sześcioramienna czerwona gwiazda

Rysunek „Polish Holocaust” pierwotnie ukazał się w tygodniku „Do Rzeczy”, co wywołało burzę komentarzy. Bo postać z czerwoną gwiazdą może się kojarzyć z funkcjonariuszem NKWD strzelającym do Polaków. Ale czerwona gwiazda, symbol sowieckiego stalinizmu, ma pięć ramion. Sześcioramienna gwiazda przypomina raczej gwiazdę Dawida i może sugerować, że oprawcami Polaków byli żydowscy NKWD-ziści.

Rysunek Krysztopy ukazał się w gorącym okresie krytyki nowelizacji ustawy o IPN, która miała pozwolić ścigać karnie wszystkich, którzy mówiliby o udziale Polaków w Holocauście. O sprawie samego rysunku „Polish Holocaust” i burzy, jaką wywołał w ubiegłym roku, pisaliśmy w OKO.press w listopadzie 2018.

Zawiadomienie w tej sprawie do prokuratury złożyło stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita, które zajmuje się przeciwdziałaniem ksenofobii.

„Słowo i obraz mają ogromną moc, często pociągającą za sobą nienawistne czyny” – tłumaczyło powody złożenia zawiadomienia stowarzyszenie.

Z kolei autor rysunku Cezary Krysztopa wytoczył proces psychologowi prof. Michałowi Bilewiczowi, który bada uprzedzenia. Pozwał go za wykorzystanie rysunku oraz nazwanie go na Twitterze „notoryjnym antysemitą”. Krysztopa broni się przed zarzutem antysemityzmu, ukazując siebie samego jako filosemitę.

Prokuratura w grudniu 2018: „zwrócenie uwagi na pewne fakty historyczne”

Niezależnie od tego sprawa rysunku trafiła do gdańskiej prokuratury. Zawiadomienie w tej sprawie złożył sędzia Włodzimierz Brazewicz z Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Brazewicz w lipcu 2018 r  oku w okolicach Trójmiasta zobaczył samochód z naklejką z rysunkiem „Polish Holocaust”. A że na co dzień sądzi sprawy karne, więc jest wyczulony m.in. na sprawy związane z nienawiścią. Brazewicz uznał, że rysunek na samochodzie może podsycać nienawiść do narodu żydowskiego. Dlatego złożył zawiadomienie do prokuratury. Sprawę pod koniec ubiegłego roku jednak umorzono.

Gdańska prokuratura tłumaczyła wtedy, że „nie stwierdzono znamion czynu zabronionego”, bo

„intencją osoby, która zamieściła naklejkę, nie było propagowanie ustrojów totalitarnych, a zwrócenie uwagi na pewne fakty historyczne i cierpienie doznane przez Polaków w trakcie wojny”.

To kończyło sprawę, bo sędzia Brazewicz nie mógł złożyć na to zażalenia.

„Prokuratura działa akcyjnie”

Teraz gdańska prokuratura na nowo jednak podjęła zamkniętą wcześniej sprawę w sprawie naklejki z rysunkiem „Polish Holocaust”. W gdańskiej prokuraturze oficjalnie tłumaczą, że pojawiła się konieczność wykonania dodatkowych czynności. Czyli m.in. konieczność przesłuchanie autora rysunku. Powód może być też inny. Po zamachu na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza prokuratura inaczej patrzy na przestępstwa dotyczące nienawiści na tle narodowościowym i wyznaniowym.

„Uważam, że prokuratora działa akcyjnie. Gdy okazało się, że mowa nienawiści spowodowała jedną z największych tragedii w ostatnich latach, czyli śmierć prezydenta Pawła Adamowicza, to na nowo podjęto sprawę. Sądzę jednak, że ta sprawa i tak będzie umorzona” – mówi OKO.press sędzia Włodzimierz Brazewicz.

I dodaje: „Na tym samochodzie ta naklejka nadal jest”.


Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym