Prezydium Sejmu pod przewodnictwem Marka Kuchcińskiego ukarało finansowo czworo posłów Platformy Obywatelskiej za ich wystąpienia z listopada i grudnia 2016 r. Część kar nałożono bezprawnie - bo to marszałek łamał regulamin odbierając im głos

Głosami trzech marszałków z PiS oraz Stanisława Tyszki z Kukiz’15 Prezydium Sejmu 24 marca nałożyło finansowe kary na czworo posłów Platformy. Monika Wielichowska, Henryka Krzywonos-Strycharska i Krzysztof Gadowski stracą jedna czwartą miesięcznego uposażenia, czyli ok. 1740 zł netto. Sławomir Nitras straci połowę uposażenia przez dwa miesiące, czyli łącznie 6959 zł.

Posłowie zostali ukarani za zachowanie na posiedzeniach z listopada i z pierwszej połowy grudnia. Sprawdziliśmy czy Prezydium ukarało posłów zgodnie z regulaminem Sejmu. Okazuje się, że troje z czworga ukaranych posłów rzeczywiście naruszyło regulamin Sejmu, ale na karę zasługiwał co najwyżej jeden z nich.

Wielichowska za 29 grudnia – bezprawnie ukarana

Posłanka Monika Wielichowska została ukarana za wystąpienie z 29 grudnia. Według stenogramu z tamtego dnia zgłosiła się na początku posiedzenia z wnioskiem formalnym: w imieniu klubu PO poprosiła o przerwę w obradach, by marszałek Kuchciński “ustosunkował się do sprawy ograniczenia pracy dziennikarzy w Sejmie”.

Chodziło o plany Kancelarii Sejmu m.in. zmniejszenia liczby dziennikarzy wpuszczanych do Sejmu (do dwóch na redakcję) i wprowadzenia zakazu nagrywania posiedzeń. Przeciwko nim posłowie opozycji protestowali także 16 grudnia, co skończyło się wykluczeniem posła Michała Szczerby, protestem opozycji na sali plenarnej i wyprowadzką klubu PiS z przyległościami na głosowania do Sali Kolumnowej.

Marszałek Kuchciński przerwał posłance Wielichowskiej, tłumacząc, że “wniosek nie dotyczy porządku dziennego”. Gdy chciała uzasadnić wniosek, Kuchciński poprosił ją o zejście z mównicy. Kiedy dalej nalegała, marszałek – wypełniając regulaminową procedurę – zwrócił uwagę, że zakłóca obrady Sejmu, dwukrotnie przywołał ją do porządku i wyłączył mikrofon. Posłanka zeszła wtedy z mównicy.

Regulamin Sejmu (art. 23) pozwala Prezydium Sejmu na nałożenie kary finansowej na posła “w przypadku uniemożliwiania przez posła pracy Sejmu lub jego organów”, a w szczególności, w przypadkach, gdy marszałek musi dwukrotnie upomnieć posła (art. 175). W tym przypadku nie ma jednak znaczenia, czy marszałek Kuchciński poprawnie upominał posłankę Wielichowską, bo to on złamał regulamin, nie dopuszczając jej do głosu.

Jej wniosek nie dotyczył żadnego z punktów porządku obrad, jak wskazał Kuchciński, ale nie musiał, bo wnioski mogą dotyczyć także przebiegu posiedzenia. Posłanka Wielichowska poprosiła wyraźnie o przerwę w posiedzeniu, na co pozwala art. 184 ust. 3 pkt 1. Marszałek miał prawo odrzucić taki wniosek, ale uniemożliwienie posłance jego uzasadnienia było bezprawne. Bezprawna jest też więc kara nałożona na posłankę.

Gadowski za 14 grudnia – też wątpliwe

Wątpliwy był też powód ukarania posła PO Krzysztofa Gadowskiego. 14 grudnia zgłosił wniosek formalny o odroczenie obrad i wprowadzenie do ich porządku informacji premier o likwidacji kopalń. Tamtego dnia był to gorący temat – na sali sejmowej byli obecni górnicy z kopalni Makoszowy. Marszałek Kuchciński zwrócił mu uwagę, że powinien taki wniosek zgłosić wcześniej Konwentowi Seniorów, ale kara dotyczyła raczej późniejszych wydarzeń.

Wniosek Gadowskiego wywołał dyskusję – po nim z “wnioskiem formalnym o wyjaśnienie sytuacji” w kopalni Makoszowy zgłosił się poseł Krzysztof Sitarski z Kukiz’15, a następnie Grzegorz Tobiszewski, sekretarz stanu w Ministerstwie Energii. W swoim przemówieniu oskarżył Platformę o celowe likwidowanie zamiast reformowania kopalń.

Gadowski chciał odnieść się do słów wiceministra zgłaszając wniosek formalny, ale Kuchciński mu na to nie pozwolił. Zażądał złożenia wniosku na piśmie. Gdy mimo to poseł wszedł na mównicę i powiedział kilka słów przy wyłączonym mikrofonie, marszałek poprosił go o zejście i wypowiedział formułę o „przywołaniu do porządku”. Choć Gadowski po tych słowach marszałka od razu wykonał polecenie, Kuchciński automatycznie odczytał kolejny punkt procedury o „uniemożliwianiu obrad”. Dopiero jego użycie uprawnia Prezydium Sejmu do zastosowania kar finansowych. Już wtedy marszałek je zapowiedział: „Ja niestety będę musiał bardziej ostro reagować. Na zachowania czterech posłów z państwa klubu patrzyłem przez palce. To są skutki finansowe”.

Z tych słów Kuchcińskiego można wywnioskować, że poseł Gadowski został ukarany w ramach odpowiedzialności zbiorowej: choć sam nie uniemożliwiał obrad Sejmu, dostało mu się za zachowania koleżanek i kolegów z klubu. I to za zachowania z poprzedniego dnia – bo 14 grudnia występował jako pierwszy.

Nitras za 13 grudnia – Kuchciński też naruszał regulamin

Odpowiedzialność zbiorową Kuchciński zastosował także wobec posła PO Sławomira Nitrasa, karząc go za zachowanie z 13 grudnia – pierwszego z trzech dni 32 i 33 posiedzenia, za które dostał karę.

Tamtego dnia na siedem wniosków formalnych zgłoszonych przez posłów opozycji marszałek Kuchciński tylko jeden uznał za spełniający regulaminowe kryteria. Pozostałe odrzucał ze zróżnicowaną stanowczością. Michałowi Kamińskiemu i Monice Wielichowskiej udzielił upomnień, ale i wyjaśnień co do spraw, które podnosili. Z kolei Joannie Augustynowskiej i Krzysztofowi Brejzie (bez ostrzeżenia), Jackowi Protasiewiczowi i Sławomirowi Nitrasowi wyłączył mikrofon. Nitras występował jako ostatni ze sprawą analogiczną do tej, którą zgłosił Kamiński – domagał się od marszałka włączenia do porządku obrad zgłoszonej przez swój klub uchwały. Regulamin nie przewiduje tego rodzaju wniosków formalnych.

Marszałek mógł jeszcze raz to wyjaśnić, ale stracił cierpliwość i zamiast tego zażądał od posła podania przepisu, na podstawie którego chce zabrać głos. Nitras nie odpowiedział. Kuchciński wezwał go więc do opuszczenia mównicy, a następnie dwukrotnie przywołał do porządku, co dało podstawę do wymierzenia kary finansowej.

W sporze z Nitrasem to Kuchciński miał rację, choć obniżając mu uposażenie za tę sytuację nie zachował się sprawiedliwie. Nitras  dostał tamtego dnia najwięcej upomnień, bo był ostatni w kolejce. Marszałek równie dobrze mógł ukarać sześcioro innych przemawiających wtedy posłów.

14 grudnia Nitras także zgłosił wniosek formalny, który nie spełniał regulaminowych warunków. Poseł pytał w nim marszałka, w jaki sposób może przejść z grupy posłów karanych do grupy nagradzanych. Chciał jeszcze coś dodać, ale marszałek bez zapowiedzi wyłączył mu mikrofon i przywołał do porządku, choć według regulaminu powinien wcześniej dwukrotnie go upomnieć. Znów marszałek złamał regulamin w obronie regulaminu.

16 grudnia Nitras złożył wniosek o przerwę, mającą doprowadzić do zajęcia się przez Sejm planowanymi ograniczeniami dla dziennikarzy. Tym razem wniosek był formalnie poprawny – wnioski o przerwę są dopuszczalne, nawet jeśli z góry wiadomo, że marszałek je odrzuci. Kuchciński uznał jednak, że w tym wypadku poseł naruszył regulamin. Bez ostrzeżenia wyłączył mikrofon i dwukrotnie przywołał posła do porządku. “To już potrójna recydywa” – ostrzegł. 

Krzywonos za 2 grudnia

Najbardziej uzasadniona była kara dla poseł Henryki Krzywonos-Strycharskiej. 2 grudnia zapowiedziała wniosek formalny podczas gorącej debaty o ustawie o zgromadzeniach. Po wejściu na mównicę nie zgłosiła żadnego wniosku, a jedynie odniosła się do wcześniejszej dyskusji o spaleniu kukły Lecha Wałęsy w 1993 r. przez Jarosława Kaczyńskiego. “Bardzo żałuję, że nie ma pana posła Kaczyńskiego na sali, bo dokładnie pamiętamy, jak to było z tą kukłą i kto ją palił” – zaczęła Krzywonos, ale marszałek przerwał jej, domagając się zgłoszenia wniosku formalnego. Posłanka PO nie reagowała na prośby. “A nie mówiłam, parę miesięcy temu, że będą nas wyciągać z domów o godz. 6? To się sprawdza” – ciągnęła dalej.

Po kilkukrotnym wezwaniu do zgłoszenia wniosku formalnego marszałek wyłączył posłance mikrofon. Zrobił to wbrew regulaminowi, który pozwala na odebranie głosu dopiero po dwukrotnym przywołaniu posła “do rzeczy”. “I tak będziemy się spotykać!” – krzyknęła posłanka Krzywonos, nie przejmując się odebraniem głosu. Zeszła z mównicy, dopiero gdy marszałek dwukrotnie przywołał ją do porządku.



To nie koniec

Prezydium Sejmu obradowało też nad karami dla posłów PO Jana Grabca i Jarosława Urbaniaka, ale decyzje w ich sprawie mają zapaść na następnym posiedzeniu. Wtedy Prezydium ma też zająć się karami finansowymi dla posłów blokujących mównicę 16 grudnia.

Na tę okazję dr Piotr Chybalski z Biura Analiz Sejmowych przygotował już notatkę uzasadniającą zastosowanie takich kar wobec blokujących. Powołał się w niej na swoją ekspertyzę z 4 stycznia – jedną z dziewięciu opinii, sporządzonych na zlecenie Kancelarii Sejmu, które udawadniały, że marszałek Kuchciński ani razu nie naruszył regulaminu Sejmu, a posłowie opozycji za swój protest powinni odpowiadać karnie.


Abonament na wolność słowa

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym