0:00
14 lutego 2021

Kompromitacja IPN. Na awans byłego lidera ONR reagują m.in. Ambasada Izraela i naukowcy z UWr.

9 lutego dr Tomasz Greniuch został p.o. dyrektora Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu. Wiceprezydent miasta: "We Wrocławiu nie ma miejsca dla ludzi wznoszących rękę w nazistowskim pozdrowieniu. Nie ma miejsca dla ludzi kwestionujących Holokaust. Nie ma miejsca dla tępej nienawiści"

Wydrukuj

Historycy związani z Uniwersytetem Wrocławskim, w tym były prezes IPN, dr Łukasz Kamiński, prof. Grzegorz Hryciuk i dr hab. Bożena Szaynok, skierowali do Kolegium Instytutu list, w którym protestują przeciw powołaniu na stanowisko p.o. dyrektora wrocławskiego oddziału tej instytucji dr. Tomasza Greniucha, byłego lidera opolskich struktur ONR, znanego z wykonania w przeszłości gestu hitlerowskiego pozdrowienia i tłumaczenia się, że to rzymski salut. Interweniować w tej sprawie miał też wojewoda dolnośląski, ale prezes IPN Jarosław Szarek nie odbierał telefonu - nieoficjalnie dowiedziało się OKO.press.

Zaniepokojeni historycy nie otrzymali od Kolegium odpowiedzi na pismo wysłane 4 lutego i poinformowali o swojej inicjatywie Komitet Nauk Historycznych Polskiej Akademii Nauk.

Zgodnie z ustawą o IPN, dziewięcioosobowe Kolegium „wyraża opinie o przedstawionych przez prezesa kandydatach na stanowiska kierownicze” (art. 23, p. 2.2), ale powoływanie urzędnika w charakterze pełniącego obowiązki zostawia Jarosławowi Szarkowi furtkę do tego, by nie musiał pytać nikogo o zdanie.

OKO.press poprosiło o komentarz prof. Sławomira Cenckiewicza, jednego z członków Kolegium: wyraża sprzeciw wobec tej nominacji.

Słyszymy, że władze zdają sobie sprawę z tego, jak zmiana na stanowisku dyrektora wrocławskiego oddziału IPN może wpłynąć na stosunki polsko-żydowskie.

IPN broni nominacji

2 lutego 2021 wrocławska „Gazeta Wyborcza” podała, że nowym szefem Oddziału IPN we Wrocławiu zostanie dr Tomasz Greniuch – p.o. naczelnika delegatury w Opolu. OKO.press ustaliło, że wrocławskim IPN-em Greniuch będzie jako p.o. dyrektora zarządzał do końca kwietnia. Instytut nie chce odpowiadać na pytania o przyczyny zmian i kompetencje nowego szefa oddziału. W Opolu Greniuch zarządzał zespołem liczącym 10 osób, we Wrocławiu zatrudnionych jest 140 pracowników.

Nowy szef wrocławskiego oddziału IPN to historyk Narodowych Sił Zbrojnych. Jest współautorem projektu edukacyjnego o Brygadzie Świętokrzyskiej – przyjrzało mu się OKO.press: uczniowie nie dowiedzą się z niego zupełnie niczego o kolaboracji jednostki z Niemcami.

Tomasz Greniuch był liderem opolskich struktur ONR. W 2005 roku współorganizował najazd na Myślenice, którego celem było „upamiętnienie” pogromu Żydów, do jakiego doszło w 1936 roku z inspiracji działacza nacjonalistycznego Adama Doboszyńskiego.

Bronił gestu hajlowania, tłumacząc, że to salut rzymski, który „przywłaszczył sobie Hitler”. Jest także autorem książki „Droga nacjonalisty”: głosi w niej rasizm, antysemityzm, homofobię i odwołuje się m.in. do myśli Leona Degrell’a - walońskiego nacjonalisty, hitlerowskiego kolaboranta, ultrakatolika, nazisty i pułkownika Waffen SS.

Jego przygoda z ONR zakończyła się na przełomie lat 2009-2010. „Moje poglądy nie mają nic wspólnego z moją pracą naukową” – dr Tomasz Greniuch mówił Onetowi w 2019 roku.

W 2018 został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Brązowym Krzyżem Zasługi. „Dr Tomasz Greniuch zanim objął stanowisko p.o. Dyrektora Oddziału IPN we Wrocławiu przez ponad trzy lata pracował w Delegaturze Instytutu Pamięci Narodowej w Opolu, a od blisko półtora roku nią kierował. W tym czasie dał się poznać jako dobry organizator. Zaktywizował działalność Delegatury, otworzył ją na nowe środowiska, m.in. kombatanckie i samorządowe. Bezpośredni zwierzchnicy zawsze z największym uznaniem wypowiadali się o jego pracy” - czytamy na stronie IPN.

Międzynarodowa krytyka

Głos zabrał wiceprezydent Wrocławia Sebastian Lorenc. „Moja babcia była wywieziona do pracy przymusowej przez nazistów. Po wojnie moi dziadkowie odbudowywali Wrocław z nazistowskiej pożogi. Dziś pamięć tamtego pokolenia hańbi mianowanie Greniucha na szefa wrocławskiego IPN.

Panie Greniuch, we Wrocławiu nie ma miejsca dla ludzi wznoszących rękę w nazistowskim pozdrowieniu. Nie ma miejsca dla ludzi kwestionujących Holokaust. Nie ma miejsca dla tępej nienawiści i antysemityzmu. Proszę przyjąć do wiadomości, że pański pobyt we Wrocławiu, choćby trwał 1 dzień, nadmiernie się przedłuża. Wrocław był, jest i będzie miastem wolności i tolerancji. Nic tu po panu” – napisał na Facebooku.

4 lutego dr hab. Joanna Dufrat, prof. Grzegorz Hryciuk, dr Łukasz Kamiński, dr hab. Wojciech Kucharski, dr Monika Piotrowska-Marchewa, dr hab. Karol Sanojca, prof. Grzegorz Strauchold, dr hab. Bożena Szaynok, prof. Jakub Tyszkiewicz i dr hab. Joanna Wojdon wysłali do Kolegium IPN list (tego samego dnia otrzymali potwierdzenie jego odbioru).

Wyrazili sprzeciw i zaniepokojenie. „W demokracji jest miejsce na istnienie różnych poglądów i postaw, jednak naszym zdaniem, niektóre z nich uniemożliwiają sprawowanie pewnych funkcji” - napisali.

„Nie wyobrażamy sobie, aby osoba, która broniła w swoich wypowiedziach nazistowskiego gestu jako przyszły szef wrocławskiego IPN, reprezentowała tę instytucję, np. w czasie uroczystości w byłym obozie koncentracyjnym Gross Rosen, który znajduje się na terenie województwa dolnośląskiego. Czy żyjącym więźniom nowy szef wrocławskiego IPN będzie tłumaczył korzenie »rzymskiego salutu«?”.

Dalej zwracają uwagę na związki Greniucha z ONR, które budzą niepokój historyków, bo radykalna organizacja „promuje jednoznaczny opis przeszłości”, a zadaniem IPN jest „dbanie o pamięć narodową”. Oceniają dorobek naukowy nowego szefa oddziału jako niewielki, a stanowisko dyrektora powinna objąć osoba z większym doświadczeniem.

Zareagowała również Ambasada Izraela. „Ze zdziwieniem przyjęliśmy informację, że nowy dyrektor oddziału IPN we Wrocławiu pan Tomasz Greniuch nie widzi nic złego we wznoszeniu ręki w nazistowskim pozdrowieniu” -

">czytamy w oświadczeniu. „Pozostaje nam tylko zachęcić pana Tomasz Greniucha do odwiedzenia Muzeum Auschwitz, którego misją jest przypomnienie całemu światu o niebezpieczeństwach nazistowskiej ideologii”.

View post on Twitter

Do decyzji kadrowej prezesa IPN odniósł się również europejski oddział American Jewish Committee,

">pytając na Twitterze, czy polskie władze aprobują tę zmianę we wrocławskim oddziale.

View post on Twitter

Rywalizacja o fotel prezesa zaostrza się

To nie pierwsza międzynarodowa katastrofa wizerunkowa, za którą odpowiada prezes Jarosław Szarek. Jak dowiaduje się OKO.press jego pracę krytycznie mają oceniać premier Mateusz Morawiecki i minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau.

W 2019 roku na stronie IPN zostało opublikowane oświadczenie, które podważyło wyniki śledztwa Instytutu zakończonego 14 lat wcześniej: chodziło o zbrodnie w Zaleszanach, Puchałach Starych i Zaniach w styczniu i lutym 1946 roku, za które odpowiadała 3. Wileńska Brygada Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (NZW), dowodzona przez kpt. Romualda Rajsa „Burego” – łącznie zginęło 79 osób, w tym 30 białoruskich furmanów, wśród ofiar były kobiety i dzieci. Białoruski MSZ wezwał wówczas Ambasadora RP Artura Michalskiego, oburzenie wyraził białoruski parlament, a także mniejszość białoruska w Polsce.

Pięcioletnia kadencja dr. Jarosława Szarka dobiega końca 22 lipca tego roku. Jego następca zostanie wyłoniony w konkursie, który – zgodnie z ustawą – nie wcześniej niż na pół roku i nie później niż na trzy miesiące przed tym dniem, ogłasza przewodniczący Kolegium IPN, a więc obecnie pełniący tę funkcję prof. Wojciech Polak. Zrobił to już 2 lutego: tego dnia w Biuletynie Informacji Publicznej pojawiło się ogłoszenie. Chętni na złożenie dokumentów mają czas do 19 marca.

Procedura ma zakończyć się 27 kwietnia: do tego dnia Kolegium wyłoni kandydata na prezesa, którego następnie powoła Sejm za zgodą Senatu.

W styczniu OKO.press jako pierwsze podało nazwiska, które są na giełdzie: wśród nich był wymieniany Jarosław Szarek, który według naszych źródeł wykazywał starania o reelekcję. Czy podpisanie kontrowersyjnej nominacji je przekreśli? Słyszymy, że została mu ona podsunięta i była obliczona właśnie na taki efekt. Inne źródła mówią o samodzielnej decyzji prezesa. Nie jest wykluczone, że Jarosław Szarek chciał np. zapewnić sobie przychylność radykalnych środowisk we wnętrzu IPN lub sądził, że burza minęła już przy powoływaniu dr Greniucha na p.o. w opolskiej delegaturze. Ale bez względu na kulisy, to on złożył podpis, nie przewidując jego skutków.

Udostępnij:

Estera Flieger

Dziennikarka, przez blisko cztery lata związana z „Gazetą Wyborczą”, obecnie redaktorka naczelna publicystyki w portalu organizacji pozarządowych ngo.pl, publikowała w „The Guardian”, „Dzienniku Gazecie Prawnej”, „Newsweeku Historii” i serwisie Notes From Poland.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne