0:00
21 grudnia 2020

Kaczyński: PO to „lewacki ekstremizm”. Budka: PiS to „narodowy socjalizm”. Kto ma rację? Sprawdzamy

Liderzy PiS i PO wzajemnie oskarżają się o lewicowe odchylenie. Jarosław Kaczyński oskarżył Platformę o przechył w stronę „lewackiego ekstremizmu”, Borys Budka odpowiedział, zarzucając PiS „narodowy socjalizm”. Wyjaśniamy: żadna z tych partii nie ma wiele wspólnego z lewicą

Wydrukuj

W wywiadzie dla „Rzeczypospolitej” opublikowanym w poniedziałek 21 grudnia (ale którego fragmenty były udostępnione wcześniej) prezes PiS Jarosław Kaczyński poświęcił chwilę uwagi największej partii opozycyjnej - zarzucając jej, że ewoluuje w stronę lewicy. Kaczyński opisywał scenę polityczną tak:

„Prawą flankę utrzymujemy i jesteśmy na niej mocni. Nie pójdziemy na lewo – to jest oczywiste. Platforma poszła bardzo ostro w lewo, w stronę lewackiego ekstremizmu, co nas trochę zaskakuje.

Pytanie, czy jest prawdą, że to układ z Hołownią, że oni mają wypchnąć lewicę, a Hołownia ma zająć miejsce na centrum. Wszystko to jest nowym-starym pomysłem, by nas pozbawić władzy. (…) Nie jesteśmy na prawej flance w sensie bycia Konfederacją, chociaż są też osoby o podobnych poglądach. Jeśli chodzi o partię jako całość, to jest szerokie spektrum. Są w niej też centryści”

- mówił Kaczyński.

Ponieważ fragmenty wywiadu udzielonego przez Kaczyńskiego zostały udostępnione kilka dni wcześniej, zdążył na nie na Twitterze odpowiedzieć przewodniczący PO Borys Budka. 19 grudnia napisał:

„Narodowy socjalista mówiący o lewactwie... To się samo komentuje…”

View post on Twitter

„Narodowy socjalizm” to oczywiście niedwuznaczne nawiązanie zarówno do dyktatury nazistowskiej - partia Adolfa Hitlera nazywała się „partią narodowosocjalistyczną” - jak i do polityki PiS, któremu opozycja zarzuca dyktatorskie skłonności i dążenia do wzmocnienia roli państwa w gospodarce. Politycy Platformy krytykowali także w przeszłości programy socjalne PiS, w tym 500 plus, nazywając je „rozdawnictwem socjalnym” (np. tych słów użył wiceprzewodniczący PO Janusz Lewandowski w listopadzie 2015 roku).

Budka odpowiedział także Kaczyńskiemu obszerniej (cytujemy za Polsat News):

„PiS z partii konserwatywnej zamienił się w partię narodowych socjalistów i zdradziło wyborców konserwatywnych. Zamiast wolności gospodarczej oferuje etatyzm, zamiast poszanowania praw jednostki - prymat państwa, indoktrynację i próbę narzucania wszystkiego przez państwo (…)”.

Budka dodał, że Kaczyński próbuje przepychać centrową Platformę „gdzieś na lewo”.

„Socjalizm” i „lewica” jako najgorsze obelgi

OKO.press zazwyczaj nie zajmuje się wzajemnymi połajankami polityków. Tę jednak warto omówić. Mamy bowiem do czynienia z sytuacją, w której dwóch polityków partii uważających się za prawicowo-centrowe (PiS) oraz centrowe (PO) zarzucają sobie nawzajem lewicowe odchylenie.

Zajmijmy się najpierw Kaczyńskim: czy PO zmierza w stronę „lewackiego ekstremizmu”?

Jak zwykle u Kaczyńskiego, insynuacja została sformułowana tak, że trudno go złapać za słowo - powiedział, że PO „poszła w stronę lewackiego ekstremizmu”, a nie - że już do tego miejsca doszła (0 insynuacyjnym talencie prezesa - który potrafi mówić tak, żeby obrazić, ale żeby nie dało się np. go oskarżyć o zniesławienie - pisaliśmy wielokrotnie, np. tutaj).

PO sama definiuje się jako partia „szerokiego centrum”, o czym jej politycy mówili wielokrotnie. W trakcie wyborów nowego przewodniczącego partii w styczniu 2020 r. ówczesny szef Platformy Grzegorz Schetyna w wywiadzie dla „Gazety Wrocławskiej” charakteryzował partię w ten sposób:

„Na pewno nie pozwolę na skręt w lewo. Jest lewica w Sejmie, szanujemy to, i te poglądy, ten obszar są zagospodarowane. Od 2001 roku potrafiliśmy przyciągać wyborców o poglądach konserwatywno-liberalnych. PO pozostanie szeroką partią centrum, która grupuje ludzi o wrażliwości bardziej lewicowej i bardziej konserwatywnej”

- mówił.

„Platforma była, jest i pozostanie partią środka” — mówił sam Borys Budka odpowiadając Kaczyńskiemu 20 grudnia.

Platforma poszła bardzo ostro w lewo, w stronę lewackiego ekstremizmu, co nas trochę zaskakuje.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz

W istocie trudno znaleźć w programie PO cokolwiek radykalnie lewicowego. PO opowiada się za wolnym rynkiem, niewielkim zakresem ingerencji państwa w gospodarkę, niskimi podatkami; do niedawna także opowiadała się za utrzymaniem konserwatywnego „kompromisu aborcyjnego” w Polsce (dziś trudno ustalić, jakie jest stanowisko największej partii opozycyjnej w tej sprawie i czy w ogóle ma ona jakieś stanowisko).

Politycy PiS oraz związane z władzą media nieustannie jednak próbują przedstawić PO jako partię skrajnie lewicową. Np. konsekwentnie zarzucają prezydentowi Warszawy Rafałowi Trzaskowskiemu „uleganie lewackim wpływom”. To nieprawda, ale takie oskarżenia mają sens z punktu widzenia politycznej strategii PiS - o czym powiemy niżej.

Czy PiS jest „narodowo-socjalistyczny”?

Budka odpowiedział Kaczyńskiemu zarzutem o „narodowy socjalizm”. Jeśli potraktować go dosłownie, jest również nieprawdziwy. Program PiS nie przypomina programu partii Adolfa Hitlera z lat 30.: nie zawiera ani np. projektu wprowadzenia totalitarnej dyktatury, ani zdobycia „przestrzeni życiowej” dla narodu polskiego (a taki miał program Hitler). PiS łamie konstytucje, ogranicza prawa polityczne opozycji (i wielu obywateli) oraz ma na sumieniu wiele innych rzeczy - o których OKO.press pisze od początku istnienia. Nie jest jednak partią totalitarną, nie zamyka obywateli bez sądu w obozach koncentracyjnych, ani nie morduje politycznych przeciwników.

[O Kaczyńskim] Narodowy socjalista mówiący o lewactwie...To się samo komentuje…
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
Twitter,19 grudnia 2020

Budka doprecyzował jednak, co ma na myśli — i wynika z tego, że „narodowy socjalizm” należy potraktować nie jako nawiązanie do nazizmu, tylko jako charakterystykę programu PiS:

„Zamiast wolności gospodarczej oferuje etatyzm, zamiast poszanowania praw jednostki - prymat państwa, indoktrynację i próbę narzucania wszystkiego przez państwo”.

W tej charakterystyce jest więcej prawdy, chociaż również jest przesadzona — PiS mówi np. dużo o pomaganiu prywatnym przedsiębiorcom i prywatnemu biznesowi (a nie tylko proponuje etatyzm, czyli prowadzenie działalności gospodarczej przez państwo).

Skąd taki tłok na prawicy?

Dlaczego politykom opłaca się zarzucać konkurentom lewicowość? Na to pytanie dają odpowiedź m.in. sondaże przeprowadzane przez OKO.press. Pokazywały, że wyborców o poglądach prawicowych jest więcej, w związku z czym przesuwanie przeciwnika w lewo, to próba jego marginalizacji.

„Osób o poglądach prawicowych jest ponad 2 razy więcej niż lewicowych i ponad 3 razy więcej niż centrowych” - pisaliśmy w październiku 2019, analizując wyniki sondażu przeprowadzonego przez IPSOS dla OKO.press. „Tutaj tkwi tajemnica dominacji PiS-u, który skutecznie uwiódł wyborców prawicowych i/lub zachęcił swoich zwolenników do takiego myślenia o sobie. Kaczyński zmajoryzował tę grupę (zdobywając poparcie aż 74 proc. z nich), a na dodatek jest to grupa ogromna”.

W sondażu IPSOS dla OKO.press w sierpniu 2018 poprosiliśmy Polki i Polaków, by określili swoje poglądy polityczne. Okazało się, że poglądy lewicowe, centrolewicowe, centrowe i centroprawicowe rozkładały się mniej więcej równo – po 14-15 proc., a badanych o poglądach prawicowych było trzy razy więcej od każdej z tych grup (43 proc.). W efekcie, w polskiej polityce centrum wcale nie leży w centrum, lecz mieści się gdzieś na centroprawicy.

Krótko mówiąc: Kaczyński i Budka zarzucają sobie nawzajem lewicowość, ponieważ doskonale wyniki tych badań znają - i wiedzą, że przytłaczająca większość elektoratu uważa się za osoby o prawicowych lub centroprawicowych poglądach. Przywódcy dwóch największych partii starają się łowić wyborców tam, gdzie ich jest najwięcej.

Ale uwaga! Niewykluczone, że pokazane wyżej proporcje zaczynają się zmieniać, a "lewicowość" jako obelga traci swoją moc. W ostatnim sondażu Ipsos z 23-25 listopada 2020, wśród osób, które zdecydowały się ujawnić swoje poglądy, odsetek deklaracji prawicowych znacząco zmalał w porównaniu do badania sprzed 2 lat. Obecnie proporcje przedstawiają się następujące:

  • osoby o poglądach prawicowych - 33 proc. Spadek o 10 pkt. proc. w stosunku do 2018 roku,
  • osoby o poglądach centroprawicowych 15 proc. Bez zmian,
  • osoby o poglądach centrowych 14 proc. Bez zmian,
  • osoby o poglądach centrolewicowych - 17 proc. Wzrost o 3 pkt. proc.
  • osoby o poglądach lewicowych - 21 proc. Wzrost o 7 pkt. proc.

By odpowiedzieć na pytanie, czy to chwilowe wahnięcie, czy bardziej ugruntowana zmiana, musimy poczekać na kolejne sondaże.

Udostępnij:

Adam Leszczyński

Dziennikarz OKO.press, historyk i socjolog, profesor Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne