Wyborcy PiS sądzą, że młodzi nigdy nie mieli tak łatwego startu jak teraz, a opozycji, że łatwiej było w latach 2000. Z jednej strony zgoda, wtedy na polski rynek wkraczały wielkie korporacje i łatwo było o szybki awans, z drugiej strony - konkurencja była ogromna, bezrobocie również, a zarobki sporo niższe. Kto ma rację? Jakie są Wasze historie?

W sondażu IPSOS dla OKO.press zadaliśmy respondentom pytanie, nad którym sami się często zastanawialiśmy w redakcji: kiedy młodzi mieli najłatwiejszy start?

Do wyboru daliśmy cztery opcje:

  • W PRL (przed rokiem 1990)
  • W latach 90. (lata 1990-2000)
  • Na początku XXI wieku (lata 2001-2014)
  • Obecnie (lata 2015-2018)

Tak jak się spodziewaliśmy, niewiele osób wskazało, że najłatwiej było w PRL-u. Co ciekawe, niewiele osób również wskazało na lata 90., uważane za wielu za okres wielkich szans.

Najciekawszy okazał się jednak podział w ocenie dwóch ostatnich możliwości:

Kiedy młodzi ludzie mieli najłatwiejszy start?

Wszyscy
 
Wyborcy PiS
 
Wyborcy Koalicji Obywatelskiej
 
Wyborcy lewicy

Wśród wszystkich Polaków, największa część – 43 proc. – sądzi, że najłatwiejszy start młodzi mają dzisiaj, czyli od 2015 roku. Na drugim miejscu z wynikiem 21 proc. sytuuje się odpowiedź, że w latach dwutysięcznych.  Kiedy jednak porównamy odpowiedzi zwolenników PiS z odpowiedziami zwolenników Koalicji Obywatelskiej oraz lewicy (SLD + Biedroń + Razem + IP + Zieloni + ruchy miejskie i kobiece), to różnica jest dramatyczna.

72 proc. zwolenników PiS sądzi, że najłatwiejszy start młodzi mają dzisiaj. Z kolei wśród zwolenników Koalicji Obywatelskiej wygrywa opcja że w latach 2000 – 40 proc., tak samo wśród wyborców lewicy – 44 proc. 

Co ciekawe, wśród elektoratu SLD relatywnie spora grupa – 21 proc. – sądzi, że najłatwiejszy start młodzi mieli w PRL-u. Odpowiedź „obecnie” wybiera zaś tylko 14 proc. Wielu wyborców Sojuszu to osoby w wieku 50+, niekoniecznie w dobrej sytuacji finansowej. Prawdopodobnie to właśnie oni relatywnie dobrze wspominają swoją młodość w PRL.

W Polsce nigdy nie było o pracę tak łatwo jak dzisiaj

Z punktu widzenia młodego człowieka najważniejszy wpływ na to czy start jest łatwy ma sytuacja na rynku pracy. Jeśli więc spojrzy się na wskaźniki bezrobocia, to można odnieść wrażenie, że wyborcy PiS mają więcej racji, niż wyborcy opozycji.

Jak wynika z danych BAEL (Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności GUS), stopa bezrobocia wyniosła w I kwartale 2018 roku zaledwie 3,6 proc. We wczesnych latach 2000 osiągała zaś około 20 proc. 

Badania BAEL traktują wprawdzie pracę na umowy śmieciowe, w tym na umowę o dzieło, jako pracę, więc wskaźnik bezrobocia może być zaniżony, jednak – jak widać na wykresie – w Polsce nigdy nie było tak dobrze:

(wykres kończy się na wyniku bezrobocia z pierwszego kwartału 2018: 4,2 proc.)

Bezrobocie młodych (15-24 lat) liczone przez BAEL wynosi dzisiaj 10,2 proc. W 2003 roku wskaźnik ten sięgał zaś… 46,5 proc. To absolutna przepaść.

Z punktu widzenia osoby rozpoczynającej karierę zawodową, przy bezrobociu młodych na poziomie 46,5 można było skończyć studia, wysłać 100 CV i nie otrzymać żadnego zaproszenia na rozmowę o pracę, bo konkurencja była tak olbrzymia.

W 2008 roku – w przededniu kryzysu – bezrobocie młodych znacznie zmalało, dalej jednak utrzymywało się na wyższym poziomie niż obecnie.

Można z całą pewnością stwierdzić, że dla młodej osoby znalezienie dzisiaj pracy jest łatwiejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Potwierdzają to także badania sondażowe dotyczące sytuacji na rynku pracy przeprowadzane przez CBOS od kilkunastu lat. Na początku lat 2000 najwięcej osób odpowiadało, że w ich miejscowości „nie można znaleźć żadnej pracy”, bądź „trudno jest znaleźć jakąkolwiek pracę”.

Dzisiaj najpopularniejsza odpowiedź to „można wprawdzie znaleźć jakąś pracę, ale trudno jest o pracę odpowiednią”, a na drugim miejscy sytuuje się odpowiedź „bez większych problemów można znaleźć odpowiednią pracę”:

CBOS, Komunikaz z badań, Nr 109/2018, Nastroje społeczne w sierpniu

To ogromny skok od lat dwutysięcznych.

Pod względem szans na rynku pracy młodym nigdy nie było tak łatwo jak dzisiaj. Zasługi Prawa i Sprawiedliwości są tutaj jednak drugorzędne.

Najważniejsze dla polepszenia sytuacji młodych okazały się bowiem dwa czynniki długoterminowe:

  • Ekonomia. Bardzo długi okres wysokiego wzrostu gospodarczego. Polska jest w skali Europy potęgą wzrostu – od 1990 roku do 2015 PKB per capita wzrósł, uwzględniając parytet siły nabywczej, najszybciej w całej Europie i w całym OECD – pomnożył się bowiem 7,3 raza (licząc w dzisiejszych dolarach).
  • Demografia. Długo utrzymujący się okres niskiej dzietności, a także wyjazd ponad 2,5 miliona Polaków do pracy za granicę spowodował ogromne zmniejszenie liczby młodych Polaków szukających pracy w kraju. Dzięki temu pozycja młodego pracownika jest dzisiaj w Polsce bez porównania lepsza niż np. w roku 2001, kiedy musiał konkurować o posadę z dziesiątkami swoich rówieśników.

Prawo i Sprawiedliwość miało niewielki bądź żaden wpływ na te procesy.

Trzeba jednak dodać, że polityka społeczna rządu – a konkretnie głównie program 500 plus – poprawia sytuację ekonomiczną młodych rodziców, a także rodzin z nastoletnimi dziećmi. Takie działanie przekłada się więc na łatwiejszy start dla młodych, a także pobudza popyt w całej gospodarce, co wpływa korzystnie na dynamikę wzrostu PKB, a więc także – wzrost liczby miejsc pracy.

Dlaczego zwolennicy PiS odpowiadają inaczej, niż wyborcy opozycji?

Dlaczego wyborcy PiS sądzą, że młodzi mają dzisiaj najłatwiej, a zwolennicy opozycji, że łatwiej było w latach 90.?

Po pierwsze: być może respondenci traktują to pytanie jako plebiscyt popularności dla rządu Prawa i Sprawiedliwości. Zwolennicy PiS odpowiadają, że od 2015 roku młodym jest łatwiej, by dać wyraz swojemu poparciu dla rządu. Zwolennicy opozycji zaś odpowiadają, że łatwiej było wcześniej, by dać wyraz swojemu ogólnemu niezadowoleniu z rządów PiS – nawet pomimo faktu, że obiektywnie rzecz biorąc, sytuacja pracownika na rynku jest dzisiaj lepsza niż kilkanaście lat temu.

Po drugie: jak wynika z danych GUS, wysokie bezrobocie w latach 2000 dotykało głównie osoby gorzej wykształcone – czyli, statystycznie rzecz biorąc, głównie dzisiejszy elektorat Prawa i Sprawiedliwości. Dla zwolenników PiS był to więc okres zdominowany przez bezrobocie i niskie pensje.

Dla lepiej wykształconych Polaków, czyli, statystycznie rzecz biorąc, raczej wyborców opozycji, lata dwutysięczne – gdy na polski rynek wkraczały wielkie korporacje i w pośpiechu tworzyły nowe struktury – mogły być postrzegane jak okres dużych możliwości i szybkich awansów.

Wyborcy PiS i wyborcy opozycji mogli więc mieć w latach 2000 różne doświadczenia zawodowe.

Dodatkowo, w wyniku sztandarowego programu PiS 500 plus najbardziej zyskali najubożsi Polacy – czyli znowu elektorat PiS. Można więc z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że od 2015 sytuacja ekonomiczna elektoratu Prawa i Sprawiedliwości polepszyła się bardziej, niż sytuacja elektoratu opozycji. To prawdopodobnie jedna z przyczyn, dla której w sondażach OKO.press konsekwentnie osoby biedniejsze twierdzą, że PiS zmienia Polskę na lepsze, a bogatsze – że na gorsze.

Nic dziwnego, że w opinii wyborców PiS nigdy nie było lepiej niż teraz, a wyborcy opozycji mają więcej wątpliwości.


Sondaż IPSOS dla OKO.press 17-20 sierpnia 2018, metodą CATI (telefonicznie), na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1023 osób.


Dziennikarz, filozof, kulturoznawca, doktorant na Wydziale „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego. Autor książki "Fluks. Wspólnota płynów ustrojowych" (PWN 2017). Zajmuje się współczesną filozofią polityczną.


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym