SKÓRZYŃSKI COFA CZAS. Szef obozu rządzącego w Polsce zgodził się z premierem Węgier, że z wielkiej stajni z napisem Unia Europejska, można i trzeba [kraść], ale pro publico. Bartłomiej Misiewicz wchodzi na scenę - zostaje członkiem rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Kronika 2016

Jarosław Kaczyński przyjął zachętę Viktora Orbána do wzięcia udziału w kontrrewolucji kulturowej w Europie. Stwierdził, że sytuacja na starym kontynencie jest rewolucyjna – istnieje opresja i jest jasne, kto zawinił. Według prezesa PiS zawiniła Angela Merkel. Jego zdaniem, jest także problem personalny w kierownictwie Unii Europejskiej.

Minister obrony Antoni Macierewicz niespodziewanie zdymisjonował inspektora Wojsk Specjalnych i dowódcę jednostki GROM – doświadczonych oficerów o świetnej opinii. Odwołania uzasadniono potrzebami sił zbrojnych.

26-letni współpracownik Antoniego Macierewicza Bartłomiej Misiewicz został przez szefa MON wysunięty na członka rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Misiewicz nie ma wyższych studiów, więc ze statutu spółki usunięto punkty zawierające ten wymóg.

Kolejny odcinek kroniki dokumentujący wydarzenia jednego tygodnia sierpnia 2016.


Publikowana w soboty w OKO.press „Kronika Skórzyńskiego” to jedyny w mediach systematyczny zapis bieżących wydarzeń politycznych. Od 3 września 2017 roku prof. Jan Skórzyński prowadzi swoją kronikę równolegle: na bieżąco, jak do tej pory (w soboty), oraz cofając się w czasie do samych początków państwa PiS – do wyborów parlamentarnych jesienią 2015 roku i idąc dalej tydzień po tygodniu przez rok 2015 i 2016 (w niedzielę).

Pozwoli to na ciekawe porównania, a także przypomni zapomniane deklaracje i zwroty politycznej akcji. Wiemy, że wiele osób kolekcjonuje „Kronikę”, teraz można to będzie robić bardziej systematycznie.


  • Kronika Jana Skórzyńskiego w OKO.press - deklaracja i biogram autora

    Jesienią 2015 roku życie publiczne w Polsce nabrało gwałtownego przyspieszenia. Zwycięski w wyborach obóz polityczny, choć realnie zdobył poparcie około 20 proc. obywateli i nie ma mandatu do zmian konstytucyjnych, rozpoczął z impetem gruntowną przebudowę państwa polskiego. Jej kierunek to cała wstecz w stosunku do przemian podjętych w 1989 roku. Z asystą prezydenta rząd PiS podjął energiczny marsz do tyłu.

    Przekreśla zasadę podziału władz, dziesiątkuje armię i dyplomację, a z telewizji publicznej uczynił instrument propagandy. System szkolny cofa do epoki Edwarda Gierka, ingeruje w muzea i teatry, chce przejąć polityczną kontrolę nad sądami i ukrócić samodzielność samorządów.

    Odrzuca reguły demokracji liberalnej wypracowane we wspólnocie euroatlantyckiej. W rezultacie odpycha Polskę od centrum cywilizacji Zachodu, kieruje nas na peryferie, do szarej strefy pomiędzy Europą a Rosją.

    Bombardowani niemal codziennie informacjami o kolejnych ustawach podporządkowujących sądy władzy politycznej, dymisjach generałów i projektach „polonizacji”, czyli poddania kontroli rządu tej czy innej sfery życia publicznego, z trudem nadążamy za biegiem spraw, próbując zrozumieć dokąd to wszystko zmierza. Stąd pomysł kroniki mającej być kalendarium tzw. dobrej zmiany, lakonicznym zapisem podejmowanych przez rząd PiS działań i ich często równie bulwersujących uzasadnień.

    Nie będzie to oczywiście zapis kompletny. Kronika to autorski wybór wydarzeń i opinii, które ilustrują wielkie przestawianie zwrotnicy na torze, po którym Polska poruszała się od 1989 roku. Obserwowany „na żywo” przebieg tej operacji uzupełniam sięgając do jej początku – wyborów parlamentarnych 2015.

    Toteż mój kronikarski zapis składa się z dwóch ścieżek – współczesnej i historycznej, pokazującej na zasadzie retrospekcji minione etapy rozpoczętej po wyborach 2015 roku eskapady, o których często już nie pamiętamy.

    W roli kronikarza wykorzystuję zarówno swoje doświadczenie dziennikarskie (w tym 12 lat pracy w „Rzeczpospolitej”), jak warsztat historyka. Sporo aspektów „dobrej zmiany” przypomina ludziom starszej daty realia życia w PRL.

    Mam wszelako mocną nadzieję, że jeśli nawet historia się powtarza, to tylko jako farsa.

    Jan Skórzyński

    NOTA BIOGRAFICZNA

    Jan Skórzyński (ur. 1954) jest historykiem i politologiem, profesorem Collegium Civitas, gdzie wykłada historię XX wieku.

    Uczestnik ruchu opozycyjnego w PRL, był jednym z założycieli Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. 13 grudnia 1981 roku został internowany. Jako dziennikarz pracował w redakcjach „Przeglądu Katolickiego”, „Tygodnika Solidarność”, „Spotkań” i „Rzeczpospolitej”. W latach 2000-2006 był I zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i szefem dodatku „Plus-Minus”.

    Wydał szereg książek o najnowszej historii Polski, m.in. Ugoda i rewolucja. Władza i opozycja 1985–1989 (1996), System Rywina czyli druga strona III Rzeczpospolitej (red., 2003), Od Solidarności do wolności (2005), Rewolucja Okrągłego Stołu (2009), Zadra. Biografia Lecha Wałęsy (2009). Siła bezsilnych. Historia Komitetu Obrony Robotników (2012), Krótka historia Solidarności 1980-1989 (2014). Redaktor naczelny pisma „Wolność i Solidarność. Studia z dziejów opozycji wobec komunizmu i dyktatury” oraz trzytomowego słownika biograficznego Opozycja w PRL. Jego książki były trzykrotnie nominowane do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego.

Sobota 3 września. Polskie górnictwo solą w oku

Premier Beata Szydło, podczas obchodów rocznicy porozumień społecznych z 1980 roku w Jastrzębiu Zdroju powiedziała, że nie pozwoli na zniszczenie polskiego górnictwa. Podkreśliła, że „czas, kiedy na górnictwie bogacili się niektórzy, kiedy górnictwo było wykorzystywane, kiedy traciło polskie państwo, polskie górnictwo i górnicy, skończył się – z tym kończymy”. Stwierdziła wszelako, że konieczne są pewne zmiany. „Wy wiecie doskonale, że jeżeli tych zmian nie przeprowadzimy, to nie uratujemy polskiego górnictwa. Bo dzisiaj polskie górnictwo jest solą w oku również i wielu różnego rodzaju lobbies w Europie, trzeba o tym pamiętać […]” – przekonywała.

Wspominając rok 1980, Szydło spytała: „czy wszyscy ci, którzy wtedy stanęli w tym proteście, prości robotnicy, zwyczajni ludzie, jak oni dzisiaj żyją, czy każdy z nich może powiedzieć, że marzył o takiej Polsce”.

Sobota 3 września. Jak postępują dojrzałe narody

„Niezależny i cieszący się autorytetem sąd konstytucyjny – obok silnej władzy wykonawczej poddanej demokratycznej kontroli – jest konieczną instytucją dobrze funkcjonującego państwa. Pozytywna wizja ustrojowa powinna polegać na stawianiu na efektywną władzę wykonawczą, która potrafi współpracować z instytucjami cieszącymi się niezależnością i autorytetem” – powiedział europoseł PiS Kazimierz Michał Ujazdowski w „Rzeczpospolitej”.

Ujazdowski stwierdził, że „dojrzałe narody nie niszczą tego, co wspólne. Potrafią skupiać się wokół instytucji specjalnego znaczenia i wyłączać je z doraźnych konfliktów”. Według niego, „Trybunał nigdy, nawet w okresie Balcerowicza, nie był instytucją neoliberalną. Nie ma żadnych podstaw, by sądzić, że teraz zakwestionuje ustawę 500 plus. Poza tym przypominam, że w kilku sprawach ważnych z punktu widzenia wrażliwości prawicy Trybunał decydował po jej myśli. Wystarczy przypomnieć orzeczenia w sprawie ochrony życia, religii w szkole czy klauzuli sumienia. Trybunał był tarczą przed agresją lewicy, chcącej naruszyć podstawy aksjologii wolnej Rzeczypospolitej. […] W żadnym razie nie podzielam przekonania, iż rząd był skazany na blokowanie najważniejszych inicjatyw przez Trybunał”.

Poniedziałek 5 września. Warunek zaistnienia demokracji

„Czekamy na reformę sądów” – pisze Bronisław Wildstein w „wSieci”. „Korporacja sędziowska jest istotnym elementem III RP i wspierana jest przez jej media oraz ośrodki opiniotwórcze. Przełamanie tego układu stanowi warunek zaistnienia demokracji w Polsce. Za dwa miesiące upłynie rok od przejęcia władzy przez PiS, które na sztandarach umieściło hasło odbudowy demokratycznego państwa prawa. Nie widzimy jednak projektu reformy tej najważniejszej sfery państwa. Czy ciągle musimy być skazani na ten sam, genetycznie wyrastający z PRL, układ sędziowski?” Publicysta napisał, że „czas już najwyższy, aby Ministerstwo Sprawiedliwości zaproponowało kompleksową zmianę w tej dziedzinie i zakończyło sobiepańskie rządy sędziów nad Polakami”.

Środa 7 września. Stajnia z napisem Unia Europejska

Prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Węgier Viktor Orbán wystąpili w panelu dyskusyjnym na Forum Ekonomicznym w Krynicy. Orbán ocenił, że Brexit stworzył „fantastyczną możliwość” dokonania kontrrewolucji kulturowej w Europie. Według niego, przyczyną decyzji Brytyjczyków o wyjściu z Unii Europejskiej była postawa elit europejskich. „Elita europejska, decydenci, politycy, fachowcy, liderzy mediów – oni wmówili sobie przez ostatnie 20 lat, że właściwym kierunkiem rozwoju Europy jest likwidacja naszych dotychczasowych tożsamości” – stwierdził polityk węgierski. Pozostawanie Polakiem, Węgrem i Czechem, chrześcijaninem czy wyznawcą innej wiary nie było, ich zdaniem, nowoczesne – relacjonuje PAP. Proponowali nową europejską tożsamość. Ale „Brytyjczycy powiedzieli nie, chcieli zostać Brytyjczykami” – mówił Orbán.

Kaczyński zgodził się z węgierskim premierem. „Mamy także kryzys kierownictwa UE. Nie będę rozwijał tego problemu, bo to jest problem personalny, nawet można powiedzieć skonkretyzowany personalnie, no ale przecież każdy go widzi. Mamy wobec tego dwie bardzo poważne przesłanki kontrrewolucyjnej, albo można to też nazwać rewolucyjnej sytuacji, to znaczy: jest opresja i jest winny. Jest winny i to jeszcze do tego taki winny, z którym wiążą się pewne reminiscencje historyczne. No, te twarze pani Merkel odpowiednio upozowane, ucharakteryzowane wiadomo na kogo. No, to jest tego bardzo dobry przykład” – mówił szef obozu rządzącego w Polsce. „Czy czekać, czy też podjąć inicjatywę? Ja nie ukrywam, że jestem zwolennikiem tego, żeby podjąć inicjatywę. Musimy próbować Unię Europejską zmienić, bo te siły, o których tutaj wspomniałem [francuski Front Narodowy czy Alternatywa dla Niemiec], mogą pewnego dnia ją osłabić, ale pewnego dnia mogą ją zniszczyć” – oświadczył Kaczyński. „W związku z tym jedyną alternatywą są zmiany. Oczywiście te zmiany w swojej istocie muszą być tą kontrrewolucją kulturową, muszą przypomnieć, że Europa jest bogata bogactwem europejskich kultur, ich zróżnicowaniem, zróżnicowaniem struktur, że próba zintegrowania tego mogłaby się odbywać tylko i wyłącznie na poziomie tej popularnej, w gruncie rzeczy amerykańskiej kultury” – powiedział prezes PiS.

Premier Węgier przytoczył węgierskie powiedzenie: „jeżeli się komuś ufa, to mówimy, że możemy razem konie kraść. Węgrzy bardzo chętnie z Polakami pójdą konie kraść”. Prezes PiS ocenił, że pomiędzy Polską i Węgrami są pewne różnice. „Te różnice są, ale jest na pewno parę takich stajni, a szczególnie taka jedna, wielka, z napisem Unia Europejska, gdzie można i trzeba, ale oczywiście pro publico” – zakończył Kaczyński.

Środa 7 września. Szczerski: Trójmorze nie jest alternatywą

Minister w Kancelarii Prezydenta Krzysztof Szczerski zapewnił w „Rzeczpospolitej”, że „w koncepcji Trójmorza nie chodzi o tworzenie alternatywy dla integracji europejskiej, ale o to, by dać polityczny sygnał, że te kraje chcą ze sobą współpracować na poziomie praktycznym w ramach i na rzecz większej spójności Europy”.

Szczerski powiedział, że „poza Grupą Wyszehradzką, pan prezydent rozwija tu jeszcze dwa kierunki współpracy. Jeden to Warszawa–Bukareszt, drugi Warszawa–Zagrzeb. Pierwszy dotyczy głównie kwestii bezpieczeństwa, drugi – rozwoju gospodarczego i infrastruktury. Gdy zejdziemy na poziom konkretów, […] widzimy projekty infrastruktury transportowej, komunikacyjnej, energetycznej, teleinformatycznej, ochrony środowiska, które mają łączyć nasze kraje. Tu naprawdę jest mnóstwo praktycznych rzeczy do zrobienia, bo barier infrastrukturalnych jest mnóstwo. Dlatego też unikamy używania pojęcia »Międzymorze«, które kojarzy się z koncepcją geopolityczną. Nie, tu chodzi o to, by dać polityczne zielone światło dla praktycznej współpracy projektowej”.

Minister stwierdził, że „pozycja Polski jest tym silniejsza, im bardziej nasz kraj pokazuje swą polityczną aktywność. Jednym z najważniejszych pól tej naszej aktywności jest region Trójmorza promieniujący na wschód i południe. Choćby w zeszłym tygodniu na zaproszenie marszałka Kuchcińskiego do Warszawy przyjechali szefowie parlamentów krajów Partnerstwa Wschodniego, Turcji i Bałkanów. Miałem przyjemność spotkać się z nimi w imieniu prezydenta Dudy, który poparł tę inicjatywę”.

Środa 7 września. Dymisje w wojskach specjalnych

Minister obrony Antoni Macierewicz odwołał inspektora Wojsk Specjalnych w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych gen. dyw. Piotra Patalonga, o czym poinformował PAP rzecznik prasowy MON Bartłomiej Misiewicz. Gen. Patalong został przeniesiony do rezerwy kadrowej. Inspektorem Wojsk Specjalnych był od 2014 roku. Wcześniej był dowódcą tego rodzaju sił zbrojnych. Dowodził m.in. jednostkami GROM i 1. Pułkiem Specjalnym Komandosów, był zastępcą dowódcy wielonarodowej dywizji w Iraku. Jego dymisji nie uzasadniono.

Również w środę MON poinformowało o odwołaniu dowódcy Jednostki Wojskowej GROM płk. Piotra Gąstała. On także został przeniesiony do rezerwy kadrowej. Misiewicz oświadczył, że „jest to indywidualna decyzja ministra, uzasadniona potrzebami sił zbrojnych”. Płk Gąstał został dowódcą GROM-u w 2011 roku. Wcześniej przez prawie 20 lat służył w tej jednostce. „Rzeczpospolita” napisała, że obaj odwołani dowódcy są uważani za wysokiej klasy profesjonalistów, docenianych przez wojskowych z USA.

Środa 7 września. Misiewicz w PGZ

Dyrektor gabinetu politycznego ministra obrony 26-letni Bartłomiej Misiewicz został członkiem rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej – podała Wirtualna Polska. PGZ jest pod nadzorem szefa MON Antoniego Macierewicza. Jak poinformowała „Rzeczpospolita”, na dzień przed nominacją Misiewicza na członka władz spółki PGZ zmieniła swój statut. Wykreślono z niej wymóg, by kandydat do rady nadzorczej miał ukończony kurs dla członków rad nadzorczych spółek skarbu państwa. Współpracownik Macierewicza nie ma także wyższego wykształcenia, bez którego nie można pełnić funkcji nadzorczych w spółkach Skarbu Państwa. W TVN24 Misiewicz przyznał, że dopiero „kończy studia licencjackie”.

„Bartłomiej Misiewicz jest członkiem zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej i jest tam bezpośrednim moim reprezentantem; chcę, żeby ministerstwo obrony miało wgląd w przebieg wydarzeń w tym zarządzie jako dysponent Skarbu Państwa w tej grupie” – tłumaczył tę nominację Macierewicz. Pytany o kurs dla członków rad nadzorczych, szef MON stwierdził, że w spółkach przemysłu zbrojeniowego nie ma takiego wymogu. „Być może byłoby dobrze, gdyby takie wymaganie było w mediach dla członków zarządu oraz innych decydentów w mediach. W przemyśle zbrojeniowym takiego wymogu nie ma”. Wymagane są natomiast inne cechy: lojalność, chęć współpracy, kompetencje i decyzyjność, które „Misiewicz posiada”.

Historyk i politolog, wykładowca Collegium Civitas. W PRL uczestnik ruchu opozycyjnego, jeden z założycieli Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Członek Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie. Pracował w redakcjach „Przeglądu Katolickiego”, „Tygodnika Solidarność”, „Spotkań”, był zastępcą redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i szefem dodatku „Plus-Minus” (2000-2006). Jest redaktorem naczelnym pisma naukowego „Wolność i Solidarność”.
Napisał m.in. „Rewolucję Okrągłego Stołu”, biografię Lecha Wałęsy, historię Komitetu Obrony Robotników, „Krótką historię Solidarności 1980-1989”. Ostatnio wydał „Nie ma chleba bez wolności. Polski sprzeciw wobec komunizmu 1956 – 1980”. Jego książki były trzykrotnie nominowane do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym