Prawa autorskie: Pawel Malecki / Agencja GazetaPawel Malecki / Agen...
27 kwietnia 2021

Zamknięcie na majówkę jak gwóźdź do trumny. Hotelarz: "Pustki w kasie. Odcinają mi prąd"

„Nie chcę nielegalnie otwierać hotelu, aby się ratować, chociaż wiem, że niektórzy to robią” - mówi OKO.press Piotr Zygarski z Zakopanego, jeden z hotelarzy, którzy przez niewłaściwy kod PKD nie mają dostępu do pomocy

Piotr Zygarski hotel w Zakopanem zamknął ponad rok temu - 31 marca 2020 roku. Hotele i inne miejsca noclegowe (działające na zasadzie wynajmu krótkoterminowego) musiały wtedy zawiesić swoją działalność z powodu pandemii koronawirusa. Od tego czasu hotel w Zakopanem gości przyjmował tylko raz - na wakacje.

„Działaliśmy przez dwa miesiące, w lipcu i w sierpniu 2020 roku w zaostrzonym reżimie sanitarnym z zamkniętą restauracją. Pokoje nie zapełniły się nawet do połowy" – mówi Zygarski. Hotel zamknął ponownie we wrześniu 2020 roku. Do dziś stoi pusty.

„Podobnie jak kasa, bo nie mam przychodów. Na zapłacenie czekają zaległe rachunki za prąd - to około 3 tys. zł. Za dwa tygodnie zostanę od niego odcięty. Odpisuję na ponaglenia do zapłaty. Piszę, że jak branża ruszy i dostanę pieniądze, to ureguluję zaległości".

"Nie chcę nielegalnie otwierać hotelu, aby się ratować, chociaż wiem, że niektórzy to robią” – mówi Zygarski. „Każdego dnia ponoszę straty, czekając na otwarcie”.

„Nie mamy jako hotelarze żadnej informacji o tym, co dalej. Nie możemy planować działalności. Plan jest potrzebny na następne pół roku. To nie jest tak, że po lockdownie otworzę hotel i pokoje się zapełnią. Będę potrzebował wiele czasu, aby nadrobić straty” – mówi Zygarski. „Moi pracownicy na to lojalnie czekają. Musimy wypłacić im zaległe wynagrodzenia”.

Część hotelarzy bez pomocy - przez niewłaściwy kod

„Jesteśmy w tragicznej sytuacji, bo część hotelarzy została bez pomocy od rządu” – mówi Zygarski. Ubiegał się o pomoc dla branży hotelarskiej z tarczy finansowej PFR 2.0, którą rząd uruchomił dla przedsiębiorców z powodu drugiej fali pandemii koronawirusa.

To forma rządowego wsparcia skierowana dla firm najbardziej poszkodowanych przez lockdown. Uwzględnia zwolnienie ze składek ZUS za grudzień 2020 i styczeń 2021, a także dodatkowe postojowe.

Rząd wyznaczył rodzaje działalności, które kwalifikują się do uzyskania pieniędzy z tarczy. Aby otrzymać pomoc, należy zweryfikować, czy kod prowadzonej działalności gospodarczej znajduje się na liście kodów PKD (Polskiej Klasyfikacji Działalności).

Przedsiębiorcy działający pod określonymi kodami PKD mogą liczyć na kolejną formę wsparcia. Ale w tym miejscu pojawia się problem: nie wszyscy się do niej kwalifikują, bo nie wszyscy działalność hotelarską mają wpisaną na pierwszym miejscu.

Piotr Zygarski jako dominującą działalność ma zarejestrowane prowadzenie portalu internetowego z rezerwacją miejsc hotelowych (PKD 63.12. Z - Działalność portali internetowych).

Działalność hotelarska (PKD 55.10.Z) znajduje się na drugim miejscu. „Przez to, że działalność hotelarska nie jest moją działalnością dominującą, nie zostałem zakwalifikowany do pomocy. Mimo odwołań zarówno urząd pracy, jak i ZUS odmówiły mi wsparcia” – mówi Zygarski.

Jak wyjaśnia hotelarz, działalność internetową wpisał jako wiodącą w swojej firmie 15 lat temu, kiedy ją otwierał. "Nie spodziewałem się, że przyda się to do czegoś innego, niż do statystyk".

Dostał rządową pomoc z poprzedniej tarczy antykryzysowej - 200 tys. zł. „Starczyło na pół roku, opłaciłem ogrzewanie za miesiące zimowe, pracowników i zaległe czynsze” – mówi Zygarski.

Przez kod PKD pomocy nie otrzymał też hotelarz z Sieradza Zdroju, który prosi nas o zachowanie anonimowości.

„Jestem rozczarowany tym, w jaki sposób zostaliśmy potraktowani. Dominujący kod PKD firmy, którą prowadzę z ojcem, nie podlega rządowej pomocy. Pozostajemy bez pomocy i perspektyw na poprawę” – mówi OKO.press. „Firmy padają jedna po drugiej. Sytuacja jest katastrofalna, od trzech miesięcy nie mamy wsparcia. Otwarcie branży po majówce to gwóźdź do trumny”.

Zamknięcie na majówkę dobija

Lockdown daje się hotelarzom we znaki coraz mocniej, chociażby dlatego, że za chwilę zaczyna się majówka. To jeden tych momentów w roku, podczas którego hotelarze zarabiają najwięcej - turyści oblegają miejscowości wypoczynkowe, a pokoje są zapełnione.

Ale teraz majówka nie przyniesie zysków. Z powodu pandemii koronawirusa - według rządowych obostrzeń - hotele mają być zamknięte do 4 maja 2021 roku. Trzecia fala pandemii powoli wygasa, ale jest jeszcze za wcześnie na znoszenie ograniczeń.

Ciężko jest też hotelarzom, którzy otrzymali pomoc z tarczy finansowej PFR 2.0, a ta nie jest wystarczająca.

„Otrzymałem 4 tys. zł postojowego i bezzwrotną pożyczkę 5 tys. zł z urzędu pracy. To kropla w morzu potrzeb. Nie wystarczy na utrzymanie działalności” – mówi OKO.press przedsiębiorca, który wynajmuje apartamenty i domki przy Gubałówce w Zakopanem.

„Zastanawiam się nad kredytem, aby ratować działalność. Straty są nie do odrobienia, a oszczędności nie udało mi się odłożyć, bo w święta i Sylwestra wynajem też był zabroniony. Nie wynajmuję noclegów, bo boję się kontroli. Nie wiem, jak długo przetrwam” – mówi.

Huśtawka z zamykaniem i otwieraniem

Hotele i obiekty noclegowe po raz pierwszy w Polsce zostały zamknięte 31 marca 2020 roku z powodu pandemii koronawirusa. Ograniczenie ich działalności - podobnie jak restauracji, salonów kosmetycznych czy galerii handlowych - miało zmniejszyć ryzyko przenoszenia się SARS-CoV-2.

Ponieważ liczba zakażeń zaczęła maleć, rząd 4 maja 2020 roku zezwolił na otwarcie hoteli i obiektów noclegowych. Wznowiły działalność w zaostrzonym rygorze sanitarnym. Siłownie, sale pobytu i baseny nie zostały otwarte. Restauracje hotelowe mogły wydawać posiłki gościom hotelowym do pokoju. Nie mogły serwować ich na miejscu.

Jesienią ubiegłego roku, gdy nadeszła druga fala pandemii, w listopadzie rząd zamknął hotele po raz drugi. Mogły przyjmować tylko osoby w podróży służbowej lub te, które wykonują zawód medyczny, a także pacjenci i ich opiekunowie. Ograniczenie nie dotyczyło hoteli robotniczych lub hoteli dla pracowników sezonowych.

W tym roku 12 lutego rząd zezwolił na otwieranie hoteli. Ale mogły wynajmować nie więcej niż 50 proc. pokoi. Posiłki i napoje goście mogli dostawać tylko do pokoju hotelowego.

Kiedy jednak zaczęła się trzecia fala pandemii, 20 marca rząd zamknął hotele po raz trzeci. Są tylko dla gości w podróży służbowej lub związanej z wykonywaniem działalności gospodarczej. A także osoby wykonujące zawód medyczny oraz pacjenci i ich opiekunowie. Takie zasady mają obowiązywać do 3 maja włącznie.

Udostępnij:

Julia Theus

Dziennikarka, pracowała w „Gazecie Wyborczej” i Wirtualnej Polsce. W OKO.press od 2021 roku, absolwentka Filologii Polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, stypendystka nauk humanistycznych i społecznych na Sorbonie IV w Paryżu (Université Paris Sorbonne IV).

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne