0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Martyna Niecko / Agencja Wyborcza.plFot. Martyna Niecko ...

Wiemy za to, że została zawieszona w pracy i toczą się wobec niej postępowania dyscyplinarne oraz prokuratorskie.

Wiemy też, że spotkała ją fala hejtu, a politycy zaczęli zbijać na zastanej sytuacji kapitał.

I wiemy, że do Kielna pofatygował się także Robert Bąkiewicz, by przy okazji afery krzyżowej zaznaczyć, że Ruch Obrony Granic również broni „krzyża i Boga w przestrzeni publicznej”. I że zawsze będzie stał „na straży naszej katolickiej prawdziwej wiary”, bo broni „krzyża, Polski, całej naszej cywilizacji”.

Okrąglolicy mezczyzna przemawia do mikrofonu na mrozie
Robert Bąkiewicz w Kielnie. Fot. Martyna Niecko / Agencja Wyborcza.pl

Zresztą nie tylko on. Do Kielna na pikietę pod podstawówką przybyli także posłowie Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji Korony Polskiej, przedstawiciele „Gazety Polskiej” z Gdańska czy Federacji Młodzieży Walczącej. Mieli ze sobą plakaty z hasłami: „Wiara naszym fundamentem”, „Krzyż symbolem naszej wiary”, „Stop edukacji Nowackiej”, a nawet „Stop imigracji”.

Do przybycia na protest na swoich kanałach społecznościowych zachęcała posłanka PiS Dorota Arciszewska-Milewczyk, która udała się także na interwencję poselską do wójta gminy Szemud, Ryszarda Kalkowskiego.

Przeczytaj także:

Wójt w sprawie rzekomego wyrzucenia

Dzień przed pikietą, w środę 7 stycznia, wójt gminy poinformował, że złożył do Prokuratury Rejonowej w Wejherowie zawiadomienie w sprawie „rzekomego wyrzucenia krzyża przez nauczycielkę”, a ona sama została zawieszona w obowiązkach przez dyrekcję szkoły do czasu wyjaśnienia sprawy.

Potwierdził to rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, prokurator Mariusz Duszyński i, jak podaje portal prawo.pl, dodał, że „dyrektorka szkoły, Joanna Kaługa, złożyła ustne zawiadomienie o przestępstwie i została przesłuchana w charakterze świadka”.

Wójt w swoim oświadczeniu poprosił „o powstrzymanie się od spekulacji, mowy nienawiści, rozpowszechniania niepotwierdzonych informacji oraz publicznych komentarzy, które mogą utrudniać obiektywne ustalenie faktów oraz eskalować napięcia społeczne”. Dodał też, że krzyż, jako dowód rzeczowy, został zabezpieczony przez Policję, a w sali zawisł nowy, oraz że „zapewniona została pomoc psychologiczna i pedagogiczna dla wszystkich uczniów, którzy odczuwają taką potrzebę w związku z zaistniałą sytuacją”.

Protestujący z biało-czerwonymi sztandarami
Obrońcy krzyża z Kielna i media. Fot. Martyna Niecko / Agencja Wyborcza.pl

Stu wzmożonych zjechało do Kielna

W czasie protestu – mimo dziesięciostopniowego mrozu – było gorąco (na zdjęciu). Pod szkołą, jak podają mieszkańcy Kielna, z którymi udało mi się porozmawiać, zebrała się grupa około stu osób. W większości koło siedemdziesiątki i spoza miejscowości. Politycy wrzucali też filmiki na swoje media społecznościowe.

Konrad Niżnik, przewodniczący Konfederacji Korony Polskiej okręgu gdyńsko-słupskiego, na swoim profilu na Facebooku zamieścił filmik, w którym mówił, że to nie protest przeciwko, ale „za krzyżem”. A „my jako katolicy czujemy się w obowiązku, żeby bronić krzyża, ale również bronić tradycji katolickiej, bronić polskiej rodziny”.

Zaznaczył także, że nie chce ferować wyroków, jeśli jednak potwierdzą się doniesienia, które wychodzą od rodziców i uczniów, to nie wyobraża sobie, by nauczycielka mogła dalej wykonywać swój zawód. I dodał: „muszę to powiedzieć, szanowni państwo, muszę nawiązać do pani, tak zwanej lekarki, pani Jagielskiej, która dopuściła się w Oleśnicy rzeczy strasznych i ona ma problem w znalezieniu pracy. Oczekuję, że pani od angielskiego nie powinna pracować z dziećmi, nie powinna pracować w szkole publicznej. Jeśli ktoś chce panią zatrudnić do szkoły prywatnej – jak najbardziej”.

„Prawdziwi bohaterowie”, z których jeden był na lekcji

Z kolei na innym filmiku pokazuje się z chłopcami, których nazywa bohaterami. Jak wynika z kontekstu, to oni nagłośnili sprawę z krzyżem i stanęli w jego obronie. Niżnik stwierdził, że „w tej młodzieży jest nadzieja, bo ta młodzież, szanowni państwo, doprowadziła do tego, że sprawa krzyża znalazła się w centrum, czyli tak jak powinno być”.

Podziękował im i ich rodzicom za to, że zachowali się „jak trzeba” i dzięki temu on też dowiedział się o tej sytuacji. Na koniec podał im rękę i powiedział: „Panowie, wy jesteście dojrzali jak już prawdziwi mężczyźni, więc bardzo się cieszę. Szacun, jak mówi młodzież! Wy dajecie przykład, jak powinna się zachowywać młodzież!”.

Zdjęcie z „bohaterami z Kielna” zrobiła sobie także posłanka Dorota Arciszewska-Mielewczyk. Umieściła je na swoim profilu FB i opatrzyła komentarzem:

„Prawdziwi bohaterowie. Tacy, od których możemy się uczyć!

Chłopcy ze szkoły podstawowej, którzy mieli w sobie więcej odwagi niż niejeden dorosły. Potrafili się jasno przeciwstawić, kiedy była taka potrzeba.

To nie było łatwe.

To wymagało charakteru.

To wymagało siły.

Postawa godna szacunku”.

Oblężenie szkoły

Kłopot w tym, że mieszkańcy Kielna i rodzice uczniów tamtejszej szkoły, z którymi udało mi się porozmawiać, twierdzą, że tylko jeden z nich brał udział w tej lekcji angielskiego, drugi nie chodzi z nim nawet do klasy.

W dzień protestu dyrektorka szkoły odwołała lekcje ze względu na bezpieczeństwo uczniów, ale cała kadra nauczycielska była tego dnia w pracy. Świadkowie, którzy obserwowali pikietę, twierdzą, że protestujący chcieli wedrzeć się do budynku na wszelkie możliwe sposoby. W końcu, jak podaje TVP Gdańsk, dyrektorka wyszła porozmawiać z dziennikarzami. Powiedziała, że do czasu wyjaśnienia sprawy nie będzie mówiła o szczegółach zdarzenia ani motywach nauczycielki. Zaapelowała też o wstrzymanie się od wystawiania ostatecznych werdyktów.

Sprawą zainteresowało się również Kuratorium Oświaty w Gdańsku.

Beata Wolak, z up. pomorskiego kuratora oświaty powiedziała: „kuratorium nie sprawuje nadzoru nad pracą nauczycieli, lecz nad działalnością szkoły jako instytucji. Sprawdzono, czy dyrektor podjął działania wyjaśniające oraz, czy zapewniono bezpieczeństwo uczniów. Dyrektor podjęła niezbędne kroki, w tym złożyła wniosek do Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli przy Wojewodzie” (cytuję za portal trójmiasto.pl).

Sprawę skomentowała także ministra edukacji Barbara Nowacka

W TVN24 w „Rozmowie Piaseckiego” powiedziała: „to błąd, który nie powinien mieć miejsca w szkole. Zachowanie, które jest niedopuszczalne żadną normą społeczną”. Zaznaczyła, że „bez względu na to, czy wierzymy, wiemy, że krzyż jest ważnym symbolem i trzeba szanować uczucia większości i mniejszości”.

„Idealny dodatek do stroju księdza czy zakonnicy”

Nie jest tylko do końca jasne czy rzeczywiście przedmiotem całej awantury jest krzyż, który zgodnie z tradycją katolicką powinien być poświęcony, czy zabawka.

9 stycznia Radio Gdańsk podało, że Policja ujawniła zdjęcie krzyża, który zabezpieczyła w Kielnie. To przedmiot w kształcie krzyża, koloru brązowego, wysokości 24 centymetrów, wykonany prawdopodobnie z plastiku. Nie ma na nim wizerunku Chrystusa.

W internecie możemy taki krzyż za kwotę 15 złotych jako „idealny dodatek do stroju księdza, mnicha, papieża lub zakonnicy”. „Na przedstawienia” lub coś, co sprzedający nazywają ostrożnie „balem wszystkich świętych”. Tu mamy wersję „w kolorze ciemnego złota”:

Screen ze strony proponujące dodatki do strojów na zabawę
Przykład krzyża jako dodatku

Czy będziemy mieli więc do czynienia z przestępstwem dotyczącym obrazy uczuć religijnych? Sprawę nadal bada policja i prokuratura.

Nad klatką chomika

AKTUALIZACJA: Wieczorem 9 stycznia „Dziennik Bałtycki” opublikował wypowiedź nauczycielki:

- "Wyrzuciłam gadżet od halloweenowego stroju, którym bawiły się dzieci, a następnie powiesiły go nad klatką chomika – w miejscu, w którym wcześniej wisiał zegar. Szanuję przedmioty czci religijnej i w życiu nie wyrzuciłabym krzyża reprezentującego wiarę – mówi. – Jest mi bardzo trudno, dlatego że wylała się na mnie fala hejtu, mowy nienawiści rozpowszechnianej w mediach bez sprawdzenia faktów, bez żadnej weryfikacji, bez czekania na jakiekolwiek wyjaśnienie tej sytuacji.

Jestem w szoku, że można coś takiego zrobić drugiemu człowiekowi. Śledzę te media, nie ukrywam, i wciąż po prostu w to nie wierzę. To nieporozumienie, a politycy wykorzystują je do tego, żeby podbijać swoje interesy i pozycje. Ktoś to ciągle podsyca. (...) Ścianka nad chomikiem byłaby w mojej opinii miejscem urągającym przedmiotowi religijnej czci. Jego miejsce powinno być wysoko, obok godła lub ewentualnie nad drzwiami. Jednak powtórzę: Ten przedmiot, który został powieszony przez dzieci był elementem cosplayowego stroju. (...) Nikt nigdy się do niego nie modlił".

;
Na zdjęciu Stasia Budzisz
Stasia Budzisz

Stasia Budzisz, tłumaczka języka rosyjskiego i dziennikarka współpracująca z "Przekrojem" i "Krytyką Polityczną". Specjalizuje się w Europie Środkowo-Wschodniej. Jest autorką książki reporterskiej "Pokazucha. Na gruzińskich zasadach" (Wydawnictwo Poznańskie, 2019).  

Komentarze