17 maja 2022

Już tylko połowa Polaków uważa, że to był wypadek. W zamach smoleński wierzy 78 proc. elektoratu PiS

36 proc. Polek i Polaków, niemal półtora raza więcej niż w poprzednich latach, wierzy w smoleński zamach, a już tylko 52 proc. trzyma się wersji wypadku. Kaczyński podpowiada: skoro Putin zabija w Ukrainie, to zabił także 10 kwietnia 2010. Ale taki przekaz działa głównie w elektoracie PiS

Wiara w zamach smoleński w majowym Ipsos dla OKO.press sięgnęła 36 proc., najwięcej w naszych sondażach. Katastrofę prezydenckiego TU-134 za wypadek uważa już tylko połowa (52 proc.), najmniej do tej pory. 12 proc. po 12 latach nie umie rozstrzygnąć, co się wtedy stało.

Oto wynik majowego sondażu na tle trzech poprzednich badań Ipsos dla OKO.press. Pytanie brzmiało zawsze tak samo: "Czy Pani/Pana zdaniem katastrofa prezydenckiego samolotu w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku to był zamach czy wypadek?".

Zmiana postaw jest skutkiem odgrzewania tematu przez PiS. 11 kwietnia 2022 roku Antoni Macierewicz, wiceprezes PiS i szef Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego pod Smoleńskiem, przedstawił "Raport z badania zdarzenia lotniczego...", w którym próbuje dowodzić, że przyczyną katastrofy były dwa wybuchy — w lewym skrzydle i "pod trzecią salonką centropłata", a samolot w ogóle nie zahaczył o brzozę... Macierewicz ogłosił też unieważnienie raportu Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Jerzego Millera z 29 lipca 2011 roku.

Razem z dr. Maciejem Laskiem, wiceszefem tamtej komisji, a od 2012 roku jej szefem, analizowaliśmy w OKO.press bałamutne dowody Macierewicza. Przypomnieliśmy też — w sześciu punktach — wyjaśnienie przyczyn tragedii.

Decyzja Jarosława Kaczyńskiego, by wrócić do smoleńskiego tematu z pewnością ma związek z napaścią Rosji na Ukrainę. PiS liczy na to, że na fali nienawiści do Putina łatwiej będzie ludziom uwierzyć w zaplanowaną przez Rosję zbrodnię, w której zginęło 96 osób, na czele z prezydentem RP (więcej o tym dalej).

Kto uwierzył w zamach, czyli smoleński lud PiS

Przekaz PiS dotarł przede wszystkim do elektoratu PiS. Wśród osób, które wierzą w zamach, zwolennicy Kaczyńskiego stanowią równo 50 proc., konfederaci — 6 proc., a kolejne 35 proc. to ludzie, którzy nie chcą iść na wybory. Pozostałe 9 proc. to — jak widać na wykresie poniżej — marginesy partii opozycyjnych.

Także skokowy wzrost wiary w zamach jest przede wszystkim widoczny wśród wyborców PiS. W poprzednich sondażach deklarowali takie przekonanie w połowie lub nieco mniej, a obecnie w trzech czwartych.

Poza elektoratem PiS zmiana postaw była mniejsza. W kolejnych sondażach OKO.press sprawdzaliśmy, jaki jest odsetek wiary w zamach wśród wszystkich badanych osób poza wyborcami PiS (czyli głosujących inaczej i deklarujących, że nie pójdą na wybory). W 2016 roku było ich 23 proc., w 2017 - 15 proc., w 2020 - 13 proc. Teraz odsetek wrócił do poziomu z 2016 roku - 23 proc. Większa wiara w zamach — poza wyborcami PiS wystąpiła zwłaszcza wśród nie-wyborców.

Kto wierzy najbardziej? Najbardziej wierzący

Wiara w zamach jest szczególnie wysoka w kręgach ludzi szczególnie wierzących w sensie religijnym. Na animowanym wykresie poniżej widać, jak wraz ze wzrostem religijności wyrażającym się w coraz większej liczbie praktyk narasta przekonanie, że w Smoleńsku doszło do perfidnego spisku i perfekcyjnie przeprowadzonej operacji dwóch wybuchów, które rozerwały lecący tuż nad ziemią samolot.

Osoby zdystansowane wobec religii znacznie częściej przyjmują hipotezę wypadku, za którym — jak zwykle w tego typu zdarzeniach — stoją konkretne błędy (pilotów i rosyjskich nawigatorów), a w tle jest też chaotyczna komunikacja na pokładzie samolotu, z elementami presji na pilotów, by próbowali lądować mimo skrajnie niebezpiecznych warunków.

Jeśli uznać, że edukacja zwiększa krytycyzm i racjonalne podejście do rzeczywistości, to nic dziwnego, że im więcej lat nauki, tym silniejsza tendencja do myślenia w kategoriach wypadku. Taką zależność (patrz niżej) wzmacnia czynnik polityczny: skądinąd wiemy, że osoby mniej wykształcone częściej popierają PiS, a tym samym rośnie podatność na propagandę tej partii. Zależność jest widoczna jak na dłoni:

Przekonanie o zamachu dominuje także w innych grupach społecznych, w których poparcie dla PiS jest wysokie:

  • wśród osób w wieku 60 plus „zamach" wybiera 54 proc., „wypadek" - 36 proc. W pozostałych grupach wiekowych dominuje odpowiedź „wypadek", najsilniej wśród trzydziestolatków: aż 64 proc. do 10 proc.;
  • na wsi, gdzie popularność PiS jest tradycyjnie wysoka, „zamach" (46 proc. wskazań) tylko minimalnie wygrywa z „wypadkiem" (43 proc.). W miastach małych i średnich „wypadek" przeważa o ok. 20 pkt proc., dominuje w metropoliach: 73 proc. do 14 proc.

Narracja smoleńska po wojnie w Ukrainie. Na kogo działa?

Jarosław Kaczyński wykorzystuje okrucieństwo rosyjskiej napaści na Ukrainę w 2022 roku do przekonania Polek i Polaków, że także w 2010 roku doszło do zamachu. Bo skoro Putin teraz zabija, to zabił także wtedy.

„Pełnoskalowa napaść Rosji na Ukrainę i bestialstwo barbarzyńskiego najeźdźcy dobitnie świadczy o tym, że reżim Putina jest zdolny do wszystkiego, że nie cofnie się przed niczym” - napisał w liście do uczestników obchodów rocznicy na Jasnej Górze. I dalej: „Pochylając głowy w głębokiej zadumie oddajemy cześć należną tym, którzy zginęli na posterunku, polegli w służbie ojczyzny, w drodze do katyńskiego lasu".

Użycie terminologii wojennej ("polegli") jest całkowicie w narracji PiS uzasadnione, bo — jak Kaczyński powiedział w publicznym radiu 1 kwietnia, "wiemy już bardzo wiele o tym, co się stało na lotnisku smoleńskim, i nie mamy żadnej wątpliwości, że to był zamach".

Nieoczekiwane wsparcie mitologii smoleńskiej pojawiło się wypowiedziach polityków ukraińskich.

15 marca prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski sugerował nieczystą grę wokół śledztwa w sprawie katastrofy: „Pamiętamy straszną tragedię w Smoleńsku z 2010 roku. Pamiętamy, jak były badane okoliczności tej katastrofy. Wiemy, co to oznaczało dla was i co oznaczało dla was milczenie tych, którzy wszystko dokładnie wiedzieli, ale cały czas oglądali się jeszcze na naszego sąsiada”. Nie jest jasne, kim są "ci, którzy milczeli", ale dobrze koresponduje to z oskarżeniami prawicy pod adresem rządu Tuska.

1 kwietnia przebywający w Polsce szef MSZ Ukrainy, Dmytro Kułeba, złożył kwiaty przed pomnikami katastrofy smoleńskiej oraz prezydenta Lecha Kaczyńskiego. „Rosja odpowie za wszystkie zbrodnie, których dopuściła się w historii przeciwko Polsce i Ukrainie. Tragedia smoleńska jest tego częścią” — powiedział.

Jak widać z wyników sondażu, połączenie okrutnej wojny Putina z katastrofą prezydenckiego samolotu udaje się szczególnie w podatnym na propagandę elektoracie PiS. Przekaz o okrucieństwach Putina działa, gdy jest filtrowany przez poglądy polityczne i przekonanie, że jego nadawcy z Prawa i Sprawiedliwości są wiarygodnym źródłem informacji.

Sondaż Ipsos dla OKO.press, 10-12 maja 2022, badanie telefoniczne (CATI), na reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków, liczebność próby 1014 osób

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne