"To są osoby, które długo przebywają w jednym miejscu, więc jest też zagrożenie epidemiologiczne" - wyjaśnił mieszkańcom Krokowej sytuację w Sejmie marszałek Senatu Stanisław Karczewski. To nowe, już czwarte wytłumaczenie zamknięcia Sejmu przed obywatelami. Ale żaden z podanych powodów nie jest zgodny z prawem

„Skoro są określone ramy, jest sytuacja, jaka jest, jest również epidemiologiczna sytuacja. To są osoby, które długo przebywają w jednym miejscu, więc jest też zagrożenie epidemiologiczne. Więc też nie może być sytuacji takiej, że wszyscy przychodzą, odwiedzają i się spotykają. No, przepraszam bardzo, to jest protest, a nie odwiedziny ciągłe” – powiedział 19 maja 2018 na spotkaniu z mieszkańcami w Krokowej marszałek Senatu, Stanisław Karczewski (PiS).

Karczewski jest z zawodu lekarzem chirurgiem, był kiedyś dyrektorem szpitala, więc wie, że mówi bzdury. Stosując jego logikę trzeba by zamknąć wszystkie szpitale w Polsce, domy opieki, centra rehabilitacji itd, bo wszędzie są tam osoby, „które długo przebywają w jednym miejscu”.

Ale ten wydumany powód jest przede wszystkim obraźliwy dla protestujących, ale to akurat nie dziwi, biorąc pod uwagę dotychczasowe wypowiedzi polityków PiS, m.in. Bernadetty Krynickiej, Jacka Żalka, czy Stanisława Pięty.

Jest to także już czwarte wyjaśnienie, dlaczego Sejm został zamknięty przed większością obywateli i prasą. Do tej pory Kancelaria Sejmu i Centrum Informacyjne Sejmu zaoferowało Polakom już trzy.

Niewpuszczanie przez nieporozumienie

Tej tezy Andrzej Grzegrzółka, szef Centrum Informacyjnego Sejmu, nie poparł żadnymi faktami. 11 maja, gdy nie wpuszczono do Sejmu 91- letniej uczestniczki Powstania Warszawskiego Wandy Traczyk-Stawskiej, napisał na Twitterze:

Ale w środę 16 maja poseł PO Marcin Święcicki opublikował odpowiedź odmowną Kancelarii Sejmu. Okazało się, że nie było nieporozumienia i Traczyk- Stawska do Sejmu nie wejdzie.

Niewpuszczanie bo goście nie przyczyniają się

Po drugie, niektórzy goście nie przyczynią się do zakończenia sporu z niepełnosprawnymi. Takimi właśnie „nieprzyczyniającymi się” osobami była Janina Ochojska, szefowa PAH, i Wanda Traczyk-Stawska. Kancelaria Sejmu, za pośrednictwem oświadczenia CIS, wyjaśniała to 17 maja:

„Kancelaria Sejmu stara się w pierwszej kolejności wspierać działania, które mogą doprowadzić do koncyliacyjnego zakończenia rozmów, w wyniku których osoby protestujące przyjmą zaproponowane i już uchwalone przez Parlament rozwiązania jako istotnie poprawiające ich sytuację (…)

Kancelaria Sejmu umożliwiła też wizytę uczestnikom życia publicznego, które zechciały wziąć udział w swoistych mediacjach. (…) Odwiedziny takich osób jak Pani Wanda Traczyk-Stawska czy Janina Ochojska, pomimo niekwestionowanych przez nas dobrych intencji tych osób, oraz ich niewątpliwych zasług życiowych, nie przyczyniają się do zakończenia sporu”.

Okazało się jednak, że do Sejmu spokojnie wszedł kardynał Kazimierz Nycz, mimo, że, jak deklarował jego rzecznik w rozmowie z OKO.press, celem jego wizyty było spotkanie z wiernymi, a nie mediacje. Zapytaliśmy CIS, na jakiej podstawie rozróżnił intencje Ochojskiej i kardardynała Nycza – jak stwierdzono, że Nycz „się przyczynia”, a Ochojska nie.

Nie wpuszczamy, bośmy nie godni

Po trzecie, hol Sejmu nie jest godny, by przyjąć Janinę Ochojską. Na nasze pytanie dostaliśmy dziwną i wymijająca odpowiedź, będącą kolejnym „wyjaśnieniem” niewpuszczania niektórych osób do Sejmu. „Wizyta budząca tak wielkie zainteresowanie mediów, w ocenie Kancelarii Sejmu powinna odbyć się w warunkach godnych. Hol, w którym przebywają osoby protestujące, w naszej ocenie nie jest wystarczająco komfortowy i bezpieczny do realizacji takich przedsięwzięć, zwłaszcza w przypadku Gości z niepełnosprawnością”.

Pisaliśmy o tym więcej tutaj:

Zakaz wstępu bezprawny. OKO.press zawiadamia prokuraturę

Wszystkie te tłumaczenia, łącznie z najnowszym „zagrożeniem epidemiologicznym”, nie mają żadnego sensu. Zadaniem Kancelarii Sejmu i CIS nie jest ocena intencji osób wchodzących do Sejmu i wydawanie opinii, czy mogą wejść do Sejmu, czy nie. Co więcej,

zakazując wstępu do Sejmu dziennikarzom, ekspertom i zwykłym obywatelom marszałek i komendant Straży Marszałkowskiej bezprawnie ograniczyli wolność prasy i dostępu do informacji.

OKO.press interweniowało w prokuraturze, sądzie administracyjnym i Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Zawiadomiliśmy prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez Marka Kuchcińskiego i Piotra Rękosiewicza (komendanta Straży).

Odmowa pozwolenia na wejście do Sejmu jest bezprawna, a szczególnie, gdy uniemożliwia obserwowanie obrad parlamentu. Prawo do wstępu na posiedzenia Sejmu oraz nagrywania w ich trakcie dźwięku i obrazu każdemu obywatelowi wprost gwarantuje art. 61 Konstytucji.

Prawo wstępu do Sejmu może być ograniczane, ale nie w sposób, w jaki zrobił to komendant Rękosiewicz w porozumieniu z marszałkiem Kuchcińskim. Konstytucja mówi o możliwości ograniczenia prawa do informacji m.in. ze względu na bezpieczeństwo, ale każde ograniczenie wolności musi być proporcjonalne (o czym mówi art. 31 ust. Konstytucji).

Straż Marszałkowska może np. kontrolować, czy ktoś nie wchodzi do budynku z bronią (i to kontroluje), ale nie może z góry zakazać wstępu wszystkim ze względu na abstrakcyjne poczucie zagrożenia. Wszystko zaś wskazuje na to, że „zagrożenie” jest natury czysto politycznej i dotyczy interesów partii rządzącej.

Pisaliśmy o tym tutaj:


Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”.
W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym