Mateusz Morawiecki jest baronem Münchausenem polskiej polityki. Jego specjalnością są różnego rodzaju niestworzone historie i zapowiedzi podlane patetycznym sosem. Kiedy się okazuje, że prawie nic nie zostało zrealizowane, płynnie przechodzi się do następnych wielkich zapowiedzi, obietnic i kolejnej porcji sosu - mówi OKO.press Marek Borowski

Pamiętam wypowiedzi premiera Morawieckiego sprzed kilku lat, gdy próbował zawładnąć umysłami Polaków, wygłaszając płomienne obietnice dotyczące wielkich projektów, które wprowadzą Polskę do świata innowacji i wprawią w zachwyt cały świat. Pamiętam auta elektryczne, promy, lukstorpedy, drony… Mieliśmy mieć też znaczący wzrost inwestycji w ciągu kilku lat i szybko doganiać średnią europejską, jeśli chodzi o PKB na głowę mieszkańca.

To były wspaniałe perspektywy i plany, problem w tym, że akurat te, które wymieniłem, nie zostały zrealizowane nawet w pięciu procentach. Mijają cztery lata rządów PiS, pan premier znów wychodzi na mównicę i nie mówi o tym słowa. Słyszymy za to o 9 tys. km linii kolejowych, którymi można opasać trzykrotnie polskie granice. Słyszymy o wielkiej transformacji z gospodarki papierowej do cyfrowej.

Państwo dobrobytu? Morawiecki kompromituje tę ideę

Gdybyśmy Mateusza Morawieckiego usłyszeli po raz pierwszy, pewnie robiłby jakieś wrażenie. Teraz rozczarowuje. Nie łączyłem z nim wielkich nadziei, ale myślałem, że stać go na więcej. Gdyby premier odniósł się także chociaż w paru słowach do rzeczy, które się nie udały, to by ociepliło jego wizerunek. Pokazałby, że stoi na czele rządu, który boryka się także z problemami. Ale nic takiego nie usłyszeliśmy.

Rząd Morawieckiego znów objawił się jako ekipa, który preferuje rozwiązania indywidualne, zaniedbując rozwiązania zbiorowe. Mamy 500 plus, bardzo ładnie, bardzo dobrze, ale przecież za 500 złotych żadna rodzina nie kupi dobrej edukacji i dobrego lekarza.

W państwie dobrobytu, o którym Morawiecki cały czas opowiadał, interes indywidualny jest równoważony z interesem grupowym, społecznym. Te zaniedbania, które mają miejsce w zdrowiu, w edukacji, w administracji publicznej, w polityce senioralnej, to zaniedbania dramatyczne, które ideę państwa dobrobytu kompromitują.

I co pan premier miał w tej sprawie do powiedzenia?

Jeśli chodzi o edukację, premier stwierdził, że przeznaczy na nią więcej pieniędzy. Z tym że chodzi raczej o pieniądze samorządów. Coś wspomniał o nauczycielach, że „inwestujemy w edukację”, co było tak śmieszne, że aż nie wierzyłem w to, co słyszę. Dowiedzieliśmy się też, że nauczyciele dostaną podwyżki w skali takiej jak sfera budżetowa – problem w tym, że nauczyciele spadli poniżej jakichkolwiek sensownych wskaźników płac i należą im się te podwyżki znacznie wyższe. Ze słów Morawieckiego wynika, że nic z tego nie będzie.

Zdrowie? Dramat. Pan premier, zwracam uwagę, już nie wspomniał, że Polska w ciągu czterech lat osiągnie pułap wydatków na ochronę zdrowia w wysokości 6 proc. w relacji do PKB. Stwierdził natomiast, że już bardzo dużo na zdrowie przeznaczyliśmy, a prawda jest taka, że w rzeczywistości wzrost jest minimalny, jeśli chodzi o stosunek do PKB.

Nie usłyszeliśmy też ani słowa, jak rząd chce sobie poradzić z problemem gigantycznego zadłużenia szpitali.

Puste słowa o zgodzie

A poza tym oczywiście praworządność w Polsce kwitnie, jesteśmy też w czołówce demokracji. Morawiecki powiedział też, że sądownictwo musi być niezawisłe, ale musi być też odpowiedzialne.

To mi przypomina taką tezę, którą słyszałem ponad 40 lat temu, że krytyka, jak najbardziej, jest dopuszczalna, ale musi być konstruktywna. Jeżeli krytyka będzie niekonstruktywna, to takich krytykantów my tutaj potraktujemy odpowiednio.

To pokazuje, jak bardzo pewne stereotypy peerelowskie są ciągle żywe i obecne w PiS. Sądownictwo ma być po prostu niezawisłe i koniec!

I wreszcie mieliśmy wyciąganie ręki do opozycji, w patetycznym sosie, że są pewne sprawy, że trzeba razem, że wspólnie. Jak trzeba razem i wspólnie, to już wysłuchaliśmy w exposé pana Antoniego Macierewicza jako marszałka seniora,  ale o to mniejsza.

Natomiast gdyby premier powiedział, że podejmie działania, by media publiczne stały się naprawdę mediami publicznymi, że to, co było do tej pory, teraz się skończy, to bym rozumiał, że wyciąga rękę. Bez tego jego słowa są puste. On swoje, prezes będzie swoje mówił, a Jacek Kurski swoje. Za chwilę pamięć o exposé przeminie i zderzymy się z rzeczywistością. I wtedy się okaże, że ile warte były te zapowiedzi.

Premier nie zająknął się również o tym, że mamy na świecie spowolnienie gospodarcze, powiedział natomiast, że chcemy utrzymać tempo wzrostu o 2, 3 pkt. proc. wyższe niż w Europie Zachodniej. Cóż, muszę powiedzieć, że to nie jest żaden ambitny program. Europa się będzie rozwijać w tempie, załóżmy, 1, 1,2, 1,3 proc. W takim wypadku polskie PKB będzie rosnąć ledwie o 3 proc. z kawałkiem.

Nie słyszymy już  także, że w dziesięć lat dogonimy Niemcy. Nie było zapowiedzi wzrostu poziomu inwestycji, bo premier już się zorientował, że to jest łatwy cel do krytyki. Wspomniał tylko o budżecie zrównoważonym – wspaniale, natomiast Morawiecki doskonale wie, że ten budżet jest zrównoważony jednorazowymi przychodami, a także sztuczkami księgowymi.

Zapewne trudno byłoby oczekiwać od premiera, by mówił, że jak będzie źle, to przytniemy to, czy tamto, ale widać było wyraźnie, że znacznie przycichło chwalenie się sukcesami polegającymi na szybkim tempie wzrostu.

Wsi spokojna, wsi wesoła…

Pan premier jest elokwentny, kocha poezję, odwoływanie się do ekonomistów, cytatów – od Norwida do Dmowskiego. A jeszcze przy okazji oczywiście postraszył LGBT i nowinkami z Zachodu. Znowu jakbym słyszał peerelowską propagandę. Na całym świecie te sprawy się zwyczajnie rozwiązuje, ale u nas? Wsi spokojna, wsi wesoła, my tu przedmurze chrześcijaństwa, gdzie absolutnie nie wpuścimy żadnych nowych prądów.

Zwłaszcza – jakżeby inaczej – przed nowinkami chronić będziemy dzieci. Gdy Morawiecki powiedział „kto podniesie rękę na nasze dzieci…”, to myślałem, że za chwilę usłyszymy „…tę rękę mu odrąbiemy”. Ale premier był łagodny i zamiast odrąbywania usłyszeliśmy, że się przeciwstawimy. Inna sprawa, że jak Morawiecki mówił o dzieciach, to każdemu muszą przyjść do głowy księża i problem pedofilii w Kościele. On oczywiście nie o tym myślał, zabrakło mu po prostu wyczucia.

Dostęp do informacji o działaniach władz to Twoje prawo.
Wesprzyj OKO, by nadawało dalej.

Komentarze

  1. Adam Potoczek

    _ Niestety muszę coś powtórzyć, zmieniając tylko adresata.
    _ Słowa, słowa, słowa… Nie należy się dziwić słowom Premiera Morawieckiego. Dla zdobycia poklasku, złotousty czarodziej musi wielokrotnie przeskoczyć sam siebie. A nawet sam siebie wyciągnąć za włosy z bagna. Poglądy, idee i programy wyborcze to tylko narzędzia do osiągnięcia osobistych i politycznych celów. Jak każde narzędzie można je zmieniać i dostosowywać do bieżących wyzwań.
    _ Jeśli jest tylu wyborców, którzy nie widzą manipulacji, kłamstw i odwracania kota ogonem, za to chętnie wierzą w pochlebstwa i obietnice prezentów (z podatków, ha, ha, ha!), to jeszcze długo populiści będą zdobywać poparcie.
    _ Co można z tym zrobić? Na dzisiaj: ujawniać, ujawniać i ujawniać. Informacja to potężna broń! Na przyszłość: tylko edukacja może zaradzić, ale tylko ta ucząca krytycznego i samodzielnego myślenia.
    .

  2. Dariusz Kudryński

    Borowski stary komuch będzie oceniał Morawieckeigo?. I wy to publikujecie bezkrytycznie? Hej Oko Press co wy robicie? Zrozumiałbym komentarz do wypowiedzi Borowskiego, ale zabieranie szpalty dla pieprzenia starych komuchów to niedorzeczne!!! Hej Oko co wy robicie???

  3. Konstancja Pińska

    ten stary komuch nie taki stary i nie taki komuch. W szeregach PIS jest mnóstwo starych komuchów i starych ludzi ( jeśli mierzyć starość miarą przyłożoną do wieku sędziów z SN). Poza tym to jest jeden z niewielu trzeźwo myślących, umiejących czytać projekty ustaw, wróć! wypocin projektowych kilkukrotnie później nowelizowanych. Jest niezależny od wielu lat i wypominanie mu przeszłości w PZPR jest takim samym wypomnieniem z przeszłości, jak zdobycie dyplomu którejkolwiek uczelni za PRL. Nie wspominając o tym, że wielu ministrów, w tym sławny szeryf ZZ ledwo , przy trzecim podejściu obronił swoje magisterium

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!