0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: President of Rassemblement National parliamentary group Marine Le Pen leaves after the verdict in the appeal trial of RN former or actual members on charges of embezzlement of European public funds in a case of alleged European Parliament fake jobs at Paris Court of Appeal on July 7, 2026. An appeals court on July 7, 2026, handed France's far-right chief Marine Le Pen a one-year term with an ankle tag over a fake jobs scam in the European parliament, casting doubt on whether she will run for president next April. The court also prevented her from running for office for 15 months, a ban expected to have expired this year. (Photo by Dimitar DILKOFF / AFP)President of Rassemb...

Paryski sąd apelacyjny skrócił zakaz sprawowania funkcji publicznych przez Marine Le Pen do 15 miesięcy, co umożliwia jej start w przyszłorocznych wyborach prezydenckich we Francji. Termin zakazu biegnie od poprzedniego wyroku, wydanego pod koniec marca 2025 roku.

Pierwsza tura wyborów prezydenckich we Francji odbędzie się 18 kwietnia, a druga 2 maja 2027 roku. Marine Le Pen od 2012 roku trzykrotnie bezskutecznie startowała w wyborach prezydenckich; jej ojciec, twórca skrajnego Frontu Narodowego, Jean-Marine Le Pen, pięciokrotnie.

Le Pen defraudowała środki z Parlamentu Europejskiego

Marine Le Pen i 23 jej współpracowników, w tym dziewięciu byłych europosłów, stanęli przed sądem w 2024 roku. Francuska prokuratura zarzuciła im sprzeniewierzenie około 4,4 mln euro środków publicznych w latach 2004–2016. Marine Le Pen objęła stery w partii w 2011 roku.

Według prokuratorów Le Pen wykorzystywała pieniądze przeznaczone dla europosłów w Brukseli niezgodnie z ich celem, między innymi na ochroniarza i sekretarkę swojego ojca.

W 2025 roku sąd skazał Marine Le Pen na karę czterech lat pozbawienia wolności, w tym dwóch lat bezwzględnego więzienia, możliwych do odbycia w systemie dozoru elektronicznego, 100 tys. euro grzywny oraz pięć lat zakazu kandydowania na urzędy publiczne, z natychmiastową wykonalnością. Le Pen złożyła apelację.

7 lipca 2026 roku sąd apelacyjny podtrzymał skazanie Le Pen za defraudację środków z Parlamentu Europejskiego. Trzyosobowy skład sędziowski skazał ją na trzy lata pozbawienia wolności, z czego dwa lata w zawieszeniu, a rok możliwy do odbycia w systemie dozoru elektronicznego. Sąd podtrzymał też karę grzywny w wysokości 100 tys. euro.

Po ogłoszeniu wyroku prawnicy byłej szefowej Zjednoczenia Narodowego przekazali, że są „częściowo zadowoleni”.

Przeczytaj także:

Kogo w wyborach wystawi Zjednoczenie Narodowe

Przed ogłoszeniem wyroku Le Pen zapowiadała, że nie wystartuje w wyborach prezydenckich, jeśli miałaby prowadzić kampanię z elektroniczną bransoletą, ponieważ miałoby to uniemożliwić jej prowadzenie kampanii wyborczej na równych zasadach.

Liderzy Zjednoczenia Narodowego mają dziś ogłosić, kto będzie kandydatem partii w wyborach prezydenckich. Marine Le Pen ma wystąpić w głównym wydaniu wiadomości TF1 o godzinie 20.00.

W sondażach prezydenckich przewodzą kandydaci Zjednoczenia Narodowego. Faworytem jest trzydziestoletni przewodniczący tej partii Jordan Bardella.

Sondaż Ifop z 25 czerwca pokazał, że Bardella uzyskałby 34 proc. głosów w pierwszej turze, czyli o 4 punkty procentowe więcej niż Le Pen. Centro-prawicowy Édouard Philippe mógłby liczyć na 20 procent głosów, były premier Gabriel Attal 15 procent, a skrajnie lewicowy Jean-Luc Mélenchon 12 procent głosów.

Po ogłoszeniu wyroku w sprawie Le Pen, Mélenchon nawołał do „pozbycia się Zrzeszenia Narodowego” przy urnach wyborczych.

Prezydent Emmanuel Macron, który przebywa z wizytą w Syrii, wstrzymał się od publicznego komentowania wyroku. Powiedział tylko, że „Zdrowe dla demokracji jest to, by prezydent Republiki nie komentował decyzji sądów”.

Skąd popularność Frontu Narodowego

O niezadowoleniu społecznym we Francji, kryzysie systemu partyjnego i ambiwalentnym bilansie epoki Emmanuela Macrona w podkaście „Drugi Rzut Oka” mówiła politolożka prof. Karolina Borońska-Hryniewiecka z Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk.

"Macron w polityce wewnętrznej i w komunikacji z obywatelami poniósł porażkę. Jest osobą świetnie wykształconą, po École nationale d’administration, jednej z najbardziej prestiżowych szkół we Francji. Pochodzi z elity, ale to nie znaczy, że nie mógł przyjąć stylu komunikacji pokazującego, że naprawdę obchodzi go to, co dzieje się w lokalnych społecznościach. Tymczasem często dzielił się z opinią publiczną wielkimi ideami.

Mówił pięknie o demokracji. Już w latach 2018–2019 zaproponował proces konsultacji z obywatelami, który później został przekuty w Konferencję w sprawie przyszłości Europy. Ale na poziomie krajowym we Francji w dużej mierze zaprzeczał tym ideałom. Stracił przez to szacunek wielu osób z liberalnej części elektoratu — ludzi gotowych głosować na centrum, gdyby zostali przekonani, ale jednocześnie bliskich lewicy." – oceniła prof. Borońska-Hryniewiecka.

Na zdjęciu Anna Wójcik
Anna Wójcik

Pisze o praworządności, demokracji, prawie praw człowieka. Prowadzi podcast OKO.press "Drugi rzut OKA na prawo". Współzałożycielka Archiwum Osiatyńskiego i Rule of Law in Poland. Doktor nauk prawnych.

Komentarze