0:00
Śledztwo

Ksiądz od lat oskarżany o molestowanie jest proboszczem i uczy dzieci. Byliśmy u niego z kamerą

“Na stole wóda, w telewizji pornos. Zaciągnął mnie siłą do łóżka i zgwałcił” – mówi nam były ministrant o ks. Jarosławie W. Kuria łowicka dostaje na niego donosy od 18 lat. Dziś jest proboszczem i katechetą w podstawówce

Wydrukuj

Krótko po ósmej rano kolejne grupki dzieci zmierzają z oddalonej o około 200 metrów szkoły do kościoła we wsi Ż. Jest 2 września, zaraz rozpocznie się msza w intencji uczniów klas I-III.

W końcu pojawia się ksiądz Jarosław W. Jest energiczny, uśmiechnięty. Wchodzi żwawo do kościoła, wita się z nauczycielkami i dziećmi. Kiedy zaczyna się msza i ksiądz staje za ołtarzem, kątem oka dostrzega kamerę OKO.press.

Kilka dni wcześniej nasza redakcja opublikowała artykuł o księdzu Piotrze S., z którym ks. Jarosław W. służył kiedyś w jednej parafii i który również oskarżany jest o molestowanie ministrantów. Zapowiadaliśmy, że wkrótce opublikujemy tekst także o nim.

Przez całą liturgię ksiądz Jarosław nerwowo zerka w naszą stronę i ociera czoło. Po mszy spotykamy się w zakrystii.

Zapis rozmowy z księdzem na końcu tekstu.

Żyrardów, 2002. Nadzy ministranci, wódka i porno

Rok 2002, jedna z parafii w Żyrardowie. Tuż obok kościoła jest duża plebania, w której księża z parafii mają małe mieszkania.

Jeden z nich opowiada OKO.press: „Był tam taki wikary Rajmund. Zawsze mi mówił »przyjdź, przyjdź, napijemy się«. Pewnego wieczoru słyszę jakieś, hałasy. Idę do Rajmunda i łapię za klamkę. A tam

leży dwóch nagich ministrantów i trzech rozebranych księży. Na stole wóda, w telewizorze gejowskie porno.

To był ks. Rajmund R. A obok ks. Waldemar M i ks. Jarosław W., którzy przyjeżdżali do Rajmunda z innych parafii”.

Ksiądz, który był świadkiem zdarzenia, bez słowa zamknął za sobą drzwi i poszedł prosto do proboszcza parafii. Ten tylko wzruszył ramionami: „A co ja mogę zrobić?”.

Nasz rozmówca zaalarmował więc łowicką kurię. Po kilku dniach pojechał na rozmowę z jej ówczesnym kanclerzem. „Powiedział, że jak mi nie pasuje, to mnie przeniosą. No i mnie przenieśli” – opowiada ksiądz.

Skierniewice, 2002. Ks. Jarosław i ks. Piotr w jednej parafii

Tego samego roku ówczesny biskup łowicki Alojzy Orszulik, przenosi również księdza Jarosława W. Do Skierniewic.

Ks. Jarosław święcenia przyjął w 1998 roku. Trudno ustalić, w ilu parafiach od tej pory pracował, ponieważ diecezja łowicka podaje tylko aktualne miejsce posługi.

Z informacji znalezionych w internecie, na stronach parafii i katolickich mediów wynika, że duchownego zawsze ciągnęło do dzieci. Opieka nad ministrantami, wycieczki, jasełka. Uczył też religii w szkołach. Jest duszpasterzem osób głuchoniemych.

Na tę samą parafię w Skierniewicach trafia wtedy także ksiądz Piotr S., którego historię opisaliśmy w ubiegłym tygodniu. Jak ustaliliśmy, łowicka kuria od 1996 roku wiedziała o tym, że ks. Piotr molestuje ministrantów.

Biskup Orszulik przenosi więc do jednej parafii dwóch księży, co do których są poważne podejrzenia, że molestują nieletnich.

Janusz i Kamil, ofiary Jarosława W.

Jarosław W. chodzi na siłownię, do klubów sportowych, na solarium. Często można spotkać go nad zalewem. „To takie miejsce rekreacyjne. Ludzie uprawiają tam sporty. Ksiądz chodził tam, żeby podrywać chłopaków” – wspomina Janusz, były ministrant i ofiara duchownego.

„Pamiętam, jak razem z innym ministrantem przygotowywaliśmy się do kolejnej mszy w zakrystii. Był też z nami kościelny. Ks. Jarosław przyszedł do nas, spojrzał na mnie i pocałował obficie w oba policzki. Uśmiechnął się i powiedział, żebym do niego przyszedł. Miałem wtedy 13 lub 14 lat” – przypomina sobie Janusz.

„Innym razem, kiedy pomagałem ks. Jarosławowi zakładać albę,

nagle zaczął mnie obmacywać. Robił to bez skrępowania, chociaż dookoła było z dziesięciu chłopaków”.

Janusz widział też, jak ksiądz Jarosław W. zapraszał do siebie na noc innych ministrantów, dawał im całusy i klepał po pośladkach. „Było takich dwóch braci. Mówili, że oglądają z księdzem pornosy, piją wódkę, jeżdżą na wycieczki rowerowe” – mówi Janusz.

Jedną z ofiar księdza był Kamil. Miał wtedy 16 lat. Codziennie służył do mszy, czytał Pismo Święte. Był zapatrzony w księdza Piotra, który mianował go szefem ministrantów.

Początkowe relacje z ks. Jarosławem W. Kamil określa jako „służbowe”. Były takie do czasu, aż ksiądz Piotr S. wyjechał na wakacje. Ksiądz Jarosław W. zaprosił Kamila do siebie do pokoju. „W środku byli już inni ministranci. Oglądali film porno z kasety VHS. Ksiądz miał całą szafę kaset i płyt z pornosami.

Kazał mi się wykąpać w łazience dla księży. Powiedział, że mogę umyć się jego płynem albo płynem ks. Piotra. Później opił mnie alkoholem. Zaciągnął do łóżka siłą i zgwałcił.

Ja absolutnie tego nie chciałem, ale on był bardzo silny, agresywny i wulgarny” – wspomina w rozmowie z nami Kamil.

Łowicz, 2006. Kamil zawiadamia rektora

Kamil i Janusz chcieli zostać księżmi. Próbowali, ale obaj opuścili seminarium już po pierwszym roku.

Kamil został klerykiem w 2006 roku. Wtedy coś w nim pękło i napisał list do nowego biskupa łowickiego Andrzeja Dziuby i złożył go na ręce rektora. Opisał w nim wszystko, co robili mu księża Jarosław W. i Piotr S.

„Niedługo potem ktoś podłożył mi do plecaka alkohol i wyrzucili mnie z seminarium” – mówi Kamil. Księża Piotr i Jarosław bez przeszkód dalej pełnili posługę w Skierniewicach.

2012. Janusz zawiadamia biskupa Dziubę. Awans księdza

We wrześniu 2012 roku Janusz zgłasza biskupowi łowickiemu Andrzejowi Dziubie, że był molestowany przez ks. Jarosława i księdza Piotra. Po kilku tygodniach

kuria lakonicznie odpisuje Januszowi, że obaj księża zaprzeczyli zarzutom, jakby to miało zakończyć sprawę.

Kościelne przepisy zobowiązują jednak biskupów do powiadomienia Watykanu o każdym podejrzeniu popełnienia przestępstwa seksualnego przez duchownego z osobą nieletnią. Wystarczy, że jest ono „przynajmniej prawdopodobne”. Biskup ma obowiązek wszcząć tzw. dochodzenie wstępne, w którym kuria przesłuchuje świadków, ofiary i sprawcę. Według prawników specjalizujących się w prawie kanonicznym, z którymi rozmawialiśmy, powinno ono trwać nie dłużej niż kilka tygodni.

Łowicka kuria zwleka jednak z przesłuchaniami, a na maile Janusza nie odpowiada miesiącami. Watykan powiadamia o sprawie dopiero dwa lata później, w 2014 roku.

Odpowiedź watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary przychodzi w 2015 roku. Nakazuje ona biskupowi wszcząć właściwy proces w sprawie obu księży. Po dwóch latach przygotowań powinien potoczyć się szybko, ale wyrok nie zapada przez kolejne lata.

W połowie 2016 roku mimo trwającego procesu kanonicznego biskup Dziuba awansuje ks. Jarosława W. na proboszcza małej wiejskiej parafii. Kieruje go też do pracy w miejscowej szkole podstawowej.

Parafia jest na tyle mała, że oprócz ks. W. nie ma tam innych duchownych. Ksiądz Jarosław ma pełną swobodę działania i ministrantów pod opieką.

2017. Zawiadomienie do prokuratury. Kuria "będzie wyjaśniać"

W 2017 roku wchodzi w życie nowelizacja kodeksu karnego (art. 240), zgodnie z którą za niezawiadomienie o przestępstwach seksualnych wobec małoletnich grozi do trzech lat więzienia. Ksiądz, który w 2002 roku widział na plebanii w Żyrardowie trzech nagich księży z ministrantami, postanawia złożyć w tej sprawie zawiadomienie. Prokuratura Rejonowa w Żyrardowie odmawia jednak wszczęcia śledztwa, ponieważ przestępstwo prezentowania małoletnim pornografii już się przedawniło.

Jak przekazała nam rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Płocku, mimo to

żyrardowska prokuratura 19 września 2017 roku napisała do bp. Andrzeja Dziuby o zawiadomieniu w sprawie trzech jego księży.

Łowicka kuria odpisała, że będzie sprawę wyjaśniać.

Od sierpnia 2019 roku po zawiadomieniu złożonym przez Janusza Prokuratura Rejonowa Łódź-Górna prowadzi śledztwo w sprawie przestępstw seksualnych popełnianych przez księży z parafii w Skierniewicach. Zeznania złożyło już 37 świadków, w tym m.in. Kamil i Janusz. Do dzisiaj śledczy nie postawili duchownym zarzutów. Osobne postępowanie toczy się w sprawie niezawiadomienia o tych przestępstwach przez biskupa Dziubę.

2020. Biskup Dziuba: Mam związane ręce

Nie wiemy, kiedy kuria w Łowiczu skończyła postępowanie w sprawie księdza Jarosława W.

W sierpniu 2020 roku w rozmowie z Januszem biskup Dziuba – nie wiedząc, że jest nagrywany – zapewnia, że jego kuria przesłała już dokumenty do Watykanu i czeka na rozstrzygnięcie.

„A mimo wszystko nadal jest proboszczem i pracuje z dziećmi, z młodzieżą” – naciska Janusz. „Ale my nie mamy dyspozycji Watykanu, co mamy zrobić” – tłumaczy się biskup Dziuba.

Wbrew słowom Dziuby, biskup wcale nie potrzebuje wskazówek z Watykanu, żeby odsunąć od pracy z dziećmi księdza oskarżonego o przestępstwa seksualne. Może to zrobić sam jednym podpisem. Takie są wytyczne Episkopatu z 2015 roku.

Biskup Dziuba jednak do dzisiaj pozwala księdzu Jarosławowi być proboszczem w Ż. Pojechaliśmy tam z kamerą.

Msza dla dzieci

Ż. to mała wieś położona w pół drogi między Warszawą a Łodzią. Niewielki murowany kościół stoi w centrum. Plebania znajduje się tuż obok. Z przodu stoi czarna limuzyna księdza. Z tyłu duży ogród ze szczelnie zabudowanym tarasem.

Krótko po ósmej rano kolejne grupki dzieci z oddalonej o około dwieście metrów szkoły zmierzają do kościoła. Rozpoczyna się msza w intencji uczniów klas I-III.

Ksiądz Jarosław W. w czasie kazania wychodzi z mikrofonem do dzieci.

Tłumaczy, że człowiek oprócz zajmowania się cielesnością, do którego nakłania zły duch, musi też pamiętać o kształtowaniu duszy.

"Proszę pytać w kurii!"

Po mszy idziemy do księdza do zakrystii. Pytamy, czy przyznaje się do molestowania ministrantów.

Ksiądz: Ja wiem, że to jest jakaś nagonka, prawda? W tym momencie i ja tutaj… OKO.press: Ale od ośmiu lat toczy się postępowanie kanoniczne w tej sprawie, a od roku zajmuje się tą sprawą prokuratura. – Ale w mojej sprawie? – No w księdza sprawie przecież od ośmiu lat diecezja łowicka prowadzi proces kanoniczny. – No i co? – Chciałem zapytać, czy ksiądz przyznaje się do tych zarzutów. – Znaczy, no to… to idźcie do kurii, pytajcie. – Ksiądz się nie przyznaje? – Oczywiście, że nie. Idźcie do kurii. – No, ale to księdza pytam, bo to księdza dotyczą te zarzuty, a nie księdza przełożonych.

W tym momencie wyprasza nas z zakrystii i zatrzaskuje drzwi. Potem szybko wychodzi z kościoła, rzuca coś do dzieci stojących przed budynkiem i ucieka na plebanię.

Najlepszy ksiądz

O księdza pytamy dwóch mężczyzn spotkanych przy kościele. Okazuje się, że jeden z nich wykonuje drobne prace porządkowe i budowlane dla parafii. O ks. Jarosławie mówi: „Najlepszy ksiądz, jaki tutaj był! Kościół pięknie wyremontował, a jak chodzi po kolędzie, to nie patrzy tylko na pieniądze, ale zapyta, gdzie kto pracuje.

Interesuje się. I dla dzieci dużo robi. Jakieś wycieczki, rajdy rowerowe. Dla uczniów ze szkoły i osobne dla ministrantów”.

Udostępnij:

Daniel Flis

Dziennikarz śledczy. W OKO.press od 2016 r., wcześniej pisał dla „Gazety Wyborczej”. Absolwent filozofii na UW i Polskiej Szkoły Reportażu, stypendysta OCCRP. Był nominowany do nagród dziennikarskich.

Sebastian Klauziński

Dziennikarz zespołu śledczego. Pracował w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Od 2018 roku w OKO.press. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o “Układzie wrocławskim”. Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne