Agata Kołodziej
Agata Kołodziej
To Ziobro ścigał przestępców z BitBay, jego ludziom świetnie szło, ale przyszedł Tusk i bum! – jego prokurator umorzył śledztwo. Tak brzmi bajka prawicy. Jest w niej ziarno prawdy, jak w każdym dobrym kłamstwie. Wyjaśniamy, kiedy prokuratura zachowała się w tej sprawie dziwnie
Awantura o to, czyja w sensie politycznym jest afera Zondacrypto – Tuska czy Nawrockiego – trwa już co najmniej od kilku tygodni.
W ostatnich dniach przeniosła się jednak o szczebel niżej w hierarchii politycznych stanowisk i skupia się na pytaniu: czy to prokuratura Bodnara i Żurka, czy raczej prokuratura Ziobry zamiotła sprawę pod dywan.
Wyjątkowa aktywność w rozpowszechnianiu w social mediach narracji o tym, że śledztwo w sprawie Zondacrypto umorzył prokurator ze stowarzyszenia Lex Super Omnia, „pupilek Tuska, Żurka i Bodnara”, zaczęła się tuż przed majówką.
Powodem tego wzmożenia była wypowiedź prok. Ewy Wrzosek w „Pytaniu Dnia” w TVP Info, że to prokuratura za czasów Ziobry umorzyła postępowanie ws. Giełdy BitBay, a przelewy pieniężne na fundację Zbigniewa Ziobry „wyglądają jak pewna forma gratyfikacji”.
Żadnych więcej szczegółów, nazwisk, dat. A dziennikarka prowadząca rozmowę o szczegóły nie pytała.
W reakcji na te słowa Wrzosek na platformie X znane konto użytkownika kryjącego się pod pseudonimem „Jack Strong” zaczęło serwować opowieść o tym, że to kłamstwo, bo właśnie prokuratura już za rządów Tuska sprawę umorzyła. I to wszystko wina Tuska.
A kiedy OKO.press opublikowało artykuł o tym, że zaufani prokuratorzy Ziobry przez cztery lata seryjnie ukręcali łeb śledztwu ws. Zondacrypto, social media wręcz zalała narracja Jacka Stronga. Zaznaczmy przy tym, że Jack nie jest zwykłym prawicowym aktywistą z platformy X – na tym koncie regularnie pojawiają się informacje i plotki ze świata lojalnych wobec poprzedniej władzy prokuratorów, sędziów i funkcjonariuszy służb.
„Za Ziobry śledztwo w sprawie giełdy Zonda szło pełną parą. Przyszedł Tusk i bum. Umorzone. Przez kogo? Prokuratora Sebastiana Rohma, świeżo awansowanego pupila Bodnara, Tusk i Lex Super Omnia. Jeden podpis. Jedna lojalna marionetka. Ślady wyczyszczone. Sprawa zamknięta. Tak właśnie wygląda prawdziwa »sprawiedliwość« po 13 grudnia. Teraz Koalicja próbuje kłamać! Ale wystarczy sięgnąć do akt!” – pisał Jack Strong.
To jednak blef, bo akta pokażą coś przeciwnego. I śledztwo wcale nie szło pełną parą.
To Jack Strong kłamie, a za nim rzesze sympatyków opozycji, w tym szczególnie ziobrystów.
Ale prawdą jest, że rzeczywiście doszło do umorzenia śledztwa ws. Zondacrypto przez prokuratora ze stowarzyszenia Lex Super Omnia w kwietniu 2024 roku, czyli już w czasie, kiedy to Adam Bodnar rządził prokuraturą.
To ziarno prawdy w nieprawdziwej bajce powoduje, że zaczynają wierzyć w nią nawet ci, którzy wcale na ideologiczno-plemiennej wojnie nie są.
Wyjaśniamy więc, co od 2018 roku do 2024 roku działo się na linii między Komisją Nadzoru Finansowego, która bardzo chciała dopaść BitBay (potem Zondacrypto), a prokuraturą – zarówno za czasów Ziobry, jak i Bodnara.
Żeby zrozumieć, co działo się w prokuraturze, odtwórzmy najpierw dokładnie historię tego postępowania:
5 lutego 2018 – KNF składa zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Katowicach z art. 150 ustawy o usługach płatniczych.
29 marca 2019 – Prokuratura Regionalna w Katowicach umarza to postępowanie.
11 kwietnia 2019 – KNF składa zażalenie.
10 października 2019 – Sąd Rejonowy Katowice Wschód przyznaje rację KNF – uwzględnia zażalenie na decyzję prokuratury.
12 czerwca 2020 – Prokuratura Regionalna i tak ponownie umarza śledztwo.
2020 – Prokuratura Krajowa wkracza i z urzędu, w ramach samokontroli, wszczyna śledztwo (Prokuratorem Krajowym jest wówczas Bogdan Święczkowski).
Koniec 2021 – KNF składa uzupełnienie do pierwotnego zawiadomienia, dokładając podejrzenie blokowania możliwości wypłaty zdeponowanych na rachunkach giełdy środków jej użytkowników – to art. 284 Kodeksu karnego, czyli zarzut przywłaszczenia.
15 czerwca 2022 – po postępowaniu w Prokuraturze Krajowej Prokuratura Regionalna w Katowicach ponownie umarza postępowanie.
30 czerwca 2022 – KNF składa kolejne zażalenie.
12 maja 2023 – Prokuratura Krajowa decyduje o nieuwzględnieniu zażalenia i decyzja Prokuratury Regionalnej z 15 czerwca 2022 staje się prawomocna.
Tu kończy się historia opisana przez OKO.press o wielokrotnym umarzaniu sprawy przez prokuraturę, której szefem był jeden z najbardziej zaufanych ludzi Zbigniewa Ziobry – prok. Tomasz Janeczek.
Potem mamy wybory parlamentarne 15 października 2023 w Polsce i władzę przejmuje koalicja, a Zbigniewa Ziobrę na stanowisku Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego zastępuje Adam Bodnar. I rzeczywiście już za jego czasów mamy jeszcze jedno umorzenie decyzją prok. Sebastiana Rohma z Lex Super Omnia.
29 kwietnia 2024 – Prokuratura Regionalna w Katowicach umarza wątki dot. przywłaszczenia, czyli dorzucone przez KNF pod koniec 2021 roku w ramach tego samego zawiadomienia.
I tu dochodzimy do clou – dlaczego jedni mówią, że to Ziobro umorzył postępowanie zainicjowane przez KNF, a inni, że to Bodnar z Tuskiem. Seria umorzeń za czasów Ziobry dotyczyła zawiadomienia KNF z art. 150 ustawy o usługach płatniczych z 2018 roku.
A umorzenie z kwietnia 2024 roku dotyczyło jedynie dodatkowych wątków dorzuconych przez KNF pod koniec 2021 roku z art. 284 Kodeksu Karnego dot. przywłaszczenia.
O ile początkowo było to jedno postępowanie w prokuraturze, to kiedy w 2021 roku KNF złożyła uzupełnienia z innego art. Kodeksu Karnego, śledztwo podzielono na dwa osobne postępowania. Stąd dwa osobne umorzenia, wydane przez prokuraturę z dwóch różnych politycznie okresów.
Można by uznać zatem, że obie strony ponoszą odpowiedzialność – i prokuratura Ziobry i prokuratura Bodnara. Tak, obie nie poradziły sobie z tym, żeby złapać oszustów za rękę. Ale tylko o jednej można powiedzieć, że sprawie „ukręciła łeb”.
Różnicę pomiędzy działaniem prokuratury w dwóch różnych politycznie okresach widać w kilku punktach.
Po pierwsze, Prokuratura Regionalna w Katowicach za czasów Ziobry przez cztery lata umarzała śledztwo dotyczące BitBay (Zondacrypto), mimo że już na początku, w 2019 roku sama przyznała, że prezes BitBay Sylwester Suszek złamał prawo, za co groziło mu 5 mln zł kary lub dwa lata więzienia, lub obie kary łącznie.
Jednak jednocześnie twierdziła, że Suszek nie miał świadomości, że prawo łamie, więc nie jest winny. Taka argumentacja wydaje się co najmniej dziwna.
Po drugie, KNF też się najwyraźniej zdziwiła i decyzję prokuratury zaskarżyła, a Sąd Rejonowy w Katowicach – jak dowiedziało się OKO.press – do argumentów KNF się przychylił. Innymi słowy, przyznał rację Komisji. Ale sprawa wróciła do Prokuratury Regionalnej, która znów ją umorzyła. Znowu można się zdziwić.
Po trzecie, prokuraturze z tamtego okresu można zarzucić jeszcze jedną „dziwną” nieudolność – zniweczenie akcji kontrolowanego wręczenia łapówki dziennikarzom przez Zondacrypto, a właściwie wówczas jeszcze BitBay.
Tu należy cofnąć się do 2020 roku. To wtedy powstał pierwszy ważny materiał dziennikarski autorstwa dziennikarzy „Superwizjera” TVN, ujawniający, że z BitBay związani są ludzie ze świata przestępczego.
Przemysław Kral, wówczas jeszcze prawnik Sylwestra Suszka w roli prezesa BitBay, próbował zastraszać dziennikarzy TVN i oferował im jednocześnie 1 mln zł łapówki, by odstąpili od tematu. W tym ratowaniu przed katastrofą wizerunkową, którą spółce BitBay szykowali dziennikarze „Superwizjera”, miał uczestniczyć Adam Hoffman, były rzecznik PiS.
„Krótko przed emisją reportażu o giełdzie kryptowalut Przemysław K. i Marcin Sz. trzykrotnie spotkali się z Adamem Hoffmanem, byłym rzecznikiem prasowym Prawa i Sprawiedliwości, który prowadził wtedy agencję public relations R4S” – tak w styczniu 2025 roku pisała „Gazeta Wyborcza”, opisując śledztwo prokuratury dotyczące próby wręczenia łapówki dziennikarzom TVN.
Przemysław Kral spotkanie z Hoffmanem zresztą potwierdził w oświadczeniu przesłanym do gazety, pisząc, że odbyło się ono z inicjatywy i z udziałem Sylwestra Suszka. „Ja wziąłem w nim udział jedynie jako jego prawnik” – twierdził Kral na początku 2025 roku.
Kwestia samej łapówki wyglądała zaś tak, że dziennikarze „Superwizjera” poinformowali prokuraturę o tym, że są zastraszani i otrzymali ofertę łapówki. Ta rozpoczęła śledztwo prowadzone najpierw przez Prokuraturę Regionalną we Wrocławiu a następnie Prokuraturę Okręgową w Gliwicach, które po latach zakończyło się prawomocnym skazaniem pośrednika składającego ofertę korupcyjną. Śledczym udało się też doprowadzić do unieważnienia pierwotnego wyroku uniewinniającego prezesa Zondacrypto i jego wspólnika – detektywa Marcina S., co będzie skutkować ich ponownym procesem.
Przełożeni prokuratorów z najwyższego szczebla – wiele wskazuje tu na samego Zbigniewa Ziobrę i Bogdana Święczkowskiego – zablokowali natomiast przygotowywaną przez CBŚP tuż po złożonym przez dziennikarzy zawiadomieniu operację kontrolowanego przyjęcia łapówki, która mogła skutkować złapaniem winnych na gorącym uczynku.
„To za Ziobry prokuratura w ostatniej chwili rozwaliła operację specjalną kontrolowanego wręczenia łapówki, która była możliwa dzięki pracy dziennikarza @MichalFuja. Gdy nie ludzie Ziobry, w 2020 roku byłoby po Kralu i Zondzie” – przypominał niedawno na portalu X dziennikarz śledczy Szymon Jadczak.
Jest czerwiec 2020 roku. Szefem Prokuratury Krajowej jest Bogdan Święczkowski.
Jest jeszcze coś. OKO.press potwierdziło w Prokuraturze Regionalnej, kto dokładnie, z imienia i nazwiska, uporczywie umarzał śledztwa dotyczące BitBay/Zondacrypto z pierwotnego zawiadomienia KNF. Umorzenia, o których pisaliśmy już w OKO.press, to decyzje prokuratora Sebastiana Głucha. Tę informację potwierdził nam mailowo rzecznik Prokuratury Regionalnej prok. Michał Binkiewicz. W kolejnych latach Głuch nie pracował już w Prokuraturze Regionalnej – w 2022 roku trafił piętro wyżej do śląskiego wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej.
Przypomnijmy – szefem Głucha w Prokuraturze Regionalnej był prokurator Tomasz Janeczek – najbliższy i najwierniejszy współpracownik Zbigniewa Ziobry i Bogdana Święczkowskiego.
Prok. Sebastiana Głucha i prok. Tomasza Janeczka – oprócz oczywistego stosunku służbowego – łączy jeszcze jedna historia z dużo dalszej przeszłości. Sprawa Barbary Blidy.
Była posłanka SLD zastrzeliła się 27 kwietnia 2007 roku w swoim domu podczas próby zatrzymania przez ABW. Zaledwie w lipcu 2025 roku prokuratura opublikowała tzw. białą księgę dotyczącą tej sprawy, z której wynika, że śledztwo prokuratorów z Katowic dotyczące Blidy wykorzystywane było przez PiS do celów politycznych.
Szczegóły tego śledztwa omawiano podczas spotkań, w których uczestniczyli: Jarosław Kaczyński (wówczas premier rządu PiS), minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, szef ABW Bogdan Święczkowski, szef MSWiA Janusz Kaczmarek.
„Gazeta Wyborcza” w 2025 roku pisała, że na cztery dni przed zatrzymaniem Barbary Blidy, w ośrodku ABW w Magdalence odbyła się narada z udziałem szefów MSWiA, policji, ABW i zastępcy Ziobry, podczas której Bogdan Święczkowski wyrażał obawy, czy prokuratorom z Katowic wystarczy odwagi, aby zatrzymanie byłej posłanki rzeczywiście przeprowadzić.
„Uznać należy, że materiał dowodowy, na którym oparto sporządzenie postanowienia o przedstawieniu zarzutów Barbarze Blidzie, był bardzo wątpliwy” – czytamy w „białej księdze”.
Tym materiałem dowodowym były wyłącznie zeznania przyjaciółki Blidy – Barbary Kmiecik, która była szarą eminencją w branży górniczej. Kmiecik siedziała w tym czasie w areszcie za usiłowanie wyłudzenia rządowych dotacji (sąd ją potem uniewinnił).
Oficerowie ABW przekonywali Kmiecik, że z aresztu wyjdzie, jeśli będzie zeznawać przeciwko Blidzie. Zeznawała.
Jak potem ustaliła sejmowa komisja śledcza badająca sprawę Barbary Blidy w latach 2007-2011, zeznania Kmiecik nie zostały w żaden sposób zweryfikowane. Weryfikacja polegała bowiem wyłącznie na potwierdzeniu, że Blidę i Kmiecik łączą „długoletnie relacje towarzyskie”.
To śledztwo prowadził prok. Tomasz Balas wraz z trojgiem asesorów: Małgorzatą Kaczmarczyk-Suchan, Piotrem Wolnym i właśnie Sebastianem Głuchem. W tym czasie prok. Tomasz Janeczek był z kolei szefem Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.
Zależność służbowa pomiędzy prok. Janeczkiem a czterema prokuratorami prowadzącymi śledztwo w sprawie mafii węglowej, była daleka – dzielili ich jeszcze inni przełożeni w strukturze prokuratury. Mimo to prokuratorzy byli cyklicznie wzywani przez Janeczka na spotkania, podczas których musieli mu referować postępy w sprawie.
Jak wynika z „białej księgi”, prokuratorzy przyznali potem, że nigdy dotąd nie spotkali się z tak daleko idącą ingerencją przełożonych w postępowanie.
„W hierarchii służbowej prokuratury są to bardzo odległe od siebie stanowiska, co samo w sobie już musiało wywierać presję na referentach. Asesor nie jest w pełni niezależny. Niektóre z jego decyzji procesowych podlegają aprobacie prokuratora przełożonego, a ich praca podlega ocenie, która warunkuje wystąpienie z wnioskiem o powołanie na stanowisko prokuratora. [...] Tomasz Janeczek wszelkie czynności nadzorcze realizował bezpośrednio wobec referentów śledztwa, co prawda w obecności ich przełożonych, lecz swoich podwładnych, nie dokumentując ich w żaden sposób, jak również nie wykorzystując akt nadzoru” – czytamy w „białej księdze”.
Z kolei sejmowa komisja śledczą, badająca sprawę Barbary Blidy, uznała, że:
„Niektórzy z prokuratorów referentów zgłaszali daleko idące wątpliwości w przedmiocie stosowania zatrzymania. Zostali jednak »przekonani do jego zastosowania«”.
Ta sama sejmowa komisja oceniła, że powołanie czteroosobowej grupy prokuratorów do pracy nad sprawą Blidy, było działaniem bez precedensu, a włączenie do niej trzech asesorów świadczyło o tym, że przełożeni chcieli sterować ich decyzjami.
Czy wobec umorzenia postępowania dotyczącego Zondacrypto w kwietniu 2024 roku nie można wysnuć podobnych wątpliwości? Ziobryści właśnie to umorzenie próbują zaklasyfikować jako najważniejsze, a tym samym przykleić rządowi Donalda Tuska łatkę odpowiedzialnego za aferę Zondacrypto.
Padają nawet argumenty, że to właśnie śledztwo, umorzone w kwietniu 2024 roku, było największym dotyczącym Zondacrypto. To prawda, ale tylko, jeśli wziąć pod uwagę liczbę przesłuchanych osób. Było ich aż 1500. Ale w gruncie rzeczy to był tylko odprysk śledztwa umarzanego przez prok. Sebastiana Głucha.
Postępowanie umorzone przez prok. Sebastiana Rohma dotyczyło art. 284 Kodeksu karnego, czyli zarzutu przywłaszczenia. Nie było żadnego nowego doniesienia do prokuratury. To uzupełnienia Komisji Nadzoru Finansowo z końca 2021 roku, która najwyraźniej sfrustrowana ciągłymi umorzeniami dotyczącymi art. 150 ustawy o usługach płatniczych, do swojego zawiadomienia z 2018 roku dorzuciła kolejne wątki.
Kluczowe jest to, co w nich było. A nie jest to niejawna informacja, bo rozpisywał się o nich jakiś czas temu „Puls Biznesu”, choć w nieco innym kontekście.
Okazuje się, że KNF w swoim uzupełnieniu do zawiadomienia zwracała uwagę prokuraturze głównie na wpisy z forów internetowych w serwisie Wykop i na forum.bitcoin.pl. Internauci zabierający głos w wątkach nazwanych „Czyżby BitBay zwijał się z pieniędzmi ludzi?” i „Jak BitBay przywłaszcza sobie kryptowaluty” twierdzili, że nie mogą odzyskać swoich pieniędzy od Zondacrypto.
Tylko że podczas przesłuchania przez śledczych okazywało się, a to, że jednak ktoś wcale nie czuje się poszkodowany, a to nawet poszkodowany być nie mógł, bo nigdy nie miał konta w Zondacrypto, tylko pisał, powielając opinie innych internautów.
Komisja Nadzoru Finansowego przekazała też prokuraturze donos mailowy, którego była adresatem, w którym niejaki Hubert B. alarmuje, by nadzór zainteresował się Zondacrypto, bo w jego ocenie traci ona płynność finansową. Powód? W listopadzie 2021 roku zablokowano mu wypłatę 20 tys. zł.
W toku śledztwa okazało się, że pieniądze odzyskał, a ich czasowa blokada wynikała ze stosowania procedur AML, czyli kwestii związanych z przeciwdziałaniem praniu pieniędzy. I takich przypadków było bardzo dużo. A wynikały one z tego, że choć wszystko było opisane w regulaminie giełdy, klienci go nie czytali.
Były nawet przypadki, że klient wpłacił pieniądze na platformę Zondacrypto z konta nieżyjącego dziadka. A potem dziwił się, że środki zostały zablokowane na czas wyjaśnienia ich pochodzenia.
Podsumowując, w tamtym czasie, w 2021 roku, klienci nie mieli problemów z wypłatą pieniędzy, co potwierdziło postępowanie prokuratury zakończone umorzeniem w kwietniu 2024 roku przez prok. Sebastiana Rohma śledztwa dotyczącego ewentualnego przywłaszczenia środków klientów przez BitBay/Zondacrypto.
KNF „strzelała kapiszonami”, jak napisał „Puls Biznesu”? Tak. Ale to akurat nie świadczy przeciwko Komisji. Sama KNF nie ma prawnych narzędzi, żeby przesłuchiwać internautów i weryfikować ich wpisy w internecie. Dlatego zgłosiła to do prokuratury, która może to robić. A prokuratura, przesłuchując 1500 osób, niczego nie znalazła.
W tym sensie nie ma podstaw do kwestionowania słuszności umorzenia sprawy w kwietniu 2024 roku.
Ten obraz działania prokuratury i KNF wcale nie jest czarno-biały. Wygląda na to, że prok. Sebastian Rohm działalnością KNF wcale nie był zachwycony. W uzasadnieniu umorzenia wytknął bowiem KNF, że wybiórczo podchodzi do obaw o kondycję finansową giełd kryptowalutowych.
I że KNF czepia się Zondacrypto, a przed mniejszą giełdą – Conquista – klientów nadzór nie zdołał ochronić.
„Ustalono (...) w śledztwie, że giełda Conquista znalazła się w trudnej sytuacji finansowej już pod koniec 2020 r., a jej klienci nie mogli zalogować się na własne konta. Pomimo faktu, że spółka prowadząca tę giełdę posiadała licencję małej instytucji płatniczej i o wystąpieniu powyższych okoliczności powiadomiona została Komisja Nadzoru Finansowego, Conquista S.A. nie została wpisana na listę ostrzeżeń prowadzoną przez Komisję” – napisał prok. Sebastian Rohm w uzasadnieniu umorzenia śledztwa.
Przypomnijmy, że umorzenie to było w kwietniu 2024 roku, czyli w czasie, kiedy już publicznie znane były wyniki śledztwa „Superwizjera” pokazujące związki Zondacrypto z półświatkiem. Było to również dwa lata po tym, jak w tajemniczych okolicznościach zaginął założyciel BitBay Sylwester Suszek, a prokuratura w tej sprawie prowadziła śledztwo.
Tymczasem, jak czytamy w uzasadnieniu umorzenia śledztwa, którego krótkie fragmenty właśnie 7 maja wyciekły w internecie:
„Zwrócić jednak należy uwagę, że zła sytuacja finansowa operatora giełdy kryptowalut Zondacrypto i samej tej giełdy może powstać w każdym czasie, a nie jest rolą organów ścigania stałe monitorowanie stanu finansowego operatora giełdy. Od chwili złożenia zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa przez Urząd Komisji Nadzoru Finansowego minął okres ponad 2 lat, giełda nadal funkcjonuje, a w dniu 2 lutego 2024 roku stała się sponsorem włoskiego klubu piłkarskiego Juventus FC” – podkreślił prok. Sebastian Rohm.
Jest jeszcze inny wątek prowadzony przez prok. Sebastiana Rohma ws. Zondacrypto. Jak, czytając między wierszami, dowiadujemy się z artykułu „Pulsu Biznesu”, prok. Rohm w 2022 roku umorzył też postępowanie dotyczące legalności pieniędzy, które sfinansowały powstanie BitBay. To jeszcze inna sprawa.
W uzasadnieniu napisał:
„Przeprowadzone czynności w postaci przesłuchań świadków, zgromadzonej dokumentacji w postaci umów, informacji Generalnego Inspektora Informacji Finansowej, oględziny akt postępowań karnych, a także dane zawarte na rachunkach bankowych pierwszych wspólników BitBaya, dane pozyskane z urzędów skarbowych nie wskazują, że pierwsi wspólnicy BitBaya oraz Sylwester Suszek, zakładając tę spółkę, pozyskali środki na jej utworzenie z nielegalnych źródeł”.
***
Postępowanie umorzone przez prok. Rohma w 2022 roku to już kolejne z licznych, jakie dotyczyły BitBay/Zondacrypto i to w samej Prokuraturze Regionalnej w Katowicach. Na szczegółowe informacje od prokuratury dotyczące tego postępowania czekamy.
Jednak już na tym etapie można stwierdzić, że niezależnie od powodów, polska prokuratura po prostu totalnie poległa w starciu z BitBay/Zondacrypto. A żeby tę bombę rozbroić, nie trzeba było wcale polityków i ustawy o kryptoaktywach, o którą od miesięcy bije się rząd z prezydentem.
Afery
Adam Bodnar
Zbigniew Ziobro
Prokuratura
Prokuratura Krajowa
prokuratura regionalna w Katowicach
Przemysław Kral
Sebastian Głuch
Sebastian Rohm
Tomasz Janeczek
Zondacrypto
Dziennikarka ekonomiczna, absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz podyplomowych Studiów Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk. Publicystka, producentka wideo online, autorka podcastów, host w studio TV na żywo. Byłam przywiązana do tematyki gospodarczej od kilkunastu lat, głównie w zakresie makroekonomii, finansów i bankowości oraz rynku mieszkaniowego. Obecnie gospodarka jest dla mnie interesująca przede wszystkim w połączeniu z kontekstem społecznym oraz politycznym. Wcześniej byłam związana ze Spidersweb.pl, Money.pl i Onetem, a jeszcze wcześniej z „Gazetą Giełdy Parkiet”. Współpracowałam także z „Dziennikiem Gazetą Prawną” i „Gazetą Wyborczą”.
Dziennikarka ekonomiczna, absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz podyplomowych Studiów Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk. Publicystka, producentka wideo online, autorka podcastów, host w studio TV na żywo. Byłam przywiązana do tematyki gospodarczej od kilkunastu lat, głównie w zakresie makroekonomii, finansów i bankowości oraz rynku mieszkaniowego. Obecnie gospodarka jest dla mnie interesująca przede wszystkim w połączeniu z kontekstem społecznym oraz politycznym. Wcześniej byłam związana ze Spidersweb.pl, Money.pl i Onetem, a jeszcze wcześniej z „Gazetą Giełdy Parkiet”. Współpracowałam także z „Dziennikiem Gazetą Prawną” i „Gazetą Wyborczą”.
Komentarze