13 kwietnia 2020

Lasy Państwowe chwalą się, że płacą 2,65 mld zł podatków. Propagandowa opowieść z mchu i paproci

Lasy Państwowe przekonują, że w 2018 roku zapłaciły w podatkach blisko 30 proc. wysokości swoich przychodów. "Żadna firma nie wytrzymałaby takich obciążeń" - pisze dr Antoni Kostka z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. I udowadnia, że faktyczne kwoty są wielokrotnie mniejsze

Nie ma konferencji, seminarium czy innego spotkania, na którym przedstawiciel Lasów Państwowych nie zaprezentowałby prędzej czy później infografiki pt: „Ile Lasy Państwowe płacą podatków (i innych danin na cele publiczne)?”.

Aparat propagandowy drzewnego koncernu robi wiele, aby wytworzyć w opinii publicznej wrażenie, jakoby wpłacał na rzecz wspólnego budżetu o wiele więcej, niż to wynika z prostej analizy, która nie wymaga specjalistycznej wiedzy z zakresu rachunkowości.

Przykładem tej mylącej narracji są słowa Tomasza Zawiły-Niedźwieckiego, zastępcy Dyrektora Generalnego LP ds. rozwoju i organizacji, który w trakcie „Leśnego Kongresu Drogowego” w 2018 roku mówił, że LP, zasilając budżet podatkami, "rocznie, przy przychodach około 9 mld zł przekazują blisko jedną trzecią tej sumy”.

Infografika, która nie informuje

Wspomniana grafika jest reprodukowana od kilku lat, zmieniają się jedynie liczby. Ostatnia jej wersja opiera się na danych z roku 2018 i wygląda tak:

Źródło: Lasy Państwowe.

W centralnym punkcie widoczna jest namalowana dużą czcionką liczba, która - jak to się sugeruje - jest sumą wszystkich danin płaconych przez Lasy Państwowe na rzecz celów publicznych. W roku 2018 było to 2,65 mld złotych, przy przychodzie 9,8 mld zł. Już na pierwszy rzut zastanawiające jest to,

w jaki sposób LP są w stanie płacić kontrybucje w łącznej wysokości blisko 30 proc. swoich przychodów. Żadna firma nie wytrzymałaby takich obciążeń.

Czyżby LP były jakimś wyjątkiem?

Lasy Państwowe manipulują informacją o VAT

Dokładniejsze przyjrzenie się przedstawionym liczbom wskazuje jednak, że

ponad połowa wykazywanych (ponad 1,3 mld zł) „kosztów” to… odprowadzany podatek VAT.

Podkreślmy to wyraźnie: „odprowadzany” a nie „płacony”. Dokładnie, jak to przyznał w swoim poście Krzysztof Trębski, rzecznik prasowy LP, jest to „wielkość nadwyżki należnego podatku VAT nad podatkiem naliczonym, czyli ta, która faktycznie zasiliła budżet państwa”.

Nie trzeba być biegłym księgowym, wystarczy własna praktyka każdego drobnego przedsiębiorcy, żeby zauważyć, że

zaliczenie całości odprowadzonego VAT do kosztów przedsiębiorstwa jest po prostu manipulacją.

Owszem, istnieją pewne kategorie wydatków, z których VAT jest kosztem i nie jest odliczany - np.samochody i paliwo - ale w przychodach LP (ponad 9 mld zł) stanowią one znikomą część.

W olbrzymiej większości VAT jest dla firmy takiej jak LP całkowicie neutralny: „przepływa” przez firmę, ponieważ jest płacony przez klientów kupujących drewno, a potem odprowadzany do Urzędu Skarbowego, po odliczeniu VAT należnego. Schemat przepływu podatku VAT pokazuje poniższa tabela.

Warto przy tym zaznaczyć, że są to wartości orientacyjne, pokazujące mechanizm działania podatku. Nie znamy dokładnej struktury przychodów i kosztów wg stawek VAT. Wiemy jedynie z pewnością, ze różnica pomiędzy VAT należnym a naliczonym wynosi nieco ponad 1,3 mld zł.

Lasy Państwowe nie publikują tzw. informacji dodatkowej i/lub rachunku przepływów pieniężnych, które są zwykle dołączane do sprawozdań finansowych każdego przedsiębiorstwa sporządzającego bilans.

Widać, największy obszarnik Unii Europejskiej, zarządzający 25 proc. powierzchni naszego kraju uznał, że jego dostępne publicznie sprawozdanie finansowe może ograniczyć się do trzech kartek papieru.

Beneficjentem składek ZUS są pracownicy Lasów, nie społeczeństwo

Inną pozycją zwracającą uwagę są „wydatki na zabezpieczenia socjalne” wynoszące, uwaga, 500 mln zł!

Są to przede wszystkim składki na ZUS, nietrudno zgadnąć, że związane z wynagrodzeniami. A, że te wynagrodzenia przekroczyły średnio 8000 zł miesięcznie, również suma składek jest odpowiednio wysoka.

Trudno jednak uznać, że są to „daniny na rzecz celów publicznych” w takim sensie, że korzystamy na nich wszyscy jako podatnicy.

To są przecież składki na ubezpieczenia zdrowotne i emerytalne pracowników LP, i oni są lub będą beneficjentami tych ubezpieczeń. Jednak z uporem godnym lepszej sprawy Lasy Państwowe starają się sugerować, że te pieniądze są wpłatą do naszej wspólnej „budżetowej” kasy.

Lasy dają na drogi, które same rozjeżdżają

Lasy Państwowe chwalą się również wydatkami na rzecz budowy i remontów dróg lokalnych. W roku 2018 było to ponad 80 mln zł na rzecz samorządów i ponad 22 mln zł na drogi leśne, udostępnione dla ruchu publicznego. Tutaj pozornie sprawa jest prosta – to są to świadczenia na rzecz celów publicznych.

Jednak nie będzie specjalnym nadużyciem, jeśli określimy te wpłaty jako swojego rodzaju odszkodowania za zniszczenia dróg.

Są tego świadomi autorzy ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych, która od 2019 roku przewiduje dodatkowe obligatoryjne świadczenia LP na ten cel.

Jak czytamy w uzasadnieniu tej regulacji "wpłaty, które będą dokonywane z Lasów Państwowych, są motywowane faktem, że podmiot ten korzysta z sieci dróg lokalnych, do przewozu drewna w istotny sposób wpływając na stan tych dróg, nieprzystosowanych do przenoszenia ciężkich ładunków. Działania podejmowane w celu wzmocnienia dróg lokalnych są przy tym w interesie Lasów Państwowych, gdyż ułatwiają im korzystanie z lasów, dróg leśnych oraz wywózkę drewna z lasu.”

Innymi słowy, te wpłaty częściowo niwelują straty wynikające z działania ciężkiego sprzętu na drogach publicznych. A częściowo są po prostu inwestycją, umożliwiającą dalsze prowadzenie gospodarki leśnej.

Dotacje LP dla parków narodowych to narzędzie nacisku

Inne pozycje pokazywane przez Lasy Państwowe jako koszty - dotacje na parki narodowe i badania naukowe - można oczywiście traktować jako daniny na rzecz celów publicznych. Inna sprawa, że wiele napisano o nieefektywnym wykorzystaniu tych środków.

W przypadku Instytutu Badawczego Leśnictwa taki system finansowania każe podawać w wątpliwość niezależność naukową tego ośrodka, lub chociażby celowość takiego, a nie innego wyboru priorytetów badawczych. Dla przykładu nikt rozsądny nie wierzy już w sensowność idei Leśnych Gospodarstw Węglowych (czytaj tu i tu) a naukowcy z IBLes dalej, z uporem godnym lepszej sprawy, spędzają czas na uzasadnianiu tego pomysłu dyrekcji LP.

Można założyć, ze gdyby środki na badania naukowe były przekazywane do Ministerstwa Nauki, nikt rozsądny nie przeznaczyłby ich na realizację takich pomysłów, służących wyłącznie politycznym i finansowym interesom Lasów Państwowych.

W przypadku parków narodowych przeznaczenie dotacji jest ściśle kontrolowane przez Lasy Państwowe i stanowi element dyskretnego nacisku na ich dyrekcje: trudno się dziwić temu, że nie mówią one o swoim rozszerzeniu lub tworzeniu nowych obszarów chronionych.

700 mln, a nie 2,65 mld

Jednak nawet po uwzględnieniu powyższych dwóch pozycji,

rzeczywiste kontrybucje Lasów Państwowych na rzecz budżetu państwa i budżetów samorządów wyniosły niewiele ponad 700 mln zł, czyli prawie cztery razy mniej niż to, o czym mówią i piszą ich przedstawiciele.

Warto dokonać szybkiego obliczenia i podzielić tą sumę przez powierzchnię lasów administrowaną przez LP. Dopiero wtedy widać, jakim mitem jest „samofinansowanie się Lasów Państwowych”.

Wynika z niego, że całkowita wartość danin z jednego hektara wynosi ok. 100 zł, czyli niewiele ponad 23 euro – tyle płacą w sumie Lasy Państwowe za użytkowanie i czerpanie korzyści z naszego wspólnego majątku. Jest to najprawdopodobniej najniższa wartość dla porównywalnych publicznych przedsiębiorstw europejskich.

Dr Antoni Kostka – z wykształcenia geolog, przez wiele lat przedsiębiorca. Przewodniczący Rady Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze – organizacji zajmującej się ochroną przyrody Karpat.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne