0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

To już trzecia systemowa próba wyrzucenia organizacji społecznych z polskich szkół. Najpierw dwa projekty lex Czarnek, które przyznawały pełnię władzy upolitycznionym kuratorom oświaty, zawetował prezydent Andrzej Duda. Teraz w Sejmie trwają prace nad obywatelskim projektem ustawy „Chronimy dzieci, wspieramy rodziców”. Jego najważniejszy zapis mówi, że „w przedszkolu oraz szkole zabroniona jest działalność stowarzyszeń i innych organizacji promujących zagadnienia związane z seksualizacją dzieci”.

Przeczytaj także:

16 sierpnia 2023, podczas komisji edukacji, wnioskodawcy wyjaśniali, że im szerzej rozumiemy hasło „seksualizacja”, tym lepiej. To oznacza, że pod rzekome zagrożenie dla dzieci można pociągnąć dowolną szkolną aktywność, nawet zajęcia sportowe.

Tym razem PiS – bo za obywatelskim projektem stoją lokalni działacze partyjni, a patronatem objęli go marszałkini Elżbieta Witek i wicepremier Jarosław Kaczyński – stworzył projekt zombie. Wybebeszony z duszy, czyli wiodącej roli kuratora oświaty, ale wciąż niebezpieczny i mściwy. Bo w zasadzie, co z tego, że upolityczniony kurator nie będzie decydował, czy dane zajęcia w szkole się odbędą, czy nie, skoro i tak cały proces dopuszczenia organizacji do szkół zablokuje biurokratyczny labirynt?

Zdusić aktywność obywatelską biurokracją

Niemal każda organizacja, która będzie chciała wejść do szkoły, ma być drobiazgowo monitorowana. Za wyjątkiem: harcerzy, PCK i – uwaga – administracji rządowej. Cała reszta będzie zobowiązana do przedstawienia opisu dotychczasowej działalności, scenariuszy zajęć i materiałów, z których będzie korzystać. Jeśli dyrektor wyrazi zgodę na zajęcia, musi uzyskać pozytywne opinie rady szkoły i rady rodziców. Potem te stanowiska przekaże rodzicom. O wszystkim powiadomić należy kuratorów oświaty i organ prowadzący. A to jeszcze nie koniec. Aby dziecko wzięło udział w zajęciach, obydwoje rodziców musi wyrazić pisemną zgodę.

Czy faktycznie chodzi więc o bezpieczeństwo dzieci? Niekoniecznie. To raczej próba zamrożenia działalności organizacji społecznych w szkołach – zgodnie z życzeniem wyrażonym przez ministra Przemysława Czarnka już w maju 2022 roku. „Najchętniej doprowadziłbym do sytuacji, by do szkoły nie miała wstępu żadna organizacja pozarządowa” – mówił szef resortu oświaty w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej”.

Nic dziwnego, że PiS projektu quasi-obywatelskiego broni. W toku legislacji wprowadził drobne poprawki, np. przepisy przejściowe dla organizacji, które już prowadzą programy edukacyjne w szkołach i będą chciały je kontynuować. Ale z mównicy sejmowej posłowie rządzącej partii powtarzają wciąż to samo: „To nauczyciele są od uczenia, wychowania i wsparcia dzieci, a nie zewnętrzni edukatorzy”.

Co na to organizacje społeczne?

W najnowszym stanowisku koalicja Wolna Szkoła, która niemal od początku walczy ze szkodliwymi przepisami, stanowczo sprzeciwia się wprowadzeniu Lex Czarnek 3.0.

„Proponowana regulacja zakazuje w szkołach podstawowych »seksualizacji«. Seksualizacja według Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego to wartościowanie innych przez pryzmat atrakcyjności seksualnej. Nie ma takich organizacji, których celem jest uprzedmiotowienie dzieci, nie ma więc przed czym chronić. Legislacja, tworząca problem, który następnie sama rozwiązuje, to działanie na szkodę państwa prawa” – zaznaczają NGO'sy.

Już dziś rodzice są informowani o programach zajęć dodatkowych, a na uczestnictwo swoich dzieci muszą wyrazić pisemną zgodę. „Nie ma potrzeby zaostrzania prawa w tym zakresie. Jego konsekwencją będzie jedynie wzrost szkolnej biurokracji oraz ograniczenie dzieciom i młodzieży dostępu do zajęć prowadzonych przez organizacje” – czytamy w stanowisku.

"Pragniemy przypomnieć, że szkoły otrzymują od organizacji pomoc m.in. w zakresie wsparcia zdrowia psychicznego uczniów i uczennic oraz kadry nauczycielskiej, wprowadzania nowych metod nauczania czy doskonalenia nauczycieli w korzystaniu z nowych technologii. Tematyka zajęć prowadzonych dla szkół przez organizacje, dotyczy edukacji globalnej, historycznej, klimatycznej, regionalnej, zdrowotnej, sportowej, artystycznej.

Rzekoma ochrona przed “seksualizacją” spowoduje, że takich zajęć w szkole będzie mniej lub nie będzie ich wcale".

W opinii organizacji społecznych wprowadzenie Lex Czarnek 3.0 odbije się na dzieciach. Uczniowie i uczennice stracą dostęp do specjalistycznego wsparcia, a także zajęć rozwijających ich zainteresowania. A choć projekt ma upodmiotowić rodziców, tak naprawdę pozbawia ich możliwości decydowania o tym, czy życzą sobie, by do szkól wchodziły organizacje wspierane przez administrację centralną.

„Organizacje społeczne od 30 lat zmieniają polską szkołę. Dzięki ich aktywności w szkole wprowadzana była metoda projektów, czy ocenianie kształtujące. Organizacje, w czasie wybuchu pandemii pomagały także nauczycielom w realizacji nagłych zadań, związanych ze zdalną edukacją, a kiedy rozpoczęła się rosyjska inwazja na Ukrainę, dały wsparcie tysiącom osób uciekających przed wojną oraz pomogły przygotować się społecznościom szkolnym na przyjęcie dzieci z Ukrainy. Polska edukacja wiele zyskuje na współpracy z organizacjami społeczeństwa obywatelskiego. Nie ma powodu, aby tę współpracę ograniczać” – stwierdzają organizacje społeczne.

16 sierpnia, po drugim czytaniu, obywatelski projekt „Chronimy dzieci, wspieramy rodziców” wrócił do komisji edukacji. Ta zajęła się nim ekspresowo: 17 sierpnia PiS przegłosował własne poprawki, odrzucił poprawki opozycji.

;

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i usługach publicznych.

Komentarze