Krzyczał, że zaraz umrze z gorąca. Od przedszkolanki usłyszał: „To cię tu pochowamy”
Dziecko siada tyłem do całej grupy. Ręce na kolanach, wzrok wbity w ścianę. To kara za to, że popchnął kolegę. Nie zjadł śniadania – nie idzie na plac zabaw. Słyszy, że nikt nie zaśpiewa mu „Sto lat” w urodziny. A kiedy boi się dotknąć psa, prowadzący na siłę chwyta jego dłoń i wkłada do miski z psią karmą
– Nigdy bym sobie nie darowała, gdybym nie zgodziła się na rozmowę i to wszystko przemilczała – mówi mi A. W Przedszkolu Terapeutycznym Iskierkowo pracowała krótko. – Rzuciłam papierami, powiedziałam dość. Ja uciekłam z tego piekła. Ale te maluchy nie mają jak się bronić.
Izabela Patykowska pracuje tam do dziś. – Tu jest jak z horroru. Krzyki, groźby, siłowe przytrzymywanie dziecka, obezwładnianie. Pracujemy z kilkulatkami – właściwie wszystkie posiadają orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego. Mają autyzm, afazję, ADHD czy problemy ruchowe. Wymagają indywidualnego traktowania, o którym nikt tu nie ma pojęcia. Dzieci w kółko słyszą, że są niegrzeczne i leniwe. Że jeden telefon do mamy i już więcej tu nie wrócą – mówi.
W protokole z kontroli przeprowadzonej 29 maja 2026 roku przez Kuratorium Oświaty czytam: „W przedszkolu zagrożone jest bezpieczeństwo dzieci”.

Komentarze