Od kilku miesięcy obrońcy Puszczy Białowieskiej - organizacje ekologiczne, media i osoby prywatne - starają się ustalić, kto kupuje drewno z prowadzonego w niej wyrębu. W niedzielę, 13 sierpnia, zaapelowaliśmy do Czytelników, by pomogli nam to ustalić. I rzecz niesamowita: dostaliśmy listę 128 tegorocznych odbiorców drewna z Nadleśnictwa Białowieża!

OKO.press publikuje interaktywną mapę firm, które w 2017 roku kupowały od Lasów Państwowych drewno z Nadleśnictwa Białowieża. Kliknij, by przejść do mapy interaktywnej!

Zdobycie informacji, które pozwoliły na przygotowanie tej mapy zawdzięczamy jednemu z Czytelników OKO.press. Ale po kolei.

Lasy odmawiają informacji

Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku, której podlegają trzy puszczańskie nadleśnictwa, odmawiała dotąd podania nazw firm, którym sprzedaje drewno z wyrębu w Puszczy. Zasłaniała się tajemnicą przedsiębiorstwa.

Kilka dni temu portal naTemat.pl pisał: „Kto kupuje drzewa ścięte w Puszczy Białowieskiej? To informacja, której Lasy Państwowe nie udostępnią”. I cytował list, który otrzymał w odpowiedzi na pytania dotyczące sprzedaży: „LP nie mogą upubliczniać wykazu tego, ile drewna i po jakiej cenie kupiły konkretne podmioty – to niezgodne z prawem naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa, uregulowanej w zarządzeniu nr 48 dyrektora generalnego LP z 6 października 2010 r.”.

Wcześniej podobnych odpowiedzi Lasy udzielały innym mediom, które pytały o odbiorców drewna z Puszczy, a także organizacjom ekologicznym, które od lat monitorują, dokąd trafia to drewno.

Dlatego redakcja OKO.press przygotowując publikację o handlu puszczańskim drewnem, wystąpiła do RDLP nie o nazwy odbiorców, lecz o lokalizację firm kupujących drewno. 9 sierpnia otrzymaliśmy listę miejscowości, z których pochodzą firmy – nabywcy.



Apel do Czytelników niesamowicie skuteczny

W niedzielę, 13 lipca, zwróciliśmy się do naszych Czytelniczek i Czytelników z apelem, by pomogli nam sprawdzić, dokąd konkretnie trafia drewno. Spodziewaliśmy się żmudnego procesu gromadzenia informacji, jakie firmy z poszczególnych miejscowości zaopatrują się w Puszczy.

Ale stało się coś zupełnie nieoczekiwanego. Jeden z Czytelników przesłał nam pełny wykaz firm, które w 2017 roku kupowały drewno z Nadleśnictwa Białowieża – miejsca, w którym wycinka w ogóle nie powinna mieć miejsca.

Tym razem lista zawiera z kolei same nazwy przedsiębiorców, bez ich adresów.

Co ciekawe, nasz Czytelnik otrzymał ją od Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych, w odpowiedzi na wniosek o dostęp do informacji publicznej. Nie wiemy, czy to wynik zmiany polityki informacyjnej Lasów, czy „wpadka” urzędnika, który udostępnił informację,  której pracownicy RDLP w Białymstoku upubliczniać nie chcieli. Tak czy owak, lista do której od kilku miesięcy usiłowały dotrzeć media i organizacje ekologiczne, dzięki Czytelnikowi OKO.press, trafiła do nas.

Zestawiliśmy dane z DGLP, z listą miejscowości, którą udostępniła nam RDLP w Białymstoku. W ten sposób powstała mapa odbiorców drewna z nadleśnictwa Białowieża (zamieszczona powyżej).



Kto zaopatruje się w Puszczy?

Od początku roku drewno z nadleśnictwa Białowieża kupiło 126 firm, głównie ze wschodniej i południowo-wschodniej Polski. Co ważne – nie wszystkie musiały kupować drewno z samej Puszczy Białowieskiej (nadleśnictwo pozyskuje niewielką ilość drewna poza nią).

Najkrótszą drogę po drewno z Białowieży ma lokalny przemysł drzewny z powiatu hajnowskiego. Najdalej – bo aż 650 km – transporty jeździły do tartaku pod granicą z Czechami i Słowacją oraz do Ostrowa Wielkopolskiego (500 km), gdzie siedzibę ma Sklejka-Eko SA, jeden z czołowych polskich producentów sklejki drewnianej.

Największe przedsiębiorstwa z listy DGLP to właśnie producenci sklejki i płyt. Poza Sklejką-Eko, w Puszczy zaopatrywał się też białostocki Biaform SA oraz Sklejka Pisz SA, należąca do grupy Paged (krajowy potentat w produkcji sklejek i tegoroczny laureat Diamentów Forbesa dla najszybciej rozwijających się firm).

Średnie i małe firmy to tartaki, zakłady produkcji palet, przedsiębiorstwa budowlane i wielobranżowe.

Niektórzy z odbiorców – w tym wspomniane znane zakłady – na swoich stronach internetowych deklarują posiadanie certyfikatu Forest Stewardship Council bądź korzystanie wyłącznie z certyfikowanego surowca. FSC jest gwarancją zrównoważonego korzystania z gospodarki leśnej, legalnego pochodzenia surowca i pochodzenia z terenów, na których jego pozyskanie nie naruszało wartości przyrodniczych.

Tymczasem puszczańskie nadleśnictwa certyfikat FSC straciły już w 2010 roku i do tej pory należą do nielicznych, które go nie posiadają.



Wycinka nielegalna, ale handel bez zmian

W lipcu 2017 Trybunał Sprawiedliwości UE wezwał Polskę do natychmiastowego wstrzymania zwiększonej wycinki na terenie nadleśnictwa Białowieża oraz zaprzestania usuwania ponadstuletnich świerków również w pozostałych nadleśnictwach Puszczy Białowieskiej. Komisja Europejska wskazała, że działania podjęte na podstawie aneksu do Planu Urządzenia Lasu zatwierdzonego przez Ministra Jana Szyszko w marcu 2016 są niezgodne z europejskim prawem. Polskie władze nie przeprowadziły oceny wpływu zwiększenia wycinki na integralność Puszczy Białowieskiej, naruszając tym samym art. 6 ust. 3 dyrektywy siedliskowej.

Tej decyzji nie respektują Lasy Państwowe. Tegoroczna wycinka w Puszczy Białowieskiej, jeśli nie zostanie w porę wstrzymana, będzie największą od 1988 roku. W nadleśnictwie Białowieża – na obszarze, na którym pozyskanie drewna powinno być całkowicie wstrzymane – od początku roku wycięto drzewa o kubaturze 18 tys. metrów sześciennych. Tyle też drewna nadleśnictwo oferowało na portalu aukcyjnym e-drewno.pl. Drzewo świerkowe stanowiło ¾ tej oferty. Już w kwietniu organizacje ekologiczne alarmowały, że duża część wycinki na tym obszarze jest wykonywana w drzewostanach ponadstuletnich. Teraz, po decyzji Trybunału Sprawiedliwości, mówią wprost: to drewno nie jest legalnego pochodzenia.


Pomóż nam prowadzić śledztwa dziennikarskie


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym