Cały przekaz był zbudowany na kontrastach: moralnej nędzy, zdradzie ojczyzny i niekompetencji rządów opozycji przeciwstawiała Szydło najwyższe przymioty partii, rządu i samej siebie: niewyobrażalny wręcz patriotyzm, bezkompromisową służbę Polsce i skuteczność reform dających Polakom godność i bezpieczeństwo. W "Polsce poddańczej" mogli o tym tylko marzyć

To nie było zwykłe wystąpienie. Było niezwykłe, nawet jak na mowy polityków PiS.

Premier Beata Szydło przyszła do Sejmu 7 grudnia rano w kanarkowej marynarce, już po rozmowie z prezydentem Dudą i prezesem Kaczyńskim. Wyglądała na zmęczoną, ale w odpowiedzi na wniosek opozycji o odwołanie jej rządu nadzwyczajnie się zmobilizowała.

Wypowiedziała w skondensowanej, spójnej wersji przekaz PiS-owskiej propagandy, który po dwóch latach rządów osiągnął zaskakująco skrajną postać. Figura się domknęła.

Dla analizy tej narracji nie ma większego znaczenia, czy było to pożegnanie Beaty Szydło z urzędem, czy rozpaczliwa próba pokazania, jak bardzo może być przydatna dla PiS, zwłaszcza na tle mniej wyrazistego Mateusza Morawieckiego.

Szydło mówiła językiem propagandy w stylu gomułkowskim, momentami stalinowskim. Inwektywa  goniła inwektywę („kłamliwe oszczerstwa”). Były też świeże metafory, jak prowadzący do diabolicznych skojarzeń obraz opozycji, która „miesza w polskim kotle, by kto inny się z niego pożywił”.

Dominował ton oskarżenia i okazywanej słowem i gestem pogardy. I brawurowy poziom samochwalstwa: własnej formacji, rządu i samej siebie.

Cały przekaz był zbudowany na kontrastach – moralnej nędzy, zdradzie ojczyzny i niekompetencji w rządzeniu opozycji przeciwstawiała Szydło najwyższe przymioty swojego rządu, PiS i samej siebie – niewyobrażalny wręcz patriotyzm, bezkompromisową służbę Polsce i Polakom i skuteczność rządzenia, która zapewnia Polsce rozwój, a Polakom satysfakcję, jakiej do tej pory nie odczuwali.

Przemówienie miało strukturę muzycznego ronda, wątki przeplatały się i powracały. Szydło nakręcała się sama i dawała nakręcać szerokim uśmiechom i gorącym oklaskom prezesa Kaczyńskiego i całego klubu PiS, a z drugiej strony toczyła dialog z opozycją, która na gorąco komentowała jej wystąpienie. Przekaz był oparty na kilku radykalnych przeciwstawieniach my (PiS) – oni (opozycja).

Wy za granicą zdradzacie ojczyznę…

„Ten wniosek o wotum nieufności wywodzi się z ugrupowania, które wystąpiło przeciwko własnemu państwu” – nawiązała premier do głosowania w europarlamencie 15 listopada 2017, w którym sześcioro europosłów PO poparło rezolucje wzywającą Polskę do przestrzegania praworządności.

To był pierwszy refren Szydło: „Nie wyobrażam sobie jak można być reprezentantem polskiego państwa i występować przeciwko swojej ojczyźnie”.

Szydło zarzucała opozycji, że donosi. „Wasze skargi do instytucji europejskich, wywoływanie awantur także za granicą”. Okazuje się, że to postawa opozycji sprawia, że w Unii Europejskiej Polska jest krytykowana.

„Czy jesteście dumni, że przez wasze działania w Strasburgu broniłam honoru Polski, a wy atakowaliście swoją ojczyznę? To jest niebywałe”.

„Komu na tym zależy i kogo wy reprezentujecie? Zastanówcie się” – mówiła Szydło.

Komentarz OKO.press: Charakterystyczne jest tu utożsamienie rządu PiS i Polski. Ojczyzna to ja – mówi PiS, powtarza Szydło. Kto nie jest z nami, nie kocha Polski. Zarzut, że Polska jest krytykowana, bo opozycja na nią donosi, jest sprzeczny z prawdą. Polska jest krytykowana, bo PiS tak rządzi, jak rządzi. Krytyka Polski przez PiS, np. w europarlamencie za kadencji PO-PSL, nie prowadziła do żadnych reakcji, bo rząd PO-PSL nie naruszał unijnych zasad i wartości.

…my bronimy ojczyzny

Postawie zdrady przeciwstawiła Szydło dumną i bezkompromisową obronę ojczyzny, także za granicą. „W Brukseli my nie klękamy na kolanach”.

Ktoś z sali zawołał „27 do jednego”, przypominając kompromitację polskiego rządu, który jako jedyny głosował w marcu 2017 przeciwko kandydaturze Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej, wcześniej próbując manewru z kontrkandydaturą Jacka Saryusz-Wolskiego. Szydło odpowiedziała:

„Tak, 27 do 1. Jestem dumna z tego głosowania, ponieważ tak powinien zachować się polski premier”.

I dalej o Donaldzie Tusku (co szczególnie żarliwie oklaskiwał prezes Kaczyński): „Nie można podnosić ręki za kimś, kto szkodzi Polsce. Szybko się moja opinia potwierdziła. Proszę przeczytać, co wypisuje na twitterze Donald Tusk. On występuje przeciwko swojej ojczyźnie”.

Cały ten wątek – odpowiedź na porażki i kompromitacje PiS w polityce zagranicznej – był zbudowany na patetycznych, silnie nacechowanych patriotycznych zaklęciach.

W takiej narracji porażka w głosowaniu nad kandydaturą Tuska stała się moralnym zwycięstwem, a sukces Tuska klęską: „Polacy mają prawo, by w instytucjach międzynarodowych reprezentowali ich ludzie, którzy kochają swoją ojczyznę”.

OKO.press: Krytyka rządu przez Donalda Tuska jest utożsamiona z krytyką Polski. Atak na Tuska jest tym bardziej potrzebny, że nawet wśród wyborców PiS Tusk został uznany za zwycięzcę potyczki z PiS o stanowisko „prezydenta Europy”.

…i Polska jest za to podziwiana

Wyrazem determinacji Beaty Szydło była wypowiedź, że w Europie „patrzą na nas z podziwem. Słyszę, że ludzie w wielu krajach marzą o tym, żeby mieć taki kraj jak Polska: bezpieczny, gdzie szanuje się godność obywateli”.

OKO.press: Dla języka propagandy nie ma znaczenia, że takie pozytywne opinie nie są znane, wręcz odwrotnie – Polska ma fatalną prasę i jesteśmy pierwszym krajem w UE, który jest tak blisko procedury uruchomienia sankcji za naruszenie fundamentalnych unijnych wartości (zgodnie z art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej).

Opozycja przeszkadza…

OKO.press: To ulubiona figura propagandy wszystkich reżimów świata: opozycja nie ma żadnych argumentów, żadnych racji, jej jedynym celem jest szkodzić i utrudniać.

„Dlaczego cały czas komuś zależy, by destabilizować sytuację w Polsce”? Wniosek o odwołanie polskiego rządu jest „stekiem kłamstw. Opozycja nie ma żadnych argumentów merytorycznych,  jedynym celem opozycji jest

mieszać w polskim kotle, żeby inni się na tym żywili”.

Opozycja jest ogarnięta ślepą nienawiścią i nie ma innego pomysłu niż atakowanie PiS. Szydło komentowała głosy z sali: „Wasz stosunek do Polski wyraża się tym, jak pan traktuje premiera polskiego rządu. Straszenie mnie Trybunałem Stanu, to jest wasz sposób, by być w polityce”.

Opozycja wyłącznie szkodzi, potępia wszystko co robi PiS, jej krytyka jest ślepa: „Dlaczego podważacie takie reformy jak 500 plus i to, że przywracamy sprawiedliwość społeczną przywracając poprzedni wiek emerytalny?”.

OKO.press: Szydło fałszuje obraz przeciwnika. Krytyka opozycji dotyczy naruszania zasad demokracji liberalnej i Konstytucji. W sprawie 500 plus PO zmienia swe stanowisko od potępienia do rozszerzenia, Nowoczesna ma kontrpropozycję wypłacania takiego świadczenia.

 …a my dajemy Polakom godność i satysfakcję

Szydło wygłosiła wielką pochwałę własnych rządów. Zbudowana ona została na dwóch silnie nacechowanych pojęciach: „godność” (jaką odczuwają obywatele dzięki polityce socjalnej) i „bezpieczeństwo”.

  • „Reprezentujemy tych, którzy gdy wy rządziliście byli zapomniani i nie mieli poczucia godności”.
  • „Mamy historyczną chwilę, by nasza ojczyzna rozwijała się szybko. Jest państwem bezpiecznym, przez dwa lata udało nam się doprowadzić do tego, że każdy obywatel ma poczucie, że jest we własnym domu”.
  • „Daliśmy ludziom poczucie godności, dbamy o bezpieczeństwo Polski”.
  • „Nasz rząd przywrócił wiarę, że można rządzić sprawiedliwie, że można żyć godnie”.

OKO.press: Ta diagnoza, choć wyrażona w „nieparlamentarnej formie”, wskazywała na dwa istotne powody wysokiego poparcia polityki PiS. Program 500 plus i inne działania socjalne, w połączeniu z dobrą koniunkturą gospodarczą, którą – do pewnego stopnia – PiS zawdzięcza także poprzednim rządom, dają uboższym grupom społecznym poczucie, że władza o nich zadbała.

Są świadectwa, że przez wielu ludzi program 500 plus jest odbierany w kategoriach przywróconej godności. Z kolei poczucie bezpieczeństwa jest w znacznym stopniu wynikiem propagandy antyuchodźczej. W kraju bez uchodźców władzy udało się najpierw obudzić silne lęki przed zagrożeniem islamskim, a potem zapewnić ludzi, że do tego zagrożenia nie dopuszczą. W obu kwestiach reakcje opozycji były i są niekonsekwentne, a tym samym nieskuteczne.

Nas wybrali Polacy, a wy odbieracie nam prawo rządzenia

Mocno wybrzmiał znany wątek propagandy PiS, zgodnie z którym krytyka rządu oznacza podważanie demokracji, bo neguje wynik demokratycznych wyborów. „Nasz rząd został wskazany przez Polaków i my realizujemy właśnie to, do czego zobowiązali nas Polacy”. Ten wątek powracał kilkakrotnie:

  • „My reprezentujemy Polaków”.
  • „My reprezentujemy tych wszystkich, którym na sercu leży Polska”.
  • „Ale Polacy są mądrzejsi, obywatele NAS wybrali”.
  • „Biało-czerwona drużyna to nie jesteśmy tylko my, ale to są przede wszystkim nasi wyborcy, to są Polacy, to dlatego musimy doprowadzić nasz projekt do końca”.

OKO.press: Ta narracja jest fałszywa z czterech przynajmniej powodów.

  • Krytyka rządu jest normalna praktyką i prawem każdej opozycji.
  • Wynik PiS w wyborach 2015 należał do przeciętnych i tylko zbieg okoliczności sprawił, że przełożył się na większość parlamentarną.
  • W swym programie wyborczym PiS eksponował wątki socjalne, a ukrywał plany zamachu na demokratyczne państwo prawa, który właśnie przeprowadza; z pewnością nie liczył też na zdobycie większości parlamentarnej. Trudno zatem uważać, że wyborcy PiS „zobowiązali” swoją partię do tego, co PiS realizuje.
  • Za myśleniem PiS stoi niebezpieczna teza o – jak to ujął minister Waszczykowski – demokracji bezprzymiotnikowej, zgodnie z którą – zwycięstwo w wyborach daje tytuł do nieprzestrzegania przez władzę ograniczeń, jakie przewiduje demokracja liberalna, w tym respektowania Konstytucji i zasad państwa prawa, społeczeństwa obywatelskiego, wolności obywatelskich.

Wy szkodziliście Polsce, przestańcie już!

Dopełnieniem diabolicznego obrazu opozycji była seria retorycznych pytań, która miała zdemaskować, czym naprawdę były rządy PO-PSL:

„Dlaczego pozwalaliście, by pieniądze nie wpływały do budżetu?

Dlaczego przerwaliście reformę rządu Kaczyńskiego, która miała skończyć z oszustwami skarbowymi?

Dlaczego zgadzaliście się, by Polska była poniżana na arenie międzynarodowej?”

Gdy opozycja protestowała, Szydło zaczęła odliczać na palcach:

„Mam przypomnieć afery? Amber Gold, hazardowa, Ciech? Mało? Mało?”

W wystąpieniu Szydło pojawił się niebezpieczny (dla propagandowego wydźwięku) moment: „Państwo i ja mamy taki sam mandat, dany nam po to, by służyć Polakom”.

Szybko jednak okazało się, że każdy mandat musi mieć tylko jedno przeznaczenie – współtworzyć „dobrą zmianę”: „Powinniście więc przestać szkodzić. Zacznijmy razem pracować na rzecz naszej ojczyzny, naszych obywateli, bo ludzie tego oczekują. Zróbcie taki prezent  Polsce”.

OKO.press: Krytyczna recenzja rządów PO-PSL powinna zostać przeprowadzona, najlepiej przez samych autorów tamtych ośmiu lat. Ale retoryka w stylu „Polska w ruinie”, władza tylko kradła itp. chyba nikogo nie przekona. Gdyby tak było, PiS nie odziedziczyłby takiej koniunktury gospodarczej.

Zdumiewa też zarzut „poniżania Polski na arenie międzynarodowej”, bo było raczej odwrotnie, opinia o Polsce była dobra i poprawiała się. To obecnie rząd „poniża Polskę” narażając się np. na procesy przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości, krytykę Komisji i Parlamentu Europejskiego, Rady Europy i Komisji Weneckiej, agend ONZ, czy administracji USA nawet za Donalda Trumpa.

Ja jestem zwykła Polką, wy bronicie elit

Gdy opozycja na sali wołała „Do dymisji”, Szydło odpowiedziała:

„Ja wiem, że te słowa was bolą, ale wiem dlaczego, jestem dla was takim problemem, wiem, że was to boli”. I tu pojawił się kolejny wątek narracji PiS: antyelitaryzm, retoryka służby zwykłym ludziom.

„Jestem dokładnie taka sama jak miliony Polaków, nie stoi za mną żaden układ”. „Za co mnie chcecie odwołać?” – zapytała Szydło. – „Za to, że Polacy  godnie żyją?” I dalej swoje: „Nie reprezentujemy żadnych interesów, żadnego lobby. Jedyny interes, to interes naszych obywateli, naszej ojczyzny”.

„Musimy bronić Polskę przed tymi, którzy chcą uczynić Polskę poddańczą, którzy uważają, że tu, nad Wisłą będą robić interesy, a potem wyjeżdżać za granicę”.

OKO.press: Antyelitarny język w połączeniu ze stalinowską  w tonie insynuacją dał obraz opozycji, która doi własną ojczyznę („Ojczyzna dojna” w pamiętnej wypowiedzi Dudy). Jest wiele dowodów na arogancję władz PiS, kumoterstwo, klikowość, tworzenie układów polityczno-biznesowych, obsadzanie swoimi ludźmi spółek Skarbu Państwa itp.

Znaczna część publikacji OKO.press wskazuje na to, że elity PiS tworzą „układy” wykorzystując także publiczne środki, faworyzują swoich „misiewiczów”, swoje media, swoje organizacje pozarządowe. Różne „układy” władzy rywalizują ze sobą o wpływy, szczególnie potężny jest ośrodek toruński Tadeusza Rydzyka. Premier Szydło jako zwykła Polka latała np. ogromnym samolotem wojskowym CASA na weekendy w domu rodzinnym.

Trzy buziaczki i dwa cmoki

Po zakończeniu tej mowy premier wróciła do ław rządowych. Podszedł do niej Jarosław Kaczyński i trzykrotnie ją ucałował  w policzki, a wcześniej i potem cmoknął w rękę. Potem wszyscy wyszli, żeby okazać opozycji tę pogardę, na jaką sobie zasłużyła. Zostało kilkoro posłów PiS.

Samotna Streżyńska

Wystąpienia lidera opozycyjnej PO Grzegorza Schetyny wysłuchała – samotna w ławach rządowych – minister cyfryzacji Anna Streżyńska. Gest wymowny na tle zadekretowanej jedności biało-czerwonej drużyny.



Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym