Nie ma konferencji, seminarium czy innego spotkania, na którym przedstawiciel Lasów Państwowych nie zaprezentowałby prędzej czy później infografiki pt: „Ile Lasy Państwowe płacą podatków (i innych danin na cele publiczne)?”.
Aparat propagandowy drzewnego koncernu robi wiele, aby wytworzyć w opinii publicznej wrażenie, jakoby wpłacał na rzecz wspólnego budżetu o wiele więcej, niż to wynika z prostej analizy, która nie wymaga specjalistycznej wiedzy z zakresu rachunkowości.
Przykładem tej mylącej narracji są słowa Tomasza Zawiły-Niedźwieckiego, zastępcy Dyrektora Generalnego LP ds. rozwoju i organizacji, który w trakcie „Leśnego Kongresu Drogowego” w 2018 roku mówił, że LP, zasilając budżet podatkami, „rocznie, przy przychodach około 9 mld zł przekazują blisko jedną trzecią tej sumy”.
Infografika, która nie informuje
Wspomniana grafika jest reprodukowana od kilku lat, zmieniają się jedynie liczby. Ostatnia jej wersja opiera się na danych z roku 2018 i wygląda tak:

W centralnym punkcie widoczna jest namalowana dużą czcionką liczba, która – jak to się sugeruje – jest sumą wszystkich danin płaconych przez Lasy Państwowe na rzecz celów publicznych. W roku 2018 było to 2,65 mld złotych, przy przychodzie 9,8 mld zł. Już na pierwszy rzut zastanawiające jest to,
w jaki sposób LP są w stanie płacić kontrybucje w łącznej wysokości blisko 30 proc. swoich przychodów. Żadna firma nie wytrzymałaby takich obciążeń.
Czyżby LP były jakimś wyjątkiem?
Lasy Państwowe manipulują informacją o VAT
Dokładniejsze przyjrzenie się przedstawionym liczbom wskazuje jednak, że
ponad połowa wykazywanych (ponad 1,3 mld zł) „kosztów” to… odprowadzany podatek VAT.
Podkreślmy to wyraźnie: „odprowadzany” a nie „płacony”. Dokładnie, jak to przyznał w swoim poście Krzysztof Trębski, rzecznik prasowy LP, jest to „wielkość nadwyżki należnego podatku VAT nad podatkiem naliczonym, czyli ta, która faktycznie zasiliła budżet państwa”.
Nie trzeba być biegłym księgowym, wystarczy własna praktyka każdego drobnego przedsiębiorcy, żeby zauważyć, że
zaliczenie całości odprowadzonego VAT do kosztów przedsiębiorstwa jest po prostu manipulacją.
Owszem, istnieją pewne kategorie wydatków, z których VAT jest kosztem i nie jest odliczany – np.samochody i paliwo – ale w przychodach LP (ponad 9 mld zł) stanowią one znikomą część.
W olbrzymiej większości VAT jest dla firmy takiej jak LP całkowicie neutralny: „przepływa” przez firmę, ponieważ jest płacony przez klientów kupujących drewno, a potem odprowadzany do Urzędu Skarbowego, po odliczeniu VAT należnego. Schemat przepływu podatku VAT pokazuje poniższa tabela.
Warto przy tym zaznaczyć, że są to wartości orientacyjne, pokazujące mechanizm działania podatku. Nie znamy dokładnej struktury przychodów i kosztów wg stawek VAT. Wiemy jedynie z pewnością, ze różnica pomiędzy VAT należnym a naliczonym wynosi nieco ponad 1,3 mld zł.
Lasy Państwowe nie publikują tzw. informacji dodatkowej i/lub rachunku przepływów pieniężnych, które są zwykle dołączane do sprawozdań finansowych każdego przedsiębiorstwa sporządzającego bilans.
Widać, największy obszarnik Unii Europejskiej, zarządzający 25 proc. powierzchni naszego kraju uznał, że jego dostępne publicznie sprawozdanie finansowe może ograniczyć się do trzech kartek papieru.
Beneficjentem składek ZUS są pracownicy Lasów, nie społeczeństwo
Inną pozycją zwracającą uwagę są „wydatki na zabezpieczenia socjalne” wynoszące, uwaga, 500 mln zł!
Są to przede wszystkim składki na ZUS, nietrudno zgadnąć, że związane z wynagrodzeniami. A, że te wynagrodzenia przekroczyły średnio 8000 zł miesięcznie, również suma składek jest odpowiednio wysoka.
Trudno jednak uznać, że są to „daniny na rzecz celów publicznych” w takim sensie, że korzystamy na nich wszyscy jako podatnicy.
To są przecież składki na ubezpieczenia zdrowotne i emerytalne pracowników LP, i oni są lub będą beneficjentami tych ubezpieczeń. Jednak z uporem godnym lepszej sprawy Lasy Państwowe starają się sugerować, że te pieniądze są wpłatą do naszej wspólnej „budżetowej” kasy.
Lasy dają na drogi, które same rozjeżdżają
Lasy Państwowe chwalą się również wydatkami na rzecz budowy i remontów dróg lokalnych. W roku 2018 było to ponad 80 mln zł na rzecz samorządów i ponad 22 mln zł na drogi leśne, udostępnione dla ruchu publicznego. Tutaj pozornie sprawa jest prosta – to są to świadczenia na rzecz celów publicznych.
Jednak nie będzie specjalnym nadużyciem, jeśli określimy te wpłaty jako swojego rodzaju odszkodowania za zniszczenia dróg.
Są tego świadomi autorzy ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych, która od 2019 roku przewiduje dodatkowe obligatoryjne świadczenia LP na ten cel.
Jak czytamy w uzasadnieniu tej regulacji „wpłaty, które będą dokonywane z Lasów Państwowych, są motywowane faktem, że podmiot ten korzysta z sieci dróg lokalnych, do przewozu drewna w istotny sposób wpływając na stan tych dróg, nieprzystosowanych do przenoszenia ciężkich ładunków. Działania podejmowane w celu wzmocnienia dróg lokalnych są przy tym w interesie Lasów Państwowych, gdyż ułatwiają im korzystanie z lasów, dróg leśnych oraz wywózkę drewna z lasu.”
Innymi słowy, te wpłaty częściowo niwelują straty wynikające z działania ciężkiego sprzętu na drogach publicznych. A częściowo są po prostu inwestycją, umożliwiającą dalsze prowadzenie gospodarki leśnej.
Dotacje LP dla parków narodowych to narzędzie nacisku
Inne pozycje pokazywane przez Lasy Państwowe jako koszty – dotacje na parki narodowe i badania naukowe – można oczywiście traktować jako daniny na rzecz celów publicznych. Inna sprawa, że wiele napisano o nieefektywnym wykorzystaniu tych środków.
W przypadku Instytutu Badawczego Leśnictwa taki system finansowania każe podawać w wątpliwość niezależność naukową tego ośrodka, lub chociażby celowość takiego, a nie innego wyboru priorytetów badawczych. Dla przykładu nikt rozsądny nie wierzy już w sensowność idei Leśnych Gospodarstw Węglowych (czytaj tu i tu) a naukowcy z IBLes dalej, z uporem godnym lepszej sprawy, spędzają czas na uzasadnianiu tego pomysłu dyrekcji LP.
Można założyć, ze gdyby środki na badania naukowe były przekazywane do Ministerstwa Nauki, nikt rozsądny nie przeznaczyłby ich na realizację takich pomysłów, służących wyłącznie politycznym i finansowym interesom Lasów Państwowych.
W przypadku parków narodowych przeznaczenie dotacji jest ściśle kontrolowane przez Lasy Państwowe i stanowi element dyskretnego nacisku na ich dyrekcje: trudno się dziwić temu, że nie mówią one o swoim rozszerzeniu lub tworzeniu nowych obszarów chronionych.
700 mln, a nie 2,65 mld
Jednak nawet po uwzględnieniu powyższych dwóch pozycji,
rzeczywiste kontrybucje Lasów Państwowych na rzecz budżetu państwa i budżetów samorządów wyniosły niewiele ponad 700 mln zł, czyli prawie cztery razy mniej niż to, o czym mówią i piszą ich przedstawiciele.
Warto dokonać szybkiego obliczenia i podzielić tą sumę przez powierzchnię lasów administrowaną przez LP. Dopiero wtedy widać, jakim mitem jest „samofinansowanie się Lasów Państwowych”.
Wynika z niego, że całkowita wartość danin z jednego hektara wynosi ok. 100 zł, czyli niewiele ponad 23 euro – tyle płacą w sumie Lasy Państwowe za użytkowanie i czerpanie korzyści z naszego wspólnego majątku. Jest to najprawdopodobniej najniższa wartość dla porównywalnych publicznych przedsiębiorstw europejskich.
Dr Antoni Kostka – z wykształcenia geolog, przez wiele lat przedsiębiorca. Przewodniczący Rady Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze – organizacji zajmującej się ochroną przyrody Karpat.
Świetny artykuł pokazujący to, co każdy wie. Tam gdzie państwo Polskie zarządza nic się nie zgadza. No i zgadzać się nie będzie, przecież to nie moje to państwowe…
Zamiast dość amatorskiego artykułu wolałbym zobaczyć bilans i r-k wyników LP za rok 2018 (lub 18, bieżącego może jeszcze nie byc) plus komentarze ze sprawozdania finansowego, skoro takie skrome. Internauci dopowiedzą resztę.
Sprawozdanie finansowe jest dostępne przez internet w KRS za niewielką opłatą.
Tak czy inaczej, od propagandy sukcesu środków nie przybędzie, to pewne.
Z tym VAT- to nie do końca. Owszem VAT miga odliczyć lasy stricte od kosztów związanych z pozyskaniem drewna ale należy pamiętać ze wydatki na odnowienia o ochronę lasu ( grodzenie, smarowanie sadzonek żeby zwierzyna nie zgryzala itd) edukacja ekologiczna a nawet budowa parkingów dla ludzi – to już nie podlega w żaden sposób odliczeniu VAT. Lubie ten portal ale znając temat lesnictwa czytając ten artykuł widząc wiele przekłamań a brak rzetelności – niestety będę jiznczytac wasze artykuły przez palce. Rzetelność to podstawa. Jest tu wiele rzeczy do podważenia ale po co….
Może zna się pani na leśnictwie, ale na ekonomii – nie. Mamy podatek VAT należny, naliczany od większości sprzedaży. Oraz VAT od zakupów, odejmowany (zazwyczaj w całości) od VAT należnego. Różnica jest do zapłaty lub do zwrotu. Sprawa się komplikuje, jeżeli wydatki związane są z utworzeniem środka trwałego. Polecam stosowną literaturę.
Mam takie glupie pytanie: Jak to jest firma panstwowa to dlaczego placi wogule podatek?
W jakim kraju firmy państwowe nie płacą podatku. Domyślam się, że chodzi ci o dochodowy.
Proszę rzetelniej. Co z tym finansowaniem albo wręcz inwestowaniem w drogi publiczne. Inwestuje się w swoją własność a nie w cudzą. LP sprzedają drewno w lesie a przewozaąje przewoźnicy, którzy płacą podatek drogowy w zakupowanym paliwie oraz podatek od środków transportowych. To są środki do utrzymania dróg. No chyba że każdy sprzedający swój towar zostanie potraktowany równo. Kamieniołomy, kopalnie, dyskonty również dofinansują drogi publiczne jako, jak nazwał autor, inwestycje w swoja działalność.
To jest nierzetelny artykuł. I tak z wykresu LP nie jest powiedziane że VAT jest kosztem firmy tylko ze taki podatek został zaplacony i jak każdy wie jest to danina publiczna. Dodatkowo chcialbym zauważyć że VAT a przynajmniej jego część może być kosztem szczegolnie w przypadku placenia podatku obrotowego a z tego co wiem lasy taki podatek płacą. Sprawa ZUS to już tylko półprawdy, nieprawdą jest że podatki na ZUS (ubezpiczenia spoleczne w tym ubezpiczenia zdrowotne) służą pracownikom LP, bo krótko mówiąc wpływają do Budżetu Państwa i służą do obsługi bieżących zobowiązań Panstwa a nie są odkladane na prywatne konta leśników. Można by jeszcze długo pisać ale widać ze artykuł pasuje pod poglądy redakcji i nawet nie weryfikuje jego treści.
Radzę przynajmniej obejrzeć dwutomowy komentarz do ustawy VAT. Korzysta z niego wiele US. Samo świadectwo ze szkoły podstawowej zezwala tylko na pisani bredni pod hasłem "nierzetelny artykuł".
LP to jeszcze jedna mafia okradająca ogół. Podobnie jak górnictwo. I kilka jeszcze "sreber". Niektóre z tych "sreber" mają jeszcze tradycje z czasów, gdy pod łaskawym okiem Romanowów budowano pierwsze elektrownie, gazownie i wodociągi. I rzecz nie w tym, że są one państwowe (publiczne) ale w tym, że stanowią one specjalne strefy ekonomiczne w których pieniądze obywateli przez różne wymyślne urządzenia są przenoszone do prywatnych kieszeni. A w zamian obdarowani świadczą różne usługi polityczne. LP mają swoich ludzi we wszystkich partiach, wszystkie partie obawiają się ewentualnego ataku ze strony zawiedzionych nie taką polityką jaka im pasuje beneficjentów układu leśno-państwowego, trwa więc niewzruszenie uświęcona stuletnią tradycją wymiana uprzejmości i nieformalnych świadczeń. W tej symbiozie nie ma miejsca na nowoczesną ochronę przyrody (zwaną nie wiedzieć czemu ekologią) , na rozwój turystyki, na obronę zasobów wodnych. Bo na udawaniu, że się zarabia pieniądze i strzeże tradycji (Szyszko niesławnej pamięci) można, wyduszając ulgi, dotacje, tworząc kreatywne mechanizmy księgowe, całkiem przyjemnie zarobić i jeszcze podzielić się z politykami. Jest pięknie, jest dobrze, a jak się pojawiają jacyś "ekolodzy" to można na nich poszczuć prostych ludzi broniących swych miejsc pracy przed lewackimi fanaberiami. Cd niżej
Cd
No i jest jeszcze kościół który przekonuje, że zabawa w zabijanie zajeNców i dzikich świń oraz nieprzynoszące żadnej korzyści (z wyjątkiem wąskiej grupy cwaniaków co świetnie na tym zarabiają) wycinanie i sadzenie od nowa to jest zalecone przez Yahve czynienie sobie ziemi poddaną. No a jak Yahve każe, to nie ma siły, trzeba ten las kiereszować, zwierzątka zabijać, ograniczać do minimum powierzchnię i budżety parków narodowych. Chłop żywemu nie przepuści, jak się żywe napatocy, nie pozyje se, a juści. A największym idiotyzmem jest oddanie decyzji ws tworzenia nowych i rozszerzania parków narodowych różnym wójtom i sołtysom oraz ich wyborcom. I tak, pod płaszczykiem dbania o dziedzictwo, tradycję, dobro ludu i co tam jeszcze wspieramy najbardziej prymitywną, krótkowzroczną pazerność.
¡Puta hostia!