Prawa autorskie: Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.plJakub Orzechowski / ...
20 października 2022

Lex Czarnek wraca do Sejmu. Cała władza w ręce kuratorów

Lex Czarnek wraca do Sejmu jako projekt poselski. Jeśli wejdzie w życie, kuratorzy oświaty zablokują zajęcia prowadzone przez organizacje społeczne, zawieszą dyrektora bez postępowania dyscyplinarnego, a także ograniczą autonomię szkół niepublicznych

"Fakt, że lex Czarnek wraca w formie projektu poselskiego, pokazuje tchórzostwo ministra Czarnka, który po poprzedniej przegranej batalii boi się firmować de facto tę samą ustawę" - komentuje na gorąco dla OKO.press posłanka Lewicy, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. "Minister nie potrafi stanąć przed opinią publiczną, prezydentem, nauczycielami, z którymi mimo obietnic nie chce się spotkać, i powiedzieć, na co chce skazać polską szkołę".

Recydywa ministra Czarnka

Minister edukacji już w marcu 2022 odgrażał się, że projekt ustawy przyznający kuratorom oświaty większe kompetencje wróci do Sejmu. Przekonywał, że weto prezydenta Andrzeja Dudy z 2 marca nie wynikało z zastrzeżeń do ustawy zwanej lex Czarnek, ale kalkulacji społeczno-politycznej. Chodziło rzekomo tylko o to, by w trakcie trwającej za wschodnią granicą wojny nie eskalować konfliktów społecznych. A ustawa, która przyznawała nadzorowi pedagogicznemu szerokie uprawnienia kontrolne i zarządcze (m.in. możliwość odwołania i powołania dyrektora szkoły), ograniczając de facto autonomię szkół, była szeroko oprotestowana przez środowiska edukacyjne, samorządowców, a także parlamentarną opozycję.

Nieoczywistą sojuszniczką w walce o szkoły bez politycznych funkcjonariuszy była wówczas Pierwsza Dama Agata Kornhauser-Duda. Na niepodległość wybił się też sam prezydent, który ustawy nie podpisał. Faktycznie, na pierwszym planie była Ukraina. Ale Andrzej Duda przyznał otwarcie, że nie wszystkie zapisy byłej ustawy były dla niego akceptowalne.

Mówiło się, że największe kontrowersje w Pałacu Prezydenckim wzbudzało radykalne ograniczenie wstępu do szkół dla organizacji społecznych, które są motorem napędowym progresywnych zmian w oświacie.

Od lat zajmują się także niwelowaniem wszelkich nierówności między uczniami i uczennicami.

PiS stosuje stary trik, by uniknąć dialogu

Spokój dyrektorów, nauczycieli, rodziców nie trwał jednak długo. 20 października 2022 w Sejmie pojawił się projekt lex Czarnek 2.0. I pojawił się w trybie, który nie wymaga konsultacji społecznych, bowiem złożyła go grupa posłów PiS. A rząd w projekcie KPO (Krajowy Plan Odbudowy) zobowiązał się, że skończy z uchwalaniem prawa w trybie, który pomija głos obywateli i ekspertów.

Mimo to minister Czarnek nie odważył się, by lex Czarnek procedować jako projekt rządowy. Dlaczego? Bowiem już w toku opiniowania okazałoby się, że po raz kolejny uzasadnienie ustawy oparte jest na myśleniu życzeniowym. Czytamy w nim m.in. że chodzi o "poprawienie warunków funkcjonowania szkół i placówek, co pozytywnie wpłynie na rozwój uczniów i wychowanków".

Z dalszego wywodu wynika, że "zwiększenia nadzoru pedagogicznego" gremialnie domagają się dyrektorzy, nauczyciele, rodzice, a także związki zawodowe.

Już poprzednio trudno było od ministerstwa edukacji i nauki otrzymać informację, o tym, kim w zasadzie ma być ta społeczna twarz inspirująca MEiN do rozszerzenia kompetencji dla kuratorów, skoro znacząca większość środowiska mówiła wprost, że lex Czarnek to dla polskiej szkoły katastrofa - przepis na nudę i cenzurę.

Czarnek nie wpuści do szkół organizacji społecznych

Co dokładnie zakłada nowelizacja prawa oświatowego?

Największe zmiany dotyczą obecności organizacji społecznych w szkołach (punkt 16. ustawy). Wejście do placówek będzie możliwe po przekazaniu dyrekcji informacji o dotychczasowej działalności, treści zajęć, a także materiałach, z których będą korzystać prowadząc zajęcia.

Dalej, dyrektor szkoły w ciągu siedmiu dni od otrzymania tych informacji będzie musiał poinformować rodziców, a rada szkoły (w skład której wchodzą rodzice, nauczyciele i uczniowie) przeprowadzi konsultacje społeczne. Mają one trwać nie krócej niż siedem dni. Następnie w ciągu 21 dni wyda opinię lub poprosi o dodatkowe informacje. Czyli od momentu zgłoszenia zajęć do wydania opinii minie maksymalnie pięć tygodni.

Ale to nie koniec. Do przeprowadzenia zajęć potrzebna będzie jeszcze pozytywna opinia kuratora oświaty. Na dwa miesiące przed ich rozpoczęciem dyrektor będzie musiał przedstawić kuratorowi program i materiały. Kurator na wydanie opinii będzie miał 30 dni (jeśli jej nie wyda, będzie to automatycznie oznaczało zgodę na ich prowadzenie).

Na koniec od rodziców i tak będzie wymagana pisemna zgoda, a - żeby jeszcze bardziej utrudnić cały proces - zajęcia nie będą mogły odbywać się w trakcie regularnych zajęć (nawet podczas godziny wychowawczej).

Zapisy ustawy nie mają nic wspólnego ze szkolną samorządnością, czy prawem rodziców do decydowania o wychowaniu swoich dzieci. Jeśli kuratorowi nie spodoba się organizacja, która chce prowadzić zajęcia, nawet na życzenie rodziców, to inicjatywa i tak zostanie zablokowana. Długa procedura, wymagająca tony pracy administracyjno-konsultacyjnej, będzie też naturalnym hamulcem. Nie mówiąc o tym, że interwencje mediacyjne, czy wsparcie profesjonalistów w nagłej sytuacji kryzysowej (tj. przemoc rówieśnicza, czy próby samobójcze) po prostu nie będą możliwe.

Bat na szkoły niepubliczne i niepokornych dyrektorów

Minister Czarnek, który bardzo nie lubi szkół niepublicznych, głównie ze względu na ich autonomię, wraca też do pomysłu ich kontrolowania. W ustawie czytamy, że kurator będzie miał możliwość natychmiastowego wydania polecenia wizytacji placówki niepublicznej. "Wykonywanie w szkole lub placówce czynności z zakresu nadzoru pedagogicznego powinno rozpocząć się nie później niż w terminie 7 dni od dnia otrzymania polecenia.

Niezrealizowanie polecenia organu sprawującego nadzór pedagogiczny będzie skutkowało wykreśleniem z ewidencji danej szkoły lub placówki".

Jeśli chodzi o dyrektorów szkół, kuratorzy będą mieli wpływ na wybór tych, którzy nie są nauczycielami. Wygrany konkurs nie wystarczy do objęcia funkcji, będzie potrzebna jeszcze pozytywna opinia.

Prawdziwym polem do nadużyć są za to zapisy dotyczące zawieszenia i odwołania dyrektorów. Organ prowadzący, najczęściej samorząd, nie będzie mógł zrobić tego samodzielnie, jeśli nie otrzyma pozytywnej opinii kuratora oświaty. Za to "w sprawach niecierpiących zwłoki związanych z zagrożeniem bezpieczeństwa uczniów" kurator będzie mógł zawiesić dyrektora w pełnieniu obowiązków, nawet przed złożeniem wniosku o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego.

Klauzula bezpieczeństwa uczniów, sformułowana w tak ogólny sposób, może stać się polem do politycznych interwencji. Szczególnie że PiS, a także kuratorzy tacy jak Barbara Nowak, uważają, że niebezpieczeństwo na dzieci sprowadzają dyrektorzy zapraszający do szkół sędziów, czy edukatorów antydyskryminacyjnych.

Dziemianowicz-Bąk: Czarnek zajmuje się dokręcaniem śruby

"Polska szkoła boryka się ogromnymi problemami. Nauczycieli brakuje w sposób dramatyczny, wielu z nich musi objeżdżać kilka szkół, przez co nie mają czasu dla swoich uczniów. Wynagrodzenia są niezwykle niskie, a młodych do pracy brakuje. Przykłady kryzysu w oświacie można mnożyć, a czym w tym czasie zajmuje się minister? Dalszym dokręcaniem śruby - robieniem ze szkoły przestrzeni jeszcze mniej przyjaznej i otwartej" - mówi OKO.press Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Zapowiada, że opozycja nie będzie czekać na wygrane wybory, tylko znów da odpór próbom demolowania oświaty. "Nie będziemy skazywać młodych ludzi na politykę Czarnka" - deklaruje.

I zapowiada, że w piątek 21 października w Sejmie odbędzie się konferencja prasowa z udziałem posłanek opozycji, a także strony społecznej i związkowej, gdzie ogłoszony zostanie plan działania.

Pytanie, czy środowisko oświatowe jest gotowe na kolejną walkę? Nauczyciele są wyczerpani serią katastrof i wyzwań ostatnich lat: reformą edukacji Anny Zalewskiej, strajkiem, pandemią i przyjęciem uczniów z Ukrainy. Na ich morale wpływa negatywnie także sytuacja płacowa, poczucie braku wsparcia społecznego oraz codzienny kierat nadgodzin. Wydawało się, że chociaż temat ograniczenia autonomii szkół jest zamknięty. Czy zaangażują się więc na kolejnym froncie, czy też będą czekać na ewentualną zmianę władzy?

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. W OKO.press od 2017 roku. Wcześniej pracował w kulturze i współtworzył trzeci sektor. Za pracę dziennikarską uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). Najchętniej pisze o usługach publicznych i prawach człowieka. Entuzjasta data journalism i human stories

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne