02 czerwca 2022

Kto osądzi „Jebać PiS”? Praktyczny wymiar sporu o praworządność [NA CELOWNIKU] 

Rozprawa miała się odbyć dziś rano, półtora roku po protestach przeciwko aborcyjnemu wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej. Ale nie odbyła się, bo rozstrzygać ją miał asesor powołany w zeszłym roku przez neo-KRS. Obrona: to nie daje gwarancji bezstronnego procesu

Obrońca studentki z Gdańska Julii Landowskiej, prof. Michał Romanowski, złożył wniosek o wyłączenie sędziego. Zapowiada, że będzie składał wnioski o wyłączenie każdego sędziego, jeśli mianowała go neo-KRS.

„Zgodnie z art. 40 § 1 k.p.k. Sędzia ulega wyłączeniu, jeżeli istnieje okoliczność tego rodzaju, że mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do jego bezstronności w danej sprawie"

– pisze we wniosku. Jego konsekwencją jest na razie odroczenie rozprawy. Co będzie dalej, zobaczymy.

W gdańskim sądzie, który ma rozstrzygnąć sprawę Julii Landowskiej, jest ośmioro asesorów powołanych w lipcu 2021 roku przez neo-KRS. Prof. Romanowski podkreśla, że jako obrońca musi składać wnioski, bo jaką szansę inaczej ma Julia Landowska na bezstronne rozpatrzenie jej sprawy przez niezawisły sąd?

Sprawa jest niby błaha, bo nie grożą tu wielkie kary. Ale jednocześnie polityczna. Wyrok wyznaczy granicę tego, co wolno obywatelowi wobec władzy, kiedy zechce przeciwko postanowieniom tej władzy zaprotestować.

Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej.

W przypadku Julii Landowskiej rozstrzygać ma o tym osoba powołana na stanowisko w sposób niegwarantujący bezstronności. Powołała ją bowiem upolityczniona neo-KRS, złożona z sędziów bliskich obecnej władzy, a do tego z naruszeniem przepisów, które obecna władza przyjęła.

Jak policja namierza protestujących przeciw decyzji PiS

Sprawę Julii Landowskiej opisywaliśmy we wrześniu 2020 roku.

Studentka medycyny z Gdańska, dotychczas nie angażująca się bardzo w sprawy publiczne, zaprotestowała wraz z koleżankami po wyroku TK Przyłębskiej w sprawie aborcji z 20 października 2020 roku. Dziewczyny zrobiły wielki transparent “Zajmijcie się pandemią, prawo wyboru zostawcie kobietom” (na tyle długi, by trzymające go osoby stały w odpowiedniej "cowidowej" odległości) i stanęły przed gdańskim biurem poselskim PiS.

Protest miał trwać kilka dni, a trwał sto. Na koniec transparent trafił do Muzeum Gdańska jako dokument naszych czasów.

Wcześniej jednak policja spisała dziewczyny. A kiedy na kolejnym gdańskim proteście w styczniu 2021 tłum skandował “Jebać PiS”, policja wyłowiła, że jest tam też Julia Landowska. Jej dane już miała.

Jak państwo PiS ściga aktywistów

Tak dokładnie wygląda szykanowanie aktywistów i aktywistek po strajku kobiet w 2020 roku. Policja składa wnioski o ukaranie za masowe protesty wobec osób, które dane już ma.

Przecież nie wylegitymowała 400 tys. osób, które w szczycie protestów wyszły na ulice.

A czyje dane ma? Osób aktywnych, organizatorów protestów, aktywistów w małych miejscowościach.

Kary nie są wysokie - najwyżej kilkaset złotych. Julia Landowska w wyroku nakazowym (czyli bez rozprawy, kiedy sąd bada sprawę na podstawie dokumentów, które ma – w tym wypadku na podstawie notatki policyjnej) dostała karę 50 złotych.

Niby niewiele. Ale aktywiści wiedzą też, że przyjęcie takiej kary to poddanie się i zniechęcanie innych do zabierania głosu w interesie publicznym. Idą więc z tym do sądu, by rozstrzygnął kwestię na rozprawie.

Takie sprawy, mimo że opinia publiczna zapomniała już o protestach kobiet, toczą się cały czas w całym kraju. Czasem sądy umarzają postępowania nie dopatrując się znamion wykroczenia. Czasem karzą naganą albo karą stu złotych.

Co wolno powiedzieć o władzy?

Istotą tych postępowań jest ustalenie, jak daleko obywatel może się posunąć w krytyce władzy. Czy jeśli władza przekracza granice, jak w przypadku aborcji – kiedy bez debaty w parlamencie, wyrokiem zależnego od rządzącej partii TK odebrała kobietom prawa – to czy obywatel może zawołać “Jebać PiS”?

Prof. Romanowski, obrońca Julii Landowskiej, napisał ekspertyzę prawną, w której dowodzi, że w takiej sytuacji “Jebać PiS” nie jest wulgaryzmem tylko określeniem adekwatnym do sytuacji:

„Czy używanie słów »Jebać PiS« w miejscu publicznym podczas zgromadzenia spontanicznego, wyrażającego sprzeciw wobec wyroku tzw. Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zakazu aborcji, może być uznane za używanie słów nieprzyzwoitych, czyli wykroczenie z art. 141 Kodeksu wykroczeń, a w konsekwencji, czy młoda kobieta może być ukarana za używanie słów »Jebać PiS«?

ODPOWIEDŹ: Julia nie może być ukarana za to, że wykrzyczała, co myśli. Wszak słusznym sprawom prawo sprzyja, a wołanie przez Julię »Jebać PiS« sprzyjało słusznym sprawom.

W demokratycznym państwie prawa używanie słów »Jebać PiS« w miejscu publicznym podczas zgromadzenia spontanicznego, wyrażającego sprzeciw wobec wyroku tzw. Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zakazu aborcji stanowi wyraz dozwolonej krytyki władz publicznych (tu: Prawa i Sprawiedliwości).

Krytyka taka ilustrowana słowami „»Jebać PiS« mieści się w ramach wolności słowa gwarantowanej przez Konstytucję RP, Europejską Konwencję Ochrony Prawa Człowieka i Kartę Praw Podstawowych Unii Europejskiej" – zaczyna swą opinie prof. Romanowski i rozwija argumentacje prawną na 13 stronach.

Czy da się oddzielić PiS od *****

Wiele sądów uznaje te argumenty (opinia prof. Romanowskiego krąży po Polsce). Ale np. sędzia w Sokołowie Podlaskim ocenił ostatnio sprawę inaczej. Uznał, że w przestrzeni publicznej nie można używać słowa "jebać". Sędzia oddzielił w zdaniu "Jebać PiS" orzeczenie od dopełnienia bliższego.

Powiedział, że nie interesuje go, w kogo wymierzony jest okrzyk - jeśli w jego skład wchodzą słowa powszechnie uważane za wulgarne, to mamy do czynienie z naruszeniem art. 141 kodeksu wykroczeń.

Kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo karze nagany.

Kara za to (i jeszcze za wejście marszu protestu z chodnika na jezdnię) - po 100 zł dla organizatorek.

Sąd przedstawił swoje argumenty w ustnym uzasadnieniu. Być może - jeśli taką decyzje podejmą ukarane dziewczyny - sprawę ponownie oceni niezawisły sąd w II instancji.

Ale czy asesor sądowy powołany przez upolitycznioną i związaną z PiS neo-KRS może bezstronnie ocenić, czy wolno wołać z rozpaczy “Jebać PiS?”

“Na podstawie art. 41 §1 k.p.k. wnoszę o wyłączenie asesora sądowego od rozpoznania niniejszej sprawy i wnoszę o wyznaczenie sędziego do rozpoznania niniejszej sprawy z pominięciem sędziów powołanych na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej w trybie określonym przepisami ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw („neoKRS”)" - napisał obrońca Landowskiej prof. Romanowski

  1. Jak stanowi art. 439 § 1 pkt 2) kodeksu postępowania karnego, nienależyte obsadzenie sądu skutkuje uchyleniem orzeczenia niezależnie od granic zaskarżenia i podniesionych zarzutów oraz wpływu uchybienia na treść orzeczenia.
  2. Asesor sądowy [w tej s[prawie] został powołany na stanowisko asesora sądowego na wniosek neo-Krajowej Rady Sądownictwa uchwałą nr 809/2021 z dnia 13 lipca 2021 r.
  3. NeoKRS jest organem niezdolnym do uczestnictwa w powoływaniu sędziów niezawisłych i bezstronnych w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej oraz art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgodnie zarówno z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, Kartą Praw Podstawowych Unii Europejskiej oraz Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności sąd i sędziowie muszą być niezależni od władzy wykonawczej i ustawodawczej oraz muszą być niezawiśli i niezależni od woli politycznej.
  4. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w dotychczasowych orzeczeniach wskazywał na niezgodność z prawem Unii Europejskiej powoływania sędziów na wniosek neoKRS i samej działalności neoKRS, bez konieczności badania dodatkowych przesłanek (sam fakt powołania na wniosek upolitycznionego organu stanowi o nieważności postępowania) – tak TSUE w orzeczeniach:- z dnia 8 kwietnia 2020 r. w sprawie C-791/19;- z dnia 14 lipca 2021 r. w sprawie C-204/21;- z dnia 15 lipca 2021 r. w sprawie C-791/19.
  5. Podobnie orzekał również Europejski Trybunał Praw Człowieka w orzeczeniach:- z dnia 22 lipca 2021 r. (skarga nr 43447/19, sprawa Reczkowicz przeciwko Polsce);- z dnia 8 listopada 2021 r. (skarga nr 49868/19 i 57511/19, sprawa Dolińska-Ficek i Ozimek przeciwko Polsce).
  6. Wyznaczony do rozpoznana sprawy asesor sądowy został powołany na wniosek neoKRS, zatem musi zostać wyłączony od rozstrzygnięcia w niniejszej sprawi, gdyż wydanie przez niego orzeczenia w sprawie skutkowałoby wystąpieniem bezwzględnej przyczyny odwoławczej w postaci nienależycie obsadzonego sądu. Nie ulega żadnej wątpliwości, że tego rodzaju okoliczność w oczywisty sposób wywołuje wątpliwości co do jego bezstronności i uzasadnia wniosek o wyłączenie od rozpatrywania niniejszej sprawy – w szczególności, że niniejsza sprawa dotyczy działania związanego z krytyką obecnej władzy i tworzonego przez nią prawa, a reforma przepisów dotyczących Krajowej Rady Sądownictwa jest centralnym punktem przewrotu w polskim systemie prawnym przeprowadzanego przez obecną władzę. Powołanie [tego] asesora sądowego do rozpatrywania sprawy dotyczącej krytyki działań władz (tu konkretnie „wyroku TK” z 22 października 2020 r. (K 1/20) dot. zasad przerywania ciąży) nie gwarantuje bezstronności w orzekaniu w tej sprawie, skoro ww. został powołany do pełnienia swojego urzędu na wniosek neoKRS – centralnego „organu”, przy pomocy którego władza ustawodawcza i wykonawcza „reformuje” w Polscy system sądownictwa.
  7. W celu uniknięcia przedłużenia postępowania i uniknięcia konieczności składania kolejnych wniosków o wyłączenie, wnoszę o wylosowanie sędziego do rozpoznania niniejszej sprawy z pominięciem sędziów powołanych na wniosek neoKRS.

Praktyczny wymiar praworządności

„Z faktu, że do sprawy pani Landowskiej został wyznaczony neo-asesor, zrobiła się niezależnie od hasła ***** ***, sprawa praworządnościowa, co nadaje tej sprawie dodatkowego i symbolicznego wymiaru" - mówi OKO.press prof. Romanowski. Dodaje:

„Zgodnie z bowiem z powoływanym we wniosku orzecznictwem TSUE i ETPCz, rozpatrzenie sprawy Julii Landowskiej przez neo-asesora lub neo-sędziego będzie naruszać jej prawa człowieka do niezawisłego sądu w rozumieniu art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka, i to w sprawie, w której jest oskarżona o naruszenie prawa poprzez wnoszenie okrzyków z użyciem wulgaryzmu przeciwko partii rządzącej, która to partia doprowadziła do powołania neo-KRS w sposób naruszający nie tylko prawo UE, ale przede wszystkim art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który jest fundamentalny (stanowi gwarancję) dla realnej ochrony wolności i praw człowieka.

Pamiętajmy przy tym, że Julia Landowska walczy o prawa kobiet przeciwko wyrokowi tzw. TK w sprawie zakazu aborcji. Jeżeli zostanie uznana za winną na podstawie wyroku neo-asesora lub neo-sędziego, złożymy przeciwko Polsce w obronie pani Landowskiej i kobiet takich jak ona, skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Powołamy się na naruszenie prawa do niezawisłego i bezstronnego sądu oraz do krytyki władzy zgodnie z orzecznictwem ETPCz.

Jestem przekonany, że ETPCz przyjmie taką skargę i że wygramy przed ETPCz" - mówi prof. Romanowski.

Tekst ten powstał w ramach projektu „Na celowniku”, który OKO.press prowadzi razem Archiwum Osiatyńskiego. Dokumentujemy działania osób zaangażowanych w obronę praworządności i praw jednostki w Polsce po 2015 r. Staramy się opisać represje, jakim zostali poddani aktywiści. A także to, jak państwo stara się wypchnąć ich ze sfery publicznej i zniechęcić do zabierania głosu.

Projekt prowadzimy od 2021 r. Początkowo wspierała nas w tym norweska Fundacja Rafto; od 2022 r. - amerykański German Marshall Fund.

Materiały zebrane w 2021 r. podsumowaliśmy raporcie opublikowanym na początku 2022.

Udostępnij:

Agnieszka Jędrzejczyk

historyczka z wykształcenia. Od 1989 r. przez 22 lata redaktorka w Gazecie Wyborczej, potem przez 10 lat urzędniczka, m.in. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Od 2021 r. w OKO.press

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne