W wywiadzie dla "wSieci" minister Waszczykowski przedstawia swoje obawy co do tego, jak funkcjonują korytarze humanitarne i jak miałyby funkcjonować w Polsce. To wbrew pozorom dość prosty mechanizm, za który w dodatku nie płacą podatnicy, tylko Kościół. Tłumaczymy i rozwiewamy wątpliwości ministra.

Waszczykowski mówił w wywiadzie dla „wSieci”:


Ten pomysł jest przedstawiany jako idealistyczny, głęboko humanistyczny projekt, ale jednocześnie jest to rzecz niezwykle trudna do realizacji.

Witold Waszczykowski, Tygodnik "w Sieci", nr 27/240 z 3.07.2017 - 03/07/2017

fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta


Fałsz. Włosi pokazali, że można to zrobić.


Minister wyrażał swoje obawy co do funkcjonowania korytarzy: „Kto miałby wskazywać i identyfikować ludzi do leczenia w Polsce? Zatem na miejscu musiałaby być ekipa medyczna, ekipa zajmująca się bezpieczeństwem i weryfikacją dokumentów, danych. Wreszcie: co ze statusem tych osób? Najczęściej to uchodźcy, którzy jeśli wyjadą z Turcji, to już nie zostaną wpuszczeni z powrotem.”

Jak pisaliśmy już wcześniej w OKO.press, pomysł korytarzy humanitarnych został zaproponowany polskiemu rządowi przez Caritas w formie „modelu włoskiego zaadaptowanego do polskich warunków”. Przypomnijmy: korytarze humanitarne we Włoszech to inicjatywa Wspólnoty Sant’Egidio, Federacji Kościołów Ewangelickich we Włoszech i Kościoła Waldensów. Korytarze zapewniają legalną podróż do Włoch najbardziej potrzebującym z obozów w Libanie, a projekt realizowany jest we współpracy z włoskim Ministerstwem Spraw Zagranicznych i Współpracy Międzynarodowej oraz Ministerstwem Spraw Wewnętrznych.

Polski Caritas również chciał wprowadzić pomysł w życie „wyłącznie we współpracy ze stroną rządową”. Niestety, po wstępnych negocjacjach rząd wycofał się z projektu.

Co ciekawe, jeszcze niedawno minister Waszczykowski nie wyrażał obaw co do korytarzy humanitarnych – w wywiadzie dla „Die Welt” 19 maja (2017) mówił o konkretnych pracach nad realizacją projektu.

Ale rozumiemy, że minister też człowiek i może zmienić zdanie – pomagamy więc rozwiać jego wątpliwości.

Waszczykowski: „W Syrii nie możemy tego zrobić: można ściągać ludzi jedynie z krajów sąsiednich”.

W modelu włoskim z korytarzy korzystają najbardziej potrzebujący Syryjczycy – ci, którzy przebywają w Libanie. Dostają oni specjalną wizę, która pozwala im na pobyt wyłącznie na terenie Włoch (nie mają więc możliwości przejechania do innego kraju Unii Europejskiej). Przypomnijmy, że według danych UNHCR w obozach w samym Libanie przebywa ponad milion Syryjczyków – jest więc komu pomagać, nawet poza Syrią.

Waszczykowski: „Kto miałby wskazywać i identyfikować ludzi do leczenia w Polsce? Zatem na miejscu musiałaby być ekipa medyczna, ekipa zajmująca się bezpieczeństwem i weryfikacją dokumentów, danych”.

W obozach dla uchodźców w Libanie działa UNHCR (Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. uchodźców) i dużo organizacji pozarządowych. We współpracy z nimi pracownicy włoskich organizacji prowadzących projekt – przygotowują listę najbardziej potrzebujących osób. Następnie są one dokładnie sprawdzane przez włoskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych – ten proces trwa około miesiąca. Po przyjeździe do Włoch tożsamość uchodźców jest też weryfikowana przez policję i pracowników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Jest to najbezpieczniejszy – dla uchodźców i dla obywateli kraju goszczącego – sposób przyjmowania uchodźców.

Waszczykowski: „Wreszcie: co ze statusem tych osób? Najczęściej to uchodźcy, którzy jeśli wyjadą z Turcji, to już nie zostaną wpuszczeni z powrotem”.

Nie wiemy, skąd w tej wypowiedzi wzięła się Turcja. Jeśli zaś chodzi o uchodźców z Libanu, to – na szczęście – korytarze humanitarne nie są procedurą przymusową. Każda osoba, która w nich uczestniczy, robi to dobrowolnie. Wszyscy potencjalni uczestnicy są informowani o potencjalnym ryzyku, np. o tym, że być może będą mieli problem z powrotem do Syrii. W związku z tym nie wszyscy się na to decydują – pula miejsc jest zresztą bardzo ograniczona. W pierwszej fazie projektu rząd włoski przyzna zaledwie 1000 wiz humanitarnych. Jak mówi Magdalena Wolnik ze wspólnoty Sant’Egidio w Warszawie, z takiej pomocy na razie skorzystało 500 osób. Po przyjeździe do Włoch mają możliwość aplikowania o azyl.

Model sprawdził się na tyle dobrze, że rząd włoski właśnie uruchomił kolejny korytarz – tym razem skorzystają z niego uchodźcy przebywający w obozie w Etiopii, pochodzący z Erytrei, Sudanu Południowego i Somalii.

Kto za to zapłaci?

Za korytarze humanitarne we Włoszech nie płacą polscy podatnicy, tylko organizacje zarządzające projektem – wspólnota Sant’Egidio, włoska Caritas i włoskie wspólnoty chrześcijańskie. Według informacji OKO.press polski Caritas planował sprowadzenie w ten sposób kilkudziesięciu-kilkuset osób rocznie.


Abonament na wolność słowa:


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym