0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Kadr ze spotu POKadr ze spotu PO

W niedzielnym programie „Kawa na ławę” 19 maja 2024 roku prowadzący Konrad Piasecki poszedł śladem swego wpisu na X, w którym skomentował poranne spoty KO i PiS z 16 maja jako „chocholi taniec”, a poniekąd także komentarza OKO.press pt. „Spot wyborczy PO ma zamienić strach na nienawiść do PiS. Prezent Tuska dla Kaczyńskiego i Hołowni”.

„W kraju, który i w słowach, i w czynach jest największym orędownikiem pomocy militarnej dla Ukrainy, i którego oba największe obozy polityczne akurat w tej sprawie są zgodne, rytualne obrzucanie się epitetem prorosyjskości jest jakimś obłędnym chocholim tańcem”.

Na zdjęciu u góry: kadr ze spotu PO „Rosja już tu jest”.

Zdrada Tuska czy zdrada PiS?

W naszej analizie pokazaliśmy niepokojące podobieństwo spotów PO i PiS. Używany od kilkunastu lat przez PiS epitet „wina/zdrada Tuska” znalazł swój rewers „zdrady PiS”, z niedwuznaczną sugestią, że partia Kaczyńskiego działała na rzecz interesów Rosji ulegając jej wpływom.

Operujący podprogową komunikacją, dynamiczny spot PO wzbudzał u odbiorcy silniejszy strach niż „klasyczny” spot PiS, w stylu TVP Jacka Kurskiego, i miał go zamienić w agresję wobec Kaczyńskiego. Oba spoty – opublikowane w dzień po zamachu na premiera Roberta Fico — były ryzykowną licytacją na polski lęk.

Pisaliśmy, że „Platforma Obywatelska robi wrażenie, jakby nie zauważyła, że wygrała wybory i czas podjąć rywalizację pokazując nowe horyzonty, a nie wchodzić w buty poprzednika, żeby go skopać”. I że nienawistny spot PO to wymarzony prezent dla PiS, bo brutalność przekazu potwierdza obraz Tuska, jaki PiS buduje od kilkunastu lat. Prawicowa opozycja zyskuje argument: zobaczcie, jak oni nas nienawidzą, jak kłamią i manipulują. Idźcie głosować, żeby ich zatrzymać".

Wzajemne oskarżenia o narodową zdradę otwiera Trzeciej Drodze okazję do przypomnienia, że partia Hołowni i Kosiniaka-Kamysza jest potrzebna wobec tak ostrej wojny na górze. Co skwapliwie wykorzystał marszałek Szymon Hołownia w orędziu po zamachu na premiera Słowacji: „Podział na dwie Polski walczące z sobą na śmierć i życie, polaryzacja, eskalacja agresji, na krótką metę może i służą tej czy innej partii, ale w długim terminie wykrwawiają nasz kraj, zamiast budować jego siłę. Odbierają nam naszą największą broń: spoistość, umiejętność zjednoczenia w chwilach próby”.

Przeczytaj także:

Ta analiza polityczna w niedzielnej „Kawie na ławę” TVN24 znalazła aż nadto oczywiste potwierdzenie.

Horała: spot był błędem, został wycofany. Nieprawda

Marcin Horała, poseł PiS od 2015 roku i wiceminister w kolejnych rządach, a w 2023 r. pełnomocnik ds. CPK, wystąpił w roli politycznej owieczki. Zapytany, czy naprawdę myśli, że Tusk to zdrajca i pachołek Rosji, odpowiedział, że „nasz spot został już wycofany”. Sprawdził nawet w telefonie, że „już go nie ma na naszym kanale”. I dodał uśmiechając się (!) do Katarzyny Lubnauer, że jego zdaniem „spot był błędem”. Choć był tylko reakcją: „jak cię biją po twarzy, to ile razy można nadstawiać drugi policzek” – oświadczył, jakby nadstawianie policzka było ulubionym zajęciem PiS.

Dodał, że „jest też drugi spot, dużo lepszy”.

Faktycznie, PiS wykazał się refleksem. W reakcji na agresywny spot PO, w ten sam czwartek 16 maja już o 11:50 wypuścił łagodny przekaz, z fragmentem przemówienia Lecha Kaczyńskiego pt. „Polskę trzeba mieć w sercu, jak śp. Prezydent Lech Kaczyński. Wojna polsko-polska to plan Putina” (172 tys. wyświetleń w niedzielne południe).

Horał skłamał. Na profilu X Mateusza Morawieckiego, gdzie miał premierę, spot ze zdradą Tuska wisi tak jak wisiał.

W czasie programu o 11.30 miał 899 tys. odsłon, pięć razy więcej niż poczciwy i sentymentalny filmik z głosem Lecha Kaczyńskiego (takie są prawa mediów społecznościowych). Proszę sprawdzić tutaj, czy jeszcze wisi.

Spot PO bije tweet Morawieckiego na głowę — ma już 3,9 mln odsłon, ponad cztery razy więcej.

„Powinniśmy punktować rząd, który zaprzepaszcza polskie szanse, a nie dać się wciągać w bijatykę na tym poziomie” – mówił Horała, jakby zapomniał, że propaganda PiS przez osiem lat w kółko powtarzała, że Tusk „realizował zalecenia Kremla” i dopuszczał się zdrady stanu.

Lubnauer: zdrada lub „pożyteczni idioci”

Katarzyna Lubnauer, wiceministra edukacji i posłanka .Nowoczesnej od 2015 roku, lojalnie broniła spotu PO twierdząc, że przecież mówi on prawdę. Próbowała zdystansować się od „ataku na osoby, bo tu chodzi o zachowania pewnych formacji”.

Argumentowała: „Jaki był powód, że zrezygnowano z energetyki wiatrowej i uzależniliśmy się od rosyjskiego węgla? Że zrezygnowaliśmy z Caracali, z wyrzutni Patriot? To są konkretne działania, które przekładają się na bezpieczeństwo Polski. Działaniom Macierewicza powinna się przyjrzeć komisja ds. wpływów rosyjskich”.

Ta odpowiedź na zarzut, że Platforma uprawia niebezpieczną demagogię, wypadła nieprzekonująco.

Bulwersująca rezygnacja Macierewicza z francuskich Caracali mogła na przykład być – jak pisało OKO.press jesienią 2016 roku – wynikiem zabiegów lobbystycznych na rzecz amerykańskiego koncernu Lockheed Martin, którego spółka – Sikorsky Aircraft Corporation produkuje konkurencyjne śmigłowce Black Hawk. Służby Rosji mogły z tym nie mieć niczego wspólnego.

„Przez osiem lat mieliśmy jeden wielki hejt płynący z TVP Jacka Kurskiego. Teraz on kandyduje w eurowyborach” – argumentowała Lubnauer.

„Ale czy ktoś brał za to pieniądze od Rosji?” – dopytał ją przytomnie Michał Wawer z Konfederacji.

„Niekoniecznie, ale jest też pojęcie pożytecznego idioty”.

„Ale Tusk mówi o Płatnych Pachołkach Rosji!”.

Przekaz strachu PO trwa. Trzy zatrzymania osób podejrzanych o współpracę z rosyjskim wywiadem Donald Tusk skomentował 19 maja tak, jakby chciał podsycać lęk: „Dla kolaborantów rosyjskich służb nie będzie żadnej pobłażliwości. Wypalimy żelazem każdą zdradę i próbę destabilizacji”.

Komunikat Tuska z 18 maja o przeznaczeniu 10 mld zł na wzmocnienie polskiej granicy wschodniej, gdzie ma powstać system fortyfikacji, także został podany w sposób, jakby wojna była tuż, tuż.

Jak pisze „Rzeczpospolita”, tylko w maju 2024 roku Donald Tusk umieścił w serwisie X 25 wpisów, z których 13 atakowało PiS. „Czy tego typu aktywność nie jest rozmienianiem na drobne politycznego kapitału, jaki Tusk zgromadził w wyborach z 15 października?” – pyta dziennik.

Wydaje się, że w obliczu demobilizacji wyborców przed eurowyborami KO przyjęła założenie, że przekazy pozytywne, np. wskazywanie na pożytki z UE, tracą sens. Partia postawiła wręcz na treści eurosceptyczne wobec polityki migracyjnej UE czy Zielonego Ładu. Jednocześnie chce obudzić falę poczucia zagrożenia, która ma wynieść PO i jej przywódcę, pokazującego, jaki jest twardy. I że zapewni Polsce i Polakom bezpieczeństwo, przekonując opinię publiczną, że główni oponenci stanowią dodatkowe zagrożenie.

To może być z gruntu fałszywa kalkulacja. Czują to koalicjanci Donalda Tuska.

Zgorzelski: oni aż zieją nienawiścią

Marszałek Zgorzelski, poseł PSL od 2011 roku, obecnie wicemarszałek, nie miał w „Kawie na ławie” dla koalicjanta najmniejszej taryfy ulgowej. „Widzimy nawet w tym studiu, że te dwie strony [Horała i Lubnauer] nie są w stanie usiedzieć spokojnie, aż zieją nienawiścią polityczną. Tymczasem dzisiaj potrzebny jest spokój, rzeczowa dyskusja, a najbardziej zgoda narodowa w obliczu zagrożenia (...) Żyjemy, mówiąc językiem sportowym, w doliczonym czasie, który daje nam Ukraina walcząca o naszą wolność, o nasze bezpieczeństwo, o nasze życie”.

Widać było, że Zgorzelski z góry przygotował sobie ten tekst, choć zdecydowane diagnozy Lubnauer nie miały znamion „nienawiści”, a Horała emanował dobrem nawróconego grzesznika

„Polaryzacją żywią się dwa największe ugrupowania. Dlatego Trzecia Droga mówiła i mówi »Dość kłótni i do przodu«” – dokończył przygotowaną kwestię wicemarszałek.

Dopytywany, czy TD podpisuje się pod oskarżeniem PiS, że są Płatnymi Zdrajcami Pachołkami Rosji, zaczął psychologizować, że rozumie reakcje Tuska, bo był najbardziej atakowany przez PiS i uciekł w wątpliwe analogie zamachu w Handlovej w 2024 roku i w Sarajewie w 1914 roku.

Dalej unikając odpowiedzi, wysuwał argumenty, że np. likwidacja delegatur ABW na ścianie wschodniej przez PiS służyła Rosji. Kto doradzał Macierewiczowi, by zrywał kontrakty zbrojeniowe? Kto doradzał Błaszczakowi, żeby ujawnić plany polskiej obrony? „Na te pytania odpowie komisja ds. wpływów Rosji”.

Żukowska: W gąszczu oskarżeń umykają nam pożary

Zgodnie z linią swej partii Anna Maria Żukowska, posłanka Lewicy od 2019 r., wskazywała, że szpiegomania odwraca uwagę od prawdziwych problemów i zagrożeń.

„Podpisałam się pod apelem [marszałka Hołowni]. Od lat 1990. wyzywamy się od zdrajców i rosyjskich pachołków. To jest miałkie, niczego nie wnosi. W tym gąszczu oskarżeń umykają nam prawdziwi szpiedzy, jak poseł S., bo on jest zdrajcą, tak, to prawda”.

Przejęzyczenie Żukowskiej (poseł zamiast sędzia) zmroziło zebranych, a potem wywołało rozbawienie.

"To nie jest śmieszne – oburzyła się Żukowska – Nie rozmawiamy o poważnych sprawach, jak kryzys klimatyczny, mamy potężną suszę, to też jest kwestia bezpieczeństwa. Mieliśmy falę pożarów. Nie wierzę, że komisja ds. wpływów rosyjskich cokolwiek wyjaśni”.

;

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze