„Proszę przekazać szanownemu Senatowi moją rekomendację, by odrzucił projekt przyjęty przez Sejm” – napisała do Tomasza Grodzkiego Komisarz Praw Człowieka Rady Europy Dunja Mijatović. „To dowód, że działania Komisji Weneckiej mają charakter pozorny!” – cieszą się politycy PiS. Jedno nie ma z drugim nic wspólnego

Trwa drugi dzień pobytu sprawozdawców Komisji Weneckiej Rady Europy w Polsce.

Delegacja ekspertów prawnych przyjechała do Warszawy 9 stycznia 2020 na zaproszenie marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. Na początku stycznia poprosił on Komisję o wydanie opinii o przyjętej przez Sejm 20 grudnia 2019 ustawie „kagańcowej”. Senat zajmie się nią na posiedzeniu 15-17 stycznia.

„Komisja Wenecka jest w Warszawie nieoficjalnie” – utrzymują politycy PiS i kolejno odmawiają spotkania z delegacją.

Najnowszy argument „dyskwalifikujący” wizytę zapowiedział 10 stycznia na Twitterze podsekretarz stanu MSZ Paweł Jabłoński.

Czyżby Komisarz Praw Człowieka pisała do Marszałka Grodzkiego, że wizyta Komisji Weneckiej jest nieoficjalna? Że odżegnuje się od niej? Nic z tych rzeczy.

Niedługo potem, na konferencji prasowej MSZ wiceminister Szymon Szynkowski vel Sęk tłumaczył, że Komisarz Dunja Mijatović rekomendowała Senatowi, by odrzucił projekt przyjęty przez Sejm 20 grudnia.

Zdaniem wiceministra list ten pokazuje, że wizyta Komisji Weneckiej „ma charakter pozorny”, a jej opinia mogła zostać… przygotowana zawczasu.


Komisarz jeszcze przed upływem wizyty Komisji Weneckiej w Polsce stwierdza, że ustawa dyscyplinująca sędziów powinna zostać odrzucona. Czy czynności Komisji nie są zatem pozorne, a opinia nie została przygotowana zawczasu?

Szymon Szynkowski vel Sęk, Konferencja prasowa MSZ - 10/01/2020

Konferencja prasowa MSZ

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta


zbity zegar. Komisarz Praw Człowieka i Komisja Wenecka to dwa niezależne od siebie organy Rady Europy.


„Autorka pisma, nie czekając na zakończenie wizyty, ani na opinię Komisji wyraża w nim zdecydowane oczekiwanie wobec Marszałka Senatu, że ustawa powinna zostać odrzucona” – mówił Szynkowski vel Sęk.

To manipulacja. Komisja Wenecka i Komisarz Praw Człowieka to dwa odrębne organy Rady Europy. Nie istnieje żaden przepis nakazujący Dunji Mijatović konsultacje z Komisją – i na odwrót.

Do kompetencji Komisarza należy m.in. wydawanie zaleceń i opinii oraz przygotowywanie raportów dla Komitetu Ministrów i Zgromadzenia Parlamentarnego RE. A także podróże do krajów członkowskich, podczas których zapoznaje się z sytuacją w wojsku, szkołach, sądownictwie, więzieniach i sprawdza, jak przestrzegane są prawa człowieka.

Taką podróż do Polski Dunja Mijatović odbyła w marcu 2019 roku. Jest zatem świetnie zorientowana w „reformie” sądownictwa PiS.

Komisarz pisze do Grodzkiego

List Komisarz do Tomasza Grodzkiego, datowany na 9 stycznia opublikowano na Twitterze i stronie polskiego Senatu.

Dunja Mijatović zwraca się w nim do Marszałka Grodzkiego o odrzucenie projektu tzw. ustawy „kagańcowej”.

„Ustawa otworzy nowy katalog przewinień dyscyplinarnych dla sędziów i prokuratorów wraz z zestawem surowych kar. Poszerza także uprawnienia Ministra Sprawiedliwości i powoływanych przez niego rzeczników dyscyplinarnych […] Obawiam się, że jej zapisy mają na celu uciszyć sprzeciw sędziów i prokuratorów i ograniczyć ich niezależność” – pisze Mijatović.

Komisarz Praw Człowieka wspomina także, że „zaskoczyło ją tempo postępowania w izbie niższej” oraz „przyspieszona procedura ustawodawcza z pominięciem wymogu konsultacji publicznych”.

Rzeczywiście – projekt ustawy zgłoszono jako poselski, co pozwoliło PiS przeskoczyć etap konsultacji.

„Efekt takich zmian uznaję za skrajnie problematyczny z punktu widzenia standardów Rady Europy. Ubolewam także, że ustawa nie odnosi się do rekomendacji, jakie poczyniłam podczas mojej wizyty w Warszawie w marcu 2019” – podkreśla Komisarz.

Mijatović wyraża zadowolenie, że marszałek Grodzki postanowił skonsultować projekt z „krajowymi i międzynarodowymi stronami i ekspertami zainteresowanymi sprawą”. W tym – jak wymienia – z Komisją Wenecką RE i Komisją Europejską.

„Pragnę prosić pana jako marszałka Senatu o przekazanie szanowanemu Senatowi mojej rekomendacji, by odrzucił projekt przyjęty przez Sejm” – zaznacza.

PiS dyskredytuje

Politycy PiS nie ustają w wysiłkach, by zdyskredytować wizytę Komisji Weneckiej w Warszawie. Marszałek Senatu nie miał prawa jej zaprosić – powtarzali w ostatnich dniach zwłaszcza przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości, minister Zbigniew Ziobro i wiceminister Michał Wójcik.

W OKO.press cierpliwie prostowaliśmy ich manipulacje.

Resort Jacka Czaputowicza przygotował „własną interpretację” statutu Komisji Weneckiej. Na jej podstawie MSZ postanowiło w ogóle nie spotykać się z jej przedstawicielami.

„My nie rozmawiamy, bo to nie jest nasz wniosek, uważamy, że ona nie ma tu roli pozytywnej do wypełnienia […]. Autorytet Komisji Weneckiej nie jest wysoki” – tłumaczył w czwartek 9 stycznia w TVN24 minister Czaputowicz.

Dodał, że Polska „ma skrajnie negatywne doświadczenia”, bo w 2016 Komisja stworzyła opinię o TK pisaną – jak twierdzi minister – „pod dyktando opozycji”, czym miała się „skompromitować”.

Czasu na spotkanie nie znalazła marszałek Sejmu Elżbieta Witek ani posłowie PiS, autorzy projektu. Centrum Informacyjne Sejmu opublikowało 9 stycznia komunikat: „ze względu na trwające posiedzenie Sejmu, poświęcone wielu ważnym projektom ustaw, w tym ustawie budżetowej państwa oraz zaplanowane liczne komisje sejmowe, a także kilkugodzinne głosowania, organizacja spotkań w oczekiwanym terminie nie będzie możliwa”.

Ministerstwo zaprasza do muzeum

Do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy ze sprawozdawcami Komisji spotka się resort Ziobry. Ministrowie Ziobro i Wójcik zapewniali, że wizyta Komisji ma charakter nieoficjalny, „wręcz prywatny”. Więc tylko na takiej stopie mogą przyjąć delegację prawników.

Zbigniew Ziobro w TV Trwam 8 stycznia sugerował, że przedstawiciele ministerstwa z Komisją jednak się zobaczą. „Choćby po to, by nie powstało wrażenie, że mamy coś do ukrycia” – tłumaczył.

Ale w piątek 10 stycznia rano wiceminister Wójcik przedstawił w „Salonie Politycznym” radiowej Trójki zupełnie nową koncepcję.

Powiedział, że ministerstwo mogłoby zaprosić sprawozdawców do… Muzeum Żołnierzy Wyklętych.

Wkrótce potem na stronie Ministerstwa opublikowano oficjalne zaproszenie autorstwa Marcina Warchoła, również wiceministra, a także członka Komisji Weneckiej.

„Z uwagi na nieoficjalny i nieformalny charakter wizyty jesteśmy gotowi zaprosić Państwa jako przedstawicieli Komisji do zwiedzenia Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Jest ono miejscem symbolicznym, w którym można zobaczyć ślady okrucieństwa komunistycznego wymiaru sprawiedliwości i skutki braku rozliczenia sędziów z tego okresu” – pisze Warchoł.

„Niewątpliwie poznanie tego rodzaju kontekstu zmian w sądownictwie wzbogaci Państwa wiedzę i rzuci dodatkowe światło na…

Publicerat av OKO.press Fredag 10 januari 2020

„Niewątpliwie poznanie tego rodzaju kontekstu zmian w sądownictwie wzbogaci Państwa wiedzę i rzuci dodatkowe światło na potrzebę przeprowadzenia reformy” – podkreśla wiceminister.

Sprawozdawcy Komisji z zaproszenia nie skorzystali. Kilkakrotnie zapewniali, że przyjechali do Warszawy jak najbardziej oficjalnie.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwentka ILS UW oraz College of Europe. Zdobywała doświadczenie m.in. w Komisji Europejskiej i na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio, a wcześniej w Polskim Instytucie Dyplomacji. W OKO.press pisze o prawie, Unii Europejskiej i polityce zagranicznej.


Komentarze

  1. Jacek Doliński

    PiSim zostały już tylko ordynarne kłamstwa, wciskane suwerenowi w myśl naczelnej zasady ichniego PR-u: „Ja wiem, że to ściema, ale ciemny lud to kupi” (©2005, Jacek Kurski).

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press