„Wiadomości” TVP uczciły 70. urodziny Adama Michnika. Ich materiał to podręcznikowy przykład manipulacji - zestaw kłamstw, niedomówień i przemilczeń. Analizujemy zdanie po zdaniu

Reporter Wiadomości TVP Marcin Tulicki przygotował trwający ponad trzy minuty materiał na urodziny Adama Michnika. Tulicki jest nowym nabytkiem w Wiadomościach, w których zadebiutował w styczniu: portal branżowy Wirtualnemedia.pl informuje, że przyjechał do Warszawy z Katowic, a wcześniej pracował w gazecie „Wiadomości Zagłębia”, a w TVP Katowice prowadził program „Bez korekty”. Biografia Michnika wyraźnie go przerosła. Materiał, który przygotował, jest informacyjnym kuriozum – ze względu na pominięcia, manipulacje (w tym dobór rozmówców) i jawne fałszerstwa.

„Tej postaci tu nikomu nie trzeba przedstawiać”.

Materiał rozpoczyna się tymi słowami od wystąpienia Michnika na proteście KOD – na którym, jak informuje Tulicki, członkowie KOD „przepraszali Francuzów za niekupienie Caracali i aferę widelcową”. Sugestia jest niedwuznaczna: Michnik występuje na proteście KOD, który jest nieustannym celem ataków Wiadomości, i to jeszcze na imprezie, na której KOD przeprasza za Polskę!

Żeby było wiadomo, co myśleć

„Jest na pewno wielką postacią” – mówi anonimowy uczestnik demonstracji.

To jedyna pozytywna opinia na temat Michnika w całym materiale, ale wygłoszona przez osobę anonimową i uczestnika demonstracji KOD (a więc podejrzanego w świecie Wiadomości). Człowiek ten mówi jeszcze, że to Michnik miał udział w budowie III RP – co dla reportera Wiadomości jest oczywiście jednoznacznie negatywne. Żeby jednak widz nie miał wątpliwości, co myśleć, Wiadomości mówią:

„Dla wielu Adam Michnik jest jednak postacią kontrowersyjną, której postawa w czasie transformacji ustrojowej dla wielu była szokiem”.

Tutaj pojawia się pierwsze kluczowe niedomówienie. Wiadomości nie wspominają, że Michnik był jednym z głównych opozycjonistów w PRL, został wyrzucony ze studiów, siedział wiele lat w więzieniu, był przeciwnikiem propagandy reżimu przez dekady. O tym nie ma słowa – i właściwie nie wiadomo, dlaczego w ogóle kogoś ma obchodzić to, że skończył 70 lat i skąd się w polskiej polityce wziął.

Jak to było z Kiszczakiem

Za to postawę Michnika komentuje Rafał A. Ziemkiewicz, znany polityczny (i osobisty) przeciwnik Michnika, autor książki „Michnikowszczyzna”. Ziemkiewicz:

Michnik to był ten wyrywny, który się szarpał, który krzyczał, że ktokolwiek czerwonemu rękę, bodaj palec poda, to świnia ostatnia, i o to właśnie ten skrajny radykał wykonał taką woltę, że nagle zaczął głosić, że Czesław Kiszczak jest człowiekiem honoru.

Jest to oczywiście nieprawda: polityczna postawa Michnika wobec PRL ulegała ewolucji – zaczęło się od protestu w sprawie zdjęcia „Dziadów” z afisza w 1968 r. i ograniczeń swobody twórczej, poprzez działalność na rzecz robotników w latach 70. i 80. Michnik był przeciwnikiem ustępstw wobec władzy w czasie stanu wojennego, ale to tylko fragment bogatej politycznej biografii.



Nie przedstawiono kontekstu, w jakim pojawiło się sformułowanie „człowiek honoru”. Chodziło o to, że Kiszczak dotrzymał wszystkich zobowiązań, które złożył opozycji podczas rozmów przy Okrągłym Stole. Michnik powtórzył to później nad grobem gen. Kiszczaka, podkreślając, że dzięki temu doszło do bezkrwawego obalenia komunizmu. Tego jednak nie dowiemy się z Wiadomości – wychodzi na to, że Michnik był fanem Kiszczaka. Nie ma nawet słowa o tym, że to Kiszczak zamknął Michnika do więzienia, potem był adresatem obelżywego listu Michnika napisanego z więzienia. W liście Michnik odmówił wyjazdu z PRL, do czego próbowano go zmusić. Pisał:

„1) aby tak jawnie przyznać się do deptania prawa, trzeba być durniem;
2) aby będąc więziennym nadzorcą, proponować człowiekowi więzionemu od dwóch lat Lazurowe Wybrzeże w zamian za moralne samobójstwo, trzeba być świnią;
3) aby wierzyć, że ja mógłbym taką propozycję przyjąć, trzeba wyobrażać sobie każdego człowieka na podobieństwo policyjnego szpicla”.

Kto nie rozumie żartów

Następnie Wiadomości pokazują kadry z Magdalenki – przy wesołej muzyce uśmiechnięty Michnik kiwa się z Kwaśniewskim. Wiadomości mówią, że tu:

„Decydowano o kształcie III RP”.

I pokazują Michnika obok Wałęsy wznoszącego toast:

„Ja piję panie generale za taki rząd, gdzie Lech będzie premierem, a pan ministrem spraw wewnętrznych”. (śmiech)

W tym momencie manipulacja polega na całkowitym przemilczeniu kontekstu. W czasie rozmów idea rządu z udziałem „Solidarności” wydawała się utopijną propozycją. Zaledwie kilka lat wcześniej Michnik siedział w więzieniu, a Wałęsa był internowany. Cała władza była w ręku PZPR. To był polityczny żart, który stał się realnym programem dopiero po przegranych przez reżim wyborach 4 czerwca 1989 r. W ten sposób Wiadomości robią z Michnika kolaboranta.

Oceniają przeciwnicy i wrogowie

Potem następuje przejście do „Gazety Wyborczej”. Wiadomości informują, że najpierw „firmowała” ją „Solidarność”.

„Ale jak wspominają jej działacze, Adam Michnik coraz bardziej od związkowców się odsuwał”.

Tym słowom towarzyszą zdjęcia Michnika otwierającego szampana przed starą siedzibą redakcji „Wyborczej”. Przesłanie: zdradził robotników i związkowców, choć chodziło o konflikt o polityczny z Lechem Wałęsą. Komentuje to Andrzej Gwiazda:

„Przepychanki między Wałęsą i Michnikiem… Już ich wtedy traktowałem na równi. Niestety Michnik był inteligentniejszy. Okazał się większym zagrożeniem dla Polski niż Wałęsa”.

Znów „Wiadomości” nie informują, że cytują osobistego wroga Michnika i jego przeciwnika od dziesięcioleci. Nie wiadomo, o jakie zagrożenie chodzi – ale wiadomo, że Michnik jest zły.

„Odpieprz się może. Odpieprz się od generała”.

Scena z Michnikiem mówiącym „odpieprz się od generała” pojawia się bez żadnego kontekstu – właściwie nie wiadomo, dlaczego to powiedział. Wiadomo tylko, że jest chamem, który broni komunistów.

„Gazeta zrobiła wiele, by w Polsce nie było lustracji i rozliczeń z komunistyczną przeszłością”.

To jest manipulacja, której sedno leży w słowie „rozliczenie”. „Wyborcza” była przeciwna lustracji, ale nie była przeciwna „rozliczeniom” z komunistyczną przeszłością. Przeciwnie, pisała wielokrotnie o historii najnowszej, w tym o PRL. „Rozliczenie” miało mieć charakter symboliczny i ideowy, a nie prawny (czego chciała prawica). Przesłanie: Michnik bronił komunistów.



Wtedy Wiadomości przechodzą do lustracji rodzinnej:

„Adam Michnik też uciekał – choćby od prawdy o swoim przyrodnim bracie. To mieszkający w Szwecji stalinowski sędzia, który skazywał na śmierć żołnierzy podziemia”.

Michnik nigdy nie wypierał się swojego brata. Nie jest więc jasne, co Wiadomości rozumieją przez „ucieczkę od prawdy”. Sugestia jest jednak jasna – Michnik rodzinnie jest „umoczony” w stalinizm, komunizm.

Następnie na ekranie pojawia się Jerzy Jachowicz, dziennikarz zwolniony z „Wyborczej” w 2005 r.,  potem w prawicowych gazetach. Mówi, że zawiódł się na Michniku, który bronił gen. Kiszczaka:

„To było absolutnie zdumiewające”.

Jachowicz ma oczywiście prawo do swojej oceny, nawet jeżeli spóźnionej, ale Wiadomości jak dotąd do mówienia o Michniku zatrudniły wyłącznie jego przeciwników (z wyjątkiem anonimowego uczestnika demonstracji KOD).

„W 2002 r. Michnik ujawnił nagranie swojej rozmowy z Lwem Rywinem. (…) W tle afery była nieudana próba wejścia wydawcy gazety na rynek telewizyjny. Od tego czasu zaczęły się kłopoty finansowe kierowanej przez Michnika gazety”.

Kolejna manipulacja: to Rywin złożył Agorze korupcyjną propozycję, został za nią skazany i trafił do więzienia. Wiadomości nie mówią, kto był tutaj poszkodowanym. Z materiału Wiadomości w ogóle zresztą nie sposób się domyślić, o co chodzi i o czym Michnik rozmawiał z Rywinem. Wiadomo, że była „afera” oraz „próba wejścia wydawcy na rynek telewizyjny”.

Ponadto: Rywin przyszedł do Michnika w 2002 r., a spadek sprzedaży „Wyborczej” zaczął się kilka lat później – w 2007 r. „Wyborcza” miała rekordową sprzedaż (blisko pół miliona egzemplarzy). Na tle innych manipulacji Wiadomości to jednak drobiazg.



Dalej Wiadomości przytaczają sławną wypowiedź Michnika o Bronisławie Komorowskim – który co prawda nie przejechał po pijanemu ciężarnej zakonnicy na pasach, a i tak przegrał. Oraz informują:

„Dziś sprzedaż «Gazety Wyborczej» jest na najniższym poziomie w historii”.

To jest akurat prawda, chociaż kontekst wiadomości i komentarz, że Michnik „stracił polityczny zmysł” sugerują, że spadek sprzedaży był konsekwencją wyborów ideowych i politycznych redakcji. Tymczasem wszystkie tytuły drukowane odnotowały w ostatnich latach drastyczne spadki sprzedaży. Na całym świecie zresztą papierowa prasa leci na łeb na szyję.

„Oko” gratuluje red. Tulickiemu świetnego materiału na urodziny Michnika. Dzieło Tulickiego może być doskonałym przedmiotem analizy na studiach dziennikarskich.

Autorowi wróżymy dalszą karierę, przynajmniej do następnych wyborów.

Abonament na wolność słowa

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym