"Radni, stoicie przed historyczną decyzją. Dla mnie ta sprawa jest bolesna także jako dla matki. Kiedy myślimy o możliwej krzywdzie dzieci, jest dla nas jasnym, że zawsze musimy stać po stronie ofiar" – mówiła prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz w czasie dyskusji o uchwałach dotyczących prałata Jankowskiego. Radni PiS nie wzięli udziału w głosowaniu

Na sesji rady miasta Gdańska 7 marca radni przyjęli  trzy uchwały w sprawie ks. Henryka Jankowskiego. Zdecydowali o:

  • pozbawieniu prałata tytułu Honorowego Obywatela Miasta Gdańska (19 głosów za, 1 przeciw);
  • rozbiórce jego pomnika, który stoi przed kościołem św. Brygidy (20 głosów za, 1 przeciw);
  • zmianie nazwy skweru, na którym stoi pomnik — teraz nosi imię Księdza Henryka Jankowskiego (20 głosów za, 1 przeciw).

Radni PiS nie wzięli udziału w głosowaniu. Po głosowaniu Karol Guzikiewicz obrońca pomnika ze stoczniowej „Solidarności” zapowiedział, że związkowcy sami zdemontują pomnik w piątek 8 marca rano. Szef regionu „Solidarności” Krzysztof Dośla dodał, że „sami zdemontujemy pomnik, żeby ktoś inny go nie zniszczył. Miasto Gdańsk nie chroni pomników przed bandytami”.

Dulkiewicz: Musimy stanąć po stronie ofiar

Jako pierwsza w krótkiej dyskusji głos zabrała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.

„Stoimy w trudnym momencie.

Dla mnie ta sprawa jest bolesna także jako dla matki. Kiedy myślimy o możliwej krzywdzie dzieci, jest dla nas jasnym, że zawsze musimy stanąć po stronie ofiar.

Ale tutaj nie mamy jednoznaczności i prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się prawdy, bo główny zainteresowany nie żyje. Jako prezydent nie mam narzędzi powołania komisji śledczej, żeby sprawę wyjaśnić. To państwo radni dziś stoicie przed decyzją.Od grudnia zajmujecie się tym tematem.

Przychodzi moment, że należy podjąć ostateczną decyzję.

 Jestem z wykształcenia prawnikiem i bliska jest mi zasada domniemania niewinności. Ale widząc poziom emocji, to, do czego doprowadza nieodpowiedzialne podgrzewanie emocji, decyzja [głosowań] może być tylko jedna.

W sprawie ks. Jankowskiego dostaję bardzo dużo listów od mieszkańców. Dziś stoicie przed historyczną decyzją. Rozważaliście różne racje.

Moje zdanie jest takie: nikt nie może łamać prawa. Poddam się każdej decyzji, jaką Rada Miasta podejmie. Zabiegałam o dialog, ale przewodniczący społecznego komitetu budowy pomnika nie chciał się spotkać i rozmawiać”.

„Rada Miasta Gdańska utraciła zaufanie co do nieskazitelności charakteru ks. Henryka Jankowskiego” – uzasadniali projekty uchwał wnioskodawcy, radni klubu Koalicji Obywatelskiej oraz klubu Wszystko Dla Gdańska.

„Sytuacja, przed którą jako gdańszczanie stanęliśmy, wymaga zdecydowanej reakcji. Prokuratura nie ma prawnych możliwości prowadzenia śledztwa przeciwko ks. Jankowskiemu, nie ma też możliwości, aby sąd w postępowaniu karnym rozstrzygnął o winie lub niewinności w rozumieniu prawno-karnym” – mówił przed głosowaniem przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej Cezary Śpiewak-Dowbór. – Każdy z radnych powinien sam zadecydować o tym, czy honorować duchownego”.

 

Przewodnicząca klubu Wszystko dla Gdańska, Beata Dunajewska:

„Jesteśmy społeczeństwem, które potrafi zjednoczyć się w chwilach próby – udowodniliście to wy, gdańszczanie o ostatnim trudnym czasie.

Dziś, jako Rada Miasta musimy zamknąć trudną dla nas sprawę ks. Henryka Jankowskiego, właśnie dlatego, żeby nie dzielić ponownie społeczeństwa. Dziś będziemy podejmować jedną z ważniejszych decyzji. Zwlekając – zrobimy źle”.

PiS: to polityczna zadyma

Na początku sesji rady miasta oświadczenie wygłosił szef klubu radnych PiS Kacper Płażyński. Wezwał do powołania komisji, która „przeanalizowałaby dokumenty i dostępne informacje, wydając rzetelną opinię na ten temat”.

Płażyński stwierdził, że czwartkowe głosowania w sprawie ks. Jankowskiego to „polityczna zadyma” i radni PiS nie będą brać w nich udziału.

Jeszcze przed rozpoczęciem sesji rady miasta pod gdańskim ratuszem zebrali się działacze „Solidarności” Stoczni Gdańskiej. Na schodach do ratusza ustawili złotą statuę Donalda Tuska z plakatem „Konstytucja”. Jak mówili, decyzja o rozbiórce pomnika ks. Jankowskiego będzie złamaniem ustawy zasadniczej (m.in. artykułów o poszanowaniu pomników i poszanowaniu zmarłego).

Pod ratuszem stanęła też inna grupa osób, trzymali transparenty „Stop pedofilii” i „Usunąć pomnik pedofila”.

Bitwa o pomnik prałata

Walka o usunięcie pomnika ks. Jankowskiego toczy się od chwili opublikowania przez „Gazetę Wyborczą” 3 grudnia 2018 roku reportażu Bożeny Aksamit o mrocznej przeszłości legendarnego kapelana „Solidarności” (możesz go przeczytać także w OKO.press).

Z artykułu wyłonił się obraz ks. Jankowskiego jako niebezpiecznego drapieżnika, który co najmniej od końca lat 60. przez kilka dekad wykorzystywał seksualnie dzieci. Od lat 90. na plebanii Jankowskiego pomieszkiwali ministranci i młodzi chłopcy. Podawali gościom alkohol, zostawali na noc, spali z Jankowskim w jednym łóżku. Widzieli to księża i politycy, ale nikt nie reagował.

Po tekście „Wyborczej” tysiące osób podpisało się pod petycją w sprawie usunięcia gdańskiego pomnika prałata (postawiono go dwa lata po śmierci Jankowskiego). Ktoś ułożył pod nim dziecięce buciki i kartki z napisem pedofil”, ktoś inny oblał czerwoną farbą. Pod pomnikiem organizowano także protesty.

W nocy z 20 na 21 lutego 2019 trzech aktywistów, Konrad Korzeniowski, Rafał R. Suszek i Michał Wojcieszczuk, powaliło pomnik. Dwa dni później pomnik wrócił na miejsce. Ustawili go działacze „Solidarności”.

Obalacze: Zaczynamy się budzić jako wspólnota

Komentarz może być tylko jeden – mówi OKO.press Rafał Suszek, jeden z „obalaczy” pomnika Henryka Jankowskiego 21 lutego 2019.

To kolejny dowód – po opiniach osób o społecznym autorytecie, jak Halina Bortnowska, Magdalena Środa, Andrzej Friszke, Bogdan Borusewicz czy Wojciech Lemański i po „głosie ludu” w sondażach – że nie ma w przestrzeni publicznej miejsca dla fałszywej pamięci i czci dla ziejącego nienawiścią pedofila, osoby na której sumieniu ciążą dobrze udokumentowane zarzuty molestowania seksualnego dzieci, mowy nienawiści, a także współpracy z PRL-owskim aparatem represji. Decyzja radnych Gdańska to sygnał, że zaczynamy się budzić do budowania wspólnoty, która przekracza perspektywę tzw. większości i zwraca się ku pokrzywdzonemu człowiekowi, jego upokorzeniu, bólowi, krzywdzie.

  • Przeczytaj tekst Haliny Bortnowskiej

    Upadek (wpis na FB Haliny Bortnowskiej)

    Najpierw upadł moralnie człowiek otoczony szacunkiem i zaufaniem. Ludzie powierzali mu swoje dzieci. Czynił to także kościół – dla wygody i z braku należytej czujności. Wreszcie, już po jego śmierci, wzniesiono mu pomnik, odgadując jego życzenie, żeby go „uwiecznić”.

    Tej nocy skończyła się ponura uzurpacja. Pomnik upadł na stertę opon. Wyobrażam sobie, że nastąpiło to w stosownej ciszy. Leżącą postać łatwo dodatkowo znieważyć. Powinna być przykryta żałobną płachtą. Może złóżmy się na nią, albo wyszukajmy w jakiejś zakrystii.

    Sprawcy obalenia niesłusznego pomnika nie zasługują na karę. Trzeba ją umorzyć w duchu wdzięczności za okazaną odwagę cywilną. Odwagę cywilną należy dziś szczególnie doceniać. Cała nasza przyszłość od tej odwagi zależy.

    Przykra jest pustka po pomniku pod kościołem św. Brygidy. Może dałoby się tam posadzić drzewo okryte cierniami.

    Albo może ktoś bardzo utalentowany stworzyłby pomnikową statuę proroka Amosa, który by upominał przechodzących mimo: „Oto oczy moje, Pana Boga, zwrócone są na królestwo grzeszne i zgładzę je z powierzchni ziemi”.

    ***

    Ten upadek pomnika, odzwierciedlający moralny upadek osoby, odbił się echem w całym kraju. Ja, Halina, napisałam tekst wyrażający poparcie dla oczyszczenia miejsca w bezpośredniej bliskości kościoła. Tak napisałam, jak czuję. Moim zdaniem krzywdziciele dzieci nie mają prawa do pomników. Ale może jednak lepiej byłoby poczekać na jakiś prawomocny wyrok? Nie wiem. Czuję, że wykonanie niepisanego wyroku i tak się odwlekło. Ten pomnik nie stał na cokole w miejscu należnym tej postaci. Usunięcie go nie stwarza precedensu do usuwania innych pomników, które nie stoją na cokołach powszechnej aprobaty. To jest historia bez precedensu. 

Jak pokazują doświadczenia, od decyzji rady miasta do usunięcia tego pomnika oburzającej, fałszywej pamięci, droga może być, ale — jako współobalacze pomnika — trzymamy kciuki.

W sondażu RSW Research dla „Rzeczpospolitej” z 26-27 lutego 57 proc. uznało, że ks Jankowski „nie zasługuje na pomnik”, a 7 proc.- że zasługuje (reszta nie miała zdania)

Absolwent Studiów Wschodnich na Uniwersytecie Warszawskim. Wcześniej pisał m.in. dla „Gazety Wyborczej” i „Newsweeka”. W 2018 r. nominowany do nagrody Grand Press w kategorii „News” za cykl tekstów o Funduszu Sprawiedliwości.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym