0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Żuchowicz...

Co się wydarzyło?

Podczas posiedzenia Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej w środę 16 sierpnia zaprezentowano publicznie listy KO do Sejmu oraz kilka transferów politycznych. Chodzi między innymi o Hannę Gil-Piątek z przeszłością w Wiośnie i Polsce 2050 oraz Karolinę Pawliczak, do niedawna posłankę klubu Lewicy.

Jednak największą sensację wzbudziła obecność na scenie z Donaldem Tuskiem Michała Kołodziejczaka, lidera Agrounii, formacji wyrosłej na rolniczych protestach. Kołodziejczak w ostatnich miesiącach tworzył lub chciał tworzyć koalicję z kolejno: Porozumieniem, PSL i Trzecią Drogą oraz Samoobroną. Teraz ma być „jedynką” na sejmowej liście Koalicji Obywatelskiej w Koninie.

"Łączymy się także ze środowiskami, z którymi nie zawsze nam było po drodze, z ludźmi, którzy mają na wiele spraw różne poglądy niż ja, ale którzy mają to samo przekonanie, co my wszyscy i jak sądzę – większość Polek i Polaków. Wiedzą też, że aby przywrócić wartości w Polsce, trzeba odsunąć PiS od władzy” – mówił Donald Tusk.

Wtórował mu Michał Kołodziejczak: „To jest stan wyższej konieczności. Zrobimy wszystko, by odbić wieś PiS-owi. I nie tylko wieś”.

Stan wyższej konieczności najprawdopodobniej oznacza, że Kołodziejczak zmienił zdanie co do Donalda Tuska, o którym jeszcze niecałe dwa miesiące temu tak mówił w Radiu Zet: „Tusk cofnął Polaków o kilka wieków, bo zrobił z nas kraj koczowniczy, a ludzie musieli wyjeżdżać z Polski do Wielkiej Brytanii, czy Irlandii”.

Ale to nie jest jedyny wizerunkowy problem z Michałem Kołodziejczakiem.

Kim jest Kołodziejczak?

AgroUnia zdobyła rozpoznawalność w latach 2018-19 dzięki organizacji szeregu głośnych akcji protestacyjnych. Kołodziejczak, 31-letni wówczas rolnik z Orzeżyna pod Sieradzem (łódzkie), pierwsze działania organizował pod szyldem Unii Warzywno-Ziemniaczanej – formalnie istniejącej jako Stowarzyszenie Polskich Producentów Ziemniaków i Warzyw Unia Warzywno-Ziemniaczana, zarejestrowane 8 czerwca 2018 w Orzeżynie. Fundacja AgroUnia została założona pół roku później niż stowarzyszenie – wpis do KRS pochodzi z 7 grudnia 2018 roku.

Działacze AgroUnii blokowali drogi, rozsypywali jabłka, rzucali tuszami martwych świń. Głównymi postulatami protestów było m.in. doprowadzenie do zniesienia embarga nałożonego przez Rosję na polskie produkty, lepsza walka z afrykańskim pomorem świń, ograniczenie importu zboża z Ukrainy, podniesienie cen skupu produktów rolnych.

Kołodziejczak – sojusznik skrajnej prawicy

Analiza prywatnego konta Michała Kołodziejczaka wykazała, że wśród polubionych przez niego stron w 2019 roku znajdowały się treści o tematyce antyimigranckiej, antysemickiej, nacjonalistycznej i skrajnie prawicowej, m.in.: „Stop islamizacji Europy”, „Warszawska Gazeta”, „Nie zapomnę o Wołyniu – Ukrainiec nie jest moim bratem”, „Wilno jest polskie”.

Latem 2018 roku po raz pierwszy artykuły o AgroUnii pojawiły się w mediach głównego nurtu, ale także na portalu kresy.pl. We wszystkich zestawieniach kont rozpowszechniających informacje na temat AgroUnii w latach 2018-19 kresy.pl pojawiają się w czołówce najbardziej popularnych kont aktywnych w tym temacie. Nie ma wątpliwości, że Kołodziejczak dostawał w ten sposób wsparcie od tego portalu, który szerzył treści prokremlowskie, zwłaszcza narrację antyukraińską.

„Podczas wiecu pod ambasadą amerykańską [Kołodziejczak] krzyczał, że Stany Zjednoczone grają na konflikt Polski z Rosją. Potem wraz z innymi protestującymi pokazał budynkowi środkowy palec. Unia Europejska jest dla niego wrogiem z powodu regulacji, które jego zdaniem szkodzą polskiemu rolnictwu oraz z powodu polityki wobec Moskwy. – Do Polski napływa coraz więcej towarów z Ukrainy. Zachód odciął nas skutecznie od rynku wewnętrznego, do Rosji sprzedawać nie możemy, bo politycy prowadzą kosztem polskich rolników i rosyjskich konsumentów politykę międzynarodową. (…) Domagamy się odpowiedniej kontroli towarów sprowadzanych z Ukrainy – mówił w lutym w rozmowie z dziennikarzem kremlowskiego Sputnika” – tak pisał o Kołodziejczaku w marcu 2019 roku „Dziennik Gazeta Prawna”.

Wokół AgroUnii i Kołodziejczaka pojawiali się wtedy się przede wszystkim politycy związani z Konfederacją. Nasilenie kontaktów politycznych nastąpiło w okresie kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego, co jest o tyle zrozumiałe, że Kołodziejczak oficjalnie poparł Konfederację w tych wyborach. Wokół lidera AgroUnii najczęściej pojawiali się: Robert Bąkiewicz ze Stowarzyszenia Marsz Niepodległości i ONR, Robert Winnicki z Ruchu Narodowego oraz Jacek Wilk (wtedy KORWiN). Nie były to kontakty bardzo częste, bo Kołodziejczak najczęściej funkcjonuje w otoczeniu rolników, a nie polityków. Ale na demonstracjach z Kołodziejczakiem widać też np. Piotra Rybę, nacjonalistę i antysemitę, skazanego za spalenie kukły Żyda we Wrocławiu.

Wezwanie AgroUnii, by rolnicy wzięli udział w skrajnie prawicowym Marszu Niepodległości
Wezwanie AgroUnii, by rolnicy wzięli udział w skrajnie prawicowym Marszu Niepodległości

Interesującym działaniem było również przekazanie bliskiemu dziś PiS narodowcowi Robertowi Bąkiewiczowi wsparcia w postaci 1000 zł na kupno samochodu, tzw. „roszczeniobusa”, do dalszego prowadzenia akcji #STOP447 (przeciwko „roszczeniom żydowskim).

Michał Kołodziejczak w białej koszuli podaje sobie ręce z ubranym w garnitur Robertem Bąkiewiczem, obaj trzymają symbol przelewu 1000 zł na "roszczeniobus"
Kołodziejczak i Robert Bąkiewicz

Partyjne ambicje i eksperymenty

W lipcu 2019 roku Kołodziejczak próbował budować partię Zgoda ze Stanisławem Żółtkiem, który kilka miesięcy wcześniej założył partię Polexit. Współpraca obu panów przetrwała kilka tygodni.

Michał Kołodziejczak stoi ze Stanisławem Żółtkiem, trzymają banner z napisem ZGODA
Kołodziejczak ze Stanisławem Żółtkiem

W 2020 roku Kołodziejczak odżegnywał się od protestów kobiet przeciwko drakońskiemu zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej: „Poparłem protest kobiet? Nie sądzę. Nigdzie takiego poparcia nie udzieliłem” – stwierdził Kołodziejczak w Mediach Narodowych. Dodawał, że nie można dyskutować z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, bo jego członkowie orzekali na podstawie prawa, a nie „własnego widzimisię”. „Zabijanie nienarodzonych dzieci jest grzechem ciężkim, my to rozumiemy jako katolicy, a ludzie niebędący katolikami muszą rozumieć, że to zadawanie cierpienia nienarodzonym istotom, które przed zabójstwem się bronią” – stwierdził Kołodziejczak, choć łaskawie przyznał, że należy do protestujących wyciągać rękę i rozmawiać.

W maju 2021 roku Kołodziejczak ponownie poinformował o utworzeniu partii, tym razem już pod nazwą AgroUnia. Kilka miesięcy później odbył się kongres założycielski, na który zaproszono wielu lewicowych działaczy (m.in. Piotra Ikonowicza, Jana Śpiewaka). Kołodziejczak przestał pokazywać się ze skrajną prawicą, zaczął publicznie nazywać się socjalistą.

„U siebie w gospodarstwie domowym każdy jest socjalistą – bo kto zostawia wszystko wolnemu losowi? Planujemy, doglądamy – u siebie w swoich sprawach używamy sprawiedliwej ręki. Nie tej ręki rynku (…) Socjalizm jest wtedy, kiedy silnym nie pozwalamy wchodzić na głowę innym, bo państwo do tego nie dopuszcza” – mówił w październiku 2022 w wywiadzie dla DGP.

Po epizodzie socjalistycznym na początku 2023 roku przyszedł czas na koalicję z konserwatywnym Porozumieniem, a później na zerwanie tej koalicji i negocjacje – ostatecznie nieudane – z PSL. Tymczasową metą tej politycznej drogi Kołodziejczaka stał się Konin, gdzie „w stanie wyższej konieczności” ma wystartować z pierwszego miejsca do Sejmu jako kandydat Koalicji Obywatelskiej.

Po co Kołodziejczak Tuskowi?

Prezentacja list Koalicji Obywatelskiej pokazuje, że Donald Tusk chce pozycjonować KO jako swego rodzaju zastępczą jedną listę opozycji, czyli komitet o szeroko rozpostartych skrzydłach ideowych, formację tzw. wielkiego namiotu, pod którym mogą zgromadzić się wszyscy, którzy “mają Polskę w swoich sercach” i podzielają podstawowy cel Tuska, czyli odsunięcie PiS od władzy za wszelką cenę. To także próba ustawienia dynamiki kampanii wyborczej w formie plebiscytu: czy jesteś za Prawem i Sprawiedliwością, czy przeciwko — a domyślnym wyborem przy wyborze drugiej opcji ma być głos na Koalicję Obywatelską.

Sojusz z Kołodziejczakiem może być również próbą postawienia tamy poparciu Konfederacji na wsi. Najlepszy wynik w sondażu Ipsos dla OKO.press i TOK FM AgroUnia (wraz z Porozumieniem) uzyskała w marcu 2023 roku – 3 proc., co w zależności od frekwencji w dniu wyborów może oznaczać ok. 500 tys. głosów. Łakomy kąsek. Z ostrożnego wnioskowania na podstawie tak małej próbki z naszego sondażu można wysnuć hipotezę, że partia Kołodziejczaka ma podobny profil wyborcy co Konfederacja — to raczej osoby młodsze, w wieku 18-39 lat, specyficznie osoby młodsze z terenów wiejskich.

Ale oprócz lśniącego awersu ta moneta ma również swój mniej atrakcyjny rewers – równie prawdopodobne jest, że Kołodziejczak wchodzący w alians z Tuskiem straci wśród swoich zwolenników powab antysystemowego wojownika, a zyska na tym – no cóż – właśnie Konfederacja. Podobnie Kołodziejczak i AgroUnia na listach KO mogą zabierać głosy Trzeciej Drodze, ale w tym wypadku pozostaje ta sama wątpliwość – czy ogłoszony dziś sojusz nie podkopie wiarygodności Kołodziejczaka wśród młodszych mieszkańców wsi.

Dla samej Koalicji Obywatelskiej ryzykowna jest przeszłość Kołodziejczaka – flirtowanie ze środowiskami prorosyjskimi, antyunijnymi i antysemickimi to nie jest coś, co lewicowo-liberalny wyborca przełknie łatwo i bez bólu. Dodajmy do tego, że według obietnicy Tuska na listach Platformy miało nie być przeciwników prawa do aborcji, tymczasem – jak pokazaliśmy – stanowisko Kołodziejczaka w tej sprawie jest co najmniej dalece niejednoznaczne. Oczywiście można powiedzieć, że lider AgroUnii nie jest członkiem PO, ale czy będzie to brzmiało wiarygodnie?

"Ten projekt jest nieszablonowy. Zrobię wszystko, by był wiarygodny” – zapowiada Kołodziejczak. Pytanie, czy nieszablonowość samego Kołodziejczaka nie stanie się kłopotem dla KO w kampanii. Donald Tusk zdecydował się na ruch ryzykowny – zarówno z punktu widzenia poglądów Kołodziejczaka i demokratyczno-liberalnych wartości, jak i z punktu widzenia taktyki politycznej.

;

Udostępnij:

Michał Danielewski

Wicenaczelny OKO.press, redaktor, socjolog po Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych UW. W OKO.press od 2019 roku, pisze o polityce, sondażach, propagandzie. Wcześniej przez ponad 13 lat w "Gazecie Wyborczej" jako dziennikarz od spraw wszelakich, publicysta, redaktor, m.in. wydawca strony głównej Wyborcza.pl i zastępca szefa Działu Krajowego. Pochodzi z Sieradza, ma futbolowego hopla, kibicuje Widzewowi Łódź i Arsenalowi

Anna Mierzyńska

Analizuje funkcjonowanie polityki w sieci. Specjalistka marketingu sektora publicznego, pracuje dla instytucji publicznych, uczelni wyższych i organizacji pozarządowych. Stała współpracowniczka OKO.press

Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze