0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.plFot. Mateusz Skwarcz...

Kilka minut pieszo od Dworca Centralnego, przy ul. Emilii Plater 29–31 stoi niska, modernistyczna zabudowa otoczona drzewami. To budynki dawnych szkół z 1962 roku.: tzw. tysiąclatka oraz gmach Liceum im. Klementyny Hoffmanowej. Jedna z niewielu zielonych luk w otoczeniu wieżowców ścisłego centrum Warszawy. I jeden z niewielu terenów w ścisłym centrum, należących wciąż do miasta.

15.10.2025 Warszawa , ulica Emilii Plater , Teatru Komuna Warszawa w dawnej PRL-owskiej szkole . 
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl
Teatr Komuna Warszawa w dawnej PRL-owskiej szkole, ul. Emilii Plater, Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl

W budynku byłej tysiąclatki od 2020 roku funkcjonuje Komuna Warszawa – jeden z najważniejszych niezależnych ośrodków sztuk performatywnych w Polsce. Organizuje ponad 150 wydarzeń rocznie: spektakle, koncerty, rezydencje artystyczne, kino plenerowe, warsztaty, działania sportowe. Przy dawnej szkole funkcjonuje boisko, wyremontowane ze środków budżetu obywatelskiego z inicjatywy Komuny. Miejsce jest otwarte, ogólnodostępne, odwiedzane przez publiczność teatralną, jak również przez okolicznych mieszkańców, pracowników okolicznych biurowców i osoby przyjezdne.

– Działamy na wielu polach, nie tylko teatralnych. Jesteśmy hubem społeczno-kulturalnym, z naciskiem na wymiar społeczny. Gościmy wiele inicjatyw, które nie mają swojego miejsca w Warszawie – mówi Grzegorz Laszuk, dyrektor artystyczny Komuny Warszawa. (Na zdjęciu u góry przed siedziba teatru w dawnej PRL-owskiej szkole, 15.10.2025 r. )

Oprócz spektakli ośrodek gości też inne wydarzenia: m.in. festiwal Ephemera, Warszawską Jesień, Epifanie, Generation After Showcase.

– Przyciągamy przede wszystkim niezależnych artystów, którzy nie mają swojej sceny ani miejsca do pracy. Rocznie gościmy około 150 osób w ramach tzw. Open Studio – opowiada Alina Gałązka, dyrektorka finansowa Komuny.

Przeczytaj także:

Dziś przyszłość tego miejsca staje pod znakiem zapytania. Projekt „Planu ogólnego m.st. Warszawy”, który właśnie jest konsultowany, zakłada zniszczenie ośrodka i zmianę funkcji terenu. Dla działki przy Emilii Plater 31 – siedziby Komuny – dopuszczono zabudowę do 125 metrów wysokości. Na sąsiedniej działce planowana jest zabudowa do 15 metrów. Konsultacje trwają do 9 lutego 2026 roku.

Stawka jest wysoka. Chodzi o przyszłość jednego z niewielu niekomercyjnych terenów z zielenią, kulturą i rekreacją w najbardziej przeciążonej urbanistycznie części stolicy. Ale także o pytanie, do kogo należy miasto: do deweloperów, zabudowujących każdy metr Warszawy, czy do mieszkańców, którzy potrzebują wspólnych, niekomercyjnych przestrzeni.

1 lutego o 17:30 w siedzibie Komuna Warszawa przy Emilii Plater 31 w Warszawie odbędzie się otwarte spotkanie „Plan szczególny do Planu ogólnego” – prezentacje i wykłady poświęcone przyszłości kwartału, w tym analiza „Strategia vs. Plan ogólny”, pokaz koncepcji rozwoju miejsca oraz wystąpienie o Szkole Zawodów Przyszłości. W trakcie spotkania będzie można wziąć udział w maratonie wspólnego pisania uwag do dokumentów planistycznych; wstęp wolny.

Dwie szkoły, jedna historia

Kompleks przy Emilii Plater zaprojektowali Jerzy Baumiller i Jan Zdanowicz – architekci związani z najlepszym nurtem polskiego powojennego modernizmu. Budynki tworzyły spójne założenie urbanistyczne: niską, horyzontalną architekturę wkomponowaną w zieleń, z boiskami i przestrzenią wspólną.

Oba obiekty zostały wpisane do Gminnej Ewidencji Zabytków. To potwierdzenie ich wartości architektonicznej i urbanistycznej, choć nie tak silna ochrona, jak wpis do rejestru zabytków. W praktyce oznacza to, że mogą zostać zburzone.

Jeden z budynków – tysiąclatka – funkcjonuje dzięki działalności Komuny Warszawa. Drugi, gmach dawnego liceum Hoffmanowej, od ponad dekady pozostaje pustostanem i popada w ruinę.

Grzegorz Laszuk: – Ta architektura ma wielką wartość. Gdyby oba budynki przywrócić do stanu pierwotnego z lat 60., można by je porównywać do tradycji Bauhausu – nowoczesnej, funkcjonalnej architektury, która tworzy przestrzeń wspólną.

15.10.2025 Warszawa , ulica Emilii Plater , Teatru Komuna Warszawa w dawnej PRL-owskiej szkole . 
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl
Ulica Emilii Plater, siedziba Teatru Komuna Warszawa w dawnej PRL-owskiej szkole. 15.10.2025 r. Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl

Od szkoły do działki inwestycyjnej

Decyzja o likwidacji funkcji edukacyjnej na tym terenie zapadła na początku poprzedniej dekady. W 2014 roku szkoły przeniesiono w inne miejsce. Równolegle miasto rozwijało koncepcję sprzedaży atrakcyjnych gruntów w Śródmieściu pod wysoką zabudowę. Stołeczny ratusz już od lat 90. planował sprzedać działki prywatnym inwestorom, a powstać miały tam dwa wieżowce.

Od 2014 roku przez cztery kolejne lata miasto promowało działkę ofertę inwestycyjną na międzynarodowych targach nieruchomości w Cannes. W materiałach pojawiała się koncepcja wysokościowego centrum biurowo-usługowego „Porta Varsovia”. Bez skutku. Pomimo prestiżowej lokalizacji i intensywnej promocji, nie znalazł się kupiec.

Bogna Świątkowska, badaczka kultury miejskiej z Fundacji Bęc Zmiana, komentuje: – Gdyby pojawił się realny inwestor, ta nieruchomość byłaby już dawno sprzedana. Przez ponad 10 lat to się nie udało. Dlaczego dzisiaj miasto wraca do pomysłu komercyjnej wysokiej zabudowy?

Protesty i barykada

Niemal natychmiast po likwidacji szkół, do obrony terenu przy Emilii Plater przed deweloperami włączyli się miejscy aktywiści. W 2015 roku w gmachu dawnego Liceum Hoffmanowej odbyła się głośna wystawa „Spór o odbudowę” w ramach festiwalu Muzeum Sztuki Nowoczesnej „Warszawa w Budowie”, poświęcona społecznym kosztom odbudowy i reprywatyzacji stolicy. Część ekspozycji przygotowali działacze lokatorscy związani z kolektywem Syrena – środowiskiem od lat zajmującym się skutkami reprywatyzacji oraz miejskiej polityki nieruchomości, broniącym mieszkańców przed eksmisjami i spekulacją gruntami.

W ostatnim dniu wystawy aktywiści zbudowali z elementów ekspozycji barykadę, blokującą dostęp do szkolnego kompleksu. Domagali się rezygnacji z budowy kolejnych biurowców i przywrócenia działalności edukacyjnej.

– Proszę nie nazywać tego żadnym performansem. To fizyczna blokada — mówił wtedy Antoni Wiesztort z Kolektywu Syrena, cytowany przez „Gazetę Wyborczą”.

W 2017 roku, po uchwaleniu miejscowego planu zagospodarowania, który dopuszczał w tym miejscu wieżowce sięgające nawet 160 metrów, rozpoczęły się protesty mieszkańców. Sprawa zakończyła się uchyleniem planu przez ówczesnego wojewodę mazowieckiego z PiS. Wieżowce wtedy nie powstały.

Kilka lat później miasto zdecydowało się oddać jeden z obiektów w użytkowanie społeczne. W 2020 roku do dawnej tysiąclatki wprowadziła się Komuna Warszawa – niezależny teatr działający wcześniej w podwarszawskim Otwocku i na Pradze. Na bazie szkoły powstała tu Społeczna Instytucja Kultury. To pionierska na skalę kraju formuła oddolnej organizacji, prowadzącej regularną działalność w różnych dziedzinach kultury i sztuki.

Jednym z kierunków działań Komuny było wypracowanie planu rozwoju tego miejsca z myślą o środowiskach artystycznych i mieszkańcach. Tak powstała koncepcja „Kwartał społeczno-kulturalny Emilii Plater 29–31”, która w 2024 roku otrzymała Nagrodę Mieszkańców w Konkursie Architektonicznym Prezydenta m.st. Warszawy. Miasto doceniło to miejsce jako modelowy przykład oddolnie tworzonej przestrzeni publicznej.

Rok później ten sam teren powrócił w dokumentach planistycznych jako potencjalna działka pod wysokościowiec.

Sprzeczność dokumentów

Spór dotyczy nie tylko zachowania architektury, ale spójności polityki miasta. „Strategia Rozwoju Warszawy 2030” – a dziś jej kontynuacja do 2040+ – stawia na zieleń, odporność klimatyczną, partycypację, lokalne usługi, wsparcie środowisk kreatywnych. Komuna Warszawa realizuje te cele w praktyce: na bazie istniejącego budynku tysiąclatki tworzy dostępną przestrzeń dla działań kulturalnych, miejsce spotkań, aktywności sportowej, wspierania środowisk kreatywnych.

Koncepcja rozwoju „Kwartału EP 29-31” zakłada poszerzenie tych funkcji.

Alina Gałązka: – Chcemy, żeby w budynkach dawnych szkół funkcjonowało publiczne, ogólnodostępne miejsce z kulturą, edukacją, rekreacją i sportem – przestrzeń służąca mieszkańcom, a nie komercyjnym celom. Zakładamy dalszy rozwój oddolnej instytucji kultury, centrum rezydencji artystycznych i działań społecznych. W pustym od lat budynku dawnego liceum Hoffmanowej proponujemy uruchomić spółdzielczą Szkołę Zawodów Przyszłości, czyli nowoczesną edukację zawodową połączoną z rzemiosłem i ekologią. To ma być zielona, dostępna enklawa w centrum miasta, zgodna z celami miejskiej strategii, a nie kolejny wieżowiec.

Gałązka dodaje, że koncepcja Kwartału nawiązuje do historii tego miejsca – do roku 1944 był tu Ogród Pomologiczny – zielone zaplecze dla Warszawiaków z setkami drzew owocowych i szkółką. Przez wiele lat przy ogrodzie działała Szkoła Ogrodnicza. Założenie ogrodowe zostało zniszczone podczas Powstania Warszawskiego, na jego miejscu zbudowano w latach 60. szkoły.

– Kwartał EP 29-31 byłby miejsce różnorodnym i dostępnym, w przeciwieństwie do komercyjnych lub niedostępnych cenowo przestrzeni, które zaczynają dominować w centrum – mówi Laszuk.

Tymczasem powstający dla tego miejsca Plan Ogólny zakłada dokładnie odwrotne funkcje i cele, niż zapisane w Strategii: wysokościowiec zabierze przestrzeń zieloną, będzie generował zwiększony ruch pojazdów, odbierze dostępną, niekomercyjną przestrzeń związaną z kulturą i aktywnością fizyczną.

Komentuje Bogna Świątkowska, prezeska zarządu Fundacji Bęc Zmiana, z którą zrealizowała kilkadziesiąt projektów poświęconych przestrzeni publicznej, architekturze i projektowaniu:

– Widzę dużą niekonsekwencję w polityce miasta. Komuna Warszawa otwiera instytucję kultury na lokalny kontekst i społeczne otoczenie, nawiązuje współpracę z mieszkańcami. Z drugiej strony buduje ofertę skierowaną do środowiska kreatywnego, którym Warszawa chce się chwalić. W obowiązującej strategii Warszawa 2030 bardzo silnie podkreślane jest wsparcie miasta dla środowisk kreatywnych. Coś jest tu nie tak.

Obecne konsultacje są już kolejnymi, dotyczącymi rozwoju Warszawy.

Alina Gałązka: – Podczas poprzednich konsultacji wnioskowaliśmy o dwie rzeczy: zachowanie funkcji publicznych i zachowanie niskiej zabudowy. W planie zapisano coś dokładnie odwrotnego. To oznacza koniec tego założenia urbanistycznego.

Miasto daje i odbiera

Paradoks polega na tym, że miasto finansuje działalność Komuny Warszawa i chwali się jej osiągnięciami. W 2023 roku Komunie przyznano ponad 7 mln zł w ramach konkursu „Stały Program Kulturalny” na prowadzenie Społecznej Instytucji Kultury. Również w najnowszym miejskim konkursie dotacyjnym teatr otrzymał środki na działalność.

Jednocześnie warszawski Ratusz proceduje dokument, który umożliwia likwidację tego miejsca. To błąd czy wpływ starego myślenia o rozwoju miasta?

Grzegorz Laszuk: – Myślenie, że nowoczesne miasto to wieżowce obok wieżowców, to pozostałość lat 90. Efektem tego myślenia był projekt Nycz Tower [170-metrowy wieżowiec, budowany na działce parafii św. Barbary podlegającej byłemu już metropolicie warszawskiemu Kazimierzowi Nyczowi — red.]. Wybudowanie tego wieżowca, a ewentualnie kolejnego, będzie wyrokiem śmierci dla tego fragmentu miasta.

Co dalej

Po zakończeniu konsultacji projekt planu z uwagami trafi do Rady Warszawy. Decyzja ma zapaść do końca czerwca. Komuna Warszawa zapowiada dalsze działania: składanie uwag, petycję, spotkania z radnymi, mobilizację mieszkańców.

Bogna Świątkowska: – Na tej świetnej działce, która szczęśliwie ciągle jeszcze należy do miasta, można rozwijać projekty, które wzmacniają poczucie przynależności do miasta. To nie sztuka opchnąć to miejsce jakiemuś deweloperowi, żeby jej zabudował, ograniczając funkcje publiczne. To wydaje się najłatwiejsze.

Zdaniem Świątkowskiej, sprawa kwartału społeczno-kulturalnego to dobry powód do rozmowy o tym na temat polityki miasta i jego sprawczości. – Logika sprzedawania wszystkiego do niczego nie prowadzi. Jeśli Warszawa wszystko sprzeda, na czym będzie prowadziła swoje polityki publiczne? Gdyby prezydentem Warszawy był Zohran Mamdani, to rozumiałby potencjał tego miejsca. Jedną z pierwszych jego decyzji było powołanie jednostki wewnątrz Urzędu Miasta Nowy Jork, która szuka terenów należących do miasta po to, żeby można było lepiej w nie zainwestować i lepiej wykorzystać na rzecz mieszkańców. To jest różnica między logiką władz Warszawy i logiką, która obowiązuje w Nowym Jorku i innych światowych metropoliach — mówi badaczka miejskiej przestrzeni społecznej.

Spór o Emilii Plater 29–31 nie jest lokalnym konfliktem o jedną nieruchomość. To test na to, czy Warszawa potrafi chronić dobro wspólne w centrum miasta. Czy w sercu metropolii jest miejsce na kulturę, zieleń i relacje społeczne – czy tylko na kolejne komercyjne inwestycje.

Do Biura Architektury, Biura Kultury i Zarządu Miasta wysłaliśmy następujące pytania dotyczące Kwartału Społeczno-Kulturalnego EP 29-31:

– Czy miasto aktywnie zabiega dziś o sprzedaż działek przy Emilii Plater 29–31, na których stoją budynki dawnych szkół?

– Czy po 2014 roku do ratusza wpłynęły konkretne oferty zakupu tych nieruchomości? Jeśli tak, ile ich było i dlaczego żadna nie zakończyła się transakcją?

– W jaki sposób zapisy Planu Ogólnego, dopuszczające zabudowę do 125 metrów, mają się do celów „Strategii Rozwoju m.st. Warszawy 2030”, takich jak: Otwarta i odpowiedzialna wspólnota, Wygodna lokalność, Funkcjonalna przestrzeń i Kreatywne środowisko? Jak miasto uzasadnia tę rozbieżność?

– Jakie działania zamierza podjąć miasto, aby zachować ten teren jako przestrzeń publiczną – z funkcjami społecznymi, kulturalnymi i zielenią – z korzyścią dla mieszkanek i mieszkańców Śródmieścia oraz całej Warszawy?

– Ile środków publicznych miasto przeznaczyło w ostatnich latach na działalność Komuny Warszawa i rozwój funkcji społeczno-kulturalnych w tym miejscu? Czy równolegle planowana sprzedaż terenu nie oznacza zmarnowania tej inwestycji?

– Kto personalnie i w jakim trybie podjął decyzję o wpisaniu wysokiej zabudowy do projektu Planu Ogólnego dla tej działki? Czy przeprowadzono analizy społeczne i środowiskowe tej decyzji – i czy zostaną one upublicznione?

Warszawa to nie Dubaj

Rozmowa z Grzegorzem Laszukiem i Aliną Gałązką z Komuny Warszawa

Roman Pawłowski, OKO.press: Wasza koncepcja „Kwartału społeczno-kulturalnego Emilii Plater 29–31” została nagrodzona w 2024 roku Nagrodą Mieszkańców w Konkursie Architektonicznym Prezydenta m.st. Warszawy. Na czym polega ta koncepcja?

Alina Gałązka: To propozycja zachowania i rozwinięcia tego, co już tu istnieje. Chcemy, żeby w budynkach dawnych szkół funkcjonowało publiczne, ogólnodostępne miejsce z kulturą, edukacją, rekreacją i sportem – przestrzeń służąca mieszkańcom, a nie komercyjnym celom. Zakładamy dalszy rozwój oddolnej instytucji kultury, centrum rezydencji artystycznych i działań społecznych.

W pustym od lat budynku dawnego liceum Hoffmanowej proponujemy uruchomić spółdzielczą Szkołę Zawodów Przyszłości, czyli nowoczesną edukację zawodową połączoną z rzemiosłem i ekologią. To ma być zielona, dostępna enklawa w centrum miasta, zgodna z celami miejskiej strategii, a nie kolejny wieżowiec. To jest zgodne z historią tego miejsca, do roku 1944 był tu Ogród Pomologiczny — zielone zaplecze dla Warszawiaków.

Skoro ten kwartał wpisuje się w cele strategii miasta, dlaczego w „Planie ogólnym” pojawia się propozycja wysokiej zabudowy, która oznacza jego zniszczenie?

Grzegorz Laszuk: To jest sedno sprzeczności. Koncepcja kwartału idealnie wpisuje się w cele „Strategii Rozwoju Warszawy 2039-2040+”, ale powiązany z nią „Plan ogólny” zakłada zniszczenie tego miejsca i zmianę jego funkcji. Strategia jest dokumentem nadrzędnym wobec planu, a oba budynki – jako zespół – są chronione wpisem do Gminnej Ewidencji Zabytków, czego plan ogólny nie uwzględnia. Pytanie brzmi: czy to niedopatrzenie, czy świadoma polityka prodeweloperska.

Do 9 lutego trwają konsultacje planu. O co wnioskowaliście w poprzednich konsultacjach i co proponujecie teraz?

Wnioskowaliśmy o zachowanie tych budynków i wykorzystanie potencjału tego miejsca. Podstawą tworzenia kwartału społeczno-kulturalnego jest zachowanie dwóch modernistycznych budynków szkół, powstałych w latach 60. Są one wpisane do Gminnej Ewidencji Zabytków, czyli uznane za wartościowe urbanistycznie i architektonicznie. Krytycy architektury zaliczają je do ścisłej czołówki polskiego powojennego modernizmu.

Dlaczego akurat tutaj potrzebny jest ośrodek tego rodzaju?

Między wieżowcami, które nas otaczają w tej części Śródmieścia, potrzebne jest miejsce na kulturę, rekreację i sport. Dzięki naszej inicjatywie wyremontowano boiska przy dawnych szkołach. Codziennie korzystają z nich dorośli i dzieci, a także jedna z pobliskich szkół. To jeden z nielicznych darmowych terenów sportowych w centrum stolicy. Do naszej kawiarenki, którą otworzyliśmy przed wakacjami, też przychodzą goście z ulicy.

To miejsce służy społeczności lokalnej, która wciąż tu żyje. Oprócz pracowników biurowców przychodzą mieszkańcy i turyści, zatrzymujący się w hotelu Presidential czy korzystający z Airbnb. Wiele osób chętnie korzysta z otwartej, zielonej, niekomercyjnej przestrzeni.

Kwartał EP 29-31 byłby miejsce różnorodnym i dostępnym, w przeciwieństwie do komercyjnych lub niedostępnych cenowo przestrzeni, które zaczynają dominować w centrum.

Alina Gałązka: Podsumowując: wnioskowaliśmy i wnioskujemy o dwie rzeczy. Po pierwsze, o zachowanie przeznaczenia działek na cele usług publicznych, bo miasto chce je zmienić. Po drugie, o utrzymanie niskiej zabudowy.

Tuż obok na Placu Centralnym miasto tworzy nowe centrum kulturalne, które mają tworzyć nowe budynki MSN i TR Warszawa razem z Pałacem Kultury. Na czym polega wyjątkowość waszego projektu?

Na oddolności. Nie zostaliśmy odgórnie zaplanowani przez decydentów i polityków. Jesteśmy wcieleniem konstytucyjnej zasady pomocniczości. Wydaje się, że postawy aktywne, obywatelskie, działania na rzecz społeczności powinny być chronione, bo jest ich coraz mniej. Badania mówią o tym, że ludziom nie chce się działać na rzecz innych, poza zrywem podczas Wielkiej Orkiestry. Są skupieni na sobie, nawet gdy zakładają nowe organizacje pozarządowe. Nam się wciąż chce, a nasza główną społecznością, dla której działamy, jest środowisko kultury niezależnej, setek osób, które nie mieszczą się w instytucjach. Działamy jako miejsce ich pracy, także jako inkubator nowych talentów, idei, które potem idą dalej, do tych wielkich instytucji.

Grzegorz Laszuk: Muzeum Sztuki Nowoczesnej, TR Warszawa to duże budynki, które będą gromadzić setki tysięcy widzów rocznie. W Warszawie brakuje jednak miejsc, w których artyści performatywni mogliby pracować i prezentować swoje spektakle. Teatry repertuarowe wysyłają sygnały, że nie są zainteresowane taką działalnością.

Czyja to była decyzja, aby w planie ogólnym zapisać wysoką zabudowę na działce przy Emilii Plater 31?

Alina Gałązka: Nie wiemy. Każdy mówi, że to nie jego decyzja.

Co stanie się po zakończeniu konsultacji?

Uwagi zbiera Biuro Architektury i w imieniu prezydenta miasta przedstawia gotowy plan Radzie Warszawy. To radni podejmują decyzję. W czerwcu muszą ją podjąć. Ani prezydent, ani rada nie są zobowiązani do uwzględnienia uwag.

Jak chcecie zbudować poparcie dla waszej koncepcji?

Zbieramy podpisy pod petycją w sprawie zachowania funkcji społeczno-kulturalnych na tym terenie. Chcemy spotkać się z radnymi, pokazać im to miejsce i przekonać ich. Część z nich już je zna. Sprawę zna też wiceprezydentka Aldona Machnowska-Góra, odpowiedzialna za kulturę.

Wracam do pytania – skoro sprawa jest znana, dlaczego miasto popiera wysoką zabudowę w centrum?

Niektórzy fascynują się Dubajem… Patryk Jaki z takim przekazem chciał wygrać wybory w Warszawie.

Grzegorz Laszuk: Myślenie, że nowoczesne miasto to wieżowce obok wieżowców, to pozostałość lat 90. Efektem tego myślenia był projekt Nycz Tower. Wybudowanie tego wieżowca, a ewentualnie kolejnego, będzie wyrokiem śmierci dla tego fragmentu miasta. Zmienią się stosunki wodne w glebie, wytną drzewa, a te, które się ostaną, po prostu uschną.

Tereny dawnych szkół miały być przeciwwagą dla wieżowców i generowanego przez nie ruchu ulicznego. Już teraz są tu w ciągu dnia gigantyczne korki. Dziś wiemy, że rozwój miasta polega na sensownym zagospodarowaniu przestrzeni publicznej. Ważnym elementem jest ponowne wykorzystanie budynków i nadanie im nowych funkcji. Dziś to standard w architekturze. Wiele nagradzanych projektów, choćby nagrodą Miesa van der Rohe, to przebudowy. Coraz częściej się adaptuje, zamiast budować od nowa.

Alina Gałązka: To ma też związek ze śladem węglowym.

Grzegorz Laszuk: Sektor budowlany odpowiada za jedną trzecią globalnej emisji CO₂. To więcej niż przemysłowa hodowla zwierząt!.

Czy były starania o wpis do rejestru zabytków?

Na wniosek Społecznego Opiekuna Zabytków została wszczęta procedura wpisu do rejestru zabytków. Liczymy, że wojewódzki konserwator obejmie budynki ochroną.

Ta architektura ma ogromną wartość. Przez fatalną politykę miasta w latach transformacji stracone zostały wyjątkowej wartości modernistyczne budynki Supersamu i Pawilonu Chemii. Tym bardziej trzeba dbać o to, co jeszcze istnieje. Dzięki wpisaniu do rejestru zabytków udało się uratować Pawilon Cepelii w centrum Warszawy. Przez lata był zaniedbanym słupem na reklamy, a po remoncie zdobył nagrodę prezydenta miasta – w tym samym konkursie, w którym nagrodzono naszą koncepcję. Wystarczą stosunkowo niewielkie nakłady przywrócić tym budynkom ich blask.

Komu może zależeć na wysokiej zabudowie w tej okolicy?

Alina Gałązka: Wygląda na to, że miasto liczy na inwestora. Dawne Liceum Hoffmanowej jest w złym stanie. Od 12 lat stoi puste. Degradacja postępuje.

Czekają, aż się zawali?

I wtedy nie będzie czego ratować.

Grzegorz Laszuk: Działka jest wyceniana na 150 milionów złotych. Przy budżecie miasta rzędu 30 miliardów to mała kwota. Miasto niewiele zyska ze sprzedaży, a może dużo stracić.

Braliście udział w przygotowywaniu kolejnych strategii rozwoju Warszawy. Czujecie się teraz zdradzeni przez władze?

Alina Gałązka: To trudne pytanie.

Grzegorz Laszuk: Nie powiem, że jesteśmy zdradzeni, ale nasz dorobek jest zagrożony. Miasto mówi o wspieraniu społeczności i zieleni, a proponuje plan sprzeczny z tymi wartościami.

Nie odpuszczacie?

Nie. Zbieramy podpisy, składamy uwagi. Jeśli nie zostaną uwzględnione, będziemy rozmawiać z radnymi. Warszawa to nie jest Dubaj. Chcemy, by władza słuchała mieszkańców, którzy chcą czegoś więcej niż skomercjalizowanego centrum.

Alina Gałązka: menedżerka kultury, współtwórczyni i dyrektorka finansowa Teatru Komuna Warszawa, związana z grupą od 1995 roku. Z wykształcenia polonistka (UW), w latach 2002–2019 redaktorka naczelna portalu ngo.pl oraz członkini zarządu Stowarzyszenia Klon/Jawor. Ekspertka ds. dialogu społecznego i polityki kulturalnej Warszawy.

Grzegorz Laszuk: reżyser, grafik, muzyk i aktywista, współzałożyciel i dyrektor artystyczny teatru Komuna Warszawa. Autor ponad 50 spektakli, projektant związany ze studiem „Książki i Strony”, a także pomysłodawca Radia Kapitał.

;
Roman Pawłowski - Felberg

Publicysta, kurator teatralny, dramaturg. Absolwent teatrologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, w latach 1994-2012 dziennikarz działu kultury „Gazety Wyborczej”. Laureat Nagrody im. Zbigniewa Raszewskiego dla najlepszego polskiego krytyka teatralnego (1995). Opublikował m.in. antologie polskich sztuk współczesnych „Pokolenie porno i inne niesmaczne utwory teatralne” (2003) i „Made in Poland. Dziewięć sztuk teatralnych z Polski” (2006), a także zbiór wywiadów z czołowymi polskimi ludźmi kultury „Bitwa o kulturę #przyszłość” (2015), wyróżniony nagrodą „Gazety Wyborczej” w Lublinie „Strzała 2015”. Od 2014 związany z TR Warszawa, gdzie odpowiada za rozwój linii programowej teatru oraz pracę z młodymi twórcami i twórczyniami.

Komentarze