0:000:00

0:00

Jak dowiedziało się OKO.press, w czerwcu 2020 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do Sądu Rejonowego we Włocławku akt oskarżenia przeciwko Łukaszowi Z.

Według śledczych, były poseł PiS w latach 2012-2014 zorganizował fikcyjne zatrudnienie dla Grzegorza W. Najpierw zatrudniał go swoim w biurze poselskim we Włocławku, a potem załatwił mu posadę asystenta europosła PiS Ryszarda Czarneckiego. Dzięki temu Grzegorz W. otrzymał:

  • 13,2 tys. zł wynagrodzenia z Kancelarii Sejmu RP i
  • 44,2 tys. zł z Parlamentu Europejskiego.

W rzeczywistości Grzegorz W. nie wykonywał jednak obowiązków asystenta posła i europosła, lecz przez 2 lata, 5 dni w tygodniu, po kilka godzin dziennie, pracował w prywatnym gospodarstwie rolnym Łukasza Z. i jego ówczesnej żony.

Według śledczych "ostatecznym beneficjentem" fikcyjnego zatrudnienia Grzegorza W. był właśnie eks-poseł PiS, ponieważ dzięki oszustwu "uniknął wypłacania Grzegorzowi W. wynagrodzenia ze środków własnych".

Prokuratura zarzuca Łukaszowi Z., że:

  • przekroczył uprawnienia funkcjonariusza publicznego, wypłacając ze środków biura poselskiego wynagrodzenie osobie zatrudnionej w jego prywatnym gospodarstwie (art. 231 § 2 kk),
  • a tym samym - przywłaszczył sobie środki w wysokości 13,2 tys. zł, powierzone mu przez Sejm (art. 284 § 2 kk).
  • Potem poświadczył nieprawdę w sprawozdaniu z wydatkowania środków (art. 271 § 3)
  • i posłużył się tym dokumentem, składając go w Kancelarii Sejmu (art 273 kk).
  • A następnie doprowadził Parlament Europejski do niekorzystnego rozporządzenia mieniem o wartości 44,2 tys. zł (art. 286 § 1 kk).

Prokuratura Okręgowa w Warszawie oskarża Łukasza Z. o to, że:

I. „W okresie od lipca 2012 roku do stycznia 2013 roku (...) w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, jako funkcjonariusz publiczny Poseł na Sejm Rzeczpospolitej VII kadencji, mając (...) obowiązek wykorzystania ryczałtu przeznaczonego na pokrycie kosztów funkcjonowania biura poselskiego wyłącznie na ten cel oraz obowiązek rzetelnego i zgodnego z prawdą rozliczenia kwot ryczałtów przeznaczonych na funkcjonowanie biura poselskiego, przekroczył swoje uprawnienia w taki sposób, że

wielokrotnie wypłacając ze środków ryczałtu na funkcjonowanie jego Biura poselskiego (...) wynagrodzenie ustalonej osobie fizycznej, wykonującej obowiązki pracownicze w prywatnym gospodarstwie rolnym należącym do Łukasza Z. przywłaszczył powierzone mu środki w kwocie 13.250 zł na szkodę Skarbu Państwa

reprezentowanego przez Kancelarię Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej, a następnie poświadczył nieprawdę w sprawozdaniu z wydatkowania kwoty ryczałtu na prowadzenie biura poselskiego za okres od 01 stycznia do 31 grudnia 2012 roku (...) poprzez wpisanie niezgodnie z prawdą, w pozycji "wynagrodzenia wypłacane na podstawie zawartych przez posła umów zleceń i o dzieło wraz z pochodnymi" wartości obejmującej kwotę 13.250 zł wydatkowaną na wynagrodzenia osoby wykonującej obowiązki pracownicze w prywatnym gospodarstwie rolnym należącym do Łukasza Z., które to sprawozdanie przedłożył w dniu 30.01.2013 roku w Kancelarii Sejmu, czym działał na szkodę interesu publicznego".

II „W okresie od grudnia 2012 do 31 maja 2014 (...) w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadził Parlament Europejski do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie 44.212,37 zł w taki sposób, że za pośrednictwem ustalonej osoby - Posła do Parlamentu Europejskiego przekazał do Sekretariatu Generalnego Parlamentu Europejskiego umowę o pracę zawartą między w/w Posłem do PE a ustaloną osobą fizyczną, wniosek z 2012 roku o zwrot kosztów pomocy parlamentarnej świadczonej przez asystentów krajowych (Formularz 2.1), aneks z dnia 31.10.2013 do umowy o pracę oraz formularz „zmian we wniosku o zwrot kosztów pomocy parlamentarnej” z dn. 01.11.2013 r., wprowadzając w ten sposób osoby reprezentujące Parlament Europejski w błąd co do zamiaru zatrudnienia ustalonej osoby fizycznej w charakterze asystenta krajowego i wykonywania przez nią pracy polegającej na pomocy w pełnieniu obowiązków Eurodeputowanego w państwie członkowskim w Biurze Posła do Parlamentu Europejskiego, przez co uzyskał łącznie kwotę 44.212,37 zł, tytułem wynagrodzeń wypłaconych ustalonej osobie fizycznej wykonującej obowiązki pracownicze w prywatnym gospodarstwie rolnym należącym do Z. tj. o czyn z art. 286 par. 1 KK w zw z art. 12 par. 1 kk”.

Art. 231

§ 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Art. 284

§ 1. Kto przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą lub prawo majątkowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Kto przywłaszcza sobie powierzoną mu rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Art. 271

§ 1. Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§ 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

§ 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Art. 273

Kto używa dokumentu określonego w art. 271 lub 272, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Art. 286

§ 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Europosłowi Ryszardowi Czarneckiemu nie postawiono w związku z tą sprawą żadnych zarzutów. Ale w akcie oskarżenia skierowanym do włocławskiego sądu,

umowę o pracę zawartą pomiędzy Ryszardem Czarneckim i Grzegorzem W. prokurator nazywa "fikcyjną". W innym miejscu pisze, że zatrudnienie mężczyzny w biurze Czarneckiego "miało charakter fikcyjny".

W rozmowie z OKO.press Czarnecki przekonuje, że "przyjmował", że asystenci zatrudnieni w jego biurze, pracują dla niego. Czy to możliwe, że przez 1,5 roku przedstawiał Parlamentowi Europejskiemu dokumenty potwierdzające, że W. wykonuje obowiązki jego asystenta, nie wiedząc, że faktycznie mężczyzna pracuje w gospodarstwie Łukasza Z.?

Prokuratura nie odpowiedziała nam, czy badała lub bada rolę Czarneckiego w tej sprawie.

Przeczytaj także:

Orka w biurze poselskim

Łukasz Z. był w latach 2005-2019 posłem PiS. Równocześnie, od 2012 roku, razem z ówczesną, żoną prowadził gospodarstwo rolne.

Z aktu oskarżenia wynika, że już w 2012 roku do pracy na roli Łukasz Z. zatrudnił Grzegorza W. Oficjalnie podpisał z nim umowę o dzieło dotyczącą zatrudnienia w jego biurze poselskim przy ul. Jagiellońskiej we Włocławku. Od sierpnia do grudnia 2012 roku wypłacił mu 13,2 tys. zł z poselskiego ryczałtu na prowadzenie biura. Później, składając w Sejmie sprawozdanie z wykorzystania ryczałtu, potwierdził, że wydał taką kwotę na zatrudnienie pracownika w biurze.

Podczas przesłuchania w prokuraturze, Grzegorz W. przyznał, że nie wykonywał prac na rzecz biura poselskiego. I że był tam tylko raz, by zawieźć ulotki reklamowe, ale wtedy dostał za to dodatkowe pieniądze, na podstawie innej umowy.

Potwierdzili to świadkowie, pracujący w biurze przy Jagiellońskiej. Większość z nich zeznawała, że nie znają W. i nigdy go nie widywali.

Za to była żona i teściowa Łukasza Z. zeznały, że W. przychodził codziennie - od poniedziałku do piątku, a czasem także w sobotę - do pracy w gospodarstwie małżeństwa Z. Zajmował się uprawą ziemi oraz zabezpieczaniem maszyn rolniczych.

Asystent Czarneckiego

Na początku 2013 roku, gdy Grzegorz W. pracował właśnie w gospodarstwie, pojawił się tam Łukasz Z. Wręczył W. umowę o pracę datowaną na 28 grudnia 2012 roku. Zgodnie z dokumentem, mężczyzna miał być asystentem krajowym europosła Ryszarda Czarneckiego. Do jego obowiązków miało należeć:

  • prowadzenie korespondencji,
  • pełnienie dyżurów w biurze,
  • uczestnictwo w lokalnych wydarzeniach społeczno-politycznych
  • i utrzymywanie kontaktów z lokalnymi mediami.

Zgodnie z umową, W. miał pracować w biurze Czarneckiego przy ul. Jagiellońskiej (europoseł dzielił je wówczas z posłem Łukaszem Z.), od poniedziałku do piątku w godzinach 8-16.

Według ustaleń prokuratury, od stycznia stycznia 2013 do maja 2014 zatrudniony był w biurze Czarneckiego na pełny etat, z wynagrodzeniem o równowartości 600 euro miesięcznie.

Jak już wspomnieliśmy, w akcie oskarżenia przeciwko Łukaszowi Z., prokurator określa umowę pomiędzy Czarneckim a Grzegorzem W. jako "fikcyjną", a o zatrudnieniu W. pisze, że "miało charakter fikcyjny". Według ustaleń śledczych, W. "nie wykonywał pracy asystenta" Czarneckiego, ale nadal pracował w gospodarstwie rolnym Łukasza Z.

Znów potwierdzili to świadkowie - pracownicy biura i rodzina Łukasza Z.

Według śledczych Łukasz Z., za pośrednictwem europosła Czarneckiego, przekazał do Sekretariatu Generalnego Parlamentu Europejskiego:

  • umowę o pracę zawartą pomiędzy europosłem Czarneckim a Grzegorzem W. datowaną na 28 grudnia 2012 roku,
  • wniosek z 28 grudnia 2012 o zwrot kosztów pomocy świadczonej przez asystentów krajowych,
  • aneks do umowy o pracę z 31 października 2013 roku
  • i formularz "zmian we wniosku o zwrot kosztów pomocy parlamentarnej" z 1 listopada 2013.

Zdaniem śledczych Łukasz Z. w ten sposób wprowadził w błąd osoby reprezentujące europarlament "co do zamiaru zatrudnienia" Grzegorza W. "w charakterze asystenta krajowego" Ryszarda Czarneckiego.

Łukasz Z. nie chciał rozmawiać z nami o tej sprawie i nie odpowiedział na pytania przesłane na piśmie. Zakomunikował nam tylko, że nie jest już posłem, a osobą prywatną.

Czarnecki: przyjmowałem, że pracowali dla mnie

Prokuratorzy nie wyjaśniają w akcie oskarżenia przeciwko Łukaszowi Z., jaką rolę w fikcyjnym zatrudnieniu Grzegorza W. odegrał Ryszard Czarnecki.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz, nie odpowiedziała nam, czy europoseł składał wyjaśnienia w tej sprawie i czy rozważano możliwość przedstawienia mu zarzutów.

Również Czarnecki nie chciał zdradzić OKO.press, czy był przesłuchiwany przez śledczych. Pytany o okoliczności zatrudnienia Grzegorza W., odmówił komentarza i odesłał nas do Łukasza Z. „Nie będę się na ten temat w ogóle wypowiadał, ani komentował tej sprawy. To sprawa posła Z. i niech się o tym wypowiada.

Ja przyjmowałem, że asystenci pracowali dla mnie” - stwierdził.

Dopytywany, jak to możliwe, że człowiek zatrudniony przez niego jako asystent przez 1,5 roku nie pojawiał się w pracy, zaczął mówić podniesionym głosem, że wmawiamy mu, że nie wie, kto był jego asystentem.

„Ci ludzie pracowali jako moi asystenci, ja ich zatrudniałem i była umowa, że będą mieli dyżury poselskie w moim biurze. Tyle mam w tej kwestii do powiedzenia” - zakończył rozmowę.

Były poseł skandalista

Sprawa fikcyjnego zatrudnienia Grzegorza W. w biurze poselskim i europoselskim wyszła na jaw przy okazji postępowania prowadzonego przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i śledztwa prokuratury, dotyczącego nieprawidłowości w poselskich oświadczeniach majątkowych Łukasza Z.

W 2017 roku Z. usłyszał zarzuty zatajenia prawdy i podania nieprawdy w oświadczeniach składanych w latach 2011-2016.

Ale na całą Polskę "zasłynął" już wcześniej. Pierwszy raz jego nazwisko trafiło na czołówki gazet w 2011 roku. Podczas oficjalnej delegacji na Cypr, razem z posłem Karolem Karskim, po pijanemu rozbili wówczas hotelowego meleksa. Zostali za to potem skazani przez cypryjski sąd.

W 2015 roku, w środku kampanii wyborczej, żona oskarżyła Łukasza Z. o napaść. Kierownictwo PiS bezskutecznie apelowało wówczas do niego, by zrezygnował z kandydowania do Sejmu. Z. odmówił, został zawieszony w prawach członka partii. Ale gdy mimo wszystko wszedł do Sejmu, sprawę o napaść na żonę prokuratura umorzyła i po kilku miesiącach prezes PiS Jarosław Kaczyński przywrócił go do partii. Jego głos był potrzebny do utrzymania większości podczas głosowań w Sejmie.

Tuż potem wybuchł kolejny skandal z udziałem Z. Okazało się, że jego kochanka, formalnie zatrudniona w biurze europosła Tadeusza Kosmy Złotowskiego, faktycznie spędza czas w biurze poselskim Z.

W 2019 roku Z. startował jako kandydat niezależny w wyborach do Senatu. Tym razem bez powodzenia.

Udostępnij:

Radosław Gruca

Pisał m.in. dla "Gazety Wyborczej", "Dziennika" i "Faktu"; współpracuje z kanałem Reset Obywatelski. Autor książki "Hipokryzja. Pedofilia wśród księży i układ, który ją kryje". Od sierpnia 2020 w OKO.press.

Przeczytaj także:

Komentarze