W Hiszpanii ogłoszono trzydniową żałobę narodową po katastrofie kolejowej, do której doszło w niedzielę wieczorem w okolicy miejscowości Adamuz. Na razie wiemy o 39 ofiarach śmiertelnych. „Mógłbym wysunąć hipotezę, że pociąg wpadł na element uszkodzonej infrastruktury, na przykład ubytek w torze” – mówi nam Michał Szymajda, ekspert rynku kolejowego
Ana wracała pociągiem Iryo do Madrytu z Malagi, gdzie mieszkają jej rodzice. Jechała z ciężarną siostrą i psem Boro. W pewnym momencie pociąg zaczął się mocno trząść. Przewrócił się, a kilkadziesiąt sekund później Ana poczuła uderzenie. Iryo zderzył się z pociągiem jadącym z Madrytu do Huelvy. “Zrobiło się ciemno, słyszałam krzyki” – relacjonuje Ana. Ratownicy wyciągnęli z wagonu ją i jej siostrę. Boro przeżył i uciekł z miejsca zdarzenia. Ana apeluje o pomoc w znalezieniu swojego przyjaciela, na X publikuje jego zdjęcia.
Z dziennikarzami rozmawia w Centrum Czerwonego Krzyża w Adamuz, miejscowości, w której doszło do wypadku. Jest poobijana, ma twarz oklejoną plastrami. “Byli tam ludzie, którzy byli bardzo, bardzo ciężko ranni. Byli tuż przed tobą i wiedziałeś, że umrą, a ty nie mogłeś nic zrobić” – mówi.
W tragicznym wypadku zginęło co najmniej 39 osób, ale liczba ofiar może jeszcze wzrosnąć. Cały czas trwają poszukiwania pasażerów na miejscu. W sumie w obu pociągach podróżowało około 500 osób. Rodziny publikują w internecie apele o pomoc w znalezieniu swoich bliskich. “Szukamy Miriam Alberico. Była w jednym z pociągów, które wykoleiły się w Adamuz (kierunek Huelva), w wagonie nr 1. Od dawna nie mieliśmy od niej wieści” – to jedno z ogłoszeń, opatrzone zdjęciem ciemnowłosej dziewczyny i informacją, że Miriam miała na sobie zielone spodnie.
Hiszpański portal El País podaje, że spośród rannych 43 pozostaje w szpitalu, 12 z nich znajduje się na oddziale intensywnej terapii, a dziewięć z nich jest w stanie ciężkim.
Paqui, mieszkanka Adamuz, pojechała z mężem na miejsce wypadku, żeby pomóc ratownikom i ofiarom. W rozmowie z dziennikarzami Reutersa relacjonuje, że wzdłuż torów leżały fragmenty ludzkich ciał. “Mój mąż znalazł martwe dziecko, a inne dziecko szukało swojej matki. Nigdy nie jest się gotowym na coś takiego” – powiedziała.
Co się wydarzyło na trasie z Madrytu na południe kraju?
Pociąg Iryo – prywatnego przewoźnika, którego większościowym właścicielem jest włoska państwowa spółka kolejowa Trenitalia – wyjechał z Malagi o godz. 18:40 w niedzielę 18 stycznia. Po niecałych 3 godzinach miał dotrzeć na madrycką stację Puerta de Atocha.
O 18:05 z Madrytu wyruszył pociąg Alvia, należący do państwowego hiszpańskiego przewoźnika Renfe. Po ok. 4 godzinach miał dojechać do Huelvy na południu kraju.
O 19:45 oba pociągi były na prostym odcinku linii dużych prędkości w pobliżu miejscowości Adamuz w prowincji Kordoba. Iryo jechał z prędkością 110 km/h. Z nieznanych przyczyn wykoleił się, a jego dwa przednie wagony przewróciły się na bok. Alvia, jadąca 200 km/h uderzyła albo w wagony wykolejonego pociągu, być może również w jego odłamki (Iryo stracił m.in. jedno z kół, którego nadal nie odnaleziono). Zatrzymała się kilkaset metrów dalej. Jeden z wagonów “złamał” się w połowie, a jego część została zmiażdżona jak puszka – opisuje Reuters.
W Iryo jechało 289 pasażerów, maszynista i czterech członków załogi. W Alvii – 187 osób.
„Pociąg, który się wykoleił – czyli Frecciarosa ETR 1000 przewoźnika Iryo – nie »rozlał się« po całej szerokości toru, pozostał w jednej linii. Widać jednak, że ostatnie dwa wagony się wychyliły. Żaden z pasażerów z tego pociągu nie zginął. Alvia, która jechała z naprzeciwka, otarła się o jeden z wagonów Frecciarosy z dużą prędkością. Kierujący pociągiem miał 20 sekund na reakcję”, mówi w rozmowie z OKO.press Michał Szymajda, ekspert rynku kolejowego, autor bloga LovePeaceTrains. "Na pewno zaczął hamować, mówimy jednak o odcinku, na którym można rozpędzać się do około 200 kilometrów na godzinę.
Wpadł do zagłębienia terenu pomiędzy skałą a torowiskiem, a konsekwencje były tragiczne.
Mógłbym wysunąć hipotezę, że Frecciarosa wpadła na element uszkodzonej infrastruktury, na przykład ubytek w torze. Kluczem do zapobiegania takim wypadkiem jest należyta dbałość o infrastrukturę. Pojawiają się głosy w mediach hiszpańskich, że maszyniści zwracali uwagę na problemy z nawierzchnią w tym miejscu".
Hiszpański rząd podkreśla jednak, że ten odcinek trasy był niedawno naprawiany, a prace kosztowały 700 mln euro.
Prezydent Andaluzji, Juan Manuel Moreno, oświadczył, że prace na miejscu katastrofy trwają, a proces identyfikacji będzie „intensywny, trudny i skomplikowany”. Spółka Iryo poinformowała, że pociąg przeszedł ostatnią kontrolę 15 stycznia. Nie było żadnych zastrzeżeń co do jego stanu.
Carlos Bertomeu, prezes Iryo, powiedział dziennikarzom, że wypadek był “rzadki” i “dziwny”. W oficjalnym oświadczeniu czytamy, że “Iryo głęboko opłakuje tragiczny wypadek kolejowy, który miał miejsce wczoraj wieczorem i chce wyrazić, w imieniu całej firmy, swoje kondolencje dla rodzin ofiar, a także solidaryzować się i zaoferować wsparcie wszystkim poszkodowanym”.
“Wszyscy zadajemy sobie pytanie, jak to było możliwe, co się stało. Czas i praca ekspertów dadzą nam odpowiedź. Znajdziemy prawdę, a kiedy ją poznamy, poinformujemy opinię publiczną z całkowitą transparentnością. Mogę zagwarantować ofiarom, że będziemy je chronić i pomagać im tak długo, jak będzie to konieczne” – mówił podczas konferencji premier Hiszpanii Pedro Sanchez. Ogłosił trzy dni żałoby narodowej, odwołał też swój udział w szczycie w Davos.
Gwardia Cywilna utworzyła biura w Madrycie, Sewilli, Kordobie, Huelvie i Maladze, aby pobierać próbki DNA i przyspieszyć identyfikację ofiar.
Hiszpańska katastrofa może odbić się donośniejszym echem również w Polsce. Nasz kraj przygotowuje się do budowy pierwszej linii kolei dużej prędkości (KDP) o standardzie zbliżonym do hiszpańskiej sieci. Tory pomiędzy Warszawą, Portem Polska (czyli dawnym CPK) a Łodzią, Wrocławiem i Poznaniem mają pozwalać na rozpędzanie się do 350 km na godzinę. Ponadto do przetargu na polskie pociągi najwyższych prędkości ma stanąć Hitachi, producent wykolejonej w Hiszpanii Frecciarosy.
Były wicepremier Piotr Gliński (PiS) zasugerował w jednej z wypowiedzi, że obawiałby się podroży tak szybkim pociągiem. Wcześniej jego partyjny kolega Mateusz Morawiecki wsparł kampanię członków Stowarzyszenia Tak Dla CPK. Organizacja skupiająca zwolenników powrotu do planów CPK w wersji planowanej przez PiS postulowała zmniejszenie prędkości KDP do maksymalnie 250 km/h.
„Jazda z wysokimi prędkościami nie jest niebezpieczna. Warunkiem, tak jak w każdym wypadku, jest odpowiednio utrzymana infrastruktura. Katastrofa Tupolewa nie sprawiła, że przestaliśmy latać samolotami. Jest wręcz odwrotnie, ruch rośnie”, mówi nam Szymajda.
Ekspert zwraca też uwagę na to, że ograniczenie do 200 km na godzinę i prędkość około 110 km/h, z którą poruszał się pociąg Iryo, nie zapobiegła katastrofie. Podobne sytuacje na liniach dużych prędkości zdarzają się co kilka lat, choć skutki nie zawsze są równie katastrofalne.
„W Hiszpanii na przestrzeni lat doszło do przynajmniej kilku niebezpiecznych sytuacji na odcinkach kolei dużej prędkości. W 2013 roku wykoleił się pociąg Santiago De Compostela. Tam zginęło 79 osób”, wspomina Szymajda. Powodem była zbyt wysoka prędkość składu, który ponad dwukrotnie przekroczył dopuszczalne 80 km na godzinę i wypadł z łuku na betonową ścianę.
„W październiku 2024 doszło do wykolejenia w tunelu łączącym dwie madryckie stacje, czyli Atocha i Chamartin. Pociąg awaryjnie skierowano na inny tor po tym, jak okazało się, że najeżdża na skład jadący z naprzeciwka. Doszło do wykolejenia, z którym kolejarze się liczyli, ale nikt nie zginął. W 2020 roku Frecciarosa 1000 włoskich kolei Trenitalia zderzyła się z wagonem pozostawionym na torach na czas konserwacji zwrotnicy w mieście Lodi w Lombardii. Pociąg wypadł z torów, ale zachował sztywność, pozostał w jednej linii. Tak działają dobrze dopracowane składy zespolone, jak Frecciarosa produkowana przez japońskie Hitachi. To pociąg dobrze przygotowany na takie sytuacje. Tam również nie było ofiar śmiertelnych wśród pasażerów. Niestety zginęła dwójka maszynistów”, wymienia Michał Szymajda.
Dramatyczne w skutkach wypadki zdarzają się również na liniach normalnych prędkości. Tak było w przypadku najtragiczniejszego incydentu ostatnich lat, do którego doszło w greckiej wsi Tempi na linii Ateny-Saloniki w 2023 roku. Doszło tam do czołowego zderzenia pasażerskiego pociągu Intercity ze składem towarowym. W wyniku zderzenia i potężnego pożaru, który objął oba pociągi, zginęło 57 osób.
Po całym kraju rozlały się protesty, stanęły ateńskie metro i państwowe koleje. Śledztwo objęło 43 państwowych urzędników, zarzuty dosięgnęły również członków rządu. Według śledczych do katastrofy doprowadził ludzki błąd i dramatyczny stan infrastruktury. Do poważnych wypadków dochodziło również w Czechach. W 2024 roku w zderzeniu pociągu RegioJet ze składem towarowym zginęły 4 osoby. W listopadzie zeszłego roku niedaleko Czeskich Budziejowic ekspresowy pociąg przejechał przez sygnalizację pokazującą znak stopu. Po zderzeniu z pociągiem towarowym rannych zostało 40 osób.
Jednocześnie statystyki wskazują, że pociąg jest jednym z najbezpieczniejszych środków transportu. Niemiecki ubezpieczyciel Alianz wyliczył, że ryzyko śmierci podczas podróży samochodem jest 140-krotnie wyższe niż w pociągu.
Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.
Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.
Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.
Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.
Komentarze