Jak rosną kolejki do lekarzy? W ortopedii w ciągu 13 lat kolejki się wręcz skróciły. Ale jednocześnie na pobyt w zakładzie pielęgnacyjno-opiekuńczym senior czeka ponad 14 miesięcy. Choć jeszcze w 2022 roku czekał tylko 2 miesiące. To nie dzieci najbardziej potrzebują pomocy
Zbiórka Łatwoganga i fundacji Cancer Fighters na pomoc dzieciom chorym na raka poruszyła całą Polskę. To było piękne. Ale też może być niebezpieczne. Dlaczego? Pisaliśmy tu. W skrócie: ludzie zbyt łatwo wierzą, że zbierając jeden promil kwoty, która co roku jest potrzebna na leczenie Polaków, rozwiązują jakiś poważny problem.
W dodatku problem, który chcą rozwiązywać, w zasadzie nie istnieje. To brzmi brutalnie i emocjonalnie trudno to przyjąć, ale dokładnie tak jest. Onkologia dziecięca to najbardziej zaopiekowana finansowo dziedzina systemu ochrony zdrowia, w której nie brakuje pieniędzy. Ani lekarzy, bo dzieci nie czekają w kolejkach takich, jak dorośli.
Problemy naszego systemu ochrony zdrowia leżą gdzie indziej.
Gdzie? Każdy nie-ekspert odpowie: w kolejkach.
I to prawda. Ale tylko częściowa. Okazuje się bowiem, że w niektórych obszarach ochrony zdrowia kolejki rosną, ale w innych maleją. Przeanalizowaliśmy, co w zakresie kolejek zmieniło się w ciągu ostatnich 13 lat, a z tej analizy wyłania się obraz, który pokazuje, na co Łatwogang powinien zbierać pieniądze następnym razem, skoro jednak nie na dzieci chore na raka.
Dlaczego cofamy się właśnie o 13 lat? Bo od 2012 roku fundacja Watch Health Care przygotowuje szczegółowe analizy kolejek do lekarzy i badań specjalistycznych oraz zabiegów w całej Polsce w różnych specjalizacjach.
Narodowy Fundusz Zdrowia czy Ministerstwo Zdrowia od czasu do czasu te dane podważają, twierdząc, że tu czy tam można uzyskać świadczenie szybciej niż wskazuje WHC. Jednak WHC nie sprawdza, jak długie kolejki mogłyby być teoretycznie – a takich właśnie argumentów używa NFZ i MZ.
Fundacja sprawdza ich długość z perspektywy pacjenta – za pomocą ankieterów dzwoniąc do losowo wybranej próby placówek medycznych w całej Polsce. (O szczegółach metodologii na końcu tekstu)
Wyniki ostatniego Barometru Watch Health Care pokazują, że:
To bardzo ogólne wskaźniki w dodatku pokazujące stan na wrzesień/październik 2025 roku, kiedy ankieterzy przeprowadzili ostatnie ogólnopolskie badanie. Śmiało można założyć, że od tamtej pory wiele zmieniło się na gorsze, szczególnie w zakresie badań diagnostycznych. Wiemy bowiem, że NFZ w ostatnich miesiącach tnie płatności za nadwykonania wielu badań, w tym koloskopii, gastroskopii, rezonansu magnetycznego czy tomografii komputerowej.
Zapaść systemu ochrony zdrowia z powodu ogromnej dziury finansowej w NFZ była przez ekspertów zapowiadana już w zeszłym roku. I to właśnie się teraz dzieje.
Warto jednak zweryfikować wciąż powtarzaną tezę, że kolejki do lekarzy rosną. One są – bezsprzecznie. Duże – owszem. Ale czy coraz większe?
Patrząc na pierwszy rzut oka na te trzy ogóle wskaźniki, rzeczywiście kolejki w ochronie zdrowia rosną.
Tendencja jest jednoznaczna, z pewnym widocznym zachwianiem w czasie pandemii, kiedy kolejki się zmniejszyły z oczywistych względów. Ale od 2023 roku wracamy do negatywnego trendu.
Jednak drugi rzut oka pokazuje, że obraz wcale nie jest taki oczywisty.
Analiza wyłącznie ostatniego Barometru WHC, pokazującego zmiany rok do roku może nasuwać wręcz lekko optymistyczne wnioski. Jesienią 2025 roku w porównaniu do jesieni 2024 roku kolejki do specjalistów skróciły się o 0,1 miesiąca, kolejki do badań diagnostycznych o 0,3 miesiąca, a czas oczekiwania na pojedyncze świadczenie zdrowotne się nie zmienił.
Co więcej, są takie dziedziny, w których naprawdę zmieniło się na lepsze. W ciągu ostatniego roku największa poprawa dostępu do świadczeń zdrowotnych nastąpiła w dziedzinach: neurologia (o 1,6 mies.), endokrynologia (o 1,4 mies.), chirurgia dziecięca (o 1,3 mies.) oraz kardiochirurgia (o 1,0 mies.).
Ale są też takie, w których mocno się pogarsza. Największe wydłużenie średniego czasu oczekiwania zanotowano w dziedzinach: stomatologia (o 3,8 mies.), chirurgia szczękowo-twarzowa (o 2,8 mies.), geriatria (o 1,7 mies.), ortopedia i traumatologia narządu ruchu (o 1,3 mies.), oraz chirurgia plastyczna (o 1,2 mies.).
W ostatnim Barometrze WHC czytamy również, że w 25 spośród 43 analizowanych dziedzin medycyny nie odnotowano znaczących zmian w kolejkach. Można by wysnuć wniosek, że to już nieźle, bo przynajmniej nie jest gorzej.
Niestety, wcale nie. Autorzy raportu podkreślają bowiem, że brak zmiany zwykle dotyczy tych świadczeń, na które trzeba czekać bardzo długo. Brak zmiany jest więc bardzo złą wiadomością.
Na tym etapie wnioski należy wyciągnąć dwa. Po pierwsze, czy jest gorzej, czy lepiej, zależy przede wszystkim o konkretnej dziedziny ochrony zdrowia.
Po drugie, poprawa widoczna w trzech najogólniejszych wskaźnikach jest tak niewielka, że może wynikać z błędu statystycznego i nie należy wyciągać z niej zbyt daleko idących wniosków w oderwaniu od wieloletnich tendencji.
Przyjrzyjmy się więc tym wieloletnim tendencjom w poszczególnych wybranych dziedzinach. Nie wszystkich – po to odsyłamy do raportu WHC. Naszą uwagę zwraca kilka z nich:
Zacznijmy od ortopedii i traumatologii ruchu. W ostatnim raporcie WHC za 2025 rok dziedzina ta wyróżnia się negatywnie, jako ta, w której rok do roku nastąpiło największe pogorszenie, czyli wydłużenie kolejek.
Jednak patrząc na długoterminowe zmiany, zaszła duża poprawa. W 2012 roku kolejki do świadczeń z tej dziedziny średnio wynosiły 13,1 miesiąca, w 2025 roku 9,7 miesiąca. To oznacza, że kolejki zmniejszyły się o jedną czwartą.
Trudno oczywiście uznać, że średni czas oczekiwania sięgający niemal 10 miesięcy jest satysfakcjonujący dla pacjentów.
Spośród dziedzin, które wzięliśmy pod lupę w tej analizie, w tej samej kategorii znalazły się: onkologia, chirurgia onkologiczna i chirurgia dziecięca. To kategoria, którą można roboczo nazwać: „jest nieźle”.
O ile w ortopedii właściwie jest źle, ale się na przestrzeni lat poprawia, o tyle pozostałych dziedzinach kolejki po prostu nie są bardzo długie.
Szczególnie dobrze wypada chirurgia onkologiczna, gdzie czas oczekiwania pacjenta to 0,9 miesiąca, a w 2012 roku to było 1,6 miesiąca. Jest dobrze i w dodatku się poprawia.
W samej onkologii kolejki przez 13 lat nieznacznie wzrosły, ale to nieduża zmiana na ciągle dość niskim pułapie. Obecnie średnia kolejka to 1,9 miesiąca, w 2012 roku było 0,7 miesiąca.
W chirurgii dziecięcej po zawirowaniach w 2021 roku, kiedy kolejka skoczyła do 4,2 miesiąca, obecnie to 2,4 miesiąca, a w 2012 roku było to 1,8 miesiąca.
Druga grupa analizowanych przez OKO.press dziedzin powinna zostać roboczo nazwana „dramat”.
Uwagę zwraca przede wszystkim to, co wydarzyło się z kolejkami w neurochirurgii. Obecnie na świadczenie z tej dziedziny pacjent czeka średnio 9,4 miesiąca. W 2012 roku czekał 3,8 miesiąca. Kolejka wydłużyła się dwuipółkrotnie.
W neurologii za to sytuacja jest znacznie lepsza i kolejki na przestrzeni lat niemal się nie wydłużają. Fundacja w swoim raporcie podaje przykłady świadczeń, które wręcz stają się coraz bardziej dostępne.
71-letnia kobieta zakwalifikowana do operacji wstawienia stentu w związku ze zdiagnozowanym zwężeniem tętnic szyjnych na zabieg wstawienia stentów tętnic szyjnych w 2025 roku czeka 4 miesiące, a zaledwie rok wcześniej czas oczekiwania wynosił 8,8 miesiąca.
Drugi dramatyczny obszar to kardiologia, gdzie czas oczekiwania jest znacznie krótszy niż w neurochirurgii (obecnie średnio 4 miesiące), ale od 2012 roku kolejka również wydłużyła się dwukrotnie, a to już zły wynik.
Pozostaje jeszcze geriatria, gdzie również dzieje się bardzo źle. Obecnie na świadczenia z tej dziedziny czeka się średnio 7 miesięcy, podczas gdy w 2012 roku było to 4,9 miesiąca, a w 2013 roku nawet 3,2 miesiąca.
Po drodze mieliśmy jeszcze lokalny dołek, wynikający zapewne z pandemii (osoby starsze unikały nadal skupisk ludzi również w ośrodkach zdrowia), ale o 2023 roku mamy wystrzał i kolejki wydłużyły się z 2,8 miesiąca w 2023 roku do 7 miesięcy w 2025 roku.
To już wygląda źle, biorąc pod uwagę tempo tego wzrostu. A to dopiero początek. Bardziej szczegółowa analiza poszczególnych świadczeń z dziedziny geriatrii pokazuje na przykład, że:
A przecież Polska dopiero wchodzi w etap przyspieszonego starzenia się społeczeństwa. Obecnie osoby po 60. roku życia stanowią ok. 26 proc. społeczeństwa. Prognozy wskazują, że w 2050 roku odsetek ten zwiększy się do niemal 40 proc.
Strach myśleć, jak wówczas będą wyglądały kolejki w ochronie zdrowia, jeśli zrozumienie dla zachodzących procesów demograficznych nie wygra ze społeczną emocją skupioną na dzieciach chorych na raka.
Dodać należy, że różnica jest nie tylko w długości kolejki, ale też w skali problemu. Rocznie na raka zachorowuje ok. 1-1,2 tys. dzieci, tymczasem osób w wieku 60+ 10 milionów.
Zestawmy te liczby jeszcze raz: senior czeka na przyjęcie do zakładu pielęgnacyjno-opiekuńczego ponad 14 miesięcy, pacjent na wizytę z dziedziny onkologii 0,9 miesiąca, a dziecko na świadczenie chirurgiczne 2,4 miesiąca.
Dzieci nam ubywa. Seniorów przybywa. Dziś jeszcze, co pokazuje fenomenalna zbiórka Łatwoganga, to chore dzieci poruszają zbiorowe emocje i to im bardzo łatwo jest zebrać pieniądze na leczenie, mimo że tak naprawdę systemowo ich nie potrzebują.
Kiedyś w końcu zapewne podobna emocja obejmie seniorów. Ale dopiero, kiedy czara goryczy się przeleje. A wtedy będzie za późno na systemowe zmiany, bo one wymagają czasu, żeby zaczęły działać.
Ten problem, zdaje się, zauważył PiS. Jeszcze pod koniec 2025 roku, w ramach cyklu konferencji programowych pod hasłem „Myśląc Polska”, Jarosław Kaczyński ogłosił, że PiS opracował już projekt zmian w ochronie zdrowia.
Czołowe propozycje to m.in.:
To oczywiście tylko słowa. W dodatku dziś już niestety ukryte, bo PiS merytorycznie o rozwiązaniach rozmawiać nie chce. W kwietniu postawił za to na szopkę i zorganizował serię protestów pod szpitalami powiatowymi w całej Polsce, by na tym polu prowadzić pełną emocji wojnę z rządem, na którą z wypiekami będą patrzyli pacjenci.
A zaraz potem Jarosław Kaczyński pytany w TV Republika o to, czy PiS ma pomysł na naprawę systemu ochrony zdrowia, odpowiadał, że ma. Ma nawet dużo pomysłów. Ale nie powie jakich. Jak PiS wróci do władzy, to wtedy wszystko naprawi.
A szkoda. Bo mówić o tym warto. Dyskusja jest nam potrzebna po to, żeby społeczeństwo rozumiało, gdzie naprawdę są największe potrzeby w ochronie zdrowia. Dobrze, żeby zrozumieli to także inni politycy.
A jak już rozumieją, żeby nie musieli udawać, że nie. Tak jak Donald Tusk pod koniec 2023 roku, gdy przy dźwięku fanfar ogłaszał, że zabiera 3 mld zł mediom publicznym, by oddać te pieniądze chorym dzieciom.
(Ostatecznie pieniądze dostały i dzieci, i media publiczne w likwidacji)
***
METODOLOGIA
Fundacja Watch Health Care przeprowadza analizę dostępu do diagnostyki i leczenia w 43 dziedzinach medycyny w zakresie tzw. świadczeń wskaźnikowych. W każdej dziedzinie wybiera kilka świadczeń zdrowotnych, które stały się świadczeniami wskaźnikowymi i które są monitorowane w kolejnych edycjach Barometru WHC. Są to świadczenia często wykonywane i ważne z punktu widzenia zdrowotności społeczeństwa.
Informacje zbierane są telefonicznie przez ankieterów. Prezentowane wyniki to średnie czasy oczekiwania wyznaczane na losowej próbie co najmniej sześciu świadczeniodawców z różnych regionów Polski dla każdego świadczenia wskaźnikowego.
Jeśli rozrzut wyników jest duży lub istnieją jakiekolwiek podejrzenia, że dane są nieprecyzyjne czy nieprawdopodobne, czasy oczekiwania w „podejrzanych placówkach” są jeszcze raz sprawdzane przez pracowników Fundacji WHC oraz dodatkowo weryfikowane u sześciu innych, dodatkowych świadczeniodawców.
Dziennikarka ekonomiczna, absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz podyplomowych Studiów Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk. Publicystka, producentka wideo online, autorka podcastów, host w studio TV na żywo. Byłam przywiązana do tematyki gospodarczej od kilkunastu lat, głównie w zakresie makroekonomii, finansów i bankowości oraz rynku mieszkaniowego. Obecnie gospodarka jest dla mnie interesująca przede wszystkim w połączeniu z kontekstem społecznym oraz politycznym. Wcześniej byłam związana ze Spidersweb.pl, Money.pl i Onetem, a jeszcze wcześniej z „Gazetą Giełdy Parkiet”. Współpracowałam także z „Dziennikiem Gazetą Prawną” i „Gazetą Wyborczą”.
Dziennikarka ekonomiczna, absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz podyplomowych Studiów Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk. Publicystka, producentka wideo online, autorka podcastów, host w studio TV na żywo. Byłam przywiązana do tematyki gospodarczej od kilkunastu lat, głównie w zakresie makroekonomii, finansów i bankowości oraz rynku mieszkaniowego. Obecnie gospodarka jest dla mnie interesująca przede wszystkim w połączeniu z kontekstem społecznym oraz politycznym. Wcześniej byłam związana ze Spidersweb.pl, Money.pl i Onetem, a jeszcze wcześniej z „Gazetą Giełdy Parkiet”. Współpracowałam także z „Dziennikiem Gazetą Prawną” i „Gazetą Wyborczą”.
Komentarze