29 października 2020

Już ponad 20 tys. zakażeń i 301 śmierci. Szczyt zachorowań na Boże Narodzenie?

Wbrew plotkom rząd nie zapowiedział w czwartek stanu wyjątkowego, ani nawet nie wprowadził nowych obostrzeń. Dopiero po 1 listopada dowiemy się, co dalej. A sytuacja jest niewesoła. Według ekspertów odetchniemy od wirusa dopiero w grudniu.

„Mam apel do wszystkich protestujących. Niech ten gniew, niech ta niechęć skupi się na mnie, na politykach. Niech dotyka mnie, ale niech nie dotyka tych, których za dwa tygodnie może dotknąć. Bo, państwo protestujący, zetkniecie się z jakimiś osobami starszymi: w autobusie, w domu, na spotkaniu. I to może owocować dramatycznymi skutkami. A więc ogromna prośba: spory światopoglądowe są na pewno bardzo ważne i musimy je przeprowadzić, ale zróbmy to w taki sposób, by nie tworzyć dodatkowego zagrożenia dla osób starszych, dla naszych mam i ojców"

- powiedział na konferencji w przysposabianym do funkcji covidowego szpitala Stadionie Narodowym premier Mateusz Morawiecki. Konferencja prasowa odbyła się w przeddzień zapowiadanej przez Ogólnopolski Strajk Kobiet na piątek 30 października blokady Warszawy i kolejnych demonstracji, które odbędą się tego dnia w całym kraju.

Morawiecki nie wspomniał, że za falę protestów odpowiada PiS oraz upolityczniony przez Zjednoczoną Prawicę Trybunał Konstytucyjny (TK). Bo przecież tych protestów by nie było, gdyby nie wyrok nakazujący rodzić kobietom nieodwracalnie chore i zdeformowane płody. Jego wypowiedź można więc odczytywać jako próbę przerzucania odpowiedzialności za postępy choroby z władzy na protestujące obywatelki i obywateli.

Faktem jest jednak, że sytuacja epidemiczna w kraju robi się coraz bardziej niepokojąca, a szczyt dopiero przed nami - rekord zachorowań i zgonów ma przypaść na czas przedświąteczny.

Dobowy „rekord" śmiertelności

Ministerstwo Zdrowia podało 29 października, że w ciągu ostatniej doby przybyło 20 155 nowych zakażeń. Wczoraj było 18 820, więc dziś jest o 1 336 więcej.

Przypadki zakażeń pochodzą z województw:

  • wielkopolskiego (2633),
  • mazowieckiego (2255),
  • śląskiego (1994),
  • małopolskiego (1927),
  • łódzkiego (1794),
  • lubelskiego (1700),
  • kujawsko-pomorskiego (1403),
  • podkarpackiego (1306),
  • pomorskiego (953),
  • podlaskiego (858),
  • dolnośląskiego (857),
  • świętokrzyskiego (599),
  • zachodniopomorskiego (549),
  • warmińsko-mazurskiego (525),
  • opolskiego (482),
  • lubuskiego (321).

Zmarło 301 osób (46 z nich nie miało chorób współistniejących), czyli o 65 osób więcej niż wczoraj, gdy umarło 236 chorych. To, niestety, nowy dobowy „rekord" śmiertelności na COVID-19, co dobitnie pokazuje, że sytuacja epidemiczna cały czas się pogarsza. Od początku pandemii zmarło 5 149 chorych, a za zdrowych uznano 129 267 pacjentów.

Wykonano 67,8 tys. testów - o 7,2 tys. więcej niż dzień wcześniej. To znaczy, że wynik pozytywny dało blisko 30 proc. testów (dokładnie: 29,6 proc.).

Czy protesty spowodują wzrost zakażeń?

Powyższe dane mogą nastrajać pesymistycznie w obliczu trwających i nadchodzących protestów przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Obawy w tym względzie artykułowali pulmonolog prof. Adam Antczak z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi i wirusolog prof. Włodzimierz Gut z Uniwersytetu Warszawskiego. Ten drugi w rozmowie z PAP powiedział, że szacuje, iż na każdy 1 tys. demonstrantów może przypadać ok. 4 chorych na COVID-19.

Natomiast według SAGE , czyli grupy brytyjskich ekspertów doradzających rządowi, zgromadzenia na świeżym powietrzu mają niewielki wpływ na rozprzestrzenianie się zakażeń.Ich zdaniem zakazanie takich zgromadzeń zmniejsza współczynnik reprodukcji wirusa R (czyli średnią liczbę osób, które zaraża jedna zakażona osoba) o mniej niż 0,05. A zakażenia wywoływane przez takie wydarzenia odpowiadają za około 2 proc. wszystkich.

Badania po amerykańskich protestach Black Lives Matter (https://www.nber.org/papers/w27408), gwałtowniejszych i liczniejszych niż te polskie, nie udowodniły żadnego wzrostu zakażeń związanego z nimi. Więcej pisaliśmy o tym tu:

Kończą się respiratory, niedługo zaczną kończyć się łóżka

Zajęte zostały kolejne respiratory. Obecnie w użyciu są 1203 tego rodzaju urządzenia. To wzrost o 53 sztuki w porównaniu do poprzedniej doby.

Tymczasem, jak napisała dziś „Rzeczpospolita", w Polsce respiratory kończą się, choć szczytu zachorowań jeszcze nie widać. Najgorzej z dostępnością tych maszyn jest w województwie opolskim, gdzie szpitale dysponują tylko 9 sztukami. A także podlaskim i pomorskim - po 10 w każdym z województw - oraz w mazowieckim i małopolskim - po 12 sztuk.

Z łóżkami też zaczyna się robić coraz większy problem. Obecnie jest zajętych 14 631 miejsc covidowych (wzrost o 700 od wczoraj). Tymczasem obecnie jest ich nieco 21,5 tys. łóżek. A w niektórych województwach wkrótce szybko może zacząć ich brakować.

Przykładowo, jak donosi dziennik, w województwie mazowieckim wolnych łóżek dla zakażonych pacjentów jest tylko 480. W Małopolsce - zaledwie 483 łóżka.

To, że sytuacja w tym względzie zaczyna się robić naprawdę poważna, pokazuje opisany przez TVN24 przypadek 80-latki z Warszawy, która na przyjęcie do szpitala przed oddziałem ratunkowym czekała przed nim kilkanaście godzin. Po prostu brakowało łóżek dla pacjentów z podejrzeniem COVID-19.

„Działamy w warunkach kryzysowych" - bezradnie tłumaczył rzecznik szpitala Adam Buczkowski.

TVN24 od dwóch tygodni publikuje nagrania z korespondencji pomiędzy załogami karetek, dyspozytorami pogotowia i szpitalnymi oddziałami ratunkowymi. „W rozmowach słychać, że ratownicy jeżdżą między szpitalami i próbują bezskutecznie przekazać pacjentów. Nierzadko czekają przez wiele godzin w kolejkach na szpitalnych podjazdach" - czytamy na stronie stacji.

Szczyt zachorowań przed Bożym Narodzeniem

Z najnowszych przewidywań Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego, na które powołuje się „Rzeczpospolita", wynika, że będzie jeszcze gorzej. Szczyt zachorowań będzie tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Również liczba zgonów.

Koronawirus zaczyna powodować od jesieni zauważalnie wyższą śmiertelność w całej populacji" – mówił radiu RMF dr Jakub Zieliński z Zespołu Modelu Epidemiologicznego ICM Uniwersytetu Warszawskiego. Sytuacja w niektórych krajach na świecie również nie napawa optymizmem.

We Francji od piątku będzie obowiązywał lockdown. „Dla rekreacji będzie można wyjść z domu tylko na godzinę, oddalić wolno się tylko na kilometr. Na dłużej wychodzić z domu można jedynie w celach zawodowych, zdrowotnych, w celu zrobienia zakupów lub z powodów nakazów sądowych i administracyjnych" - informuje Polsat News.

Belgia przestaje radzić sobie z pandemią. Niemcy zgodziły się na przyjęcie do swoich szpitali jej chorych na Covid-19.

Jak informuje Polsat News, sytuacja zaczyna się pogarszać również w Szwecji. W czwartek odnotowano tam 3 254 nowe przypadki zachorowań. „To drugi dzień z rzędu największą dobową liczbą zakażeń od początku pandemii". Trzy regiony, w tym Sztokholm oraz Goeteborg, wprowadzają dodatkowe restrykcje.

Udostępnij:

Robert Jurszo

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne