07 czerwca 2020

Konsekwencje koronawirusa zostaną z kobietami na długo. Bo nikt nie widzi ich pracy i potrzeb

Wirus kosztuje kobiety więcej: częściej tracą zatrudnienie, są ofiarami przemocy, pracują na pierwszej linii frontu i wykonują tytaniczną pracę, której nikt nie dostrzega. Pracownice matki nie mają taryfy ulgowej, a osłabienie pozycji zawodowej może się ciągnąć latami

Jeśli pandemia dawała kobietom lekką przewagę jeśli chodzi o wytrzymałość na wirusa, to z konsekwencjami gospodarczymi COVID-19 jest dokładnie odwrotnie. Jak pokazuje najnowszy raport Eurofound, restrykcje wprowadzane przez państwa z wielu powodów najmocniej uderzyły właśnie w kobiety.

Poza natychmiastowymi i łatwymi do zauważenia konsekwencjami, jak utrata pracy, jest też wiele aspektów mniej dostrzegalnych, które mogą mieć długoterminowe negatywne skutki dla pozycji kobiet na rynku pracy.

Jeśli chodzi o przemoc domową, państwo wciąż zawodzi. "Walka z przemocą domową jest w Polsce zrzucana na organizacje pozarządowe - niedofinansowane i pozostawione same sobie" - mówi OKO.press Magdalena Kocejko, badaczka i doktorantka w Katedrze Polityki Publicznej w Szkole Głównej Handlowej, współautorka ekspertyzy o tarczy antykryzysowej z rekomendacjami dla polityki społecznej.

Bezrobocie większe wśród kobiet

Jedną z najwidoczniejszych konsekwencji gospodarczych pandemii jest rosnące bezrobocie. Dane Eurostatu pokazują, że w UE zdecydowanie bardziej ucierpiały kobiety.

Między lutym a marcem wskaźnik bezrobocia wśród mężczyzn wzrósł z 6,2 do 6,3 proc. W przypadku kobiet - z 6,7 do 7 proc.

W Stanach Zjednoczonych dostępne są już dane za kwiecień, które jeszcze dobitniej pokazują rozwój dysproporcji. W lutym bezrobocie wśród mężczyzn wynosiło 3,3 proc., w marcu 4 proc., a w kwietniu skoczyło do 13 proc.

Kobiety w USA zaczynały z odrobinę lepszej pozycji niż mężczyźni - od 3,1 proc. bezrobocia w lutym, żeby w marcu zrównać się z nimi na poziomie 4 proc., a w kwietniu osiągnąć znacznie gorszy wynik - 15,5 proc.

Z czego wynikają te dysproporcje? Głównie z nierównomiernego rozłożenia płci w specyficznych zawodach.

Kobiety zdecydowanie częściej pracują w branżach wymagających niepożądanego dziś kontaktu, a jednocześnie rzadziej w tych uważanych za kluczowe dla funkcjonowania państwa, a zdominowanych przez mężczyzn, jak transport, ochrona (policja, straż graniczna, etc.) rolnictwo, budownictwo etc.

Wśród zawodów najbardziej zdominowanych przez kobiety są te związane z pielęgnacją (fryzjerstwo, kosmetologia, etc.), sprzątaniem, pracą biurową, zdrowiem i nauczaniem. Poza dwoma ostatnimi - to lista zawodów, które wirus drastycznie ograniczył.

Jednocześnie kilka kluczowych sfeminizowanych branż powoduje, że kobiety nie schodzą z pierwszej linii frontu.

"Często się o tym zapomina, a przecież ochrona zdrowia ma w większości pracownice. Na pierwszym froncie są też kasjerki, sprzedawczynie, a od niedawna także opiekunki otwieranych znów żłobków, przedszkolanki i nauczycielki" - mówi Kocejko.

Niewidzialna praca domowa

W czasach pandemii o wiele cięższe staje się brzemię, które kobiety dźwigają od dawna - niewidzialna praca domowa. Podział obowiązków i opieki nad dziećmi, chociaż powoli się w Europie wyrównywał, zawsze bardziej obciążał kobiety.

W 2016 Europejski Sondaż Jakości Życia (EQLS) pokazywał, że kobiety poświęcają na opiekę nad dziećmi średnio 39 godzin tygodniowo, mężczyźni - 21. Na gotowanie i prace domowe kobiety przeznaczały ok. 17 godzin tygodniowo, mężczyźni 10.

W Polsce, jak zwykle w takich wypadkach, różnica jest wyraźna. Według danych OECD, podczas gdy mężczyźni tylko 34 proc. swego czasu pracy poświęcali na niepłatną pracę w domu, w przypadku kobiet było to aż 59 proc.

Aż 77 proc. Polaków uważa przy tym, że najważniejszą rolą kobiety jest zajmowanie się domem i dziećmi. Ma to znowu spore znaczenie dla obecności kobiet na rynku pracy w sytuacjach kryzysu.

"Kiedy trzeba wybrać, kto w rodzinie zrezygnuje z pracy na rzecz opieki nad dzieckiem albo nad osobą starszą, wybór pada zwykle na kobietę" - tłumaczy Kocejko.

Konsekwencje są już oczywiste - wypadnięcie z zawodu oznacza często trudniejszy powrót na rynek pracy, przerwę, która może posłużyć pracodawcy do oferowania niższego wynagrodzenia i załamanie ścieżki kariery. W tym samym czasie pracujący mężczyźni wzbogacają CV i awansują.

Praca i dom to stres i samotność

Dla tych kobiet, które mogą pracować zdalnie, sytuacja też nie jest prosta. Kwietniowy sondaż Eurofound pokazał, że wśród rodziców dzieci do 11. roku życia, to kobiety mają większe trudności z połączeniem pracy zdalnej z opieką. Według sondażu:

  • 29 proc. kobiet i 16 proc. mężczyzn ma trudności ze skupieniem w pracy z powodu rodziny;
  • 24 proc. kobiet i 13 proc. mężczyzn rodzina utrudnia poświecenie czasu pracy;
  • 32 proc. kobiet i 25 proc. mężczyzn praca utrudnia poświęcenie czasu rodzinie.

Ciężar łączenia pracy zawodowej z pracą domową i opieką nad dzieckiem odbija się na stanie emocjonalnym. Badanie Eurofound porównuje emocje kobiet i mężczyzn wychowujących dzieci. Stan psychiczny kobiet wypada o wiele gorzej.

Wyniki badań widać na poniższym wykresie, na którym w trzech kategoriach (od lewej: napięcie, samotność i depresja) zestawiono kobiety i mężczyzn opiekujących się dziećmi do 11 roku życia (niebieski), starszymi dziećmi (fioletowy) oraz bez dzieci (zielony).

Źródło: Eurofound

O ile bezdzietni mężczyźni czują się trochę samotniejsi niż kobiety, to w przypadku małych dzieci kobiety zdecydowanie częściej czują się samotne, zdołowane i spięte.

Praca emocjonalna

Powyższe dane mogą wskazywać na to, że kobiety pracujące w domu tradycyjnie dźwigają na sobie większy ciężar obowiązków - opiekę nad dziećmi i zajmowanie się domem.

Do tej niewidzialnej pracy dochodzi jeszcze jeden niezauważalny, a bardzo wyczerpujący wysiłek, jakim jest praca emocjonalna.

"W rodzinach, wśród znajomych to kobieta częściej występuje w roli osoby pocieszającej i wspierającej. W czasach pandemii i związanego z nią lęku i niepewności takie wsparcie jest kluczowe, ale bardzo obciążające emocjonalnie" - wyjaśnia Magdalena Kocejko.

Bezwzględna produktywność

Przy tych wszystkich obciążeniach i ogromie niewidzialnej pracy, wymagania się jednak nie zmniejszają. "Normy dotyczące produktywności w wielu zawodach pozostały takie same, chociaż rzeczywistość nie daje szans na ich wyrabianie" - mówi badaczka. Jednym z przykładów jest świat akademicki.

Kiedy dr Elizabeth Hannon, redaktorka naczelna brytyjskiego pisma naukowego Journal for the Philosophy of Science zauważyła dramatyczny spadek w ilości zgłaszanych przez kobiety publikacji i zaalarmowała o tym na Twitterze, wywołała lawinę komentarzy sfrustrowanych badaczek, które ledwo dają sobie radę z połączeniem kariery i opieki nad dziećmi w czasach pandemii.

“Badania musiałam odłożyć na bok. Są ważne i chcę je robić, ale nie są tak pilne jak wspieranie studentów. Moi studenci i moje dzieci muszą być priorytetami"- mówi Guardianowi dr Anneli Jeffersen, która poza pracą zajmuje się dwójką dzieci.

W tym samym czasie mężczyźni zgłaszają tyle samo publikacji, a czasem nawet więcej niż przed pandemią. "Konsekwencje obniżonej produktywności sięgają daleko poza pandemię - odbiją się na pozycji zawodowej, ocenie pracowniczej, przy planowaniu zwolnień" - wylicza Kocejko.

Problemy finansowe

Choć konsekwencje pandemii pogorszyły sytuację finansową zarówno mężczyzn, jak i kobiet, to kobiety z dziećmi (32 proc.) częściej niż mężczyźni z dziećmi (29 proc.) deklarują, że trudno im powiązać koniec z końcem.

Kobiety rzadziej mają oszczędności, które dają poczucie finansowego bezpieczeństwa. Poniżej na wykresie podzielonym ze względu na płeć i posiadanie dzieci lub nie, na zielono oznaczono odpowiedź "żadnych oszczędności", na niebiesko "oszczędności na 12 miesięcy i więcej".

Kobiety z dziećmi o wiele częściej deklarowały brak oszczędności (42 proc.) niż mężczyźni z dziećmi (32 proc.), podobnie wygląda różnica w przypadku nieposiadania dzieci (27 proc. do 20 proc.).
Źródło: Eurofound

Eskalacja przemocy

O tym, że izolacja, niepewność i napięcia związane z pandemią przeradzają się w przemoc domową, informuje wiele źródeł. Fundacja Centrum Praw Kobiet pisała w liście do premiera, że poziom agresji wzrasta nie tylko w rodzinach, które już wcześniej borykały się z przemocą, ale pojawia się też tam, gdzie wcześniej takiego problemu nie było.

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę alarmowała o pogarszającej się sytuacji dzieci. Liczba zgłoszonych spraw i koniecznych interwencji po rozmowie przez Telefon Zaufania wzrosła od lutego do marca dwukrotnie - była najwyższa od 11 lat.

W wywiadzie dla OKO.press Natalia Broniarczyk relacjonowała przejmujące telefony i potajemne aborcje dokonywane przez kobiety nocą, w ukryciu przed przemocowym partnerem.

"Państwo nigdy nie działało w sprawie przemocy sprawnie. Chociaż WHO i ONZ podkreślają jak ważny to problem w czasach pandemii, jego rozwiązywanie jest w Polsce zrzucane na pozarządowe organizacje kobiece, które są niedofinansowane i pozostawione same sobie. Rząd w tej sprawie milczy" - mówi Kocejko.

Udostępnij:

Marta K. Nowak

Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne