29 sierpnia 2021

"Książę montażu" filmów OKO.press czeka na Waszą pomoc

Nigdy wcześniej nie publikowaliśmy takiego apelu. Ale teraz prosimy o wsparcie leczenia Adama Witkowskiego, które ma mu przywrócić władzę w nogach. Bo kto państwu lepiej zmontuje miesięcznicę smoleńską, obronę Puszczy, czy wizytę "meneli" z OKO.press u sędzi Pawłowicz? No kto? 

Jak mam dobry humor nazywam go księciem, albo księciuniem montażu. Mówiąc to udaję, że chcę go rozdrażnić, że to ironiczne. Ale prawda jest taka, że to prawdziwy książę - tak bym może zaczął naszą prośbę o pomoc w sfinansowaniu leczenia dla Adama Witkowskiego, rocznik 1981, absolwenta Warszawskiej Szkoły Filmowej, z którym pracujemy razem od czerwca 2016, bo jest w OKO.press od samego początku.

Ma do tego wybitny dryg. Umiejętność symbolicznego myślenia, słuch absolutny, poczucie rytmu filmowego i nadzwyczajną wiedzę o możliwościach programów montażowych. Oko, dowcip, czuje niuanse. Komplet. Nic tylko gonić do roboty, co robię już od ponad pięciu lat.

I jeszcze coś wyjątkowego, co cenię szczególnie. Nigdy nie narzeka, gdy chcę coś poprawić, albo zrobić jeszcze inaczej. Nie ma powszechnej nerwicy pracy, która przejawia się w tym, żeby już skończyć i mieć z głowy. Na tym polega prawdziwa zabawa-praca. Dlatego praca z Adamem jest też zabawą. Mimo że czasami robimy po 6-8 wersji jednego krótkiego kawałka. Taki jest Adam.

Razem zmontowaliśmy setki materiałów filmowych dla OKO.press i cztery pełnometrażowe dokumenty.

Możecie je sobie przypomnieć: "Potomkowie cywilizacji łacińskiej" - (możesz zobaczyć tutaj), "6... 5... 4.... 3... na ulicy" - (tutaj), "Puszcza białowieska. Jesteśmy" (tutaj) czy "Rodeo" (tutaj).

Adam robi też własne filmy. Jego krótkometrażowy film animowany w technice poklatkowej (pt. „Bulf”) był wyświetlany na festiwalach na całym świecie.

Nie znałem go przed „Okiem”, dostałem jego numer od operatora, który zgodził się pracować ze mną za naprawdę mizerne stawki. Przekonała go misja redakcji i plany, które rysowaliśmy na przyszłość. „Adamowi też się spodoba. Ale musisz wiedzieć, że to trochę nietypowa sytuacja, mieszka z rodzicami i pracuje w domu, bo jeździ na wózku. Ma niedowład kończyn, rąk też. Ale się wyrabia”. Taki był początek.

„Wyrabia się” to mało powiedziane. Jest rewelacyjny.

O swoim krytycznym momencie życiowym, czyli wypadku opowiedział mi niedługo po tym jak się poznaliśmy.

15-latek idzie na basen z kolegami, szybki ostatni skok, bo już trzeba wracać do domu. I po wszystkim.

A miał być gitarzystą. Zdążył skończyć podstawową szkołę muzyczną w klasie skrzypiec, grał też na fortepianie. Miał już sporo własnych kompozycji.

Młodziutkiego Adama grającego na gitarze słyszał w latach 90. Zbigniew Hołdys (znają się z tatą Adama).

„Był świetny, w stylu Joe Satrianiego (nr 5 w plebiscycie The 100 Greatest Guitarists of All Time magazynu Gitar World). Zanosiło się, że Polska będzie miała świetnego artystę” - mówi Hołdys na swoim profilu na FB i dołącza do apelu o pomoc dla Adama.

To teraz zupełnie wprost:

Drodzy Państwo! Proszę o wsparcie dla kolegi z pracy i przyjaciela.

Kto państwu lepiej zmontuje miesięcznicę smoleńską, obronę Puszczy Białowieskiej, blokadę polowania, czy wizytę "meneli" z OKO.press u sędzi Pawłowicz? No kto?

W słowniku filmowym jest słowo renderować, w slangu mówi się także „wypalać”, wypalać plik. Renderowanie to jedna z ostatnich faz pracy montażysty, który nadaje plikowi filmowemu ostateczny kształt, by spoić dziesiątki, czasami setki plików (filmowych, dźwiękowych, graficznych) w nową formę. Trwale je połączyć. I już mamy nowiutki film. To moment nerwowy, bo kończy długą pracę. Robi to program komputerowy pod nadzorem montażysty.

Tak mi się skojarzyło - może nieprecyzyjnie.

Adam właśnie czeka na swoje renderowanie, na ponowne połączenie naderwanych, nadwyrężonych kawałków rdzenia kręgowego. I jest szansa, że render się uda.

A wtedy pobawimy się jeszcze lepiej, drogi książę.

Poniżej publikujemy link do materiału, którego autorką jest siostra Adama - Ania. Są tam szczegóły związane z jego urazem kręgosłupa (zdjęcie) i nową możliwością neurorehabilitacji. Zamieściła je na stronie serwisu do tworzenia internetowych zbiórek pieniężnych pomagam.pl.

Adam potrzebuje 140 tysięcy złotych. W niedzielę 28 sierpnia rano jest tylko (i aż) 25,5 tys.

Będzie więcej, bo zrobimy zbiórkę w redakcji. I liczymy - bardzo liczymy - na Was, Czytelniczki i Czytelnicy OKO.press.

Jest szansa, że po 9-miesięcznej rehabilitacji Adam odzyska sprawność, może nawet będzie mógł na nowo uczyć się chodzić.

Obejrzyjcie materiał PomagamAdamowi i - jak się kiedyś mówiło - sięgnijcie do kieszeni. Pomóżcie Adamowi.

Wasz Robert Kowalski (i cały zespół OKO.press)

Udostępnij:

Robert Kowalski

Dziennikarz radiowy i telewizyjny, producent, reżyser filmów dokumentalnych. Pracował w m.in Polskim Radiu, „Panoramie” TVP2. Był redaktorem naczelnym programu „Pegaz” i szefem publicystyki kulturalnej w TVP1. Współpracuje z Krytyką Polityczną, gdzie przeniósł zdjęty przez „dobrą zmianę” program „Sterniczki” z Radiowej Jedynki. Tworzy cykl „Kamera OKO.press”.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne