Słynący z ataków na "ekoterrorystów" Artur Hampel kandyduje z ramienia Ruchu Narodowego do sejmiku podlaskiego. Deklaruje troskę o mieszkańców Puszczy Białowieskiej, ale nie chce zapłacić za wynajem mieszkania 62-letniej mieszkance Hajnówki. Dług wykupiły osoby związane ze środowiskiem Obrońców Puszczy

Artur Hampel – teraz związany z narodowcami – to lokalny aktywista, z wykształcenia leśnik. Jest znany z ataków na środowiska ekologiczne broniące Puszczy Białowieskiej przed wycinką, które publicznie nazywa ekoterrorystami. Prezentuje się jako obrońca Puszczy i mieszkańców jej regionu. Broni Lasów Państwowych, popierał politykę eksministra środowiska Jana Szyszki.

Po raz pierwszy zrobiło się o nim głośniej, gdy w czerwcu 2017 roku – jak sam to ujął – „ujawnił genezę katastrofy” w Puszczy Białowieskiej. Przekonywał, że winę za gradację kornika drukarza ponosi podlaski oddział Pracowni na rzecz Wszystkich Istot reprezentowany przez Adama Bohdana. Ponieważ organizacja nie dopuściła w 2008 roku do wycinki zaatakowanych przez tego owada świerków w Rezerwacie Krajobrazowym Władysława Szafera. Choć naukowcy nie zostawili na jego „teorii” suchej nitki, zyskał w ten sposób sympatię części leśników i mieszkańców Puszczy Białowieskiej. A także części prawicowych mediów.

Dziś Hampel kandyduje z ramienia Ruchu Narodowego (RN) do sejmiku podlaskiego (okręg 4, lista nr 7, miejsce nr 2). Jak sam napisał na Facebooku, tę decyzję podjął po rozmowach z Robertem Winnickim, liderem RN. Deklaruje, że program Ruchu jest najbliższy jego przekonaniom i wyznawanym poglądom. Szczególnie ważna jest dla niego troska o ludzi (!). Czyli to, co – jak pisze – „prezentuje w przestrzeni publicznej od długiego czasu”.

Jak dowiedziało się OKO.press, „troska o ludzi” nie przeszkadza Hampelowi od ok. roku zalegać z zapłatą blisko 3 tys. zł za wynajem mieszkania jednej z mieszkanek Hajnówki.

„Bardzo się zdziwiłam, gdy zobaczyłam, że startuje do sejmiku” – mówi OKO.press kobieta (imię i nazwisko znane redakcji).

„Z powodu moich doświadczeń z tą osobą uważam, że nie będzie ona nas dobrze reprezentowała” – dodaje.



Na początku płacił

Hampel zaczął wynajmować u niej mieszkanie od 1 maja 2017 roku. Miesięczne opłaty wynosiły ok. 800 zł. W maju i czerwcu płacił terminowo.

„Kłopoty zaczęły się od lipca 2017 roku. Zaczął płacić nieregularnie, w dowolnych kwotach, których wysokość sam ustalał. Często zapewniał mnie, że czeka na pieniądze i wkrótce uiści brakującą część” – opowiada właścicielka mieszkania.

Taki stan rzeczy przeciągnął się aż do października 2017. Wtedy kobieta ostatecznie zdecydowała się wymówić umowę najmu. „Pan Hampel sam zainicjował spotkanie. Mieliśmy się spotkać 14 października 2017 roku o godz. 17.00 w wynajmowanym ode mnie mieszkaniu. Miał uregulować zadłużenie wynoszące 2850 zł. Na miejscu okazało się, że p. Hampela nie ma” – mówi.

Kiedy kobieta weszła do mieszkania, okazało się, że jest puste. Były się w nim tylko laptop i kurtka. „W tej sytuacji uznałam za stosowne wymienienie zamków jako skuteczną metodę odzyskania długu mieszkaniowego” – opowiada.



„Dobrze mi się tu mieszkało”

Hampel musiał zgłosić sprawę na policję, bo we wtorek 17 października w zakładzie pracy właścicieli lokalu pojawiły się funkcjonariuszki. „Powiedziały mi, że lepiej, bym oddała laptopa, bo jeśli tego nie zrobię, to będą mi groziły konsekwencje prawne”.

W rozmowie z OKO.press mówi, że dopiero potem dowiedziała się, że w świetle Kodeksu Cywilnego – art. 670 par. 1 –  przysługiwało jej prawo do zajęcia laptopa na poczet długu. Jej zdaniem policjantki, które ją tamtego dnia odwiedziły, powinny były o tym wiedzieć. „Napisałam nawet skargę w tej sprawie do Komendanta Powiatowego Policji w Hajnówce, ale w odpowiedzi przeczytałam, że policja nie ma sobie w tej sprawie nic do zarzucenia” – opowiada.

„Dobrze mi się tu mieszkało” – powiedział jej na odchodnym Hampel.

Potem spotykała go jeszcze kilkakrotnie.

„Za każdym razem mówił, że odda mi pieniądze. Ale dotąd się ich nie doczekałam, chociaż 17 października 2017 roku wręczyłam mu wezwanie do zapłaty, które podpisał”.

„Mam nadzieję, że nie oszuka kolejnych osób”

W rozmowie z OKO.press kobieta podkreśla, że kwota 2850 zł to dla niej duże pieniądze. Nie jest osobą zamożną i z tego powodu nie skierowała sprawy do sądu. Gdy pojawiła się możliwość cesji długu, postanowiła z niej skorzystać. Dług w sierpniu 2018 roku kupiła grupa osób prywatnych – aktywistów i mieszkańców – związana ze środowiskiem, które broniło Puszczy Białowieskiej przed wycinką. Wpłacili mieszkance Hajnówki pieniądze, które winien jest jej Hampel i będą teraz domagać się od niego uregulowania długu.

„Zbulwersowało mnie oszukanie na spore pieniądze jednej z mieszkanek regionu. I zrobił to człowiek przez lata kreujący się na obrońcę lokalnej ludności rejonu Puszczy Białowieskiej. Cieszę się, że udało nam się pokazać jego hipokryzję. Mam nadzieję, że nie oszuka kolejnych osób” – mówi OKO.press jedna z tych osób (prosi o zachowanie anonimowości).

Informacja o cesji długu została przekazana Hampelowi z adnotacją, że zaległość musi uregulować w ciągu siedmiu dni.

Wieczorem 9 października 2018 r. Hampel zamieścił post na Facebooku. „Nie prosiłem o pomoc, a jednak mi pomogli. Moi najwięksi oponenci” – napisał. Podziękował za uregulowanie należności, która „spędzała mu sen z oczu”. Napisał, że nie może zapłacić całej kwoty, ale zadeklarował że może płacić 220 zł co miesiąc. Podkreślił również, że zamieszcza post publicznie „z powodu kampanii wyborczej” i że „taka informacja należy się jego wyborcom”.

Jednak jeszcze tego samego wieczora post usunął. Został on jednak zarchiwizowany:

Hampel nie wyjaśnił, dlaczego nie mógł przez blisko rok oddać pieniędzy właścicielce mieszkania, a jednak stać go, by w ratach przekazywać pieniądze nowym wierzycielom. Ani dlaczego nie uregulował długu zanim zdecydował się kandydować w wyborach samorządowych.

OKO.press zadzwoniło do Artura Hampela, by poznać jego wersję wydarzeń i usłyszeć wyjaśnienia. Twierdził, że nie wie, o co chodzi. „Niech się pan dobrze zastanowi, zanim pan cokolwiek opublikuje. Przeginacie pałę nie pierwszy raz” – powiedział. „Dlaczego mam się zastanowić?” – zapytałem. „O to niech pan już pyta prawnika” – zagroził.



„Walka z ekoterroryzmem”

Kiedy wystąpił w ubiegłym roku obronie wycinki drzew zaatakowanych przez kornika i przeciwko ekologom broniącym Puszczy zaczął być zapraszany to TV Trwam i TV Republika, cytowała go katolicka „Niedziela”. Wywiady z nim można było przeczytać na portalu wPolityce.pl.

W jednym z nich mówił, że „Puszcza Białowieska jest przereklamowana”. Że jest „wiele, o wiele piękniejszych lasów w Polsce i to bardziej bezpiecznych dla turystów”. A o osobach sprzeciwiających się wycince mówił: „ekoterroryści”.

Swoją działalność dziennikarską i publicystyczną reklamował jako „walkę z ekoterroryzmem” i zbierał na nią pieniądze przez platformę crowdfundingową pomagam.pl.

W czerwcu 2017 roku pojawił się na I Ekologicznym Forum Młodzieży, imprezie zorganizowanej przez Lasy Państwowe, podczas której w Hajnówce gościła gościła głównie młodzież z techników leśnych z całej Polski.

„Nie rozumiem części środowiska naukowego, które wspiera ekologów, ewidentnie manipulując faktami. Myślę, że należałoby powołać jakąś komisję, które odbierałaby tytuły naukowe” – mówił.

Artur Hampel jest również wiceprzewodniczącym promyśliwskiej Fundacji Devana.


Dziennikarz i publicysta. Członek zespołu redakcyjnego „Dzikiego Życia”. Jeśli czegoś nie pisze lub nie czyta, to najpewniej siedzi gdzieś w lesie. Instruktor sztuki przetrwania. W OKO.press pisze o ekologii i dokonaniach komisji smoleńskiej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym