„Szkody, jakie poczynił Jacek Kurski i to nie tylko dla TVP, są ogromne. To są szkody nie tylko dla Telewizji, ale dla życia publicznego w Polsce, dla prowadzenia debaty publicznej. To jest najważniejsze” - mówi OKO.press Juliusz Braun, członek Rady Mediów Narodowych

„Jacek Kurski miał siłę przebicia. Mówił: potrzebuję pół miliarda na sport i dostawał. Opowiadanie, że to szło na Teatr Telewizji to bzdura. Za dwa miliardy można zrobić 2 tysiące przedstawień Teatru Telewizji i to bardzo kosztownych” – mówi OKO.press Juliusz Braun. Zaznacza, że opozycja nie ma racji, mówiąc, że TVP dostanie 10, a nie 2 mld zł.

Tego, że Jacek Kurski zostanie odwołany przed końcem swojej kadencji (październik 2020), mogło się spodziewać niewielu. A tego, że to Andrzej Duda doprowadzi do jego odwołania, nie spodziewał się chyba nikt. Tymczasem to właśnie prezydent zażądał dymisji prezesa TVP w zamian za podpis pod ustawą, która przekazuje mediom państwowym tzw. rekompensatę – 1,95 mld zł w papierach skarbowych.

I rządy Kurskiego w TVP właśnie dobiegają końca. W piątek 6 marca 2020 dawny „bulterier” Kaczyńskiego bronił się jeszcze, oddając się do dyspozycji prezydenta, przekonując w rozmowie z Danutą Holecką, że ma na koncie same sukcesy. Okazało się jednak, że Kaczyński zdecydował się go poświęcić.

Godzinę przed północą, a zarazem godzinę przed konstytucyjnym terminem, prezydent ogłosił, że podpisuje ustawę, a Krzysztof Czabański – że większość Rady Mediów Narodowych zagłosowała za odwołaniem Kurskiego. Głosowanie zostało zwołane w trybie nadzwyczajnym – korespondencyjnym.

„Przed godz. 20:00 dostałem sms-a, żebym zajrzał do poczty elektronicznej, bo jest zarządzenie przewodniczącego w sprawie głosowania korespondencyjnego. Zajrzałem, zobaczyłem projekt uchwały RMN odwołującej Jacka Kurskiego” – opowiada OKO.press Juliusz Braun, członek Rady Mediów Narodowych z rekomendacji PO.

Kto nowym prezesem TVP?

Tego nie wiadomo. „Każdy może nim zostać” – mówi w rozmowie z OKO.press Braun. Mimo że już w piątek zwrócił się do przewodniczącego Rady Mediów Narodowych o ogłoszenie otwartego konkursu, Rada wcale nie musi w ten sposób wybierać prezesa. „Ustawa mówi tylko, że Rada powołuje i odwołuje prezesa TVP” – zauważa Braun. Troje członków Rady działa „jak jedna pięść”. To Krzysztof Czabański, Elżbieta Kruk i Joanna Lichocka – rekomendowani przez PiS.

Nowym prezesem miałby zostać Mateusz Matyszkowicz, obecnie członek zarządu – podały w poniedziałek 9 marca Wirtualne Media. Druga członkini zarządu, rekomendowana przez Andrzeja Dudę i dotąd marginalizowana Marzena Paczuska, nadzór nad Telewizyjną Agencją Informacyjną.

Informator OKO.press z Woronicza mówił, że już w środę 5 marca Paczuska i Matyszkowicz dostali polecenie, by szykowali się na większą liczbę obowiązków.

Jednak nie jest to jedyne możliwe rozwiązanie. Jak pisze Interia, możliwe jest, że „rada nadzorcza TVP oddelegowałaby ze swojego grona przewodniczącego Macieja Łopińskiego do wykonywania obowiązków prezesa”.

Dlaczego głowa Kurskiego spadła? Przez Paulinę Kosiniak-Kamysz?

Kroplą, która przelała czarę goryczy prezydenta, miało być to jak „Wiadomości” pokazywały Agatę Kornhauser-Dudę. Jak pisał w piątek Jacek Gądek z Gazeta.pl, a potwierdził w poniedziałek w Onecie Andrzej Stankiewicz, Andrzejowi Dudzie nie podobała się relacja TVP z konwencji Władysława Kosiniaka-Kamysza (sobota, 29 marca).

„Nie będę milczącą pierwszą damą, która nie ma swojego zdania, chowa się za ogrodzeniem prezydenckiego pałacu i wyłącznie statystuje swojemu mężowi” – mówiła Paulina Kosiniak-Kamysz, a „Wiadomości” TVP te słowa przytoczyły. W ten sposób zdaniem prezydenta wzmocniły przekaz o tym, że Agata Kornhauser-Duda jest bierną Pierwszą Damą.

To w poniedziałek – dzień po emisji tego materiału – prezydent wezwał do siebie Krzysztofa Czabańskiego i postawił ultimatum w sprawie Kurskiego.

Warto zauważyć, że Andrzej Duda może się obawiać Kosiniaka-Kamysza. Gdyby wyborcy obecnego prezydenta szukali alternatywnego kandydata, to właśnie szef ludowców (i Krzysztof Bosak) może liczyć na ich głosy – pokazał sondaż OKO.press. Głosy, których może zabraknąć do reelekcji.

Braun: „Kurski miał siłę przebicia. Mówił: potrzebuję pół miliarda na sport i dostawał”

Agata Szczęśniak, OKO.press: Jak wyglądało piątkowe głosowanie Rady Mediów Narodowych w sprawie odwołania Jacka Kurskiego? Krzysztof Czabański do państwa dzwonił, pisał?

Juliusz Braun, prezes TVP w latach 2011-2015, obecnie członek Rady Mediów Narodowych z rekomendacji Platformy Obywatelskiej: To było dla mnie całkowite zaskoczenie. Rano ukazał się wywiad, w którym mówiłem, że PiS nie zdecyduje się odwołać Kurskiego. Byłem przekonany, że prezydent podpisze 2 mld, a Kurski i tak zostanie.

Przed godz. 20:00 dostałem sms-a, żebym zajrzał do poczty elektronicznej, bo jest zarządzenie przewodniczącego w sprawie głosowania korespondencyjnego. Zajrzałem, zobaczyłem projekt uchwały RMN odwołującej Jacka Kurskiego.

Od czterech lat mówiłem, że jeśli pojawi się wniosek o odwołanie Kurskiego, to niezależnie od okoliczności, go poprę. I natychmiast go poparłem. Dzięki temu wieczorem u prezydenta pan Czabański mógł powiedzieć, że są 4 głosy za odwołaniem — trzy z PiS-u i mój. Pół godziny później pan Grzegorz Podżorny [rekomendowany przez Kukiz’15] też podesłał swój głos, może wcześniej nie zajrzał do poczty.

Czyli Jacek Kurski nie jest już prezesem TVP?

Jest subtelna prawna wątpliwość. Krzysztof Czabański uważa, że Jacek Kurski przestaje być prezesem z chwilą, gdy zostaje podpisany protokół głosowania, co stanie się dziś. Ja uważam, że przestał nim być już w piątek. Tak mówią literalnie czytane przepisy ustawy. Uchwała zapadła, kiedy wszyscy uprawnieni oddali głos.

Jeśli w sobotę lub niedzielę w PiS nie zostały podjęte żadne istotne decyzje, to Kurski prezesem nie będzie.

Pamiętamy, że Jacek Kurski był odwoływany już dwa razy. Raz, latem 2016, w ciągu kilku godzin odzyskał stanowisko.

Okazał się niezmiernie skuteczny. O ile pamiętam, zaszedł wtedy szczęśliwy dla Kurskiego zbieg okoliczności. Jarosław Kaczyński miał wyjechać, a nie wyjechał i można go było wezwać na pomoc. Ale nie wyobrażam sobie, żeby coś podobnego stało się w tej chwili. To byłby ruch demonstracyjnej wrogości wobec prezydenta.

Czyli będzie konkurs?

Niekoniecznie.

Już w piątek zwrócił się Pan do Krzysztofa Czabańskiego o ogłoszenie konkursu i przedstawienie projektu regulaminu.

Bo uważam, że konkurs powinien się odbyć.

Jest jakieś „ale”?

Formalnie konkursu nie musi być. Ustawa mówi tylko, że Rada powołuje i odwołuje prezesa TVP. Były w krótkiej historii Rady sytuacje, kiedy zorganizowano konkurs — Jacek Kurski wygrał konkurs, później pojawiły się wątpliwości, czy prawidłowo złożył papiery.

Potem konkursów już nie było, bo pan przewodniczący mówił wprost, że jest tyle problemów z tymi konkursami, że lepiej ich nie robić. Albo był czas na zgłaszanie kandydatur, albo kandydatura była zgłaszana na posiedzeniu i natychmiast przegłosowywana.

Trzy osoby działają tam jak jedna pięść.

Krzysztof Czabański, Elżbieta Kruk i Joanna Lichocka – rekomendowani przez PiS.

W podstawowych sprawach jest między nimi całkowita zgodność, wcześniej ustalają stanowiska.

Mogą zadecydować, że ktoś z obecnych członków zarządu zostanie nowym prezesem? W mediach mówi się, że miałby to być Mateusz Matyszkowicz, obecnie członek zarządu.

Właściwie każdy może zostać prezesem.

Jarosław Kaczyński?

Jeśli nie ma regulaminu, to nie ma formalnych wymogów. Czyli każdy może zostać prezesem.

A regulaminu nie ma?

Nie ma.

Jacek Kurski dostanie odprawę? Mówi się o ponad 100 tys. zł. Według ustawy odprawa nie przysługuje osobie, z którą rozwiązuje się umowę z powodu „naruszenia podstawowych obowiązków wynikających z tej umowy”.

Decyzja o tym nie należy do Rady Mediów Narodowych. Kurski został odwołany przed upływem kadencji, ale w uchwale, jaką podjęła Rada, nie ma mowy o tym, z jakiego powodu. „Odwołuje się” — i tyle. Nie ma uzasadnienia. Czy z powodu naruszenia obowiązków, czy wręcz przeciwnie — dlatego, że był bardzo dobry?

A był bardzo dobry? W ostatnim wystąpieniu w TVP Jacek Kurski wiele mówił o swoich sukcesach.

Szkody, jakie poczynił Jacek Kurski i to nie tylko dla TVP, są ogromne. To są szkody nie tylko dla Telewizji, ale dla życia publicznego w Polsce, dla prowadzenia debaty publicznej. To jest najważniejsze.

Sport w TVP to nie jest wielki sukces Jacka Kurskiego?

Na sport Jacek Kurski przeznacza ponad 0,5 mld rocznie z naszych podatków. To oficjalne dane. Czy to jest słuszne? Kilkadziesiąt milionów na to, żeby w TVP pokazano mecze, które i tak kupił Polsat i musiały być ogólnodostępne? To była tylko kwestia prestiżu, że będą dostępne również w TVP.

TVP ma większy zasięg.

Euro, mundial, olimpiada zawsze były pokazywane w TVP. Wraz z innymi członkami zarządu podejmowałem decyzję o idących w dziesiątki milionów złotych zakupach licencji na wydarzenia sportowe. Również te, które były pokazywane już po zakończeniu działalności naszego zarządu i nastaniu Jacka Kurskiego. Najważniejsze wydarzenia sportowe były kupione wcześniej.

Pytanie, co Telewizja Polska powinna pokazywać: kolejne ligi piłkarskie z różnych krajów europejskich? Polską ekstraklasę — w jakim zakresie? Gale sportów walki? To ostatnie zwłaszcza budziło wątpliwości: czy to jest misja telewizji publicznej? To raczej przedsięwzięcie komercyjne niż sportowe. Pewną liczbę widzów sport przyciągnął, ale kosztował mnóstwo pieniędzy. W większości krajów europejskich telewizje publiczne nie zajmują się sportem w tak wielkim wymiarze sportem.

TVP dostanie 10 mld zł, a nie 2 mld? Tak mówi opozycja.

Nie. W ustawie jest błąd legislacyjny, na który zwracało uwagę Biuro Legislacyjne Senatu. KRRiT może przyjąć, że TVP przez najbliższe 5 lat będzie otrzymywać co najmniej taką kwotę, jak w roku bieżącym. Ale pieniądze są zagwarantowane wyłącznie na rok 2020. Biuro Legislacyjne zwracało uwagę, że ustawa nie daje gwarancji finansowania na kolejne lata, choć pozwala KRRiT podjąć decyzję tak, jakby te gwarancje były.

Jak media publiczne powinny być finansowane?

Trzeba od nowa zbudować system finansowania. W publicznej dyskusji określić, czego oczekujemy. Czy chcemy sportu za kilkaset milionów rocznie, czy nie? Chcemy dwóch uniwersalnych kanałów, które nie różnią się prawie wcale, czy nie? Co reklamą. Zawsze była mowa, że jeżeli więcej z abonamentu albo innej opłaty, to mniej reklamy. Ten temat zginął z pola widzenia.

Abonament jest nie do odbudowania. Płaci go kilka procent gospodarstw domowych. To jest niesprawiedliwe. Niektórzy podatnicy płacą dwa razy za to samo: raz w abonamencie, drugi raz w rekompensacie.

Trzeba zrobić to, co jest gorsze według europejskich doświadczeń, czyli finansowanie z budżetu. Ale ono nie może być niestabilne.

Jak sprawić, żeby było stabilne?

Stabilność, przewidywalność, niezależność i odpowiedniość w stosunku do zadań — to podstawowe zasady sprawiedliwego finansowania. Wskazuje je Europejska Unia Nadawców, czyli organizacja mediów publicznych. To wszystko trzeba od nowa określić.

Jacek Kurski miał siłę przebicia. Mówił: potrzebuję pół miliarda na sport i dostawał. Opowiadanie, że to szło na Teatr Telewizji to bzdura. Za dwa miliardy można zrobić 2 tysiące przedstawień Teatru Telewizji i to bardzo kosztownych.

I bardzo wiele programów „Sprawa dla reportera” Elżbiety Jaworowicz, które podobają się prezydentowi Dudzie. Wspominał o nich w piątek.

Programów Elżbiety Jaworowicz to chyba ze 25 tysięcy.

Są dane, które mówią, na co przeznaczono pieniądze z rekompensaty w 2018 roku. Lekko zaokrąglając: 500 mln na TVP 1 i TVP 2, 5 mln na wszystkie oddziały regionalne i pół miliona na TVP Kultura. To pokazuje, jakie były preferencje.

Prezydent chciałby, aby media regionalne dostawały więcej. Tak powiedział.

Mówiliśmy na spotkaniu Rady Mediów Narodowych o finansowaniu programu przygotowywanego przez oddziały. To był powód, dla którego głosowałem przeciwko akceptacji podziału środków na produkcję programów na anteny ogólnopolskie przez oddziały.

Być może w rozmowie z Krzysztofem Czabańskim pojawił się ten temat.

Wielokrotnie politycy PiS powtarzali, że to przez Donalda Tuska muszą dać te 2 mld mediom państwowym.

Donald Tusk nie powiedział „nie płaćcie” abonamentu.

Powiedział, że to haracz. Miał przekonywać, żeby nie było finansowania mediów publicznych z abonamentu.

Zapowiedział, że zlikwiduje abonament. I PO abonament zlikwidowała. Mało kto pamięta, że PO przeprowadziła ustawę o finansowaniu mediów publicznych z budżetu. Na znacznie niższym poziomie niż dziś, a ustawa nie była moim zdaniem najlepsza. Ale prezydent Lech Kaczyński ją skutecznie zawetował. Tusk był konsekwentny.

TVP najwięcej pieniędzy miała w latach 90.: 700-800 mln, przeliczając na obecne pieniądze. Po tym, co Tusk powiedział, TVP dostawała ok. 550 mln z abonamentu, na koniec 2011 roku – tylko 211 mln. A w 2015 – 440 mln. Te 2 mld to nie jest rekompensata za utracone wpływy, tylko rekompensata z dwu- albo trzykrotnym naddatkiem.

Polska potrzebuje wolnych mediów.
Wykup Abonament na wolność słowa OKO.press

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Komentarze

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!